Więzień Labiryntu - James Dashner [Papierowy Księżyc, 2014]

Ostatnimi czasy, w literaturze dla młodzieży (i nie tylko) aż roi się od historii o nastolatkach, które znalazły się w otoczeniu, w którym dzieciaki nigdy znaleźć się nie powinny. Tyczy się to Igrzysk Śmierci, gdzie dzieci w różnym wieku musiały brać udział w walce na śmierć i życie, ku rozrywce Kapitolu, ponoć w imię zasad (które oczywiście wymyślił Kapitol). Tyczy sie to również Niezgodnej, gdzie to właśnie nastoletnia Tris i jej przyjaciele, musieli obalić dyktatorskie zapędy Erudycji, niejednokrotnie będąc poważnie rannym, tracąc najbliższych w walce. Jak pewnie się domyślacie, tyczy się to również Więźnia Labiryntu, w którym nastoletni chłopcy muszą walczyć z krwiożerczymi Bóldożercami, biegając po labiryncie, w którym zamknął ich ktoś, kto najwidoczniej lubi patrzeć na to, jak giną dzieciaki. Można powiedzieć, że wampiry poszły w odstawkę, a zamiast tego, wśród najbardziej poczytnych tytułów ostatnich miesięcy znalazły się historie dystopijne z udziałem nastoletnich bohaterów. Tylko czy nie za dużo tego? Też czujecie przesyt?

Osobiście odrobinę czuję, choć nie całkiem, bo mimo faktu że wszystkie wspomniane wyżej przeze mnie tytuły mają ze sobą sporo wspólnego, może nawet zbyt dużo, to wciąż nie mogę pozbyć się chęci na czytanie tych właśnie historii z dystopią w tle, gdzie dzieciaki muszą walczyć z wyższą siłą w brutalnym świecie, w którym nie powinni się znaleźć. Jest to coś nowego, mimo wielokrotnie wykorzystywanego motywu, co leży w kręgu moich zainteresowań i sądzę, że takie powieści są bardziej interesujące niż oklepane już trójkąty miłosne z wampirami, wilkołakami czy aniołami. Te chyba znudziły mi się wystarczająco, więc z przyjemnością sięgam po inną tematykę młodzieżówek. Pewnie dystopia też mi się z czasem znudzi, ale póki co, świetnie się bawię czytają te powieści.

Wracając jednak do Więźnia Labiryntu autorstwa Jamesa Dashnera, którego ekranizację możemy oglądać już od 19 września, chciałabym powiedzieć, że kolejny raz jestem pod wrażeniem. Niesamowicie spodobał mi się świat wykreowany przez autora - ten pomysł jak najbardziej do mnie przemawia. W powieści tej mamy dosyć wąski obraz, jeśli mowa o otoczeniu, bo nasi bohaterowie zamknięci są na małym terenie zewsząd otoczonym ścianami labiryntu. Okazuje się, że od dłuższego czasu, na teren labiryntu przesyłani są chłopcy, który nie mają zielonego pojęcia o swojej tożsamości ani o celu przebywania w Strefie. Otrzymują wszelakie podstawowe środki do życia oraz żywność, ale kompletnie nie wiedzą, dlaczego zostali zesłani w sam środek labiryntu, z którego nie ma wyjścia, za to grasują w nim obślizgłe, mechaniczne potwory, które tylko czekają by kogoś zaatakować. Jak dotąd żyli we względnej harmonii i aż do momentu, w którym w Strefie wylądował Thomas, a zaraz po nim jedyna dziewczyna pośród gromady chłopaków. Wtedy zaczynają się komplikacje, które zmuszają Streferów do działania.

źródło
James Dashner odwalił kawał dobrej roboty  tworząc tę trylogię (a przynajmniej mam taką nadzieję, bo kolejne tomy wciąż przede mną!). Powiedziałabym, że jest oryginalna wśród innych tego typu powieści, zalewających rynek książkowy. Bohaterowie są jak najbardziej ciekawi, szczególnie główny bohater, Thomas, który nie może sobie przypomnieć swojej tożsamości, a inni twierdzą, że go kojarzą. Ten wątek tajemnicy dodaje smaku całej historii i sprawia, że czytelnik jak najszybciej chce poznać ciąg dalszy. Książkę czyta się bardzo szybko, a do tego wszystkiego nie brakuje momentów, twistów fabularnych, które sprawiają, że czytelnik szepce pod nosem o kurde. Zaskakuje w wielu momentach, za co kolejny plus, bo wiadomo, że przewidywalna akcja w książce nie wróży niczego dobrego. Jednego tylko nie mogę wybaczyć autorowi, co nieodmiennie denerwowało przez pierwszą połowę lektury (gdzieś w połowie się przyzwyczaiłam, choć wciąż nie mogłam przestać parskać śmiechem). Konkretnie chodzi mi o język, którym posługiwali się Streferzy, który przypominał mi przegadywanie się pięciolatków na podwórku i pierwsze, nieudolne próby zabawy w przeklinanie. Kupa klumpu, purwa, sztamak, ogay itd. Co to do cholery jest? Długo nie mogłam przekonać się do tych wyrażeń i wciąż podchodzę do nich z niechęcią, choć niewątpliwie można to uznać za kolejny powiew oryginalności w powieści Dashnera. W związku z tym, jestem też ciekawa, czy w ekranizacji bohaterowie również będą używać tych pokręconych słów.

Tak czy inaczej, w ogólnym rozrachunku Więzień Labiryntu wypada naprawdę dobrze. Bo mamy oryginalny pomysł (labirynt), mamy ciekawych bohaterów z nutką tajemnicy, mamy wartką akcję, która sprawia, że chce się czytać dalej, mamy też zaskakujące zakończenie, które wręcz zmusza nad do tego, by sięgnąć po kolejny tom. Ja z całą pewnością sięgnę, z wielką przyjemnością i ciekawością obejrzę również ekranizację. No i oczywiście jestem ciekawa, co dalej stanie się ze Streferami. Wy nie?

10 komentarzy:

  1. Mam podobnie jak Ty - czuję przesyt literaturą pararomance dlatego również chętnie sięgam po książki młodzieżowe z motywem dystopii. Zaskakujące jest, że każdy z autorów potrafi wprowadzić coś nowego, co nie powiela wcześniejszych schematów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, niby to samo, ale mimo wszystko wcale nie ;)

      Usuń
  2. Mnie też dużo szybciej znudziły się trójkąty paranormalne. Do dystopii, choć dużo ich na rynku, nie czuję urazy i póki co nie ciąży mi ich mnogość. Co do "Więźnia Labiryntu" - czytałam go już jakiś czas temu i ogólnie byłam zadowolona, choć nie pod jakimś niezwykłym wrażeniem. Podobał mi się ten dziwny język Streferów, podoba mi się też fakt, że w kolejnych częściach bohaterowie stają przed zupełnie innymi zagrożeniami, w innym miejscu - w większości dystopii obracamy się jednak cały czas w tym samym świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Luby, który właśnie czyta trzeci tom też jest bardzo zadowolony, choć jemu jeszcze dalej do młodzieżówek niż mnie :D Ale widać, że przypadła mu do gustu ta seria, więc mam nadzieję, że z kolejnymi tomami będzie jeszcze lepiej ;)

      Usuń
  3. ja go chcę przeczytać, najlepiej jeszcze zanim obejrzę film:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka, sam nie wiem. Film, być może :) Papierowy Księżyc rzadko kiedy sprowadza do nas chłam, więc prawdopodobnie mógłbym dać książce szansę. Gdybym był bogaty, oczywiście :-P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam podobne odczucia do Twoich w kwestii młodzieżówek z wampirami albo innymi istotami, więc również wolę sięgnąć po dystopię. O "Więźniu labiryntu" bardzo dużo dobrego czytałam, więc jestem zdecydowana na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam, że bardzo mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki i filmy o wampirach mnie nie interesują ale opis ciekawy może na tą się skusze.
    U mnie troche spokojniej: czytanko.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta o wampirach nie jest, więc może przypadnie Ci do gustu ;)

      Usuń