Martwy w rodzinie - Charlaine Harris

Wampiry, wilkołaki, wróżki... znów te nadnaturalne stworzenia, a w samym ich środku blondynka niegrzesząca inteligencją, która potrafi czytać w myślach. Tak, znowu przyszło mi borykać się z losami Sookie Stackhouse. Za każdym razem, kiedy sięgam po kolejną część tej serii zastanawiam się, dlaczego wciąż to czytam? Przecież nie lubię Sookie, fabuła też szczególnie nie powala, jedyne, co ratuje tę kiepszczyznę to serial, który powstał na jej podstawie, czyli Czysta Krew (ang. True Blood), który tak bardzo lubię oglądać. Ale prawda jest taka, że znów AŻ tak tragicznie nie ma, bo gdyby było, z pewnością nie dotrwałabym do ostatniej strony, a w tym przypadku dotarłam do niej całkiem szybko i nie dlatego, że chciałam skończyć jak najprędzej.

Co tym razem spotyka Sookie? Konsekwencje Wojny z Wróżkami, w której większość z tych uroczych istot, łącznie z pradziadkiem Sook, zniknęła za bramą oddzielająca je od świata ludzi. Niestety, w świecie śmiertelników został Dermot, niemal klon Jasona, brata Sookie, który dybie sobie na ich życie. Później dochodzą nam jeszcze problemy w związku z zabójczo przystojnym wampirem imieniem Eric (tak, Bill Compton już dawno poszedł w odstawkę). Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, kiedy Sookie znajduje na swoim terenie pogrzebane zwłoki jednego z wilkołaków należącego do sfory Alcide'a (zabójczo przystojnego wilkołaka, z którym Sookie nie omieszkała mieć romansu, swego czasu). Sookie po raz kolejny miesza się w skomplikowane sprawy ze świata istot nadnaturalnych, ryzykując tym samym swoje życie. Nie, nie spodziewajcie się, że Sookie umrze - za to zrobi to ktoś inny, ktoś bardzo bliski Ericowi...

Jak widzicie, nie sposób powstrzymać się od nieco ironicznego tonu i zgryźliwych uwag, jeśli mówi się o serii poświęconej Sookie Stackhouse. No bo jak mówić o kobiecie, która non stop (no dobrze, może wcale nie tak non stop, ale zdecydowanie za często) mówi o atrakcyjnych przymiotach płci brzydszej, szczególnie tych intymnych. Co więcej, nie grzeszy inteligencją (choć obfitym biustem już owszem), a jej kalendarz z trudnym słówkiem dnia bawi mnie od samego początku, kiedy Sookie go dostała (tak, dziewczyna lubi popisywać się skomplikowanymi wyrazami, które właśnie przyswoiła). Mogłabym tak wymieniać i wymieniać te wszystkie wady Sookie i kiepskie aspekty tej serii, które momentami sprawiają, że flaki się wywracają, jednocześnie wywracając gałki oczne w wyrazie niemego niezadowolenia. Ale prawda jest taka, że wciąż te książki czytam, bo CHCĘ je czytać. Dostarczają mi perwersyjnej i niskiej rozrywki, niczym Ukryta prawda w telewizji. Odmóżdżam się, relaksuję, odprężam i to mi się w tej książce podoba. Nie jest to materiał na bestseller o fantastycznej wartości emocjonalnej, społecznej, etc., ale czy tylko takich poważnych książek potrzebujemy? Ja nie. Bo czasem mi za ciężko, a wtedy potrzeba czegoś lekkiego, co odciąży. Sookie Stackhouse odciąża, taka prawda. Jeśli więc potrzebujecie odrobiny relaksu przy książce, która nie powala wartościami, a lubicie wampiry, wilkołaki i inne nadnaturalne stworzenia możecie śmiało sięgnąć. Nie oczekujcie jednak fantastycznej lektury, która powali Was na kolana ;)

Moja ocena: 6/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MAG  

SERIA:
  1. Martwy aż do zmroku 
  2. U martwych w Dallas
  3. Klub Martwych 
  4. Martwy dla świata
  5. Martwy jak zimny trup
  6. Definitywnie martwy 
  7. Wszyscy martwi razem 
  8. Gorzej niz martwy 
  9. Martwy i nieobecny 
  10. Dotyk Martwych 
  11. > Martwy w rodzinie  <
  12. Martwy wróg
  13. Deadlocked

9 komentarzy:

  1. Ja przeczytałą 2 pierwsze części i dobrze, że nastąpiło to już po obejrzeniu 2 serii serialu, bo w życiu bym go nie obejrzała. Tak beznadziejne mi się te książki wydały. A serial uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś miałam ta serię w planach, ale jakoś mi przeszło. Obejrzałam parę odcinków serialu ale nieszczególnie mnie wciągnął.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie mam ochoty na serie. Przeraża mnie ilość tomów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moje klimaty, więc po nią nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam żadnej książki o Sookie Stackhouse, a wnioskując po Twojej recenzji nie tracę zbyt wiele. Po ,,Zmierzchu" i ,,Pamiętnikach wampirów" mam awersję do tego typu publikacji:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak najbardziej dla relaksu świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rok temu przeczytałam pierwszą część serii i na tym zabawa się skończyła. Obiecałam sobie, że powieści z głupią i płytką bohaterką ruszać nie będę i trzymam się tego. Całe szczęście, że większość fabuły serialu odbiega od tego, co się dzieje w książkach, a Sookie nie jest aż taka... nie wiem jakim epitetem określić jej charakter. Nie mniej jednak, jej ciągłe romanse doprowadzają do szału.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak na razie to czytałam tylko dwie części tej serii, ale jakoś nie ciągnie mnie do jej kontynuowania :P

    OdpowiedzUsuń
  9. To prawda, czasem potrzeba takiego odmóżdżacza, co by głowa zbyt nie bolała ;) Ja miałam takie wrażenie przy "Upadłych" (choć wiem, że w tym miejscu spotkam się z odmiennym zdaniem). A nawet nie wiedziałam, że "Czysta krew" jest na podstawie książki. Czego to człowiek z czasem się nie dowie :)

    OdpowiedzUsuń