Dusza kobiety. Ego mężczyzny - Elżbieta Liszewska

Ciekawe i ładne wydania oraz okładki, mimo tego że nie powinno się pod ich względem oceniać książki, wciąż są cenione przez potencjalnych czytelników. Bo czy to nie one rzucają się, jako pierwsze w oczy? Ile razy to właśnie ten pierwszy rzut oka na nieznany nam tytuł zadecydował o tym, by zaryzykować, wziąć ją pod pachę i zanieść do kasy? To właśnie jedna z takich książek trafiła w moje ręce. Dusza kobiety. Ego mężczyzny. jest tytułem niezwykłym ze względu na oprawę graficzną i sposób, w jaki jest wydana. Otóż, co zaskakujące, książka nie ma tylnej okładki! Z jednej strony zaczyna się Dusza kobiety, a po odwróceniu jej, mamy do czynienia z Ego mężczyzny. Po co wydawać dwie osobne książki, skoro można zrobić taki „myk” i zauroczyć nim czytelnika? Szkoda tylko, że zachwyty nad tym tytułem, jak zaczynają się na okładce (okładkach?), tak się na niej kończą…

Dusza kobiety. Ego mężczyzny. to pozycja wydana nakładem Wydawnictwa Studio Astropsychologii, która, jak już wspomniałam, przykuwa uwagę sposobem, w jaki została zaprojektowana okładka. Samo wnętrze kontynuuje tę konwencję – połowa książki przeznaczona jest na część Dusza kobiety, natomiast druga połowa skupia się na części Ego mężczyzny. Podoba mi się to, że jedna z tych części podczas czytania drugiej zawsze jest do góry nogami, więc nie musimy się przejmować, że nagle się zagalopujemy i wkroczymy w jego życie (czy też jej), nie wiedząc nawet, kiedy to się stało. 


Dusza kobiety. Ego mężczyzny. opowiada nam jedną historię przedstawioną z perspektywy dwóch różnych osób, które są również odmiennej płci. Jedna sytuacja, dwie wizje. Oczywistym jest, że każda z nich będzie inna. Mimo że dzieje się to samo, każda z osób przefiltruje ją na swój sposób, zauważając inne szczegóły, uwypuklając różne aspekty, ignorując inne. Pomiędzy opowieść dwojga ludzi wpleciona jest jeszcze trzecia osoba – terapeutka, która obojgu pomaga uporać się z problemami przeszłości – bo właśnie te, według niej, mają największy wpływ na nasze teraźniejsze i przeszłe życie. Mężczyzna i jego kochanka. Kobieta i jej kochanek. Jak każde z nich widzi swoją, a zarazem ich wspólną sytuację?

Częścią, od której zaczęłam lekturę tejże zaskakującej pozycji, była część zatytułowana Ego mężczyzny. Do rozpoczęcia czytania od tej strony zachęcił mnie podtytuł, a mianowicie Przewodnik dla niej…. Liczyłam na to, że dowiem się czegoś nowego, a jakby nie było, im prędzej tym lepiej. Przeliczyłam się. Krzysztof, który jest bohaterem tej części, a zarazem jej narratorem, jest osobą, którą ciężko było mi znieść. Niezdecydowany, rozmemłany, bierny, kluskowaty. Nie potrafiłam słuchać jego monotonnych i szarych wywodów o tym, jak bardzo jest beznadziejny. Później pojawiła się Joanna, terapeutka, która również nie zyskała mojej sympatii. O ile to, co chciała przekazać, było ciekawe, o tyle sposób, w jaki to robiła, był nie do zniesienia. Patetyczny, przesadzony, nadęty ton i nadmiar informacji, który przytłacza, z którego trudno się otrząsnąć.

Później sięgnęłam po część Hani, Duszę kobiety, która była dużo lepsza, niż ta męska część Krzysztofa. Hania była bardziej otwarta, pełna emocji, łatwiej było mi ją zrozumieć, choć ona również miała poważne problemy z akceptacją siebie i zrozumieniem swojej wartości. Jednakże nie była tak mamałygowata jak Krzysztof, który oczami Hani był męski, silny, czuły i cudowny. Coś nie grało. Jeśli chodzi o Joannę, to w tej części nic się nie zmieniło – dalej irytowała swoim tonem wypowiedzi. 

Źródło

Co więcej, niezbyt przypadła mi do gustu metoda terapii, którą Joanna stosowała na swoich pacjentach, a mowa tutaj o regressingu – cofaniu się w przeszłość, do czasów dzieciństwa, by znaleźć w nim przyczynę swoich teraźniejszych problemów. Nie potrafisz podjąć samodzielnie decyzji? Pewnie matka podkopywała w dzieciństwie Twoje poczucie własnej wartości. Tak samo nie spodobało mi się to, że inni ludzie mogą nas krzywdzić i to jest ok, bo wtedy dają nam do zrozumienia, że coś z nami jest nie tak i będą nas krzywdzić tak długo, aż naprawdę to zrozumiemy i się zmienimy. Naprawdę? Nieszczególnie to do mnie przemawia.

Podsumowując, po raz kolejny oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością. Jak widać ładna okładka i ciekawy design nie zawsze zwiastuje sukces wnętrza kryjącego się za tą piękną oprawą. Książka pełna jest ciekawych informacji dotyczących terapii, radzenia sobie z życiowymi problemami, ale do mnie niekoniecznie te metody i działania przemówiły, dlatego nie potrafię ich docenić w 100%. Jeśli jednak jesteś zainteresowany różnymi rodzajami terapii, nie krępuj się i spróbuj – może właśnie Tobie przypadnie do gustu, a może nawet pomoże? Kto wie?

Moja ocena: 6/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Studio Astropsychologii 

8 komentarzy:

  1. jakoś nie czuję, żeby ta książka przypadła mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że i mnie chyba nie przypadłaby ta książka do gustu, nie mówiąc już o moim chłopaku, który na pewno by po nią nie sięgnął. Także nie bardzo podoba mi się pomysł jakoby dzisiejsze problemy miały źródło w przeszłości. Z pewnością z niektórymi tak jest, ale nie sądzę, że z wszystkimi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie dla mnie, nie sięgnę po nią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moje klimaty.

    Zapraszam na konkurs!
    Do wygrania hit ostatnich tygodni: książka "Ostatnia spowiedź" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka nie dla mnie, aczkolwiek okładka faktycznie zachwyca^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy pomysł z okładką tej książki i z pomysłem opowiedzenia historii z dwóch punktów widzenia. Ale chyba ta książka jest dla dojrzałych osób w związkach, więc raczej na razie po nią nie sięgnę. Ale za parę lat, kto wie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam wiele razy, że wszelkie teraźniejsze ,,problemy'' mają swoje źródło z czasów dzieciństwa, dlatego specjaliści często zalecają regressing, który ma pomóc znaleźć przyczynę wszelkich obecnych trudności. Nie wiem, czy to faktycznie pomaga, czy też nie, ale może i coś jest na ,,rzeczy''?

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem nie zawsze powrót do dzieciństwa pomoże. Przecież w dobie obecnej żyjemy inaczej niż te 10-20 lat temu, gdy byliśmy dziećmi. Pozdrawiam i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń