w poszukiwaniu zaginionego kamyka

Dziś recenzji nie będzie. A może już nigdy żadna nie pojawi się na tym blogu? Czy ktoś w ogóle by to zauważył? Czy komuś brakowałoby tego miejsca? Czuję, że zaczynam się wypalać. Że zgubiłam się gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi postami, które dotąd napisałam. Że zatraciłam siebie w codziennym biegu. Swoją pasję, swój styl. Siebie. Mam wrażenie, że gdzieś pomiędzy szarą rzeczywistością, pracą, domem, obowiązkami, zapomniałam o tym, co było dla mnie najważniejsze, gdy zaczynałam tego bloga. O tym, jak chciałam pisać. Żeby to było takie moje. Nieposkładane, chaotyczne, odrobinę sarkastyczne. Skończyło się na tym, że zaczęłam klepać schematyczne recenzje, jakbym oddawała zadanie domowe z języka polskiego. Gdzie podziała się ta iskra, gdzie podział się ten polot? Gdzie podziałam się ja? Czemu zgubiłam to wszystko na rzecz pisania jak wszyscy? Przecież nigdy nie chciałam być jak wszyscy. Wciąż nie chcę. Choć w dzisiejszych czasach nie jest to takie łatwe, wciąż chcę być inna, chcę mieć coś swojego.

źródło
Zgubiłam się i szukam siebie. Szukam zaginionego Kamyka, który powoli, ciurkiem, uciekał ze mnie każdego dnia, żeby się wymknąć i poszukać lepszego miejsca. Mam nadzieję, że wkrótce wróci. Bo jestem przekonana, czego nie chcę. Nie chcę być taka, jak wszyscy. Nie chcę powielać schematów. Nie chcę pisać tego, co wszyscy. Nie chcę klepać banałów. 
To, czego chcę, wciąż jeszcze krystalizuje się w moich myślach. Jedyne, co wiem na pewno, to to, że chcę odzyskać siebie. I want my mojo back! Mylić się jest rzeczą ludzką. Ja pomyliłam się myśląc, że odniosę sukces na szkolnych recenzjach wyklepywanych z nieokreślonego przymusu. Zachłysnęłam się tym światem, wzięłam na siebie zbyt wiele. Do czasu się to sprawdzało, aż nadszedł ten moment, kiedy trzeba powiedzieć sobie stop i zacząć od nowa. Czas porzucić ilość i skupić się na jakości. Pewnie początkowo nie będzie łatwo, bo częściej przyjdzie mi czekać na wenę, na spontaniczne emocje, którymi przede wszystkim chcę się kierować. Bo to emocji właśnie mi trzeba. Nuda i banały niech idą się pieprzyć!

źródło
Szukam sobie miejsca w tym świecie, który ciągle goni za lepszym, większym, droższym. Ja nie chcę. Chcę być szczęśliwa robiąc to, co sobie wymarzyłam. To, co sprawia mi przyjemność. Muszę tylko to złapać za ten parszywy ogon, który non stop próbuje mi się wymknąć i zacząć się spełniać. I zrobię to. Choć czasami w to nie wierzę. Choć czasami mam ochotę usunąć bloga, schować się w kąt, bo i tak są lepsi, więc po co tam ja. Na szczęście te momenty mijają i ustępują miejsca myślom, bym to właśnie ja stała się tą lepszą. Chociażby tylko we własnym odczuciu. Bo przede wszystkim robię to dla siebie i dla własnego szczęścia.

Zastanawiasz się pewnie, po co w ogóle ten wpis? Przecież dla Ciebie nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Może tylko tyle, że pokazuje Ci, że ja również jestem człowiekiem, który ma chwile słabości i zwątpienia, tak jak Ty. Ponoć publiczne deklaracje pomagają spełniać dane obietnice. Wątpię. Mam to w nosie. Musiałam się wygadać i tyle. Jeśli się uda, będzie sukces. Jeśli nie, Kamykowa Czytelnia odejdzie w zapomnienie. Niewielka strata dla całego świata. Ot, kolejnego durnego blogera, który myśli, że ma o czymkolwiek pojęcie, będzie mniej. Nie liczcie jednak na to. Przynajmniej nie w najbliższym czasie. 

5 komentarzy:

  1. Ja też mam wrażenie, że się wypaliłam. Jednak nie rezygnuje, liczę, że dalej się "zapalę". Tobie też tego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również póki co nie rezygnuję, bo mam nadzieję, że wrócą dawne emocje i zapał o pisania, ale jeśli potrwa to dłużej, kto wie :( Dziękuję i wzajemnie życzę powrotu :)

      Usuń
  2. Zmusiłaś mnie do zastanowienia się, czy sama nie klepię recenzje utartym schematem, bo nie mam ani na to czasu, ani ochoty ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie skłoniła do tego książka Kominka. Nagle uderzyła mnie myśl, że przecież takich klepanych blogów są setki. Czasem nawet nie chce Ci się już czytać recenzji tej samej książki dziesiąty raz, bo i tak nic nowego nie wniesie. Smutno mi się zrobiło, bo nie o to mi w pisaniu chodziło :(

      Usuń
  3. Mam podobnie...
    Na początku swojego bloga chciałam pisać opinię o książkach, a wyszło inaczej i z miesiaca na miesiąc liczba notek stricte ksiażkowym nikła....

    OdpowiedzUsuń