Kto się śmieje ostatni - Trish Wylie

Autor: Trish Wylie
Tytuł: Kto się śmieje ostatni
Tytuł oryginału: Her Man in Manhattan
Seria: KISS
Wydawnictwo: Mira
Tłumaczenie: Małgorzata Zipper
Liczba stron: 234
Oprawa: miękka



Romanse, romanse, cóż to za gatunek literacki jest. Jedni nim otwarcie gardzą, inni skrycie i namiętnie zaczytują się w kolejnych tomach. A ja? Ja jestem gdzieś pomiędzy - ani nie gardzę, choć zdaję sobie sprawę z mankamentów, jakie niosą ze sobą romanse, ani też nie zaczytuję się namiętnie, choć niejednokrotnie tytuł z tego bibliotecznego działu trafiał w moje ręce. Na ogół staram się unikać, choć nie reaguję na romanse, jak diabeł na święconą wodę. Ale moje unikanie skończyło się, gdy dowiedziałam się o nowej serii wydawniczej, która pojawiła się w ofercie Wydawnictwa Mira - Harlequin. Seria KISS, bo o niej mowa, przeznaczona jest dla młodych, energicznych kobiet, które szukają lektury lekkiej i przyjemnej, ale też przepełnionej humorem i zmysłowością. Chcąc sprawdzić, czy obietnice Wydawcy są prawdą, czy też czczą gadaniną zaryzykowałam sięgnięcie po kolejny romans. I wiecie co? Nie żałuję.

Kto się śmieje ostatni Trish Wylie opowiada historię córki burmistrza, Mirandy Kravitz, która ma już dosyć ochroniarzy siedzących jej na ogonie przez całe  życie. Jest młoda, chce się bawić, ale stanowisko ojca nie pozwala jej na to, gdyż mogłaby wywołać niepotrzebne skandale. Niemniej jednak Miranda nie potrafi usiedzieć na miejscu, więc co rusz wymyka się ochroniarzom, by zaczerpnąć trochę zakazanej wolności. Do pewnego momentu udawało jej się uciekać gorylom, ale gdy pojawił się Tyler, wolność i niezależność stała się jeszcze większym luksusem. Nowy, przystojny ochroniarz potrafi wytropić dziewczynę wszędzie, nieważne gdzie postanowi uciec. Do tego stosuje dosyć niekonwencjonalne metody ochraniania swojej podopiecznej, które coraz mniej podobają się Mirandzie. Niemniej jednak nie potrafi zaprzeczyć, że coś ciągnie ją ku Tylerowi. Czy ochroniarz ulegnie czarowi córki burmistrza?


Po romansie autorstwa Trish Wylie pod tytułem Kto się śmieje ostatni nie spodziewałam się niczego szczególnego. Gdzieś tam w głębi przeczuwałam, że skończy się na tym samym schemacie, który pojawia się zawsze - wielka i nagła, namiętna miłość, nagle coś się psuje, ale nie martwmy się, przecież zawsze jest happy end. Jakież było moje przemiłe zaskoczenie, gdy okazało się, że oklepana i przemaglowana formuła romansów gdzieś się tam została ukryta pod zabawną i pełną emocji fabułą. Oczywiście, schemat się pojawia, ale nie w tak nachalny i przewidywalny sposób, jak to zazwyczaj się dzieje w przypadku tanich romansideł. Wreszcie nadszedł powiew świeżości, który mógłby poratować ten gatunek literacki od złej sławy. Historia Mirandy i Tylera jest historią bardzo lekką w lekturze, niemniej jednak nie jest ona ani trochę naiwna i nie sprawia, że skręcają nam się flaki od nadmiaru słodkich słówek i opisów: jakiż to on boski i seksowny. Fabuła jest bardzo przyziemna i naturalna - myślę, że takie love story mogłoby jak najbardziej zdarzyć się w prawdziwym życiu i chyba właśnie ten fakt najbardziej podoba mi się w pierwszym tomie serii KISS, który miałam okazję czytać. Opowieść Mirandy w żaden sposób nie jest oderwana od rzeczywistości, tak jak działo się w przypadku innych romansów, które miałam wątpliwą przyjemność czytać. Tutaj kobiecie postaci nie denerwują swoją naiwnością, uwieszaniem się na ramieniu przystojnego faceta, którego chcą zaciągnąć do łóżka jak najszybciej się da, a męskie postaci nie wkurzają swoim nadętym stylem taniego macho. Cechy klasycznego romansu zostały gdzieś tam zachowane, ale w bardzo delikatny sposób, co czyni je przyjemniejszymi w odbiorze. I prawda jest taka, że ta seria wcale nie musi być przeznaczona tylko dla młodych i energicznych, niezależnych kobiet - niech czytają je wszystkie te, które mają ochotę na lekturę lekką, przyjemną, z powiewem świeżości i fajną historią, niezależnie od wieku :)  


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira

10 komentarzy:

  1. Jestem w trakcie czytania pierwszej części tej serii "Kroniki Ślubnych Wypadków" i gdy tylko ją skończę zabiorę się za "Kto się śmieje ostatni". Fakt, to lekkie powieści na takie gorące popołudnia, jakie mamy obecnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wydaje się być naprawdę świetna i moje stanowisko co do romansów jest takie same jak Twoje:) Na letnie dni zdecydowanie lekka lektura jest najlepszym pomysłem:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie ta seria, przeczytam z pewnością

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie dziś zabrałam tę książkę na balkon i pochłonęłam ją w mgnieniu oka! Zgadzam się, był schemat, ale nie tak wyczuwalny jak zawsze. I czuło się takie lekkie napięcie, co też za chwilkę się wydarzy? Zdecydowanie ciekawsza od "Kroniki ślubnych wypadków". ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie czytam "Kronikę ślubnych wypadków", ale pewnie po tej lekturze sięgnę od razu po "Kto się śmieje ostatni".

    OdpowiedzUsuń
  6. Drugi tom serii kiss jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka odstrasza mnie od tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Potrzeba mi takiego relaksu, ale nie zdecyduję się chyba na całą serię, a tylko pojedyncze publikacje;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie bliżej się jej przyjrzę :)

    OdpowiedzUsuń