Niezgodna - Veronica Roth [Amber, 2012]

I znów przychodzi mi zmierzyć się z wielkim hitem ostatnich miesięcy, który świadomie ignorowałam przez dłuższy czas. Kiedy tłumy szalały na punkcie Niezgodnej, kiedy na jej temat sypały się pozytywne komentarze, mnie kompletnie to nie ruszało (mimo faktu że najczęściej nie jestem ani trochę obojętna na ochy i achy tłumów, wręcz przeciwnie, bardzo łatwo rozbudzić we mnie zachcianki). Niemniej jednak nasze drogi, moja i Veroniki Roth całkowicie się rozminęły. Nawet film, który ostatnio ukazał się w kinach nie zrobił na mnie wystarczającego wrażenia. Dopiero pewien komentarz w pracy, który przyszło mi usłyszeć, skłonił mnie do poznania Niezgodnej. Bo ciężko jest przejść obojętnie wobec słów osoby, która przyznała się, że książka doprowadziła ją do płaczu. Ja wobec takich słów z całą pewnością obojętnie przejść nie potrafię. I nie przeszłam. Czy żałuję?

Ani trochę. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że przyszło mi usłyszeć taką opinię na temat Niezgodnej, bo pewnie wciąż tkwiłabym w durnej ignorancji wobec tak fantastycznej książki, jaką napisała Veronica Roth. Owszem, trochę trąci Igrzyskami Śmierci i wtórną dystopią, której ostatnio pełno w literaturze przeznaczonej dla starszej młodzieży. Owszem, pojawiają się motywy, które pojawiają się i w innych książkach. Ale cóż z tego, skoro Niezgodna tak pięknie porywa czytelnika, tak genialnie wciąga go w wykreowany przez autorkę świat. Cóż z tego, gdy nie sposób się od niej oderwać i mimo braku czasu, bo przecież za chwilę mój przystanek i muszę wysiąść z tego przeklętego tramwaju, to wciąż mam ochotę czytać i czytać? Niewiele jest tytułów, które miałam okazję poznać, a które trafiły na listę tych, które porwały moje serce, które zawładnęły przez chwilę moim światem, żeby wypluć mnie emocjonalnie wraz z przewróceniem ostatniej strony. Niewiele, ale Niezgodna bez dwóch zdań znajduje się na tej liście.

źródło
Świat przedstawiony przez Veronicę Roth to widoczna gołym okiem dystopia. Pięć frakcji, ludzie wbici w schematy myślenia i zachowania, bo jakakolwiek samodzielność jest niemile widziana. Każdy z mieszkańców miasta musi należeć do wybranej przez siebie frakcji, bo jeśli nie, trafi do grona bezfrakcyjnych, żyjących w nędzy i biedzie wyrzutków społeczeństwa. Chyba, że jest się kimś takim jak Beatrice, nasza główna bohaterka, której nie da się wbić w narzucone schematy. Niestety, jej niezgodność z pozornie poukładanym światem, również nie jest czymś dobrym, więc nieświadoma istoty zagrożenia, próbuje ukryć się wśród Nieustraszonych - frakcji odważnej, silnej, niemal szalonej. Tam zmierzyć się musi z własnym strachem, bólem i uczuciami, których jak dotąd w Altruizmie nie zaznała.

Veronica Roth zrobiła kawał dobrej roboty i niezmiernie żałuję, że nie poznałam tej serii wcześniej. Z drugiej jednak strony cieszę się, że ta przyjemność czytania kolejnych części trylogii jest wciąż przede mną, bo wiem, że później będzie mi smutno, że to już koniec. I choć chcę jak najszybciej poznać dalsze losy Tris i Tobiasa, to mimowolnie chcę przeciągnąć ten moment w nieskończoność, żeby móc napawać się tą przyjemnością jak najdłużej. Naprawdę rzadko wpadają mi w ręce książki, które tak bardzo mnie porywają, które sprawiają, że jestem między bohaterami od pierwszych przeczytanych słów. Rzadko trafiają się historie, które na moment stają się częścią mojego życia. Tym bardziej doceniam wartość Niezgodnej i już teraz mogę przypuszczać, że również będę płakać na koniec tej serii. Bo zżyłam się z jej bohaterami, poczułam tę historię w głębi duszy. Bo cenię sobie Tris, główną bohaterkę, która jest niesamowicie silna i odważna, która potrafi rozbawić, a jednocześnie rzucić ciętym tekstem, przez który na twarzy pojawia się ironiczny półuśmiech. Bo polubiłam Tobiasa, początkowo lekko aroganckiego i denerwującego dupka, który w głębi duszy jest cudownym facetem (bo czy kobiety nie kochają takich męskich bohaterów w literaturze? no ba, że uwielbiają). Bo dałam się wciągnąć w świat, który wykreowała autorka, nieco okrutny, ale w jakiś sposób fascynujący i oryginalny. Ta książka po prostu do mnie przemawia i obudziła mnie z jakiegoś letargu słabych tytułów, na które ostatnio się natykałam, a które po prostu mnie męczyły, które odbierały mi chęć do czytania i dzielenia się z Wami opiniami. Ta książka jest świetna i cieszę się, że miałam okazję ją poznać. Wkrótce zabieram się za kolejną część i film oczywiście, bo tego nie można przegapić. A tym, którzy jeszcze Niezgodnej nie poznali, bo tak jak ja, postanowili ją ignorować, daję radę od serca - przeczytajcie ją koniecznie. Warto.


6 komentarzy:

  1. Mi się okładka od razy skojarzyła z "Igrzyskami śmierci". O tej książce jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, czytałam, jednak nie jestem jakoś specjalnie zachwycona. Ot tak, zabijacz czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno skończyłam czytać, więc teraz pozostaje mi się zabrać za pisanie recenzji ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie zaczynam ją czytać. Niecierpliwość mnie kąsa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie się ją czyta, podobnie zresztą jak kolejne części :D

    OdpowiedzUsuń