#FOTO WRZESIEŃ, czyli miesiąc w zdjęciach


Tak, minął kolejny miesiąc, uwierzycie? Powiedzcie, że też nie czujecie tego upływu czasu, który tak szybko Wam umyka. No bo jak to w ogóle możliwe? Znowu? Kurcze no, już siedem miesięcy siedzimy z Arkiem na swoim (no, wynajmowanym). Jeszcze niedawno przenosiliśmy wielkie wory z ciuchami, kartony z wszystkim i niczym, tony książek, których niewielka część i tak została u rodziców. A tu się okazuje, że to już SIEDEM miesięcy. Nieźle. No i wiadomo, jak koniec miesiąca, to czas na miesiąc w zdjęciach - znów książkowo z odrobiną szaleństwa. Za to październik, wbrew pozorom, zapowiada się słonecznie i ciepło - mam nadzieję, że wszystko wypali i na przyszły miesiąc będzie się czym chwalić :) A we wrześniu było tak > 


Beer Fest 2014 i koncert Indios Bravos w strugach deszczu, w samym środku burzy. Miały być jeszcze kabarety, ale lejące się z nieba hektolitry wody nie pozwoliły nam zbyt długo cieszyć się imprezą - jeden parasol na sześć osób to niestety za mało :D Ale kolejny raz udało się zobaczyć Gutka, posłuchać piosenek Indios Bravos (choć przepadł nam Nie Rytmiczny Me How) i potaplać się w błocie niemal jak na Woodstocku. A co do tej karuzeli, to kojarzy mi się z okładką Cztery Veroniki Roth :D


Wreszcie udało mi się spełnić moje małe marzenie i wyrobiłam sobie exlibris! Stwierdziłam, że nie chcę stempla z imieniem i nazwiskiem, bo jak wyjdę za mąż to będzie kłopot, a tak? Jest uniwersalnie! Razem możemy być przecież Kamykową Czytelnią :D Obok przedpremierowy Wzorzec zbrodni. A niżej zdobycze zarówno z Wydawnictw, jak i moje własne zakupy. Bodajże w miksie z telefonu jest jeszcze zdjęcie z zakupów w Świecie Książki - się obłowiłam! Tytuły za 10zł!


Jak już w temacie książek jesteśmy, to oczywiście nie może zabraknąć gwiazdy tego miesiąca, czyli Zniszcz ten dziennik (ang. Wreck This Journal). Jak tylko zobaczyłam w Internecie, że pojawiła się polska wersja słynnej kreatywnej destrukcji Keri Smith, wiedziałam, że muszę ją mieć. I zdobyłam. Na zdjęciu widać kilka pierwszych stron z dziennika oraz złamany grzbiet. Muszę się zebrać w sobie, jak już zniszczę kilka kolejny stron, i poświęcę temu tytułowi całą notkę - należy mu się!


Wyżej miks, wszystko i nic. Odkryłam cudowny napój - 7up Mojito - odrobinę za słodki, ale mimo wszystko przepyszny! Jest też moje piwo bananowe DIY - piwo pół na pół z nektarem bananowym - alternatywa na dni, kiedy nie mogę znaleźć Corneliusa o tym smaku :D Jest też pizza - ten miesiąc bez dwóch zdań był miesiącem pizzy, bo przynajmniej raz w tygodniu daliśmy się skusić na naszą ulubioną, dziewięcio-składnikową z serem pleśniowym lazur błękitny. No i trochę mojego kreatywnego szaleństwa. I kolorowanka z Kamilą, ciasteczkową wróżką!


Kolejny zestaw zdjęć z cyklu wszystko i nic. Jest fundusz książkowy - sprawdza się bardzo dobrze, wrzucam tam większość drobniaków z portfela i pieniążki ze sprzedaży tytułów, które niekoniecznie chcę zostawić w swojej biblioteczce, a dzięki temu mogę sobie sprawić inne. Piękne zachody słońca, które udało mi się uchwycić. Jest też selfie przed pracą i różowy aparacik. No i koszulka - Queen of F*cking Everything - nie mogłam się powstrzymać, szczególnie, że kosztowała tylko 9,99zł :D


Jest też miks zdjęć z telefonu - miętowe trampuszki, ostatnie dni wiosenno-letnich, zwiewnych ciuchów, fragment Wreck This Journal. Jest też relaks po pracy - zimne piwko i książka na kanapie. Magazyn Zwierciadło, w którym dopadłam uroczy kalendarzyk w kropki na przyszły rok. Obok zdjęcie z Czesławem Drugim - Arkowi zdarzało się wyjeżdżać na kilka dni, więc musiałam się jakoś ratować :D Niżej wcześniej wspomniane zakupy w Świecie Książki i kinowy wypad na Więźnia Labiryntu, o którym z całą pewnością powiem kilka słów. A na koniec jedna z niewielu zalet wstawania do pracy na 5.30 - piękne wschody słońca, które czarują. 


W podsumowaniu nie mogło się również obyć bez dumy tego miesiąca, czyli fragmentu mojej recenzji Zamień chemię na jedzenie, która ukazała się w najnowszej książce Julity Bator. Tytuł jest fantastycznie wydany - aż ślinka cieknie! A ja strasznie się cieszę, że znalazłam się gdzieś pośród tych stron :) Jest fejm! :D

I tak oto upłynął nam kolejny miesiąc, zobaczymy, co przyniesie październik - oby coś niezapomnianego! :)

źródło

11 komentarzy:

  1. Kamyczku - jesteś śliczna!!
    A zdjęcia klimatyczne, widzę, że obie jesteśmy fankami wschodów i zachodów, oby październik był dla Ciebie jeszcze piękniejszy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu! :* Tobie również przepięknego października!

      Co do wschodów i zachodów, owszem, uwielbiam :) W ogóle piękno natury zawsze mnie oczarowuje - teraz możemy cieszyć się ognistymi kolorami jesieni :)

      Usuń
  2. Fajny i bardzo ciepły post! Uwielbiam oglądać zdjęcia i sama je wstawiać na bloga :)
    Również mam "Wreck this journal" kupiony jeszcze tej wiosny, ale już mi się znudziło prowadzenie go. Na razie leży, zniszczony, choć jeszcze nie do końca :)
    Również marzę o własnym exlibrisie, ale na razie żaden konkretny pomysł nie narodził się w mej głowie, a szkoda.
    Czekam na następny taki post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój dziennik też leży od jakiegoś czasu nietknięty, czekam, aż znowu najdzie mnie wena, żeby coś z nim pokombinować :) A z exlibrisem też długo kombinowałam, nie potrafiłam się na nic zdecydować, aż pewnego dnia z nudy stworzyłam coś takiego i stwierdziłam, że tak, to będzie to, więc sama też pewnie wreszcie znajdziesz pomysł dla siebie ;)

      Zapraszam w przyszłym miesiącu - i nie tylko! :D

      Usuń
  3. Piękny exlibris! Dasz jakieś namiary, gdzie takie cudo stworzyć? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ten blogger mnie dzisiaj nie lubi.. trzeci raz piszę ten komentarz, mam nadzieję, że wreszcie się opublikuje :D

      Exlibris zaprojektowałam sama na > http://www.picmonkey.com/ < a pieczątkę zrobiłam w Katowicach, o tutaj > http://www.stempelgraw.katowice.pl/ < - bardzo polecam, szybko, konkretnie i sympatycznie :)

      Usuń
  4. Ja się ostatnio obłowiłam w książkach za 10 złotych w L'eclercu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty? :D A co fajnego dorwałaś? Może sama jeszcze wyskoczę na jakieś łowy? :D

      Usuń
  5. Fundusz książkowy- super, tak samo jak i blogowa pieczątka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne zdjęcia. Dzięki Tobie skusiłam się na dziennik :) Ogólnie fajna notka, oby więcej takich. :)

    OdpowiedzUsuń