Zabójczy księżyc - N. K. Jemisin [Akurat, 2014]

N. K. Jemisin - Zabójczy księżyc

Swego czasu nie przepadałam za książkami fantasy. Fakt faktem, było do dobre kilka lat temu, jakieś sześć, osiem lat, mogłabym śmiało rzec, niemniej jednak gatunek ten kompletnie do mnie nie przemawiał. Tłumacząc się tym, że jednak wolę świat realny, a nie kosmitów, wampiry, wilkołaki, magię i czarodziejów, broniłam się i stroniłam od literatury szalonej wyobraźni przez długi, długi czas. Ale z czasem , bardzo powoli i nieśmiało, zaczęłam przekonywać się do fantastyki, najpierw tej lekkiej i raczej mało fantasy, z roku na rok, z tytułu na tytuł, coraz bardziej wciągając się w ten magiczny świat. I choć po początkowym okresie niechęci nadszedł czas fascynacji wspomnianym gatunkiem, wciąż jeszcze są książki, przez które przebrnąć nie potrafię. Wśród tych z całą pewnością znajdą się tytuły z bibliotecznej póki opatrzonej etykietą science-fiction oraz.. Zabójczy księżyc N.K. Jemisin.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tej powieści, pojawił się u mnie dreszczyk ekscytacji i ciekawskiego podniecenia. Od razu przyszedł mi na myśl Czas Żniw Samanthy Shannon, który powalił mnie swoją kreacją na kolana. Kompletnie nowy świat, magiczny, a jednocześnie okrutny, wciągający - smak na coś całkowicie nowego narodził się we mnie kolejny raz. W oczekiwaniu na kolejną część z serii Shannon, postanowiłam sięgnąć po obiecująco zapowiadający się pierwszy tom z dwutomowego cyklu Sen o krwi. Tu również pojawia się całkowicie nowa kreacja, nowy świat, inne istoty. Imperium inspirowanym starożytnym Egiptem, wojna religijna i magiczna kraina snów. Dodatkowo pojawiły się jeszcze obietnice tchnięcia nowego życia w skostniały gatunek fantasy. No i przepadłam, skusiłam się i żałuję, oj, jak bardzo żałuję.

Niewiele jest w moim życiu książek, przez które nie mogę przebrnąć, które męczą mnie i sprawiają niemal fizyczny ból. Niewiele jest takich, które czytam z wielką niechęcią, zmuszając się do przewrócenia kolejnej strony. Niewiele, ale Zabójczy księżyc zdecydowanie jest wśród nich. To kompletnie nie moja bajka, ot i tyle. Mimo wielokrotnych powrotów do tego tytułu, wciąż nie byłam w stanie przekonać się do świata, który wykreowała autorka. Nie przemawia to do mnie ani trochę. Trąci zbyt mocnym fantasy, jeśli w mogę to w ten sposób określić, a którego nie lubię, bo jest dla mnie za ciężkie (tak jak wspomniane wcześniej sci-fi). Z wielkim bólem i w wielkiej męczarni dobrnęłam do połowy i się poddałam. Wywiesiłam białą flagę, bo dłużej nie byłam w stanie się męczyć. Połączenie religii, wojny, historii i kompletnie nowego świata zbieraczy snów w jedną mieszankę fantasy mnie przerosło i okazało się nie być w moim guście. Tyle. Oceniać jej nie będę, bo i jak ocenić pół książki, które w męczarni się przebiedowało, od strony do strony, byle tylko ją skończyć? Ciężko ocenić wady i zalety tytułu, w którym czytelnik kompletnie się nie odnajduje. To tak, jakby maleńkiemu dziecku dać do ręki podręcznik do chemii. Z pewnością zrodzi się myśl: kompletnie tego nie czaję. Nie przemówił do mnie ten tytuł, nie przemówiła do mnie wizja autorki i nie będę temu zaprzeczać - rozminęliśmy się całkowicie. Jeśli jednak Was w jakiś sposób zachęca ta tematyka, to spróbujcie, może Wam przypadnie do gustu świat wykreowany przez Jemisin? Na mnie niestety nie zrobił wrażenia..

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Akurat

7 komentarzy:

  1. Ja lubię takie książki, więc może mi przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też z trudem przebrnęłam przez ten tytuł, ale udało mi się przeczytać całość. Na więcej od pani Jemisin jednak nie mam ochoty...

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś czuje że to moje klimaty. Może się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja wciąż się nie przekonałam z fantastyki, więc zaskoczeniem nie jest fakt, że zrezygnuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam jej zapowiedzi przed premierą i brzmiały zachęcająco. Okładka też niczego sobie (jestem wzrokowcem nic na to nie poradzę :P). Miałam plan po nią sięgnąć. Niestety po premierze pojawiła się fala negatywnych opinii i chyba dam sobie w efekcie spokój. Niby powinnam sama sobie wyrobić opinię, ale coś mam wrażenie, że mimo iż lubię Fantasy to to może byc po prostu chłam :P

    OdpowiedzUsuń