Książki mojego dzieciństwa...

... i lat nastoletnich :)

Choć Dzień Dziecka już dawno za nami, to od jakiegoś już czasu noszę w sobie ten sentymentalny pomysł, by powspominać tytuły, które towarzyszyły mi w najmłodszych latach. Wszystko zaczęło się od przypadkowej rozmowy, zwykłym napomknięciu Roalda Dahla i jego Matyldy, którą to zaczytywałam się będąc małą dziewczynką. Matylda, która również uwielbiała czytać, stała się taką moją fikcyjną przyjaciółką, którą bardzo lubiłam odwiedzać, co oznacza, że nie przeczytałam tej książki tylko raz. Raczej jakieś dziesięć razy. I tak zrodził się pomysł na to, by powspominać sobie te powieści, które z przyjemnością czytywałam będąc dzieckiem i nieco już później, będąc nastolatką. Głęboko wierząc w to, że należy pielęgnować swoje wewnętrzne dziecko (Mój Luby wie o tym aż za dobrze :)), z tym większą radością oddaję się wspomnieniom. Mam nadzieję, że będziecie mi towarzyszyć w tej podróży do przeszłości z równą przyjemnością i pewnie też łezką wzruszenia :)

Biorąc się na wspominki, chyba jedną z pierwszych myśli o książkach mojego dzieciństwa jest wcześniej wspomniana Matylda Roalda Dahla. Czytałam ją nie raz i nie dwa. Mimo tego że dzisiaj historia głównej bohaterki trochę rozmywa się w mej pamięci, to wciąż odczuwam wobec niej ogromną sympatię i sentyment, gdyż odrobinę utożsamiałam się z Matyldą, szczególnie w momentach, kiedy chadzała do biblioteki i pochłaniała książki. 


Później była oczywiście Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz. Seria, w której zaczytywała się moja Mamuśka, kiedy sama była nastolatką, dlatego z tym większym zainteresowaniem i późniejszą miłością zaczytywałam się w przygodach rodziny Borejków. Te książki również zdarzało mi się czytać po kilka razy, nie zważając na fakt, że wiedziałam, co się wydarzy. Ale lubiłam ich historie, ich rodzinną mądrość i miłość. Wciąż lubię i po cichu liczę, że gdy kiedyś doczekam się córki, ona również zapała taką sympatią do tej przepełnionej ciepłem i pogodą ducha serii :)


Gdzieś tam wplątały się jeszcze Pamiętniki Księżniczki Meg Cabot. Niby nieco mniej pouczające, ale przyjemnie się to czytało. Widać już od najmłodszych lat miałam tendencję do wynajdowania sobie odmóżdzających czytadeł, które pochłaniałam w przerwach między poważniejszą literaturą (wtedy miałam fazę na czytanie powieści o narkomanach, więc takie Pamiętniki.. z całą pewnością pomagały uporać się z ciężarem tamtych historii). 



Jedną z moich ulubionych autorek młodzieńczych lat była również Jacqueline Wilson, której serię Dziewczyny... bardzo lubiłam, szczególnie, że w telewizji można było oglądać serial inspirowanym tymi tytułami. Jedne z pierwszych historii i nastoletniej miłości, chłopakach i problemach nastolatek, napisane w bardzo przystępny i pouczający sposób. Ogólnie rzecz biorąc Wilson pisze niesamowicie ciepło, a przy tym z morałem, bo w książkach przeznaczonych dla dzieci i młodzieży, porusza poważne i trudne tematy. Lubiłam wszystkie jej książki i czasem chciałabym znowu do nich wrócić, tak z sentymentu :)


Z polskich autorek uwielbiałam również (i do dziś mam ochotę wrócić do tych historii - chyba jak do wszystkich w tym poście!) Ewę Nowak i jej Miętową Serię. Znów pierwsze nastoletnie miłości, problemu z chłopakami i poważniejsze sprawy związane z wkraczaniem w dorosłość, a wszystko to napisane w bardzo dojrzały i ujmujący sposób. Kolejna seria, której poszczególne tomy czytałam po kilka razy. Ech, naprawdę chciałabym do nich wrócić albo chociaż mieć je wszystkie na półce! Tak z sentymentu :)


Z młodszych lat, kiedy czytywałam więcej literatury przygodowej, na moją listę czytelniczą wkradł się Lemony Snicket z Serią Niefortunnych Zdarzeń. Akurat tej serii nie czytałam tak namiętnie jak wyżej wspomnianych książek, bo nie sięgnęłam po nie więcej niż raz, niemniej jednak pamiętam, że bardzo przyjemnie spędziłam ze Snicketem czas, nieco abstrakcyjnie i odrobinę przerażająco, ale mimo wszystko przyjemnie.

Poza tym były wcześniej wspomniane historie o narkomanach (swoją drogą nie wiem, czemu lubiłam je tak czytać - powiedzmy, że taki wiek). Uwielbiałam też Martę Fox i jej Magdę.doc oraz Paulinę.doc. Miałam tę krótkie epizody z Harrym Potterem, ale skończyło się na czwartym tomie i do dziś dzień nie kontynuowałam tej ukochanej przez tłumy serii (shame on me). Pewnie było wiele tytułów, które gdzieś wyparowały z mojej pamięci, ale z całą pewnością pozostawiły we mnie swój ślad i w jakiś sposób ukształtowały człowieka, którym dzisiaj jestem. Nie pozostało mi więc nic innego, jak podziękować za fantastyczne lektury mojej młodości.

A Wy, pamiętacie książki swojego dzieciństwa i lat nastoletnich? Jakie to tytuły? Macie jakiś szczególnie ukochany?

10 komentarzy:

  1. Ale się zgrałyśmy. U mnie dzisiaj na blogu podobnie :)
    Ja szczególnie pamiętam serię o Ani z Zielonego Wzgórza i Jeżycjadę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również zaczytywałam się w książkach Ewy Nowak i niedawno zaczęłam je czytać wszystkie po kolei :) Nie obcy mi był również Pamiętnik Księżniczki i Seria Niefortunnych Zdarzeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też czytałam serię Jeżycjada i Pamiętniki księżniczki. Ja bym jeszcze dorzuciła wszystkie książki Małgorzaty Musierowicz oraz cykl książek "Nie dla mamy nie dla taty lecz dla każdej małolaty". Pochłaniałam je w mgnieniu oka! :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, "Nie dla mamy nie dla taty lecz dla każdej małolaty" też czytałam, choć nie jest to seria, którą jakoś szczególnie polubiłam czy zapamiętałam :P

      Usuń
  4. Czytałam wszystkie książki o których wspominasz, z wyjątkiem HP (bo ja nie przeczytałam ani jednego tomu, ale mam nadzieję, że się to kiedyś zmieni) i książek Musierowicz. Wszystkie bardzo miło wspominam, szczególnie Matyldę, ale też inne książki Dahla - Charlie i fabryka czekolady czy Wiedźmy. też miała fazę, gdzieś w gimnazjum, na książki o narkomanach i anoreksji i myślę, że teraz trochę się już o nich zapomniało, a jednak dobrze jak gimnazjalista sobie takie książki poczyta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jeszcze książki o anoreksji! Fakt, też się zaczytywałam, choć nie mam pojęcia dlaczego. Może to i dobrze, przynajmniej już wtedy wiedziałam, że to nic fajnego ani też przyjemnego :)

      Usuń
  5. Ale trafiłaś z tym postem ;) Niedawno moja siostra chciała żebym jej coś poleciła, bo stwierdziła, że wyrosła z bajek :D Myślę, że te się jej spodobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post się przydał! :)

      Usuń
  6. No na Pamiętnik księżniczki to był szał, ale ja zawsze wolałam inne lektury :D KSiężniczki mnie nie jarały xD

    OdpowiedzUsuń
  7. O książkach lat nastoletnich się nie wypowiem, bo wciąż jestem nastolatką, dzieckiem w sumie też ;), ale jeśli chodzi o te z wczesnego (tak to ujmijmy) dzieciństwa: Harry Potter, Seria Niefortunnych Zdarzeń (do dziś wzruszają mnie dedykacje autora), Verne, May, Szklarski, Pan Samochodzik, one jako pierwsze przychodzą mi na myśl. ;) Musierowicz trochę czytałam, ale nigdy mnie nie wciągała.

    OdpowiedzUsuń