#FOTO MARZEC - czyli miesiąc w zdjęciach

Witajcie po krótkiej przerwie! Cieszę się, że nie była ona dłuższa, bo różnie mogło być, ale o tym trochę później ;) Kolejny miesiąc za nami, coraz więcej słońca i ciepła, coraz więcej wiosny (choć dzisiaj padał u nas śnieg!!!) - idzie ku lepszemu. Tym razem  mam dla Was sporo zdjęć, bo trochę się u mnie działo. Bez zbędnego przedłużania, zapraszam Was na podsumowanie miesiąca:


Marzec chyba mogę okrzyknąć miesiącem kolorowanek :) Zaopatrzyłam się w dwie części Kolorowego Treningu Antystresowego, nowe kredki i mazałam, mazałam i mazałam :) Naprawdę nie spodziewałam się, że to tak bardzo odpręża człowieka, tak wciąga i naprawdę relaksuje :) Polecam każdemu, kto lubi bawić się w takie bazgrolenie, tworzenie, artystyczny wyżywanie się (i nie tylko!), bo to naprawdę fajna sprawa. Jeden ze swoich rysunków oprawiłam w antyramę i powiesiłam nad swoim nowym biurkiem. Kolejne z pewnością podzielą los piórkowego obrazu ;)


Wyżej dwa z trzech pokolorowanych przeze mnie obrazków. W wersji esy floresy denerwuje mnie jedno - fakt, że kolorowanki są już w niewielkiej części napoczęte, narzucając nam kolorystykę i paletę barw danej ilustracji. Nieładnie! Dlatego pod tym względem bardziej wolę wzory i ornamenty. Tam jest czysto i klarownie ;)


Wspominałam Wam coś o nowym biurku. Otóż wreszcie doczekałam się swojego kącika, w którym mogę pracować bez wiecznego przenoszenia moich gratów i mogąc siedzieć na krześle, a nie na podłodze, zgarbiona nad karteluszkami. Uwierzcie mi, że to było naprawdę upierdliwe, a kręgosłup zwijał mi się w precelek, czemu towarzyszył ciągły ból. A teraz, dzięki ukochanemu Arkowi, wreszcie mam swoje biurko :* Obok macie mnie w wianku, który sama sobie zmajstrowałam pewnego wieczoru - planuję go zabrać na Festiwal Kolorów w Katowicach, a możliwe, że również na sesję narzeczeńską, którą mamy w planach, gdy zrobi się już cieplej :D


Na nowym biurku powstały takie oto dzieła - urodzinowe kartki, nowe zakładki i exploding box z okazji nardzoin Hani. Teraz mogę tworzyć i tworzyć! Jeśli macie ochotę zobaczyć więcej zdjęć, zapraszam Was na mojego drugiego bloga - Kamyk Kreatywnie ;) 


Oczywiście, było również bardzo książkowo. Wreszcie dorwałam finałowy tom serii Miry Grant, który zaskoczył mnie kilkakrotnie. Wzięłam się też za nową powieść Davida Nichollsa (autora powieści Jeden dzień) i niestety, ale to bardzo się rozczarowałam. Obok #darylosu, czyli wydawnicze zdobycze :) Wydawnictwo Kaktus postanowiło wydać swoją wersję słynnego dziennika do zniszczenia Keri Smith, którzy przypadł mi do przetestowania. W ręce wpadł mi również najnowszy tom serii Samanthy Shannon z czego cieszę się jak dziecko. Dziękuję SQN! <3


Klasycznie jest też miks zdjęć z telefonu. Moje zdobycze kreatywne ze sklepu wszystko za 2,99zł :D Czasem można znaleźć tam prawdziwe skarby! Samotny wieczór w domu, gdy Narzeczony wyjechał do pracy - piwko i frytki, a co! Obok rodzina zakładek, a niżej moje papierowe zdobycze z UHK Gallery - cuda! No i oczywiście smak dzieciństwa, czyli magiczne, czekoladowe gwiazdeczki. Kto jeszcze pamięta, palec po budkę!


No i przyszedł czas na koniec miesiąca, który nie należał do najbardziej fortunnych, bo skończył się bieganiem po lekarzach i.. pobytem w szpitalu. A zaczęło się od głupiego zapalenia spojówek! Cóż, póki co wyszłam ze szpitala, choć bieganina po lekarzach, badaniach i konsultacjach wciąż trwa. Miejmy nadzieję, że okaże się, że z moja głową wszystko ok, no bo kto będzie bloga prowadził? Więc musi być dobrze, a jak! Trzymajcie kciuki! 

I to by było na tyle, jeśli chodzi o marzec :) Końcówka była dosyć słaba, ale oby wszystko się wyprostowało i będzie dobrze, szybko zapomnę o tych 5 dniach w stresie i nerwach, i będzie ok ;) 

Do usłyszenia wkrótce!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz