Chłopcy 2. Bangarang - Jakub Ćwiek

Motor tu, skóra tam, silnik ryczy Bangarang! O, i na tym kończą się moje umiejętności składnia rymów. Mogłabym to pociągnąć jeszcze dalej, wiecie, skóry, fury i komóry, szmery bajery, ale musiałabym się trochę bardziej wysilić, a to by było niebezpiecznie - jeszcze by mi żyłka pękła i co? Także odpuszczam. Zresztą, Zagubieni Chłopcy nie potrzebują słabych rymowanek, żeby dawać czadu, bo oni są samowystarczalni i sami dla siebie są reklamą, wobec której nie da się przejść obojętnie. Tak, literacki wytwór Jakuba Ćwieka, jego obleczona w motocyklowe skóry fantazja na temat bajki o Piotrusiu Panie wróciła. I wrócili też Stalówka, Kędzior, Milczek i kilku innych zawadiaków. Oj, będzie niezła jazda!

Ha, a właśnie, że nie będzie! Powiem Wam coś od razu - tyłka mi nie urwało, zaledwie poszarpało lewy pośladek. Nie rzucałam majtkami z zachwytu, nawet nie wzdychałam z przyjemnością. Dobra, przesadziłam, nie było tak źle. Taki żarcik na rozgrzewkę. Słaby, wiem.  Ale nie będę ukrywać, że kontynuacja tej historii mnie odrobinę rozczarowała. Ale tylko odrobinę, podkreślam. Bo nie przeczę, że to, co sobie autor w głowie urodził i to, co wyszło na papierze, całkiem przypadło mi do gustu. Ostra wariacja na temat bajki dla dzieci, ryk motocykli, charakterni bohaterowie - lubię to! Ćwiek pisze lekko i zawadiacko, jednocześnie dobitnie i z przekazem. Fabularnie jest naprawdę dobrze, choć bywają momenty, które męczą i nie są dla mnie atrakcyjne, bo robi się dorośle i poważnie. A chciałoby się, żeby ciągle było z beztroskim jajem, prostackimi przytykami i gromkim rykiem Bangarang!

Wciąż nie mogę pozbyć się wrażenia, że kiedy historia Chłopców była dla mnie nowa, była lepsza. Ale fakt, najczęściej jest tak, że druga część niestety bywa gorsza. I tu się to sprawdziło. Nie była zła, tego pod żadnym pozorem nie mówię, po prostu ciut słabsza. Mimo ogólnej sympatii, jaką mam do bohaterów tej powieści (Milczek the best!), mimo przybicia piątki za pomysł i wykonanie, mimo wielkiego szacunku za piorunujące zakończenie drugiego tomu, wciąż czuję, że czegoś mi tu brakowało. Jakiegoś powiewu świeżości, czy coś. A nie wiecznie unoszącego się w powietrzu alkoholowego wyziewu i zapachu skórzanych kamizelek. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że oprawa graficzna znów miażdży - Iwo Strzelecki  i jego rysunki rządzą!

  Tak czy owak, polecam. Czasem kontynuacje bywają słabsze, owszem, ale nie znaczy to, że są kompletnie do niczego. Chłopcy 2. Bangarang wciąż mają to coś w sobie, mimo, że było tego odrobinę mniej niż w tomie poprzednim. Ale kto wie, może dalsza kontynuacja sprawi, że i prawy pośladek straci na urodzie? Czytajcie ludziska, czytajcie, bo dorosłość jest do dupy i prędzej czy później dopadnie każdego. Jestem ciekawa, co stanie się z ekipą Zagubionych Chłopców, gdy przyjdzie na nich kolej. Zobaczymy, co autor zaserwuje nam kolejny razem, bo jak rzekło posłowie, następna część już się rodzi. A że skończyło się z rabanem i wytrzeszczem niedowierzania, może być gorąco.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Sine Qua Non

12 komentarzy:

  1. Póki co bardzo podoba mi się ta seria i mam zamiar ją kontynuować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam pierwszej części, więc od niej murzą zacząć znajomość z tym cyklem. W ogóle nie znam twórczości Ćwieka, więc nie wiem, czego się spodziewać. O "Chłopcach" czytałam już na niejednym blogu, więc chyba coś w nich jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się ten tom podobał bardziej, niż pierwsza część :) Po raz kolejny przekonałam się, że kocham ksiązki Ćwieka i jego samego też ^^ Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg, bo końcówka miażdży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już się czaję na kolejne książki Ćwieka, szczególnie serię "Kłamca" ^^

      Usuń
  4. Pierwszy tom podobał mi się bardzo. I nie chodzi mi o fabułę, która może nie była bardzo porywająca, ale o wspaniałą kreację bohaterów. Szalenie polubiłam Zagubionych Chłopców (a jeszcze bardziej księdza Jana!) i koniecznie muszę przeczytać drugi tom ich przygód.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam, przetrawiłam i polubiłam :) Również nie użyję tutaj rymów, bo mózg mi wyparuje... tylko powiem wprost: książka jest rewelacyjna! Już nie mogę się doczekać na kontynuację ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tego autora, więc w nowym roku muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo wszystko jestem ciekawa obu tomów i z chęcią po nie sięgnę jak tylko pojawią się w bibliotece :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam część pierwszą i pewnie kupię też drugą, jak tylko kasa... czas... i wszystkie dary losu pozwolą ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka naprawdę fajna i warta polecenia :) moim zdaniem to coś nowego nie zdarzyło mi się trafić na tak surrealistyczną wersję Piotrusia Pana :) tylko klną na potęgę :) ale fajnie się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano klną, klną :D Trochę szkoda, że u polskich autorów non stop lecą przekleństwa, no ale, cóż.. widać taka nasza 'uroda', że bez pani na K ciężko ;)

      Usuń
  10. Ja jak na razie miałem okazję przeczytać tylko pierwszy tom i, szczerze mówiąc, zachwycony nie byłem. Książka nie jest zła, ale uważam, że Kubę Ćwieka stać na znacznie więcej. Jego starsze powieści dużo bardziej mi przypadły do gustu, te nowsze zaś wydają mi się przez to gorsze. - wydaje mi się, że mają gorszą fabułę, gorszy pomysł i gorszy język (i przy okazji zdecydowany nadmiar przekleństw). No i momentami zdecydowanie za dużo jest wszelakich nawiązań kulturowych. Rozumiem ten zabieg artystyczny, ale w nadmiarze jest on dla mnie po prostu irytujący ;/

    Nie mniej jednak po "Bangarang" pewnie chwycę w wolnej chwili, nie jest to jednak mój priorytet czytelniczy ;)

    OdpowiedzUsuń