Kings of Leon: Sex on Fire

Autor: Michael and Drew Heatley
Tytuł: Kings of Leon: Sex on Fire
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Liczba stron: 288 + zdjęcia
Oprawa: miękka ze skrzydełkami



Muzyka jest bardzo ważnym elementem mojego codziennego życia. Bez niej nie wyobrażam sobie przemieszczania się (pieszo lub komunikacją miejską), sprzątania czy... kąpieli (zalety radia pod prysznicem). Dramatem staje się dla mnie podróż autobusem bez ulubionych dźwięków sączących się ze słuchawek odtwarzacza leżącego sobie wygodnie w kieszeni. Nawet nie zliczę razów, kiedy wychodząc z domu zdawałam sobie sprawę, że padła mi bateria i będę musiała słuchać jazgotu współtowarzyszy podróży, którymi często były rozgadane po weekendowych przygodach studentki. Płacz, lament i zgrzytanie zębów. Najgorzej było, kiedy odtwarzacz ogłosił całkowitą kapitulację i zepsuł się doszczętnie. Deprecha murowana, gdy przez prawie miesiąc musiałam obejść się bez muzyki w podróży. Never again.

Ale na ogół wszystko jest ok, a wtedy mogę spokojnie cieszyć się ukochanymi kawałkami, które towarzyszą mi krok w krok do celu moich pieszych, w ostatnim czasie, wojaży. Muzyka, której słucham jest różnorodna - od starych rockowych kawałków pełnych ostrych gitarowych brzmień, przez czarne rytmy do kołysania biodrami, po najnowsze piosenki, które katowane są w radiu do upadłego. Wśród tej mieszaniny gatunków znalazło się miejsce dla Kings of Leon i ulubionej płyty Only by the Night (ciekawostka: każdy tytuł płyty KoL ma 5 sylab). Dlatego właśnie, kiedy znalazłam w zapowiedziach Wydawnictwa Sine Qua Non biografię tejże kapeli wiedziałam, że muszę ją mieć. Nieważne, że nie nazwę siebie fanką KoL, bo nie jeżdżę na ich koncerty i nie rzucam majtkami w tłum licząc, że trafią na scenę. Ważne, że chciałam poznać ich bliżej.

źródło
 I poznałam całkiem dobrze, z całym bogactwem inwentarza, od stron dobrych, przez te złe i niemoralne. Kings of Leon to kapela rodzinna - trzech braci i kuzyn: Caleb, Jared, Nathan i Matthew Followillowie pochodzący ze stanu Tenneesee. Prawda jest taka, że zaczynali od zera, bo w gruncie rzeczy byli na bakier ze śpiewaniem, z graniem na instrumentach również. Więc skąd wziął się ich sukces, światowy rozgłos, skoro byli tylko lokalną grupą muzyków, do której Ameryka odnosiła się po macoszemu? Praca, praca i jeszcze raz praca. I kupa szczęścia, bo mam wrażenie, że Followillowie mieli go czasami więcej niż rozumu.

W biografii napisanej przez rodzinny duet Heatley - ojca i syna: Michaela i Drew, poznajemy zespół Kings of Leon od samego początku: burzliwego, w krainie alkoholem i dragami płynącej. Chłopaki zaczynali dosyć chaotycznie, przede wszystkim interesując się życiem jak prawdziwi królowie rock'n'rolla, pijąc, paląc i zapraszając do swoich łóżek co rusz nowe dziewczyny. Niemniej jednak coraz częściej zaczęła wkradać się do ich codzienności muzyka, którą próbowali tworzyć, aż ta zajęła główną jej część stając się najważniejszym elementem. Chłopakom nie było łatwo, szczególnie na początku, bo zmagali się z wieloma porównaniami do innych kapel, których z czasem mieli dosyć. Ale mieli swoje marzenia i wyznaczone cele, do których sukcesywnie dążyli. Kiedyś byli supportem dla U2, teraz to U2 supportuje Kings of Leon.

źródło
W książce panów Heatley poznajemy zespół chronologicznie, według wydawanych albumów i singli. Każda z płyt jest wnikliwie analizowana, łącznie z atmosferą kawałków, zmianami jakie zachodziły w stylu KoL oraz zmianami jakie towarzyszyły w życiu chłopaków z zespołu. Autorzy tej biografii nie owijali w bawełnę, nie starali się ukryć tego, że Kings of Leon nie należą do świętych i nie wylewają za kołnierz. Podczas czytania tej książki miałam wrażenie, że Followillowie należą do trudnych osób, które wciąż jeszcze nie nauczyły się szacunku do fanów, którzy jakby nie było, stoją za ich sukcesem. Niemniej jednak podobało mi się to, że nikt nie próbuje tego zatuszować - KoL są tacy, jacy są i w tej książce możemy poznać całą prawdę o nich - tą dobrą i złą, o której niejedni chcieliby zapomnieć. Dzięki tej biografii mogłam poznać lepiej zespół, którego muzyka towarzyszy mi przy codziennych czynnościach. Dzięki wnikliwym analizom kawałków i własnym wrażeniom Followillów na ich temat, mogłam na nowo poczuć swoje ulubione piosenki, usłyszeć w nich coś innego, świeżego. Fajnym dodatkiem do tej publikacji jest również wstawka z kilkoma fotografiami zespołu, choć żałuję, że nie była ciut obszerniejsza. Jednakże myślę, że to nie lada gratka dla fanów tej kapeli, która zagościła na tegorocznym Open'erze - jeśli ktoś lubi muzykę KoL śmiało może się zaopatrzyć w tę biografię, która ponoć jest pierwszą pełnowymiarową. Polecam.
  

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Sine Qua Non

----------------------------------------------------------------------------------
PS. Jeśli lubicie odwiedzać mojego bloga to pamiętajcie o głosowaniu w konkursie eBuka2013 - wystarczy wysłać maila na ebuka@duzeka.pl w temacie wpisując Kamykowa Czytelnia i już! :) 

23 komentarze:

  1. O zespole Kings od Leon tylko słyszałam. Jak dobrze pamiętam, raczej nie słuchałam ich piosenek. Jednak coś mi świta, że chyba znam ich jeden utwór, ale już raczej nie pamiętam, czy to jest właśnie ich.

    Jeśli chodzi o zespoły - ja darzę sympatią i słucham Eneju i One Direction. Poza tym lubię też kawałki, które wpadną w ucho. :-)

    Co do samej książki - chyba po nią nie sięgnę, bo skoro nie znam tak dobrze tego zespołu i nie słucham ich piosenek, raczej nie jest potrzebna mi ich biografia. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój ulubiony zespół! :D Nie tak, że znam każdy szczegół życia, każdego członka zespołu i mógłbym napisać konkurencyjną autobiografie każdego z nich, ale kupuje ich płyty i pamiętam większość piosenek. Gdy usłyszałem, że wydana jest ich biografia, moje sensory zawsze zwracały się w stronę księgarni na ich pozycję. Teraz tylko czekam na wypłatę i zakupie ich książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że to książka stworzona właśnie dla Ciebie :D Teraz tylko czekać na wypłatę i kupować ;)

      Usuń
  3. Bardzo lubię ten zespół i chciałabym przeczytać tę książkę : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nic, tylko biec do księgarni/biblioteki i czytać ;D

      Usuń
  4. Nie jestem fanką tego zespołu, ale zdarza mi się słuchać ich muzyki, po książkę raczej ni sięgnę. ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam tylko tytułowy kawałek tego zespołu, więc tym razem spasuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przesłuchać reszty kawałków, może również się spodobają - kiedyś też znałam tylko "Sex on Fire" i "Use Somebody", ale po przesłuchaniu całej płyty i kilku innych kawałków lista moich ulubieńców troszeczkę się rozszerzyła :P

      Usuń
  6. Nie jestem fanką tego zespoły, dlatego książkę sobie odpuszczę, przynajmniej na razie ;) pozdrawiam, livresland ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za biografiami i zwykle wybieram te, które mnie interesują... a ta właśnie mnie bardzo interesuje!! Niech tylko wpadnie w moje ręce! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie przepadam za biografiami i czytam je bardzo rzadko, ale w tym wypadku nie miałam wyboru, wręcz musiałam się przełamać ;)

      Usuń
  8. Uwielbiam ich muzykę, chętnie bym to przeczytała - chociaż analizy tekstów... hmm, brzmi jak język polski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tam analiz tekstów ;) Są analizy kawałków, np. pod względem ich klimatu, tego, co skłoniło chłopaków do nagrania ich, etc. - żadnego rozkładania na czynniki pierwsze i "co autor miał na myśli?" :)

      Usuń
  9. Lubię ich sobie od czasu do czasu posłuchać, ale nie jestem tak wielką fanką, by od razu czytać książkę. Natomiast wiem komu mogłabym tę publikację polecić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że znasz kogoś, kto lubi Kings of Leon i można mu/jej polecić ten tytuł - z pewnością ciekawy pomysł na prezent, tak mi przyszło na myśl przy okazji :D

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Ale tu za bardzo nie ma czego słuchać, bo to nie płyta, ani też ebook...

      Usuń
  11. Lubię KOL, ale nie aż tak żeby czytać ich biografię ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie lubię biografii, zespołu nie znam, a więc z pewnością nie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam za biografiami i bardzo rzadko je czytam, ale czasem warto się przełamać i spróbować czegoś nowego ;) No ale czytanie biografii zespołu, którego się nie zna jest raczej bezcelowe - może z jakąś inną sławną osobą kiedyś spróbujesz? :)

      Usuń
  13. Słucham ich gdzieś od roku, ale należą do czołówki moich ulubieńców. Na jazdę autobusem i jazgot współtowarzyszy nadają się idealnie, mogę o tym zapewnić :) Cieszę się, że poznałaś ich bliżej, sama mam wielką ochotę na tę książkę i rozwiałaś właśnie część moich wątpliwości, czy aby na pewno warto...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto ;) Jeśli ich lubisz, to śmiało czytaj ;) Ja za biografiami nie przepadam jakoś szczególnie, ale ta była naprawdę fajnie napisana i życzyłabym sobie więcej takich. Co do muzyki i komunikacyjnego jazgotu to się zgadzam - Kings of Leon świetnie się nadają ;D

      Usuń