Filmowy Sierpień #1


Dobry!


Chyba ostatnimi czasy mam dobry, kreatywny czas w życiu, bo non stop mnie nawiedzają jakieś pomysły na nowe posty na blogu, które nie będą tylko i wyłącznie książkowe. Rozwijam się, nie kapcanieję, pisanie mi się nie nudzi (choć z chęciami bywa różnie), nie dążę do samozagłady i porzucenia bloga - jest dobrze! Aż sama nie mogę się sobie nadziwić, że blog ma już 3 lata. Wytrwałam! Ale, ale, ja nie o tym. Wszak nowy pomysł zrodził się w mej rudej głowie, a mianowicie pomysł na podsumowanie obejrzanych filmów w danym miesiącu, krótko dzieląc się moimi przemyśleniami i wrażeniami z Wami, moimi Czytelnikami (halo, jest tak kto? hop hop?). Zamiast pisać o każdym filmie z osobna, postanowiłam zebrać je wszystkie do kupy i podzielić się z Wami tym, co mam do powiedzenia. Jako że nie jestem kinomaniakiem w takim stopniu jak książkoholikiem, nie mam zamiaru zabierać się za recenzje owych, takich wiecie, profesjonalnych, konkretnych i opartych na czymś więcej, niż tylko wrażeniach. Dlatego będą moje wywody o tym, com sobie w danym miesiącu obejrzała ^^ 

W sierpniu udało mi się obejrzeć 5 filmów, z czego jeden z nich był premierą. Jedne lepsze, drugie gorsze, harmonia zachowana! Co to za filmy? Lecimy!

Niezgodna, Divergent [2014]

Akurat Niezgodna doczekała się osobnego posta, w którym dzieliłam się z Wami wrażeniami z oglądania ekranizacji powieści Veroniki Roth, w związku z tym nie widzę sensu w powtarzaniu się kolejny raz. Niemniej jednak, bardzo w skrócie, tak all in all, byłam zadowolona z tego, co reżyser Neil Burger przedstawił w swojej wizji świata wykreowanej przez autorkę. Mam kilka zastrzeżeń, co do postaci, które kompletnie mi nie pasowały do swoich ról, jestem też odrobinę zawiedziona, że kilka istotnych scen zostało pominiętych, kilka zostało zmodyfikowanych, tak czy inaczej, ekranizacja na plus, jak najbardziej zaspokoiła moje oczekiwania wobec niej.

Strażnicy Galaktyki, Guardians of the Galaxy [2014]

Szczerze? Kompletnie nie byłam przekonana do tego filmu. Jak bardzo lubię Marvela i filmy z jego postaciami, tak nigdy nie słyszałam o Strażnikach Galaktyki. Shame on me. Widząc zwiastuny w telewizji, myślałam sobie: nie, to przecież nie może być fajne, jakieś dziwne stworki, o co tu w ogóle chodzi. Ale pewnego dnia postanowiliśmy wybrać się z Lubym do kina, nie obierając konkretnie celu swojej wizyty - chcieliśmy coś obejrzeć, nie wiedzieliśmy jeszcze tylko co. Przeglądając repertuar kina, stwierdziliśmy, że Strażnicy... wydają się filmem najlepszym, więc ryzykujemy i idziemy. Warto było zaryzykować! Ośmielę się nawet powiedzieć, że Strażnicy Galaktyki są jedną z najlepszych marvelowskich adaptacji ever! Film zrobiony z jajem, pełen humoru, czyli tak jak lubię, bez zbędnego patosu i nadęcia pod tytułem "jesteśmy superbohaterami i jesteśmy super!". Uśmiałam się jak dzika norka, był nawet moment, że w oku zakręciła mi się łezka! No i oczywiście Groot jest moim faworytem, który skradł moje serce, choć Rocket z jego sarkastycznym poczuciem humoru również do mnie przemówił. No i soundtrack w filmie, playlista Awesome Hits vol. 1 mnie ujęła całkowicie! Oglądajcie!

Kraina Lodu, Frozen [2013]

Wstyd, bo Krainę Lodu obejrzałam dopiero teraz. Bo wiecie, już trochę stara jestem na filmy animowane, a dzieciaki w rodzinie są albo jeszcze za małe albo już za duże, żeby móc z nimi oglądać, czy zabrać je do kina. Ale widząc jaką furorę robi ta historia w Internecie, ile ludzi ujęła za serducho, ilu ludzi ją pokochało, stwierdziłam, że nie spocznę, póki jej nie zobaczę, no bo jak to? Elsa tu, Elsa tam, zachwyty wszędzie, a ja nawet nie wiem, o co chodzi. Postanowiłam obejrzeć, chociażby z ciekawości, skąd te zainteresowanie. No i faktycznie, film pięknie zrobiony, bardzo cieszy oko efektami, byłam zaczarowana. Natomiast jeśli chodzi  o fabułę, to do dzieci jak najbardziej przemawiająca, z ładnym happy endem na końcu. Historia Elsy i Anny chwyta za serce, ale myślałam, że ściśnie mnie trochę bardziej, biorąc pod uwagę to, jaką furorę zrobiła wśród widzów w każdym wieku, nie tylko tych najmłodszych. A może po prostu jestem już za stara na bajki? :D Tak czy siak, bardzo piękny film, no i bałwan Olaf moim faworytem, jakżeby inaczej!

Thor [2011] i Thor: Mroczny Świat [2013]

Jak już wspominałam kilkakrotnie, lubię marvelowskie filmy, mimo tego że nigdy w komiksach się nie zaczytywałam, to i tak Lubemu udało się mnie zarazić sympatią do tych postaci. Do Thora nigdy wcześniej mnie nie ciągnęło, jakoś tak mnie nie kręcił, tak samo jak Kapitan Ameryka. Serio, nie moja bajka. Ale, Tom Hiddleston, jako Loki okazał się być wystarczającym dla mnie argumentem, by jednak obejrzeć obie części o bogu piorunów. Tak, obejrzałam te filmy tylko ze względu na Lokiego (żałuję, że nie doczekał się własnego filmu! a może się doczekał, a ja po prostu nie wiem? hm?), nie będę tego ukrywać. I wiecie co? Nie udało się, nawet fantastyczny Loki nie uratował tej historii, która mnie bawiła, ale nie ze względu na poczucie humoru, a na beznadziejne efekty specjalne, na słabą fabułę i ogólny brak sympatii do Thora. No przecież nie da się lubić każdego, nie? Tym razem wypadło na blondaska z młotkiem. Jak bardzo chciałam dotrwać do końca, żeby doczekać momentu, który urwie mi zadek, tak często przysypiałam, bo po prostu się nie dało. Powiem raz jeszcze, nie moja bajka :P

I tak oto dotrwaliśmy do końca pierwszego posta z nowego cyklu, tym razem filmowego. Jestem ciekawa, co przyniesie miesiąc kolejny - z całą pewnością ekranizację Więźnia Labiryntu, na którą planujemy się z Lubym wybrać - oby nas nie zawiodła!

A Wy, oglądaliście któryś z tych filmów? Jak Wasze wrażenia? Polecicie jakiś ciekawy film na przyszły miesiąc?

6 komentarzy:

  1. Oprócz "Strażników galaktyki" obejrzałam wszystkie filmy, o których wspomniałaś :) Do "Niezgodnej" podchodziłam strasznie opornie, bo jakoś nie miałam ochoty tego oglądać, ale jak już zaczęłam oglądać to nawet mi się spodobało :P "Kraina lodu" super, szczególnie polubiłam bałwana :D A co do Thora to jednak wolę pierwszą część, nie wiem czemu wydaje mi się, że kolejne części niektórych filmów kręcone są tak na siłę.

    Ostatnio oglądałam "Igrzyska na kacu" (parodia Igrzysk śmierci i Kac Vegas), ale nie polecam, wręcz przestrzegam, że ktoś, kto to kręcił chyba nawet nie wie, co to jest parodia, a drugi film to "Sąsiedzi" taka głupiutka komedia, ale przynajmniej się trochę pośmiałam, chociaż mało ambitny film to warto obejrzeć ;)

    Zapraszam
    http://booksofmeworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Igrzyska na kacu" może jednak sobie odpuszczę xD Ale na "Sąsiadów" może znajdę chwilę - sama czasem też lubię obejrzeć takie głupkowate komedie, choć ostatnimi czasy coraz rzadziej, mimo wszystko ;D

      Usuń
  2. Ja nieźle się uśmiałam oglądając ,,Thora". Ten film jest tak absurdalnie amerykański, że potraktowałam go raczej jako komedię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam żadnego z tych filmów, ale mam chęć na Niezgodną :) Pozostałe tytuły jakoś mnie nie zaciekawiły.

    OdpowiedzUsuń