Kamyk - Joanna Jodełka

Autor: Joanna Jodełka
Tytuł: Kamyk
Wydawnictwo: Świat Książki, 2012
Liczba stron: 255
Oprawa: miękka, ze skrzydełkami



Kamyk czyta Kamyka. To ci dopiero. Prawda jest taka, że to był pierwszy powód, który skłonił mnie do sięgnięcia po thriller Joanny Jodełki. Kolejnym był fakt, że tytułowy Kamyk okazał się być dziewczynką imieniem Kamila - jak ja - powód numer dwa. Powodem numer trzy okazała się mama Kamyka imieniem Ewa - tak jak moja mama! Pasmo niesamowitych zbiegów okoliczności, które sprawiły, że chcąc nie chcąc, musiałam przeczytać tę książkę. Trochę przerażający zbieg okoliczności, nie przeczę (ktoś mnie obserwuje, śledzi..?), bo ktoś kiedyś rzekł, że przypadków nie ma, a tu aż tyle ich się nazbierało, ale cóż, bywa. Let it be. Czym prędzej dopadłam Kamyka i zatopiłam się w lekturze...

W swojej powieści z dreszczykiem, Joanna Jodełka nakreśliła nam historię pewnej zawikłanej zbrodni, której jedynym świadkiem okazała się być niewidoma dziewczynka nazywana Kamykiem. Choć jej matka również była obecna podczas postrzelenia swojego szefa, nie mogła pomóc policji, gdyż wylądowała nieprzytomna w szpitalu. Tymczasem sprawca zabójstwa umknął niepostrzeżenie, chadzając gdzieś na wolności wiedząc o obecności Kamili w czasie morderstwa. Ze względu na wypadek mamy, opiekę nad Kamykiem objął Daniel Koch, który przypadkiem znalazł się w domu Ewy. Nawet nie spodziewał się, w jak poważne kłopoty wpadł zostając u matki Kamyka pewnej nocy. Myślał, że to niezobowiązujące spotkanie, a tu nagle okazuje się, że musiał zając się niewidomą dziewczynką, na którą czyhał groźny morderca. Czy policji udało się złapać sprawcę zanim zrobił krzywdę Kamykowi? A może było już za późno?

Jak już pisałam na samym początku, głównym powodem, który skłonił mnie do tego, żeby sięgnąć po powieść Joanny Jodełki był jej tytuł. Później pojawiły się kolejne elementy, które połączyły mnie z tytułową bohaterką, Kamilą. Chyba bym sobie nie wybaczyła, gdybym nie miała na swoim czytelniczym koncie książki, która ma aż tyle ze mną wspólnego. No to poleciałam do księgarni i kupiłam. Kamyk leżał na półce w oczekiwaniu na swoją kolej przez dobre parę miesięcy, aż w końcu nadszedł ten moment. Godzina zero. Thriller ten czytało się bardzo szybko, pewnie przez to, że dużo się w nim działo. Autorka uknuła misterną intrygę układów, które doprowadziły do śmierci szefa matki Kamyka, której to dziewczynka była świadkiem. Z żalem przyznaję, że spisek ten był dosyć przewidywalny, jak się okazało z czasem. Co więcej, odrobinę irytowało mnie wybieganie w przyszłość, które najczęściej pojawiało się na końcu narracji prowadzonej z perspektywy danej postaci - kilka godzin później pożałował swoich słów, szkoda, że później już nie żył, itp. Jakoś tak wolałabym dowiedzieć się tego w inny sposób. Nie wiem, może po prostu się czepiam, ale nigdy tego nie lubiłam.

Tak czy owak, pomijając te kilka mankamentów, które mimo wszystko nie wpływają na moją ocenę książki Joanny Jodełki w dużym stopniu, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą lekturą. Najbardziej zaskoczył mnie tytułowy Kamyk, czyli niewidoma dwunastolatka, po której spodziewałam się słabego charakteru, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że została bez matki, pod opieką obcego faceta. Liczyłam na płacz, lament i użalanie się nad sobą. Owszem, płacz był, ale okraszony biciem, gryzieniem i naprawdę ciętym humorem pełnym sarkastycznych uwag. Kamyk okazał się być niezłą zołzą, która potrafi dopiec i walnąć w łeb kiedy trzeba. Mimo swojej niepełnosprawności, była niesamowicie odważną dziewczynką. Za to, pani Joasiu, ogromny plus, bo spodziewałam się czegoś zupełnie innego i jestem mile zaskoczona tym, co zastałam. Ponadto podobała mi się relacja pomiędzy Kamykiem a Kochem, która nawiązała się z czasem, kiedy dziewczynka nabrała do Daniela zaufania. Coś na zasadzie kto się czubi, ten się lubi. A czubili się w strasznie rozbrajający sposób. Choć miałam okazję czytać lepsze thrillery, które trzymały w napięciu w większym stopniu, to jestem bardzo zadowolona z lektury Kamyka - nie tylko przez sentyment do wspólnych faktów, które łączą mnie z tym tytułem, ale również przez to, że czytało mi się tę książkę nader przyjemnie. Polecam, chociażby przez wzgląd na fantastyczną kreację mojej imienniczki - świetna bohaterka ;)

Recenzja bierze udział w wakacyjnym konkursie Syndykatu Zbrodni

----------------------------------------------------------------------------------
PS. Jeśli lubicie odwiedzać mojego bloga to pamiętajcie o głosowaniu w konkursie eBuka2013 - wystarczy wysłać maila na ebuka@duzeka.pl w temacie wpisując Kamykowa Czytelnia i już! :) 
  
 

30 komentarzy:

  1. Kupiłam tę książkę w Biedronce za 9.99. W
    Widzę, że się opłacało. Muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to przepłaciłam :P Nawet nie wiedziałam, że "Kamyk" był w Biedronce - najwidoczniej przegapiłam :(

      Usuń
    2. Też widziałam Kamyka w Biedronce. A teraz pluję sobie w brodę, że nie kupiłam ;)

      Usuń
    3. To ja jakaś ślepa jestem najwyraźniej, bo nie widziałam. Dawno?

      Usuń
    4. Z jakiś dobry miesiąc temu. Sama byłam zdziwiona, że udało mi się ją kupić w takiej cenie.

      Usuń
    5. No to przegapiłam ;) Tak czy siak "Kamyka" już miałam, więc pewnie i tak nie kupiłabym drugiego egzemplarza :D

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się okładka. Książka też ciekawi już od dłuższego czasu

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za thrillerami, więc to raczej książka nie dla mnie. Ale może polecę ją mojej Mamie, ona lubi powieści tego typu. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać czy mamie się spodobała, jeśli przeczyta ;)

      Usuń
  4. Z chęcią przeczytam tę książkę ; D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze niestety nie czytałam tej książki, ponieważ mam straszne zaległości i regały się uginają od nich, ale kiedyś z pewnością to zrobię. Tym bardziej, że jest to kryminał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też półki i parapet uginają się od książek, które mam do przeczytania - a czasu jakoś nie przybywa na takie przyjemności, niestety :<

      Usuń
  6. tematyka ciekawa recenzja zachęca, ale zaległości książkowe nie pozwalają jak na razie, obserwuję bloga :)
    http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Swego czasu dość głośno było o tej powieści i nabrałam ochotę na jej przeczytanie. Oczywiście jeszcze zamiaru nie zrealizowałam, ale Twoja opinia przypomniała mi o "Kamyku", więc nie mogę długo zwlekać z lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię czytać naszą rodzimą literaturę a twórczość tej autorki jeszcze nie jest mi znana, dlatego tym bardziej chce to zmienić i przeczytać ,,Kamyka'', bo po opisie fabuły zaciekawił mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale zbiegów okoliczności! :D
    Myślę, że przeczytam tę książkę jeszcze w tym roku : )

    OdpowiedzUsuń
  10. I pomyśleć, że przeszłam obok niej kiedy byłam w Biedronce tak obojętnie... :) No nic - może jak tam wrócę, jeszcze będzie, bo inaczej chyba bym sobie tego nie wybaczyła :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam wczoraj w Biedronce i niestety, "Kamyka" nie widziałam - tylko szkolne podręczniki, etc. :)

      Usuń
  11. Haha, musi to być dziwne uczucie mieć tyle wspólnego z książką! :) Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale jak na nią trafię, to z chęcią poznam Kamyka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, strasznie dziwne uczucie :P Na początku myślałam, że to tylko ten tytułowy Kamyk, a tu nagle aż tyle podobieństw! Szaleństwo :P

      Usuń
  12. Szkoda, że ten spisek był przewidywalny. Wydaje mi się, że to niszczy cały efekt... No i faktycznie to trochę dziwne ile tych zbiegów okoliczności się nazbierało w Twoim przypadku :)
    Ale zaciekawiłaś mnie tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Jedyne pocieszenie, że nie był przewidywalny od samego początku - dopiero z czasem, gdy pojawiło się więcej faktów, łatwo można było się zorientować co jest grane ;)

      Usuń
  13. Fabuła bardzo mi się podoba, nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale teraz jestem nią szczerze zainteresowana!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaciekawiłaś mnie, wpisuję na listę "do przeczytania" :) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. taaaak, sądzę, że sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Twoja recenzja sprawia, że teraz mogę sobie tylko pluć w brodę, że jeszcze nie zabrałam się za książki Pani Joanny. W marcu byłam na spotkaniu m.in z tą pisarką i po wspólnych miłych rozmowach jeszcze po części oficjalnej, nabrałam ochoty na jej prozę, a tym bardziej na to, by zagościła na mojej półce. Aż szkoda, że nie udało mi się dopaść tej okazji, o której wspominała Awiola. Mam nadzieję, że jeszcze gdzieś uda mi się ją dostać za cenę, która nie pogrąży mojego portfela ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kamyk dla Kamyka :P Świetny wybór :) Recenzja bardzo zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam tę książkę, czeka na półce, niedługo zamierzam się za nią zabrać :) ciekawa jestem, czy moje odczucia będą podobne!

    OdpowiedzUsuń
  19. O, widzę, że wreszcie dopadłaś tego "Kamyka" ;). Sama już nieco mgliście pamiętam jego fabułę, ale tak jak piszesz - były w niej zarówno plusy, jak i minusy, a i tak brnęło się przez nią całkiem przyjemnie :).

    OdpowiedzUsuń