Doradca smaku i Moje smaki - M. Moran [MUZA, 2014]

Kiedyś, jako mała dziewczynka, chętnie przesiadywałam z Mamuśką w kuchni i przypatrywałam się, jak gotuje. Z wiekiem przestałam się tylko przyglądać, bo wreszcie przyszedł czas na to, bym i ja wzięła wielką łychę w łapki, dzielnie mieszając niedzielne ciasto. I oczywiście nagroda po wsadzeniu formy do piekarnika - oblizywanie drewnianej łyżki z resztek kremu, pycha! Z każdym kolejnym rokiem próbowałam czegoś nowego, pod czujnym okiem Mamuśki ucząc się gotowania zup, robienia śląskiego niedzielnego obiadu, pieczenia serników. Bywało różnie, czasem lepiej, czasem gorzej - na szczęście wszyscy cali i zdrowi przetrwali moje eksperymenty kulinarne.

Teraz, będąc już dorosłą kobitą na swoim, mając chłopa do wykarmienia, staram się odtwarzać domowe smaki i szukać tych nowych, odrobinę mniej tradycyjnych. Z uwielbieniem i ślinką kapiącą po brodzie oglądam programy kulinarne w telewizji, podpatrując co nowego mogę wprowadzić w swojej kuchni. A jeśli akurat nie znajduję czegoś ciekawego na kolorowym ekranie, z wielką chęcią sięgam po.. książki kulinarne! Nie, nie pochłaniam tylko poradników o zdrowym żywieniu - po przepisy sięgam równie często :) Dorobiłam się już swojej małej kolekcji, ale jako typ chomika, wciąż wynajduję jakiś tytuł, który chciałabym do niej dołączyć. I tak właśnie stało się z książkami Michela Morana, zawodowego szefa kuchni, którego mieliśmy okazję oglądać w polskiej wersji MasterChefa. Francuz z urodzenia, Hiszpan z pochodzenia, obecnie mieszkający w Polsce, Michel zaraża wszystkich swoim entuzjazmem do gotowania. Bardzo lubiłam oglądać jego krótki wieczorny program Doradca smaku, który oglądałam nie tylko z burczącym brzuchem, ale również z szerokim uśmiechem na twarzy.

Dlatego właśnie z taką wielką radością sięgnęłam po książki kulinarne jego autorstwa - Moje
smaki oraz Doradcę smaku. Obie zachwycają oprawą graficzną, fantastycznymi fotografiami potraw, które sprawiają, że człowiekowi od razu chce się jeść albo chociaż biec do kuchni i od razu zacząć pichcić. Moje smaki wyróżnia się kolorowymi stronami, ogromnymi zdjęciami oraz malutkimi ilustracjami, które dodają uroku całej oprawie. Natomiast Doradca smaku pod tym względem jest nieco skromniejszy, nieco mniej radosny, aczkolwiek nie mniej gustowny. Natomiast jeśli chodzi o zawartość obu książek, to jest ona na wielki plus. Przede wszystkim w każdej z nich znajdziemy przydatne uwagi na temat przepisów, informacje o przyprawach, ich smakach i najczęstszym użyciu. W Doradcy smaku znajdziemy również tabelę, dzięki której dowiemy się, jakich przypraw możemy użyć do danego dania. Jeśli chodzi o same przepisy, to są one bardzo ładnie rozpisane, podzielone na działy tematyczne (wbrew pozorom to Doradca smaku podzielony jest w kategoriach smakowych: słone, pikantne, słodkie, natomiast Moje smaki podzielone są według typu dania: zupy, dania główne, domowa spiżarnia, etc.), co czyni poruszanie się po książce bardzo łatwym i przyjemnym. Przeglądając pierwszy raz oba tytuły, najpierw postanowiłam nacieszyć oczy, przeglądając zdjęcia. Kolejna rundka po przepisach skończyła się zaznaczaniem kilkunastu z nich kolorowymi karteczkami, co by nie zapomnieć. Niestety, odrobinę żałuję, że przepisy Michela w głównej mierze są przepisami bardzo wyszukanymi (polędwiczki wieprzowe z suszonymi śliwkami czy kaczka z pomarańczami) - takie przepisy są trudne do wykorzystania, jeśli chce się ugotować szybki obiad po pracy. Pod tym względem wygrywa Doradca smaku, w którym znajdziemy więcej przepisów do codziennego gotowania, natomiast Moje smaki możemy wykorzystać na bardziej wyszukane okazje, romantyczne kolacje czy przyjęcia.

Kolejny już raz przeglądając fantastyczne książki Michela, chyba nie pozostaje nic innego, jak zaopatrzyć się w coś pysznego do jedzenia, żeby zaspokoić burczenie w brzuchu wywołane przepięknymi zdjęciami potraw, a później skoczyć do kuchni, żeby wypróbować propozycje Morana na swoim własnym podniebieniu. Jeśli lubicie, tak jak ja, pichcić, gotować i rozpieszczać bliskich ciekawymi potrawami, serdecznie polecam Wam obie te książki - nie tylko cieszą oko, ale również są świetnym źródłem wiedzy, by ucieszyć też Wasze brzuchy! ;)

Książki przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA SA

6 komentarzy:

  1. Mam tak samo jak Ty - kolekcjonowanie książek kulinarnych jest jedną z moich małych obsesji. Gotowanie kocham, jedzenie kocham, karmienie innych też kocham. Z Moranem i jego książkami fajnie się współpracuje, choć faktem jest, że nie każdy przepis w ogóle w swoim życiu ruszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest podobnie - niektórych z przepisów pewnie w ogóle nie tknę, ale są też takie, na które ochota przychodzi od samego czytania przepisu ^^

      Usuń
  2. właśnie się zastanawiałam czy są godne polecenia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przymierzam się do lektury "Doradcy smaku" :) !

    OdpowiedzUsuń