#FOTO STYCZEŃ czyli miesiąc w zdjęciach :)


Leci ten czas, oj leci. Wiem, powtarzam to za każdym razem, gdy podsumowuję miesiąc, ale często trudno mi uwierzyć, że to NAPRAWDĘ tak szybko zleciało. Przecież jeszcze niedawno były Święta, pamiętam jak dziś dzień zapach karpia i zupy grzybowej, a tu już 1 luty? Dajcie spokój. Ani się obejrzę, a będę żoną, jak tak dalej ten czas będzie śmigał! Ale póki co, ciii.. Na pewno będzie o tym jeszcze nie raz, aż się znudzicie :P 

Co do stycznia, to było raczej spokojnie, bardzo kreatywnie, co możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach oraz w większej mierze na blogu Kamyk Kreatywnie, na który serdecznie zapraszam :D Lecimy!


W styczniu często przyszło mi wstawać o 4.2o, a co za tym idzie, miałam ogromną okazję załapać się na cudowne wschody słońca, jak ten powyżej. Czułam wtedy, że czasem warto wstać niewyspaną :) W styczniu (i w grudniu również) obkupiliśmy się z Narzeczonym w nowe komplety kart do Dixit - teraz przez długi, długi czas nie będziemy mogli powiedzieć, że karty i skojarzenia się powtarzają (jeśli chcesz poczytać trochę więcej o grze zapraszam tutaj > klik! < ). Książkowo zaopatrzyłam się w nowość Greena i jedną z książek Pawlikowskiej, na którą długo polowałam. A za oknem zima!


Tak jak wspominałam, styczeń znów był bardzo kreatywny - Dzień Babci i Dziadka, urodziny Babci i kilka pierwszych zamówień, które wykonywałam z wielką radochą. Niżej jedno z nich, osiemnastkowy exploding box w stylu vintage :D



Strasznie spodobał mi się pomysł z umieszczeniem modelu malucha do pudełka - wykonanie też całkiem całkiem :D


A na koniec jeszcze miks z telefonu - kolejny wschód słońca, trochę mniej spektakularny, ale wciąż cudowny. Trochę książkowo - po dłuższej przerwie wróciłam do ulubionej serii Miecz Prawdy (cieszę się, że przede mną wciąż jeszcze tyle tomów, bo Narzeczony czeka już tylko na ten ostatni, który ponoć ma zakończył całość już tak definitywnie). A na koniec ja, jarająca się długością swoich włosów, a co! :D

I taki to był styczeń :) Zobaczymy, jak miną kolejne miesiące, jeśli tak, jak przypuszczam, to nie będzie brakowało nam emocji :) Miłej niedzieli!

8 komentarzy:

  1. Ten exploding box wygląda naprawdę świetnie! Też mam od czasu do czasu ambicje, by zrobić zdjęcie wschodu słońca, ale jak przychodzi co do czego wygramolenie się z łóżka graniczy z niemożliwością. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem niestety nie mam wyjścia, bo mam pracę na 5.30, ale gdybym miała sama z siebie wstawać i "łapać" wschód słońca, to byłoby ciężko :D

      Usuń
  2. Bardzo zdolnaś :) A jak Pawlikowska? Mam do niej jakąś nieodpartą niechęć..
    Pozdrawiam;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A co do Pawlikowskiej, to niestety jeszcze nie miałam okazji czytać, wciąż się zbieram :P

      Usuń