Zbuntowana - Veronica Roth [Amber, 2012]


Kontynuacje pierwszych tomów serii mają to do siebie, że wzbudzają w czytelniku nie tylko ciekawość i przyjemnych dreszczyk emocji przed nadchodzącą lekturą, ale wzbudzają również strach. Strach i obawę, że ukochana przez nich pierwsza część, ta nowo poznana lektura, którą obdarzyli tak wielką sympatią, zostanie w jakiś sposób zbrukana kiepskim ciągiem dalszym i wszystko pójdzie w diabły. Wydaje Ci się, że znasz już autora, wiesz, jak pisze, że ta pierwszy tom był tak dobry, że kolejny po prostu nie może Cię zawieść. Masz rację, wydaje Ci się.

Mnie też się wydawało, że skoro Niezgodna niemal rzuciła mnie na kolana, że Veronica Roth zauroczyła mnie wykreowanym przez siebie światem i ciekawymi bohaterami, to nie ma opcji, by poczuć rozczarowanie czytając Zbuntowaną. Nieprawdopodobne, a jednak. Niestety, sprawdził się schemat serii, czyli fakt, że druga część zazwyczaj jest gorsza. Momentami mam wrażenie, że gorsza to za mało powiedziane. Jakbym czytała zupełnie inną książkę. Nagle ta Tris, którą uważałam za rozsądną, odważną i jednocześnie sympatyczną postać, którą obdarzyłam dużą sympatią, okazała się bezmyślną idiotką, która robi wszystko na opak. Tris, nie rób tego! Tris: Ok. Po czym pięć minut Tris robi to, czego robić nie powinna, bo przecież tak nakazuje rozum i serce, i wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią: dziewczyno, nie rób tego!  W takiej sytuacji ciężko więc wywnioskować, czym kierowała się główna bohaterka w swoich bezsensownych wyborach. Natomiast Tobias tym razem był raczej wycofany, drugoplanowy - może dlatego, że przytłoczyły go bezsensowne poczynania jego wybranki serca. Żałuję, że tak to się wszystko potoczyło. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle.

źródło
Dobra, nie przesadzając, były momenty, które zadziałały tu na plus - motyw pewnej zdrady, który wgniótł mnie w krzesło, a po którym nie potrafiłam się przez chwilę otrząsnąć, bo nie potrafiłam uwierzyć, że coś takiego naprawdę się wydarzyło. Również zakończenie tej serii okazało się być bardzo zaskakujące i za to jestem autorce wdzięczna, bo bez tych nieoczekiwanych momentów, nieprzewidzianych zwrotów akcji, byłoby naprawdę kiepsko. A tak Veronica Roth sama sobie rzuciła koło ratunkowe i ocalała przed niechybnym pójściem na dno. Było blisko. Czemu? Bo Zbuntowana nie wciągnęła mnie tak jak Niezgodna. Miałam wrażenie, że fabuła płynęła tutaj dużo wolniej mimo faktu że nasi bohaterowie znaleźli się w samym środku wojny pomiędzy frakcjami, w której nie brakowało konfliktów w środku każdej z nich. Niby było gorąco, ale mnie ledwo grzało. Nagle cały ten entuzjazm, który pojawił się zarówno w trakcie, jak i po lekturze Niezgodnej gdzieś się ulotnił, a pojawiła się chłodna kalkulacja i myśli, że wcale nie jest tak fajnie, jak miało być. Co więc z kolejnym tomem, tym finałowym? Bo jak Wierna przyniesie mi rozczarowanie, to chyba tego nie zniesę. Serio. Powiedzcie mi, że będzie dobrze, co? Będzie?

Teraz Zbuntowaną czyta Arek, po tym, jak pochłonął Niezgodną, zobaczymy, jakie będą jego wrażenia wobec tej powieści. Tak czy siak, słuchając moich opowieści o serii Roth nie potrafił pozbyć się skojarzenia z Igrzyskami Śmierci. Ciekawe, czy w trakcie lektury również będzie miał wrażenie, że Niezgodna ma coś wspólnego z przygodami Katniss Everdeen ;) Najgorsze jest to, że już czai się na ostatni tom, którego ja jeszcze nie przeczytałam. Chyba mu tego nie wybaczę :D

16 komentarzy:

  1. Zobaczymy, po pierwszy tom chce bardzo sięgnąć, a jak będzie dalej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak będzie dalej, to już trzeba przekonać się na własnej skórze :D

      Usuń
  2. Ja nie mogę się doczekać, aż sięgnę po I tom. Jak ta paczuszka ślicznie wygląda ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Często jest tak, że kontynuacje nie spełniają oczekiwań, ale i tak mam wielką ochotę poznać tę serię - od dawna bardzo mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie mam ochoty na tę serię... ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam pierwszej części, a i serie książkowe wolę omijać szerokim łukiem. Oglądałam jedynie film i ten mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego wolisz omijać serie książkowe szerokim łukiem? Przecież tyle dobrych tytułów przelatuje Ci wtedy koło nosa :D

      Usuń
  6. Nie przepadam za seriami. Czasem bardzo mnie kuszą, ale zawsze uda mi się w porę powstrzymać. Na seriale sobie pozwalam, ale na serie książkowe już niekoniecznie. Jednak w planach mam film, więc w jakiś tam sposób uda mi się trochę liznąć tej historii. Może jak mnie powali na kolana, to się przełamię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nie przepadasz za seriami? :) Widzę, że to już druga osoba z taką niechęcią do serii pod tym postem, dlatego jestem ciekawa, skąd się to bierze :D

      Usuń
    2. Moja niechęć zaczęła się od tego, że w małym mieście z kiepsko zaopatrzoną biblioteką ciężko było przeczytać coś w odpowiedniej kolejności. Czasem kończyło się na zakupach, ale rzadko udało mi się skompletować całość, zawsze pojawiało się coś innego na horyzoncie. Może to głupie, ale teraz trochę szkoda mi czasu. Chyba za bardzo skupiam się na przyszłości i zamiast myśleć o następnej książce, w głowie już widzę te wszystkie tomy. Wiesz, coś w stylu "mogłabym przeczytać tyle różnych historii, a od X tomów siedzę w jednej". No i czasem jest tak, że seria zaczyna się dobrze, a twórca stwierdza, że napisanie miliona części, to najlepszy pomysł na świecie :) Tyle tych serii jest, że nawet nie wiedziałabym od czego zacząć.

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz zostaje usunięty ze względu na jawny spam. Nie bawię się w 'obs za obs' czy 'lajk za lajk'. Przykro mi, ale nie interesuje mnie sztuczne nabijanie sobie fanów.

      Usuń
  8. Zbuntowana podobała mi się, w przeciwieństwie do Wiernej którą właśnie kończę. Podobieństwa między tymi trylogiami nie widzę, chociaż na początku jak naczytałam się okładki, to też próbowałam je porównywać. Wyszukiwałam takie rzeczy, że wydawało się to być absurdem :) Ale Niezgodna rzeczywiście jest najlepsza.

    OdpowiedzUsuń
  9. ''Niezgodna'' była ok, ale ostatnio przeczytałam ''Zbuntowaną'' i... katastrofa! :/

    OdpowiedzUsuń
  10. "Niezgodna" to jedna z moich ulubionych książek. "Zbuntowanej" jeszcze nie czytałam, bo ja z kolei serie bardzo lubię, ale zaczynać, z kontynuowaniem jest już gorzej, bo obawiam się zawodu zwłaszcza jeśli pierwsza część mi się spodobała(albo po prostu nie starcza na to miejsca w moim budżecie). Planuję to jednak zmienić.

    OdpowiedzUsuń