#FOTO CZERWIEC czyli miesiąc w zdjęciach :)

Hello!

Parę dni temu na facebooku zapowiadałam coś, do czego przymierzałam się już od dłuższego czasu, czyli zmiany na blogu, które wprowadzić miały więcej prywaty, troszeczkę luzu i oderwania od literatury. W związku z tym postanowiłam stworzyć nowy cykl postów zatytułowanych #FOTO MIESIĄC, w którym pokażę Wam mix zdjęć z danego okresu, co by urozmaicić trochę to, co dzieje się na blogu, a jednocześnie wziąć się w garść i czynnie uczestniczyć w wyzwaniu 100happydays, o którym wspominałam Wam w którychś #skarbach internetu. Także raz w miesiącu, przypuszczalnie pod koniec trwającego lub z początkiem nadchodzącego, postaram się podzielić z Wami chwilami swojego życia, utrwalonymi na zdjęciach ;)


Nie przedłużając, przechodzę do rzeczy - niemniej jednak z wielką chęcią dowiedziałabym się jaki jest Wasz stosunek do tego typu postów - lubicie, są Wam obojętne, omijacie szerokim łukiem? Ja osobiście bardzo lubię :D


Miesiąc zaczął się od Dni Miasta - Rap Festiwal i O.S.T.R, później Bajm, a na koniec Kabaret Rak. Osobiście nie jestem fanką hip hopu ani rapu, więc pierwszy dzień sobie odpuściłam, natomiast sobotę i niedzielę spędziłam już na Skałce, którą można śmiało nazwać centrum rozrywki w naszym mieście :) Bajmu zobaczyć, nie zobaczyłam, bo komary żarły jak szalone, a na drugi dzień czekała mnie pobudka o 4 rano. Niemniej jednak przyjemności w te słoneczne dni nie zabrakło, co widać na ostatnim zdjęciu :D Tak, rozsmakowałam się w miksie piwa i lemoniady, to fakt :)


W czerwcu wybraliśmy się z Arkiem na ekranizację powieści Johna Greena Gwiazd naszych wina, o której to wizycie nie omieszkałam napisać na blogu, kiedy emocje po seansie wreszcie opadły. Będąc w Plazie nie sposób było odpuścić sobie sorbetowych lodów, na które zawsze mieliśmy ochotę, niestety ciągle było na nie za zimno. Na szczęście tym razem słońce grzało mocno, więc lody same prosiły się o to, żeby je zjeść. A w Empiku znaleźliśmy długopisy z naszymi imionami, wraz z krótkimi opisami - ja ponoć jestem niepoprawną romantyczką. Czyżby? :D


Razem z Arkiem udało nam się również wybrać na krótki urlop (tym razem wakacje wypadły nam dosyć wcześnie) na działkę niedaleko Lublińca. Zero zasięgu, zero Internetu, człowiek wolny od cywilizacji. No, nie całkiem, tak czy inaczej działka w środku lasu, dookoła natura, śpiew ptaków i święty spokój. A do tego słoneczko (przynajmniej przez kilka pierwszych dni), pyszne maliny i bób z targu warzywnego w Lublińcu, no i relaks :) W podróż wyruszył z nami niebiesko włosy troll, którego znaleźliśmy na parkingu, a ja nie miałam serca go zostawić :D Na wyjeździe nie mogło zabraknąć Kindelka - próbowałam dokończyć Zbuntowaną, drugą część Niezgodnej, ale ciężko było, ciężko, szczególnie, gdy dołączyli do nas znajomi :D


Na działce towarzyszyły nam różnorakie gry - człowiek musi się czymś zająć, gdy w pobliżu nie ma Internetu ^^ I tak odkryliśmy na nowo Yahtzee, karcianego remika oraz pokera. Nie zabrakło również towarzyskich gier, takich jak Prawo Dżungli czy Party Time. Ubaw po pachy, szczególnie, kiedy zabawie towarzyszą takie słodkości jak grejfrutowy radler :D



Niespodziewanie udało nam się wyjechać na kolejny weekend do Kokotka - pogoda dopisała, przynajmniej przez większość weekendu, bo w niedzielę żegnała nas burza. Niemniej jednak wcześniej było leniwe czytanie na leżakach i wielka wyprawa rowerowa do Lublińca - obyło się bez zakwasów, choć lekko nie było ^^ Razem z Arkiem wybraliśmy się również na jagody - uzbieraliśmy trochę więcej niż na zdjęciu wyżej :D A ręce wyglądały jak wyglądały. No i na koniec czekały nas leniwe wieczory przy kominku z winem, przekąskami i grami, o których ciut więcej już wkrótce ;)



Wyżej nasza wspólna pasja - gotowanie i jedzenie :D Domowe sałateczki, moja półeczka z przyprawami (uprzedzam, że to nie cała kolekcja, którą posiadam!). No i powrót do dzieciństwa - galaretki w cukrze, które uwielbiam, gumy shock, które wykrzywiają gębę zawsze i nieodmiennie, no i preparowany ryż :D 


Wyżej mix wszystkiego i niczego - nasz spacer do Chorzowa na przepyszne McFlurry z Oreo i polewą karmelową (odkrycie mojego życia, mniam!). Jest i wielgachny księżyc nocą, który walił nam w okna. No i nieodłączny towarzysz ostatnich dni, czyli odstraszacz komarów do smarowania - mimo wszystko te bestie są tak upierdliwie, że najlepiej zawinąć się w kokon i nie wyłazić do rana.


Jest i również czerwcowy mix zdjęć z telefonu, czyli pierwsze piwko na balkonie w naszym nowym, wspólnym mieszkaniu. Pamiątka z koncertu Moniki Brodki. Bilet z X-menów. Moje paznokciowe wymysły, kiedy dziecku się nudzi :D Przysiadowe wyzwanie, które przerwałam przez urlop i mój słomiany zapał. No i moja koszulka z fantastycznym mottem, które stosuję w pewnych sferach swojego życia, by oszczędzać nerwy i zdrowie psychiczne :D

I to by było na tyle, taki był mój czerwiec w zdjęciach :) Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu ten cykl, że nie pokręcicie nosem na odrobinę prywaty na blogu, bo prawda jest taka, że kolejne zmiany mają tutaj nadejść - nie martwcie się jednak, recenzje zostaną i mimo wszystko będą głównym punktem Kamykowej Czytelni, bez dwóch zdań :)

Trzymajcie się ciepło! 


PS. Zdjęcia w powiększeniu po kliknięciu ;)

10 komentarzy:

  1. Super pomysł! Ja tam zawsze chętnie oglądam zdjęcia :) będę wyczekiwać kolejnych odsłon cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że post przypadł do gustu - będę miała większą motywację do kontynuowania cyklu :)

      Usuń
  2. mixy zdjęciowe to jedne z moich ulubionych postów!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo lubię takie luźne posty. Też lubię takie piwa :) Ale najbardziej jednak imbirowe Gingers :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie za Gingersem nie przepadam, bo wydaje mi się.. mało imbirowy! Dużo bardziej lubię zwykłe piwo z syropem imbirowym, czy to kupnym czy własnej roboty - ostatnio obkupiłam się w wielki baniak wyżej wspomnianego i teraz raczę się korzennym piwkiem w słońcu :D

      Usuń
  4. Świetny post. Ja dopiero się do tego rodzaju wpisów przekonuję, ale idzie mi bardzo dobrze :) Fajne zdjęcia i opisy które sprawiają, że stajesz się osobą z krwi i kości :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie posty! Mój na jutro się już szykuje :)
    Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię takie posty. Sama nie mam nawyku fotografowania codzienności, więc nie wiem czy u mnie coś takiego by wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię takie posty i sama też je robię od dawna - cykaj fotki dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się podoba pomysł z dodawaniem zdjęć ;) A sałatka na jednym z zdjęć wygląda przepysznie ; ) Również uwielbiam mcflurry z oreo i karmelem są świetne .

    OdpowiedzUsuń