Gwiazd naszych wina - John Green [Bukowy Las, 2013]

Autor: John Green
Tytuł: Gwiazd naszych wina
Tytuł oryginału: The Fault in Our Stars
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 312
Oprawa: ebook


Niewiele jest w moim życiu książek, do których wróciłam drugi raz, trzeci, czasem nawet czwarty. W dzieciństwie często sięgałam po Matyldę Dahla. Później przeczytałam S@motność w sieci Wiśniewskiego, która zapadła mi w pamięć na długie lata i do dziś budzi we mnie silne emocje. Czasem wracałam też do tytułów Ewy Nowak, które były dla mnie świetnymi książkami przeznaczonymi dla nastolatek. Wracałam też do Jeżycjady, do której wracać chcę przez całe swoje życie. Niedawno poznałam książkę Greena i wiem, że do niej też kiedyś wrócę, choć odrobinę obawiam się tej lawiny emocji, która na mnie spadła, bo musiałabym się na nią świadomie zdecydować. Gwiazd naszych wina to pierwsza książka, którą bałam się skończyć, bo wiedziałam, że będę beczeć. Czytając ją w tramwaju, musiałam przerwać lekturę, bo wiedziałam, że jak jej nie odłożę, to zacznę wyć i nie dość, że zachlapię sobie Kindle'a, to jeszcze będą atrakcją dla współpasażerów - zasmarkana sierota, która bez przerwy wgapia się w jakiś dziwny kalkulator.

Swego czasu zastanawiałam się nad fenomenem książek Johna Greena. Nie wiedziałam, co tak bardzo przyciągało innych czytelników do jego dzieł, co wywoływało te wszystkie okrzyki zachwytu i peany na temat jego twórczości. Nie wiedziałam tego wszystkiego, a przecież mówią, że niewiedza jest błogosławieństwem i ma to swoje dwie strony medalu. Bo prawda jest taka, że momentu oświecenia nie da się już cofnąć, ciężko zapomnieć o tym, co miało ogromny wpływ na nasze życie. Z drugiej, czasem lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć. Gwiazd naszych wina wywołuje ogrom sprzecznych emocji. Radość z możliwości poznania takiej historii jest niewyobrażalna, ale z drugiej równie niewyobrażalny jest smutek i melancholia, która dopada czytelnika po przeczytaniu ostatniej strony.

Gwiazd naszych wina to historia o ulotności dobrych chwil. To jeden wielki powód do tego, by cieszyć się tym, co mamy, bo niedługo może nadejść moment, kiedy będziemy musieli pożegnać się ze szczęściem, które podarowało nam życie. To historia pieknej miłości, delikatnej, dojrzałej, przejmującej do głębi, smutnej i radosnej jednocześnie. Prawda jest taka, że mogłabym rzucać tego typu przymiotnikami jeszcze długo, ale oszczędzę słów i powiem Wam tylko jedno - koniecznie przeczytajcie tę książkę

Gwiazd naszych wina to jeden z niewielu tytułów, które poruszają czytelnika do głębi, wstrząsają nim i łamią serce, a jednocześnie sprawiają, że chce się żyć, chce się kochać, chce się cieszyć małymi chwilami. Nie wiedziałam skąd wziął się fenomen Greena. Teraz już wiem i jestem wdzięczna za to, że autor stworzył coś tak pięknego, absolutnie fenomenalnego, co nie potrzebuje ani krztyny reklamy. Ta książka ma w sobie ogromną moc. Zaprawdę powiadam Wam, przeczytajcie ją.

Co do ekranizacji, nie mogę się doczekać, choć już na samym zwiastunie poryczałam się jak głupia, więc może lepiej do kina się nie wybierać, a jeśli już to z toną chusteczek i bez wymyślnego makijażu, bo jak nic spłynie po gębie nie raz i nie dwa. Ludzie, ta książka zmiażdżyła mnie emocjonalnie. Z jednej strony chcę wsiąść na ten rollercoaster jeszcze raz, ale z drugiej strony się boję, że znów Green dźgnie mnie prosto w serducho.


23 komentarze:

  1. Książka jest wyśmienita i niezwykle wzruszająca. Film obowiązkowo muszę zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z pewnością przeczytam, niedługo mają pojawić się w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Green umie zrobić wrażenie na czytelniku

    OdpowiedzUsuń
  4. ehh chyba tylko ja jeszcze nie czytałam tej książki, ale już mam ją na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam tej książki, jednak na pewno to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo się cieszę, że GNW również i Tobie przypadła do gustu, bo książka jest naprawdę niesamowita i warta czytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale wiem, że na pewno się za nią zabiorę. A ta lawina emocji mnie tylko przekonuje ;) Na film również się wybiorę. Zwiastun rzeczywiście szkli oczy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam, ale słyszałam bardzo dużo pozytywnych opinii na jej temat. Może niedługo się za nią zabiorę :) Zapraszam do siebie: http://bestseller-s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Znajduje się na mojej liście must read, idąc za Twoją radę przyszykuję sobie chusteczki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z Tobą w 100%, sama podczas lektury wyłam jak bóbr. Chwyta za serce i wywołuje ogrom różnych emocji. Sama nie mogę się doczekać filmu i jestem pewna, że wkrótce sięgnę po nią ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie zaskoczyłaś mnie tym, iż napisałaś, że książkę trzeba przeczytać. Sama podchodziłam sceptycznie, bo niejednokrotnie to, co podobało się wielu blogerom, mnie po prostu nudziło. Jednak Green sprawił, iż płakałam nie raz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeżycjadę tęż uwielbiam:) Co do książki, pierwszy raz o niej, niestety, słyszę, i od razu tak dobra opinia. Boję się takich książek, gdzie emocje wylewają się z każdej strony, ale i tak pewnie po nią sięgnę, bo nie będę potrafiła żyć w tej niewiedzy, Zapisuję na listę obowiązkowych lektur!!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże, no toś mnie teraz zafiksowała... Od dawna koniecznie chcę przeczytać coś Johna Greena i teraz już na milion procent wiem, że to zrobię i wiem nawet od czego zacznę! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałabym serdecznie zaprosić do udziału w moim autorskim czytelniczym wyzwaniu pt. KLUCZNIK.
    W skrócie - polega ono na czytaniu książek posiadających zaproponowane comiesięczne kluczniki, czyli hasła-klucze.
    Szczegóły tutaj: http://recenzjeami.blogspot.com/2014/03/wyzwanie-czytelnicze-klucznik.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie płakałam, aczkolwiek wzruszyła mnie ta książka. Ciekawa jestem filmu, chociaż z drugiej strony nie wiem, czy chcę psuć własne wyobrażenie o bohaterach..

    OdpowiedzUsuń
  16. Książkę uwielbiam! Do filmu podchodzę na razie sceptycznie. Nie lubię ekranizacji. Zazwyczaj coś z nimi jest nie tak :) Ale miejmy nadzieję, że będzie wszystko w jak najlepszym porządku.
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przekonałaś mnie tą opinią, od razu biegnę po książkę. Wiem, że potem będę zła, bo obiecałam sobie że żadnych smutków do wakacji, ale czuję, że dla tej książki muszę zrobić wyjątek.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przekonująca opinia. Od kilku dobrych, a może kilkunastu dni zastanawiałam się czemu wszędzie słychać o Green'ie. Nawet ostatnio w księgarni minęłam jego dwie, nowiutkie, błyszczące książki. Tylko zawiesiłam na chwilę wzrok, ale po takiej recenzji mam lekkie wyrzuty sumienia. Na pewno po nią sięgnę, nie ma że nie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przyznam, że jestem bardzo tej książki ciekawa, filmu nieco mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Film się zbliża, więc najpewniej i ja w końcu po tę książkę sięgnę. Nie żebym nie chciała. Po prostu jakoś tak nie wpadła mi w ręce, mam jedynie "Szukając Alaski". W każdym razie mam nadzieję, że nie wzbudzę podobnej sensacji jak ta, o której piszesz we wstępie - z reguły nie reaguję emocjonalnie na lekturę.

    Też wracałam - i wciąż wracam - do "S@motności w sieci". Uwielbiam i książkę, i film. I wieczorne spotkania z jednym i drugim przy dobrym winie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Książkę zamówiłam na allegro, ale po przeczytaniu twojej recenzji nie mogłam się powstrzymać i ściągnęłam ebooka. Specjalnie ociągam się w czytaniu, chociaż najchętniej przesiedziałabym cały dzień przed komputerem i przeczytała całość. Jednak nie ma to czytanie w tradycyjnej wersji, dlatego powstrzymuję się z całych sił, żeby nie brnąć dalej w historii Gusa i Hazel. Bloga już zaobserwowałam, gdyż bardzo mnie zaintrygował i na pewno jeszcze nie raz tutaj zawitam.
    Pozdrawiam, Hazel z http://zadumana.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cała książka do pobrania

    http://downloaded.pl/pobierz/gwiazd-naszych-wina-john-green-ebook

    OdpowiedzUsuń
  23. Ojeju, tylko dziś wpadam już drugi raz na tę książkę. Jeszcze nie wpadła mi w ręce, ale z pewnością zrobię kilka milowych kroków, żeby ją dostać!

    OdpowiedzUsuń