Zakochać się - Cecelia Ahern [Akurat, 2014]

Ach te komedie romantyczne. Ilu je namiętnie kocha, tylu szczerze nienawidzi. Jedno dobre, że mimo swojej schematycznej i przewidywalnej natury wciąż potrafią wywołać tak skrajne emocje. Z dwojga złego chyba lepsza nienawiść niż obojętność, przynajmniej jeśli chodzi o książki. Nic gorszego od powieści, która nie wzbudza w czytelniku żadnych emocji. Na szczęście książki autorstwa Cecelii Ahern można stanowczo wyrzucić z tej kategorii obrzydliwie nudnych gniotów. Dlaczego? Bo jej powieści z całą pewnością wywołują fale emocji. I to głównie tych pozytywnych!

Choć wciąż nie miałam okazji przeczytać tego kultowego wręcz tytułu Ahern, czyli PS Kocham cię (film widziałam!), to mimo wszystko z wielkim zapałem i nadzieją zabieram się do kolejnych jej lektur, bo wiem, czego mogę oczekiwać i wiem też, że otrzymam świetną, niezobowiązującą, pełną ciepła historię, która będzie dla mnie bardzo przyjemnie spędzonym czasem. I tak było w przypadku Zakochać się, gdzie poznajemy nieco zagubioną w świecie Christine i Adama stojącego na krawędzi. Dosłownie. Losy obojga splatają się na pewnym moście, z którego mężczyzna chciał skoczyć, żegnając się ze swoim życiem. Traf chciał, że to właśnie Christine spotkała go właśnie w tym skrajnym momencie, ratując Adamowi życie. Żeby tego było mało, Christine wraz z Adamem podejmują wariacką decyzję, by w dwa tygodnie odwieźć mężczyznę od swojej decyzji, dając mu szansę na to, by znów zobaczył, że życie jest piękne. Termin wykonania zadania? Urodziny Adama. Jeśli do tego czasu nic się nie zmieni, nasz główny bohater znów postanowi skończyć ze swoim życiem. Czy Christine uda się uratować Adama, który tak nagle stanął na jej drodze? A może wiedza z poradników, które tak uwielbia okaże się niewystarczająca?

Ok, nie będę zaprzeczać, że fabuła jest odrobinę absurdalna (choć odrobinę to chyba wciąż za mało powiedziane). No bo patrzcie - spotykacie potencjalnego samobójcę na moście, postanawiacie go uratować (powiedzmy, że zadziałał tu jakiś ludzki odruch), facet schodzi z mostu, a Wy proponujecie mu, że zabierzecie go ze sobą do domu i naprawicie całe jego poprane życie w dwa tygodnie, bo potem znowu spróbuje się zabić. I nie, argument, że samobójca był nieziemsko przystojny i umięśniony nie usprawiedliwia tego, że właśnie zabraliście ze sobą obcego faceta do domu. Logika i rozsądek trochę tu nawaliły. A mówiąc trochę, mam na myśli bardzo. Ale wiecie, przecież w komediach romantycznych może się zdarzyć wszystko, a przypadkowi faceci na pewno nie są potencjalnymi psychopatami, tylko kandydatami na męża. Przecież wtedy rządzi Miłość, przez duże M, dlatego nie ma się co doszukiwać sensu. Motylki, żołądki fikające salta, szybsze bicie serca, te sprawy, wiecie. Zakochani.


Owszem, fabuła kuleje pod względem sensu i trzymania się kupy. Czemu? Bo ta sytuacja, która przydarzyła się bohaterom tej powieści, jest kompletnie od czapy i naprawdę wydaje mi się mało prawdopodobna w realnym życiu. Ale, ale, poza tym jest naprawdę przyjemnie. Bo znów jest ciepło, znów jest czarująco, znów jest ta magia komedii romantycznych z pewnym happy endem, którą lubimy się od czasu do czasu otaczać (nie zaprzeczaj, też lubisz uronić na nich łezkę!). Z całą pewnością nie jest to literatura wysokich lotów i pewnie znajdzie się grono, które szczerze pogardzi tą książką, ale mnie osobiście potrzebna jest czasem chwila wytchnienia i relaksu, odrobina nierealnego i naciąganego, przesłodzonego szczęścia innych ludzi i Zakochać się Ahern jest świetnym źródłem do zaspokojenia takich potrzeb. Jestem zadowolona z tej lektury i bez dwóch zdań sięgnę po inne tytuły tej autorki - może wreszcie uda mi się przeczytać PS Kocham cię? Kto wie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Akurat 

14 komentarzy:

  1. Kocham książki tej autorki i z pewnością sięgnę także po tę lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Komedie romantyczne lubię, jeśli chodzi o książki romantyczne nie zawsze zdają u mnie egzamin. Co do powyższej pozycji - zobaczymy co czas pokaże :) Aczkolwiek ta kulejąca fabula trochę mnie zniechęca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam już tę książkę i niedługo się za nią zabiorę ^^

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę udanej lektury :D

      Usuń
  4. Lubię czasem takie lektury, masz rację że po tego typu literaturę większość z nas lubi czasem sięgnąć. A że jest bajkowo i z happy endem to może i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba bajkowo i z happy endem ;)

      Usuń
  5. Czytałam już kilka książek tej autorki i muszę przyznać, że mają w sobie ten urok, który przyciąga. Mam nadzieję, że tę książkę też uda mi się przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - mnie mimo pokręconej fabuły nie zawiodła :)

      Usuń
  6. Chyba wszystkie książki autorki mają w sobie coś nieprawdopodobnego, pomysły są trochę bajkowe, ale taki ich urok. Ja mu się całkowicie poddaję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Historia jest wyidealizowana, ale gdybym trafiła na samobójcę, to żeby odwieść go od jego decyzji, wiele mogłabym obiecać. Tak właśnie zrobiła Christine :-)
    Książka bardzo się podobała, miło spędziłam przy niej czas, i chętnie poznam inne powieści tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chcę przeczytać tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  9. No coś w tym jest, że historia wydaje się mało prawdopodobna. Ale o to chodzi w komediach romantycznych - one nigdy nie są realne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Co tam, że od czapy. Ważne jest, że lektura daje dużo satysfakcji, a ta słynna magia Ahern jest obecna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie udało sie przeczytać "P.S I Love you" podczas mojego pobytu w Iralndii. Ksiażkę kupiłam w Charity Shopie za 1euro. Podobala mi sie bardziej niz film...nie ukrywam, ze film BARDZO odbiega od ksiazki. Przy ksiazce plakalam caly czas. Serio. Ryczalam:) Polecam przeczytac w wolnej chwili ale bez zbyt duzych oczekiwan:)

    OdpowiedzUsuń