Zdrada - Paulo Coelho [Drzewo Babel, 2014]


Paulo Coelho to autor, który najprawdopodobniej znany jest juz na całym świecie. Bywa, że określany jest alchemikiem słów i najbardziej wpływowym współczesnym pisarzem. Pojawiają się też głosy nieco bardziej sceptyczne, określając Coelho jako bełkotliwego grafomana. Jedni go kochają, drudzy nienawidzą. Choć w gruncie rzeczy nienawiść to zbyt mocne słowo. Myślę, że bardziej pasowałoby tutaj słowo: lekceważenie. Tak, bez dwóch zdań Coelho bywa lekceważony, wszak w sieci nie brak prześmiewczych memów i grafik, które nabijają się z jego twórczości. Czy czytelnicy znów podzielą się na dwa obozy, teraz, gdy po trzech latach ciszy na rynku polskim znów pojawił się tytuł spisany ręką Coelho? Czy znów jedni okrzykną go mistrzem słowa i objawieniem, w czasie gdy drudzy parskną mu śmiechem w twarz?

Nie zdziwi mnie, gdy okaże się, że Zdrada wywoła serię kontrowersji. I nawet nie ze względu na styl, jaki wyrobił sobie Coelho - nieco uduchowiony, bardzo mistyczny i tajemniczy, czasem niezrozumiały, można rzec, że bełkotliwy. Tym razem autor zaskakuje nas czymś zupełnie innym - fabułą, wykreowaniem postaci i... poddaniem się modzie na powieści erotyczne. Są autorzy, po których mogłabym się tego spodziewać, ale Coelho nigdy nie znalazłby się na tej liście. Kilka dobrych lat temu łykałam jego książki jedna po drugiej (wybaczam sobie ten czyn, wszak byłam nastolatką szukającą własnej tożsamości), z większym lub mniejszym uwielbieniem. Były takie, które czytałam kilkakrotnie, chociażby Jedenaście minut czy Weronika postanawia umrzeć - tytuły najmniej oświecone i boskie, najbardziej życiowe z całej jego twórczości. Nigdy nie zaliczałam się do jego fanek, nie byłam również jedną z tych, którzy wyśmiewali. Stałam sobie grzecznie gdzieś pośrodku, obojętna. Ale słysząc o nowym tytule Coelho, postanowiłam znów wrócić do jego twórczości. I jakież ogromne było moje zaskoczenie, gdy okazało się, w jakim kierunku poszedł autor. W kierunku powieści erotycznych! Gdzie tam Coelho i seks oralny? Gdzie orgazmy, wytryski zdrady? Czuję się nieco dziwnie po tejże specyficznej lekturze.

Jasne, fizyczna część zdrady z całą pewnością nie miała tu być głównym elementem, ale to właśnie ona rzuca się najbardziej w oczy! Nie ta mistyczna jej strona, nie boskie dochodzenie bohaterki do jakże oczywistej prawdy, że zdrada ukochanego, troskliwego męża i cudownych dzieci, pięknego życia, które się ma, to największa głupota świata. Nie spodziewałam się po Coelho książki o trzydziestojednoletniej kobiecie, która ma wszystko, czego od życia można zapragnąć, łącznie z szczęśliwym związkiem i wspaniałymi pociechami, a robi takie głupoty, bo czuje się znudzona życiem . Niesamowicie denerwują mnie w literaturze (i ogółem) postaci, które szukają sobie problemów na siłę, które szukają dziury w całym, które nie doceniają tego, co mają i żeby to uczynić, muszą stracić wszystko. A mnie, jako biernego obserwatora, jako czytelnika, szlag jasny trafia i nerwica zżera. Przez cały czas miałam ochotę potrząsnąć Lindą i krzyknąć jej prosto w twarz: kobieto, ty masz dopiero trzydzieści lat, nie pięćdziesiąt! masz wszystko, jesteś jeszcze młoda, a ględzisz jak stara baba, że nie uprawiasz seksu z mężem, że dopadła cię rutyna i czujesz, że ominęło cię życie! ogarnij się, życie wciąż jeszcze przed tobą! Oj jak mnie to wpienia, oj jak wyprowadza z równowagi...

Jasne, książka ma wywoływać emocje, nie ważne, czy pozytywne, czy negatywne, grunt, że nie jest to obojętność, ale tego typu fabuła mnie przerasta i zawsze, nieodmiennie, doprowadza mnie do szewskiej pasji. Po prostu nie lubię głupich bohaterów, a Linda bez dwóch zdań do takowych należy. I nawet Paulo Coelho ze swoją wielką mądrością, którą próbował przemycić między miłosnymi perypetiami Lindy, nie pomógł. Nie wiem, co myśleć o tym tytule, bo niewątpliwie mnie zaskoczył, szczególnie elementy powieści erotycznej, których u Coelho chyba nikt się nie spodziewał - może czas zacząć traktować to jako atut, powiew świeżości, a nie coś wtórnego i złego? Gdzieś tam, pomiędzy wierszami, jesteśmy w stanie dostrzec przesłanie tego tytułu, świetnie odzwierciedlone przez poniższy cytat:

Brzeg? Nie, żaden związek nie powinien dobijać do brzegu. Brak wyzwań niszczy uczucie, pozbawia nas smaku nowości. Musimy się starać zawsze być dla siebie zagadką. (s.233)

Niemniej jednak jestem rozczarowana. Owszem, podoba mi się to przesłanie i głębia, jaką niesie ze sobą Zdrada, ale forma, w jakiej ta mądrość została przekazana, kompletnie do mnie nie przemawia. Nie w tak trywialny, prostacki sposób. Nie przez tak słabą charakterem postać, która dopuszcza się tak głupich czynów. Mądrość i styl Coelho całkowicie kłócą się z historią Lindy, jej męża i dawnej miłości. Dlatego powtórzę raz jeszcze - nie przemawia to do mnie ani trochę, wręcz przeciwnie, mogę nawet rzec, że odrobinę odrzuca. Nie spodziewałam się po Coelho takiej historii i niestety, ale nie mogę powiedzieć, że była ona dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Owszem, coś w sobie miała, ale to coś zostało bardzo przytłumione przez pogoń za modą i głodem popularności. Żałuję, bo gdzieś w głębi ceniłam sobie to, co autor miał swoim czytelnikom do przekazania, niestety, tutaj pozostał niedosyt i rozczarowanie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Drzewo Babel

8 komentarzy:

  1. "Niesamowicie denerwują mnie w literaturze (i ogółem) postaci, które szukają sobie problemów na siłę, które szukają dziury w całym, które nie doceniają tego, co mają i żeby to uczynić, muszą stracić wszystko" - ale to przecież takie życiowe. Wielu ludzi naprawdę musi spaść na dno, stracić wszystko, by docenić to, co mieli.
    A że jesteś rozczarowana... no cóż, bo to Coelho jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam Coelho - własnie Jedynaście minut i Weronika postanawia umrzeć. Podobały mi sie te książki, choć nigdy wielką fanką autora nie byłam. Nie wyobrażam sobie Coelho piszącego powieść erotyczną, ale może sięgnę po nią właśnie po to, żeby się przekonać jak mu to wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Coelho czytałam tylko "Alchemika" i na tej lekturze poprzestanę. Kiedyś mi się podobała, ale teraz mam do niej mieszane uczucia. "Zdradę" odstawiam w kąt i może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, może jednak po nią sięgnę, bo kiedyś jego książki mi się bardzo podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś czytałam "Alef". Wtedy mi się podobał, ale nie wiem, jak oceniłabym go obecnie. Teraz jakoś nie mogę się przekonać, by ponownie dać szansę twórczości Coelho. Wiem jedno - po "Zdradę" nie sięgnę, zniechęca mnie główna bohaterka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. W liceum czytałam jego książki z pasją. Dzisiaj chyba już nie potrafiłabym się nim tak zauroczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobnie - w czasach gimnazjum/liceum pochłaniałam jego książki jak szalona, ale teraz kompletnie do mnie nie przemawia. Wyrosłam z Coelho :d

      Usuń
  7. Chciałabym poznać jego twórczość.

    OdpowiedzUsuń