Wieczność bez ciebie - B. Gałczyńska-Szurek [Szara Godzina, 2014]

Nie mam zielonego pojęcia dlaczego, ale zawsze miałam dystans do polskiej literatury. Znalazły się nieliczne tytuły, których umiejscowienie w polskich realiach mnie nie odstraszało (chociażby Jeżycjada Musierowicz, w której zaczytywałam się jako nastolatka), zazwyczaj jednak nie mogłam przekonać się do akcji toczącej się w Warszawie, Krakowie czy jakiejś innej, mniejszej polskiej mieścinie. Dostawałam ciarek na samą myśl. Swoją drogą długo nie mogłam się też przekonać do muzyki w języku polskim. Nie pytajcie dlaczego, nie wiem. Poza tym są jeszcze te nieszczęsne aferki z udziałem polskich autorów, które jeszcze bardziej pogłębiły moją niechęć do rodzimej literatury. Ale z uprzedzeniami trzeba walczyć, dlatego właśnie postanowiłam dołączyć do akcji Czytajmy polskich autorów. Dziękować niebiosom, że trafiają się też takie książki, jak ta Bożeny Gałczyńskiej-Szurek.

Może to trochę nie moja bajka, bo znów akcja toczy się w polskim mieście, Zamościu, a przecież tego nie lubię. Może trochę bardziej nie moja bajka, bo postacie należą do elity, arystokratycznych rodzin, które wzbudzają we mnie pewne obawy i strach, że zarażę się ich snobizmem i społecznym nadęciem. Owszem, znów miałam wątpliwości, czy nie przejadę się na tej historii, jak na kilku innych, którym postanowiłam dać szansę. Ale wiecie, co jest fajne w tym fachu recenzenta blogowego? Że czasem sięga się po tytuły, po które nigdy by się nie sięgnęło, a które później okazują się być strzałem w dziesiątkę. Okej, Wieczność bez ciebie w sam środeczek tarczy nie trafia, ale wiecie, jest dobrze.

Tak jak już wspominałam, akcja rozgrywa się w malowniczym Zamościu, który zauroczył mnie swoim klimatem - nie na darmo nazywa się to miasto perłą renesansu. W okolicy szykuje się wielkie weselisko członków arystokratycznej rodziny, hrabiego Adama i jego pięknej wybranki, adwokat Kamili. Niestety, nadchodzące wydarzenie zostaje nieco zakłócone dziwnymi incydentami, w tym tajemniczym morderstwem w hotelu, które okazuje się być powiązane z przyszłymi małżonkami. Do akcji wkracza więc policja z  naszą główną bohaterką na czele, agentką Interpolu Klarą, próbując rozwikłać wielką rodzinną tajemnicę, która swój początek ma już w dalekiej przeszłości.

Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Czytając notkę wydawcy, miałam wrażenie, że będzie nudno. No bo arystokratyczna rodzina i jej wielka tajemnica sprzed lat? Cóż tu może być ciekawego? Na szczęście okazało się, że autorka zgotowała nam niemałą intrygę, która była ogromnym zaskoczeniem. Choć z drugiej strony jestem trochę rozczarowana, jak Klara ją rozwiązała - brak konkretnych dowodów, opieranie się na intuicji, przeczuciach i snach do mnie nie przemówiło. Czułam się trochę, jakby nasza główna agentka była odrobinę jak wróżka śniąca o przyszłości. Jasne, można mieć przeczucia, ale bez przesady. Swoją drogą, jeśli już przy Klarze jesteśmy, to nie mogłam się powstrzymać od skojarzeń z agentką Maggie O'Dell znaną z serii kryminalnej Alex Kavy. Szczególnie, że to nie jest pierwsza książka, której główną bohaterką jest właśnie Klara. Podoba mi się to, że Klara z charakteru jest silna i potrafi postawić na swoim. Za to plus, bo przecież nie lubimy tych heroin, co się na chłopach wieszają i krzyczą ratunku!

No i cóż, sami widzicie, że lektura zaskoczyła mnie pozytywnie. Mimo moich uprzedzeń do polskiej literatury, jestem jak najbardziej zadowolona z tej historii i tego, jak rozwiązana została ta kryminalna zagadka. Jedno wciąż nie daje mi spokoju - skąd ta okładka? Owszem, jest przepiękna, ale ni w ząb nie potrafię znaleźć odniesienia do treści. Ktoś ma jakiś pomysł? Może to ta biel i Kamila jako przyszła panna młoda? Nie wiem. Tak czy inaczej, książkę polecam, bo posiada ciekawych bohaterów, dynamiczną akcję i zaskakujące zakończenie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Czytajmy polskich autorów oraz Wydawnictwa Szara Godzina

13 komentarzy:

  1. Rany, gdyby nie Twoja recenzja to pewnie nigdy nie sięgnęłabym po tę książkę, bo okładka szufladkuje ją w grupie tych przesłodzonych, polskich opowiastek o odnajdywaniu sensu życia na prowincji, poznawaniu prawdziwej miłości itd. A tu proszę, wątek kryminalny! I na dodatek skojarzenia z książkami Kavy :) Dzięki temu tytuł wpisuję na listę i będę się rozglądać za własnym egzemplarzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo mnie kojarzy się ta okładka :P Dlatego ni w ząb nie pasowała mi do tej powieści sensacyjnej, którą skrywa :) I tutaj sprawdza się powiedzenie, by nie oceniać po okładce, bo można się mocno zdziwić :D

      Usuń
  2. Koniecznie muszę przeczytać, zapisuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie zaskoczyłaś swoją recenzją! Dla mnie większość książek polskich autorów jest taka jakby dusząca... ale za tą będę się uważnie rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam - mam wrażenie, że polskie obyczajówki są strasznie depresyjne i przytłaczające ;)

      Usuń
  4. Ja do tej pory podchodzę na dystans do polskich powieści :) Skoro książka zaskakuje pozytywnie, będę ją miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też, ale okazuje się, że czasem warto zaryzykować, bo trafiają się perełki :)

      Usuń
  5. Chyba tak już jest, że wielu czytelników ma dystans do polskich autorów, uważając, że to co "zachodnie" jest lepsze.
    Bzdura, jak większej nie ma!
    Ja czytam dużo literatury wychodzącej spod pióra polskich pisarzy i pisarek, choć rzecz jasna poznaję literaturę zachodnią.

    Jeżeli chciałabyś raz na zawsze pozbyć się złych wrażeń o polskich realiach - polecałabym ci np. książki Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk! Są naprawdę świetne! Szczególnie sięgnij po Cukiernię pod Amorem! :)

    Co do omawianej książki - chętnie bym dała jej szansę! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Może to ta biel i Kamila jako przyszła panna młoda?" - to już niebawem :)

    A ja też jestem jakoś uprzedzona do polskich książek, chociaż często je czytam. Zawsze gdy kupuję polską książkę, to nastawiam się z góry na 'Nie' żeby potem się miło rozczarować. Może poprostu trafiałam na nieciekawe książki:)

    OdpowiedzUsuń
  7. I zagraniczni i polscy autorzy mają lepsze i gorsze ksiązki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niektóre książki polskich autorów rzeczywiście potrafią nas zaskoczyć :) U mnie tak było przy "Ty jesteś moje imię" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tak trochę przekornie...Bardzo lubię polskie powieści, jeśli potrafią właśnie oddać klimat polskich miejscowości. I skusiłabym się na książkę "Wieczność..." dla Zamościa :)

    OdpowiedzUsuń