#FOTO LIPIEC - miesiąc w zdjęciach

Niesamowite, jak ten czas leci. Naprawdę minął już miesiąc od ostatniego posta z cyklu #foto miesiąc? Ale kiedy? Jak? Przecież oglądając tamte zdjęcia mam wrażenie, że to było kilka dni temu, a nie miesiąc! A tu już przyszedł czas na kolejną odsłonę, lipcową? Niesamowite i przerażające zarazem, jak ten czas ucieka i wymyka się przez palce. Morał z tego taki, że trzeba go wykorzystywać na maksa, cieszyć się chwilą, która przemija błyskawicznie! :)

Co do lipca, był to miesiąc raczej spokojny pod względem wydarzeń, bo w sumie nie trafiły się żadne dłuższe wyjazdy, czy chociażby weekendowe wypady. Jak już udało się mieć wolny weekend (bo czasem niestety muszę pracować w sobotę i niedzielę), to wtedy wypadały czyjeś urodziny, w tym również i moje, więc o wyjazdach nie było mowy :D Niemniej jednak emocji nie brakowało, bo lipiec był miesiącem gier, imprez urodzinowych i ogromnych upałów, które sprzyjały napojom chłodzącym :D


Jak widać na zdjęciu wyżej, chłodziliśmy się w tym miesiącu bardzo intensywnie - gorąca kawa poszła w odstawkę i zastąpiła ją pyszna kawa mrożona, z ogromną ilością bitej śmietany, którą uwielbiam. Do tego lody, również z bitą śmietaną i moją ulubioną polewą karmelową - jednym słowem, miesiąc rozpusty i uwielbienia bitej śmietany ^^ W związku z tym, że kawy ciągle pić nie można, chłodziliśmy się przepyszną wodą z listkami mięty, plastrem cytryny i odrobiną syropu mohito - wszystko z dużą ilością lodu! A że w takie upały średnio chce się jeść, przegryzaliśmy sobie bób, który jest hitem tegorocznych wakacji w naszym domu :)


Tak jak już wcześniej wspomniałam, lipiec był miesiącem urodzin - co weekend, to jakaś impreza :D Najpierw kuzynka Arka, potem ja, 16 lipca, a do tego jeszcze mój Tata, dziesięć dni później. Moje urodziny świętowaliśmy weekendowo w gronie rodzinnym, natomiast w dzień moich urodzin razem z Arkiem (od którego dostałam przepięknego słonecznika) wybraliśmy się tradycyjnie na pizzę, którą świętujemy chyba wszystko, przy każdej możliwej okazji ;D Bukiet polnych kwiatów podarował mi Brat, a te owocowe winka umilały Paniom urodzinową imprezę - naprawdę fajne, lekkie i owocowe, świetne na wakacyjne upały :)


Lipiec był również miesiącem kwiatów. Sama bawiłam się w ogrodnika, przesadzając kilka doniczkowych kwiatuchów, które pozbierałam tu i ówdzie. Postanowiłam również posadzić szczawika, kwiat miłości, niestety, póki co nic z niego nie wyrasta, tylko jakiś przypadkowy krzaczek, którego nasionko musiało znaleźć się przypadkowo w torbie z ziemią :D W lipcu wreszcie zakwitł Mr. Storczyk - przepiękny, fioletowy - wygląda na to, że 4 kwiaty na pewno uda mu się tym razem wypuścić. A najśmieszniejsze jest to, że skazaliśmy go już na klęskę, myśląc, że już nigdy nie zakwitnie. Bardzo pozytywnie nas zaskoczył! Jest również Mr. Lucky Bamboo od Mamuśki, który sobie powoli wypuszcza listki i korzenie. No i oczywiście urodzinowy słonecznik od Arka :*


Lipiec okazał się również miesiącem gier - na blogu pojawiły się pierwsze posty z cyklu #skończ czytanie, czas na granie, który mam nadzieję, przypadł Wam do gustu :) Na powyższym zdjęciu brakuje jeszcze dwóch gier od Rebela, których recenzje ukażą się wkrótce, najpierw jednak muszą przejść stosowne testy :D Władca Pierścieni natomiast jest zachcianką Arka, którą dorwał w Empiku i nie mógł się powstrzymać, przez zrobieniem sobie małego prezentu bez okazji ^^


Lipiec okazał się być również miesiącem książek - najpierw Festiwal Książki w Biedronce, na którym udało mi się zdobyć kilka fajnych tytułów, choć Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd gdzieś mi umknął. Później wygrana w konkursie Domu Wydawniczego Rebis i cudowna wiadomość, że udało mi się skompletować całą serię Miecza Prawdy. Coś pięknego! Nie zabrakło również lektur do zimnych napojów - starałam się wykorzystać każdą możliwą chwilę, żeby przeczytać choć kilka stron, dzięki czemu mam wrażenie, że blog trochę odżył i trafiły mu się lepsze czasy :)


Wyżej mix - wszystko i nic :D Moja kolekcja lakierów do paznokci, która powiększyła się po urodzinach, bo Mamuśka sprezentowała mi kilka dodatkowych buteleczek :D Jest i mój letni outfit, czyli luźna koszulka i luźne portasy, które uwielbiam - dodatkowo w ukochanym przeze mnie miętowym kolorze ^^ W lipcu pobuszowałam trochę po tanim, chińskim sklepie i dorwałam tę uroczą mini tarkę i śliczne papilotki do babeczek. Na zdjęciach widać również pierwszą rozgrywkę we Władcę Pierścieni - naprawdę fajna gra, choć raczej spokojna w porównaniu z Dobble czy Prawem Dżungli :D No i znów paznokcie - tym razem zagościła na nich czerń :D


A wyżej klasycznie mix zdjęć z telefonu - czytany przeze mnie Morelowy Sad, który odrobinę mnie rozczarował. Kwitnący storczyk, który teraz jest już w pełni okazałości. Frytki z McDonalda - moja słabość, której w tym miesiącu ulegałam stanowczo zbyt często. Ukochana mrożona kawa (aż mi chętka przychodzi jak tak na nią patrzę!). Nogi jak parówki i szósta część Miecza Prawdy - kocham! Jest i kiblowe selfie w jednej z mojej ulubionych koszulek creepy! Nasz Pou Mafiozo z mustaszem :D W lipcu dużo czytaliśmy z Arkiem - wciągnęła go Niezgodna i udało nam się spędzić kilka miłych wieczorów właśnie tak, jak na zdjęciu :D No i kolejne podjadanie w pracy - przepyszne borówki amerykańskie :)

Ach, miło się patrzy na te zdjęcia, tylko z drugiej strony szkoda, że te dni tak szybko przemijają. Przecież za progiem już sierpień, ostatni miesiąc wakacji, a potem to już jesień blisko, niekończąca się zima i znów czekanie 'byle do wiosny'. Leci ten czas, leci. Tym bardziej trzeba się cieszyć z tych ciepłych dni, mimo tego że upały często dokuczają. Ale lepsze upały niż mrozy! O! 

Trzymajcie się Kochani! Do następnego! :)

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam Bób :))))) Mój synek z kolei Podrzuca mi swojego Pou do popilnowania :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bób to też hit u mnie. A ,,Dziennik Mai" niedawno czytałam- polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezła kolekcja lakierów, tez mam podobnej wielkości :) Kusisz smakołykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze ostatnio się powiększyła :D

      Usuń
  4. Ale mi zrobiłaś smaka na pizze :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeny, normalnie jak zobaczyłam Twoje zdjęcie, to przeżyłam szok! Jesteś niesamowicie podobna do mojej córki, która jest o rok młodsza od Ciebie:) Przez chwilę się zastanawiałam, skąd tu się wzięło jej zdjęcie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Kurcze, aż mnie teraz ciekawość zżera, jak wygląda Twoja córka ^^

      Usuń
  6. śliczna jesteś Kamyczku i zdjęcia piękne. Oby sierpień był dla Ciebie jeszcze lepszy :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle tu pyszności :) Bobu nie lubię, ale reszta mniam. Też mam zamiast stać się ogrodniczką, co w moim przypadku oznacza zakup roślinki, którą trzeba regularnie podlewać. Ach, zawsze o tym zapominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że będę miała z tym podlewaniem problemy, ale wszystkie roślinki mam na widoku, więc nie dają mi o sobie zapomnieć :D

      Usuń