Wyścig ze śmiercią - Erica Spindler [Mira, 2014]

Religijne kulty, rytualne morderstwa, kłamstwa, przekręty i zaginione kobiety - wszystko to w malowniczym miasteczku na Florydzie, gdzie znalazła się nasza główna bohaterka. Tak, Erica Spindler znów zaskakuje i wywołuje ciarki na skórze przedstawiając nam ponurą i wstrząsająca historię przyprawioną odrobiną romansu, który łagodzi brutalność seryjnych zabójstw. Choć z drugiej strony, czy cokolwiek jest w stanie złagodzić okrucieństwo podłego mordercy, który uważa się za wcielenie zła?

Tak czy inaczej, dziś przyszło mi zmierzyć się z recenzją najnowszego tytułu pani Spindler, a mianowicie z Wyścigiem śmierci, w którym główną bohaterką jest Liz Ames. Okazuje się, że siostra Liz, Rachel, która na Florydzie spełniała się jako pani pastor, zaginęła w dziwnych okolicznościach. Liz przekonana jest, że z siostrą stało się coś złego, niemniej jednak policja bagatelizuje sprawę, twierdząc, że Rachel przeżyła załamanie nerwowe i wyjechała z miasta nie wspominając o tym nikomu słowem. Niestety Liz nie łatwo zamydlić oczu, szczególnie jeśli chodzi o kogoś jej bliskiego. Dlatego właśnie postanawia przeprowadzić się na Florydę i odnaleźć siostrę mimo niechęci policji do podjęcia dalszych tropów. To, co odkryje nasza główna bohaterka podczas swojej wyprawy do Key West okaże się naprawdę zaskakujące i nieprawdopodobne. Bo któż oczekiwałby sekty w samym sercu słonecznego raju, w którym ostatnie morderstwo miało miejsce kilkanaście dobrych lat temu?

Lubię Erikę Spindler i jej twórczość. Swoje powieści sensacyjne i kryminały pisze z polotem, dodając do fabuły romantyczny wątek, który dodaje emocji, wszystko kończąc zaskakującym twistem, którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. I dokładnie tak było w przypadku Wyścigu ze śmiercią. Mamy główny wątek, ten sensacyjny i wywołujący ciarki na skórze, jednocześnie mogąc odrobinę zrelaksować się przy wątku miłosnym, który ociepla atmosferę i rozładowuje napięcie, trochę usypiając naszą czujność wobec podejrzanego, którego musimy jak najszybciej zlokalizować. Historie Spindler odrobinę przypominają mi o powieściach Alex  Kavy, niemniej jednak jest kilka różnic, które je dzieli, a mianowicie fakt, że Kava ma swoją główną bohaterkę przez całą serię (Maggie O'Dell), natomiast w książkach Spindler bohaterowie są różni. Poza tym to Erica jest dużo bardziej romantyczna w swoich powieściach niż Alex, choć w serii Kavy nie brakuje również tego typu emocji. Z jednej strony są odrobinę podobne, z drugiej jednak kompletnie różne.

źródło
Swego czasu miałam już okazję poznać twórczość Eriki Spindler (Zabić Jane, Stan zagrożenia, Cienie nocy) i mogę przyznać, że to jeden z lepszych tytułów, które ma w swojej karierze. Bo fabuła jest całkiem mocna, jak na ten typ literatury, którym para się nasza autorka. Nie są to bowiem typowe kryminały, gdyż przyprawione są odrobiną tego wcześniej już wspomnianego romansu, co nieco łagodzi fabułę. Niemniej jednak Spindler potrafi zaciekawić czytelnika, wciągnąć w świat swoich bohaterów, by ten całkowicie zatracił się w ich historii i śledził ich poczynania z każdym kolejnym rozdziałem, aż do ostatniej strony. Podoba mi się to, że Spindler wprowadza do swoich opowieści zaskakujący twist na zakończenie, który kompletnie nie zgadza się z naszymi przypuszczeniami, a to dodaje fajnego smaczku całej książce, który osobiście doceniam, gdyż jestem wielką przeciwniczką przewidywalności w literaturze.

Bohaterowie Wyścigu ze śmiercią w większości nie wyróżniali się niczym szczególnym - Liz, główna bohaterka, konsultantka socjalna, trochę za bardzo uparta, niemniej jednak wciąż strachliwa i nierozsądna, działała mocno na czuja i miała kupę szczęścia, że wpadła w oko byłemu policjantowi, który wziął ją pod swoją opiekę. Rick, wcześniej wspomniany policjant, oczywiście przystojny i dobrze zbudowany (kolejny element pochodzący z romansów), prowadzi bar, ale wciąż ma w sobie ciekawość śledczego, której nie potrafi się pozbyć. No i nasz czarny charakter, którego w życiu byśmy nie podejrzewali, bo autorka zmyślnie odwraca od niego naszą uwagę.

Wszystko to jest przyjemne i lekkie, mimo tematyki, którą porusza, a która do tych przyjemnych wcale nie należy. Mogłabym rzec, że to takie bardzo dobre czytadło z półki powieści sensacyjnych, które czyta się z zaangażowaniem i ogromem emocji, które nie przytłaczają zbyt mocno. Nie jest to jednak powieść wybitna, z genialną fabułą, pisana wyszukanym językiem. Nie jest, owszem, ale nie umniejsza to faktu, że czyta się ją bardzo przyjemnie, a czasu spędzonego z Ericą Spindler z całą pewnością nie można nazwać straconym. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać tej autorki i jej historii, a lubicie niezobowiązujące powieści kryminalne, śmiało możecie sięgnąć po Wyścig śmierci i inne jej powieści - warto.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira

6 komentarzy:

  1. Gatunek nie jest moim ulubiony, więc raczej po tą pozycję nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki tej autorki strasznie mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Średnio lubię powieści sensacyjne więc wątpię , że się zapoznam z tą pozycją .

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę podsunąć ten tytuł mojej mamie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak myślałam - typowa Spindler. :) Na pewno sięgnę po tą książkę, bo lubię powieści tej autorki. :)

    OdpowiedzUsuń