Tak jest dobrze - Szczepan Twardoch

Autor: Szczepan Twardoch
Tytuł: Tak jest dobrze
Seria: Kontrapunkty
Wydawnictwo: Powergraph, 2011
Liczba stron: 240
Oprawa: twarda

Zbiór sześciu różnych opowieści, które połączyło jedno: człowiek. Jego słabości, małość, głęboko skrywane demony, wewnętrzne utarczki, walka z życiem. Różne historie, różne charaktery, różne problemy. A wszystko to o człowieku…

Top 10: ulubieni bohaterowie filmów i seriali

Top10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień. [Kreatywa]

Dziś przyszła pora na... Dziesięciu ulubionych bohaterów filmów i seriali!

1. Dean Winchester i Castiel [Supernatural]
Jako że jestem fanką tego serialu, w rankingu nie mogło zabraknąć Deana, którego uwielbiam. Gdyby nie jego postać i prześmieszne teksty, serial mógłby w ogóle nie istnieć :D A jeśli chodzi o Castiela, no to... to Cass, którego nie da się nie lubić. Taki nieporadny Anioł, który nie ma zielonego pojęcia o ziemskim życiu i obyczajach, do czego Dean i Sam próbują go przyzwyczaić, z różnorakim skutkiem ;))

W cieniu Sheratona - Ireneusz Gębski

Autor: Ireneusz Gębski
Tytuł: W cieniu Sheratona
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza, 2011
Liczba stron: 162
Oprawa: miękka


Ilu naszych rodaków wyjechało w pogoni za pracą i pieniądzem poza granice własnej ojczyzny? Ilu z nas postanowiło szukać szczęścia za granicą Polski? Choć wydaje się, że wielki wybuch masowych emigracji minął, to wciąż spotyka się ludzi, którzy zniechęceni niekorzystną sytuacją finansową kraju i własnych kieszeni postanawiają ruszyć na obce tereny, po to, by żyło się lepiej. Ale czy życie na obczyźnie faktycznie jest takie cudowne, jak zwykło się mówić? Większe zarobki, lepsze warunki, raj na ziemi? Czy może czas zdjąć różowe okulary i przekonać się, że poza granicami Polski wcale nie ma edenu?

Motyl - Lisa Genova

Autor: Lisa Genova
Tytuł: Motyl
Tytuł oryginału: Still Alice
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc, 2011
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Życie potrafi być przewrotne. Gdy wydaje nam się, że wszystko idzie jak po maśle, a droga na szczyt, choć trudna i mozolna, wciąż pozwala nam sięgnąć gwiazd, rzeczywistość postanawia spłatać nam figla, pokazując jak łatwo można z tego szczytu spaść, w gorzki sposób nagradzając nas za nasze zaślepienie wyczekiwanym sukcesem i ignorowanie pierwszych objawów nadchodzącej porażki. Co zrobić, gdy z dnia na dzień trzeba pogodzić się z myślą, że wszystko to, co tak pieczołowicie budowało się przez całe swoje życie, nagle runie, pozostawiając po sobie gruzy rzeczywistości i opadający kurz wspomnień?

Dotyk zła - Alex Kava


Autor: Alex Kava
Tytuł: Dotyk zła
Tytuł oryginału: A Perfect Evil 
Seria: o Maggie O'Dell
Wydawnictwo: MIRA
Liczba stron: 508
Oprawa: miękka

Śmierć dziecka bywa szczególnie bolesna i trudna do zniesienia. Czym te małe istoty, które nie zdążyły poznać jeszcze świata, zasłużyły sobie na tak szybkie pożegnanie z życiem? Wyjątkowo trudno bywa, kiedy okazuje się, że dziecko wpadło w ręce seryjnego mordercy, który czerpiąc przyjemność ze swoich okrutnych czynów, z dziką bezwzględnością odbierał naszemu potomstwu każdy powoli gasnący oddech i delikatne bicie dziecięcego serduszka. Rodzicom pozostaje tylko bezsilność i tłukące się w głowie myśli o niesprawiedliwości tego świata. Właśnie to poczuli rodzice zaginionego chłopca w małym miasteczku Platte City w Nebrasce…

Dziedzictwo Adama - Astrid Rosenfeld


Autor: Astrid Rosenfeld
Tytuł: Dziedzictwo Adama
Tytuł oryginału: Adams Erbe
Wydawnictwo: MUZA SA, 2012
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka
Czasami wydaje nam się, że przeszłość jest tym, co już było i nigdy nie wróci. Myślimy, że dawne historie czy perypetie naszych przodków teraz już nie mają żadnego znaczenia. Ale jak bardzo mylimy się w swoich osądach. Przeszłość, choć minęła, to wciąż jest obecna w teraźniejszości. Pozostawia w niej ślad na zawsze, choćbyśmy tego chcieli czy nie. Edward, jeden z głównych bohaterów powieści, świetnie zdaje sobie sprawę z brzemienia przeszłości, które zostało na niego narzucone. „Oczy Adama, usta Adama, nos Adama…”.

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet - Stieg Larsson


Autor: Stieg Larsson
Tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Tytuł oryginału: Män som hatar kvinnor 
Seria: Saga Millenium, t. I
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 640
Oprawa: miękka

Z jednej strony Mikael Blomkvist znany dziennikarz i wydawca czasopisma „Millenium”. W życiu prywatnym poukładany mężczyzna, którego spokój został naruszony po burzliwych wydarzeniach, które miały miejsce w ostatnim czasie. Sprawa, która miała być świetnym materiałem na artykuł i okazją do zdemaskowania nielegalnych działań jednego z bardziej znanych przedsiębiorców okazała się być ślepym zaułkiem, przez który Mikael został oskarżony o zniesławienie. Jego reputacja i wiarygodność została nadszarpnięta, a „Millenium” zagrażał upadek. Blomkvist postanowił więc wycofać się z dziennikarskiej sceny, szczególnie, że nadarzyła się ku temu stosowna okazja…

Neapol i południowe Włochy - Tim Jepson

Autor: Tim Jepson
Tytuł: Neapol i południowe Włochy
Seria: Wakacje na walizkach
Wydawnictwo: National Geographic wraz z  G+J
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka 

Marzysz czasem, by spakować walizki i wybrać się gdzieś do ciepłych krajów? Nachodzą Cię myśli, by wyrwać się spod deszczowych chmur Twojej własnej ojczyzny i zwiedzić gorące krainy, gdzie ludzie skąpani w słońcu oddychają morską bryzą? Tak? Więc może warto głębiej zastanowić się nad tym pomysłem, wziąć ciekawy przewodnik turystyczny w dłoń i wyruszyć na wakacje na walizkach? Myślę, że przewodnik Tima Jepsona przekona Cię do podjęcia słusznej decyzji…

Czapka nie Witka czyli odlotowe zabawy ze słowem - Urszula Kozłowska

Autor: Urszula Kozłowska
Tytuł: Czapka nie Witka czyli odlotowe zabawy ze słowem
Wydawnictwo: Dreams, 2012
Liczba stron: 48
Oprawa: twarda

Urszula Kozłowska ma na swym koncie wiele książek i krótkich utworów przeznaczonych dla najmłodszych. W jej dorobku można znaleźć wiersze, bajki i bajeczki czy nawet legendy, które mają zachwycić swoich czytelników oryginalnością, poczuciem humoru i ciekawymi bohaterami. Tym razem Autorka wraz z Wydawnictwem Dreams przygotowała dla nas zbiór wierszy przepełnionych homonimami, które zapewnić mają „odlotowe zabawy słowem”, zatytułowany „Czapka nie Witka czyli odlotowe zabawy ze słowem”.
Zbiór z biur
Dzisiaj w biurach jest piór zbiórka.
Góra piór mi znikła z biurka!...
Teraz zbieram pióra z biur,
by odzyskać mój zbiór piór.
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, gdy weźmiemy tę książeczkę w ręce, z całą pewnością jest oprawa graficzna. Ilustracje Dariusza Wanata są fantastyczne! Już  wcześniej miałam okazję nacieszyć nimi oczy, podczas czytania „Cukierku, Ty łobuzie!” i już wtedy byłam nimi zachwycona. Tutaj, w „Czapce…” ilustracje zamieszczone są na każdej stronie, świetnie odzwierciedlając treść wierszyków. Na uwagę zasługuje również sama okładka, która przykuwa oko feerią kolorów. Twarda oprawa i grube kartki również zasługują na plus. Taką książkę chce się mieć na półce, chce się ją przeglądać i co najważniejsze, czytać, ciesząc oczy świetną oprawą graficzną.

Jeśli chodzi o samą treść to przyznaję, że ubawiłam się jak nigdy. Książka naprawdę zapewnia „odlotową zabawę ze słowem”. Wierszyki o różnej objętości i tematyce łączy jedno – niesamowite poczucie humoru i pomysłowość. Próbowałam wybrać swój ulubiony tekst, ale nie byłam w stanie, gdyż jest ich zbyt wiele.
Kto wróży w róży?
Różowa wróżka siedziała w róży.
Baran ją spytał: - Czy pani wróży?
Odpowiedź szybką dostał od wróżki:
- Oj, baran z ciebie... Puknij się w różki!
Myślę, że „Czapka nie Witka…” to bardzo fajny materiał dla najmłodszych by spędzić czas nie tylko na zabawie, ale również na nauce przez zabawę. Przez to, że teksty przypominają łamańce językowe, każdy z nich może być świetnym ćwiczeniem językowym i ćwiczeniem na dykcję. Ja się ubawiłam po pachy i z chęcią polecę tę książeczkę moim młodszym kuzynom.
 Moja ocena: 8,5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dreams

Wilken. Czas złego wilka - Di Toft

Autor: Di Toft
Tytuł: Wilken. Czas złego wilka
Tytuł oryginału: Wolven. Bad Wolf Rising.
Seria: Wilken
Wydawnictwo: Bukowy Las, 2011
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka z trójwymiarowym obrazkiem
Główni bohaterowie powieści, Nat Carver i jego wierny przyjaciel Woody, należą do Nocnej Zmiany – organizacji zajmującej się zjawiskami nadnaturalnymi, którymi nie zajmują się zwykli śmiertelnicy. Do takich zjawisk należą między innymi wilkołaki, na które chłopcy polują w londyńskim metrze. Okazuje się bowiem, że na tym obszarze zaczęli ginąć ludzie. By chronić niewinnych mieszkańców Londynu Nat i Woody muszą wywęszyć zmiennokształtnego likantropa. Dlaczego właśnie oni? Bo świetnie nadają się do tej roboty, ze względu na fakt, że sami są wilkołakami, choć preferują nazywać się wilkenami, tymi dobrymi.
W trakcie polowania wychodzi na jaw, że odwieczny wróg Nata i Woody’ego, Lucas Scale, formuje grupę wilkołaków, które zamieniane są w krwiożercze kreatury tylko z jednego powodu – by zabić obu nastolatków… Aby jeszcze bardziej uprzykrzyć życie chłopców, Scale postanawia zniszczyć rodzinny miasto Nata, sprowadzając na małą miejscowość wygłodniałych zombie. A to jeszcze nie wszystko, co przygotował Lucas dla swoich ofiar. W swoich planach uwzględnił coś więcej, niż zniszczenie życia Nata. Stary wilkołak szykuje coś znacznie gorszego…

Czy Natowi i Woody’emu w końcu uda się uwolnić od mściwego Scale’a? Wszak pokonali go już dwa razy, więc czy nie do trzech razy sztuka?

„Czas złego wilka” to już trzeci tom cyklu zatytułowanego „Wilken” autorstwa Di Toft, który opowiada o przygodach nastoletniego Nata i jego przyjaciela Woody’ego. Dla mnie jest to, niestety, pierwsze spotkanie z tą serią, lecz muszę przyznać jest to spotkanie całkiem udane.

Jak już wspomniałam, nie miałam okazji poznać wcześniejszych tomów serii, gdyż książka trafiła do mnie przypadkowo, akurat u schyłku cyklu. Niemniej jednak nie utrudniło mi to w jakiś szczególny sposób lektury, choć fabuła z całą pewnością jest ze sobą ściśle powiązana, jeśli chodzi o poprzednie tomy. Jednakże nie odczuwałam dużego dyskomfortu i braków w informacjach podczas czytania.

Di Toft
Uważam, że „Czas złego wilka” to świetna książka dla nastolatków, którzy interesują się tematyką fantasy, a w szczególności wilkołakami. W książce nie brak ciekawych wątków, zwrotów akcji, a przede wszystkim interesujących bohaterów – ja osobiście od samego początku bardzo polubiłam Nata i Woody’ego. Chłopcy są dla siebie wsparciem w trudnych chwilach, są odważni i mają masę ciekawych przygód.

Na uwagę z pewnością zasługuje nietypowa okładka przykuwająca oko. Dlaczego? Dlatego, że zwykła oprawa została przyozdobiona trójwymiarowym obrazkiem, który przedstawia chłopca przeistaczającego się w wilkołaka. Genialne! Nie wiem ile czasu spędziłam na zabawie okładką, ale myślę, że motyw ten zwraca uwagę na książkę i staje się wyjątkową ciekawostką.

Nieco irytowały mnie błędy w wydaniu – jakieś literówki, powtórzone wyrazy, a nawet powtórzone zdanie, urwane gdzieś w połowie. Nie umniejsza to wartości treści książki, ale odrobinę denerwuje podczas czytania.

W ogólnym rozrachunku uważam, że „Czas złego wilka” to świetna powieść przygodowa z wątkiem fantastycznym, z głównym przeznaczeniem dla młodzieży. Choć nie należę już do grupy docelowej, do której skierowana jest ta seria, spędziłam miłe chwile podczas lektury i żałuję, że nie miałam okazji poznać poprzednich części cyklu. 
Moja ocena: 7,5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Junior Reporter

Nie jestem seryjnym mordercą - Dan Wells

Źródło
Autor: Dan Wells
Tytuł: Nie jestem seryjnym mordercą
Tytuł oryginału: I Am Not a Serial Killer
Seria: trylogia, t. I
Wydawnictwo: Znak emotikon
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Przeczytaj fragment


Każdy z nas ma jakieś hobby, czy to sport, muzyka czy literatura. Każdego z nas coś kręci. Johna kręcą seryjni mordercy. Od najmłodszych lat interesuje się najbardziej zdeprawowanymi umysłami morderców z całego świata, którzy odebrali życie wielu niewinnym osobom z własnej, niepohamowanej żądzy zabijania. Piętnastolatek również gdzieś w głębi odczuwa tę okrutną żądzę, lecz z całych sił próbuje powstrzymać krwawe myśli, które kiełkują w jego głowie, tym samym hamując rozwijanie się wewnętrznego potwora.
„Nie jestem seryjnym mordercą. Ale mógłbym nim być.”
Gdy John wyobraża sobie własne ręce zaciśnięte na czyimś gardle, gorącą krew sączącą się z dogorywającego ciała czy przejmujący krzyk ofiary, stara się przypomnieć sobie o swoich zasadach, które trzymają go w ryzach. Przez swoją fascynację seryjnymi mordercami wie, czego ma się spodziewać i czego ma unikać. Zdaje sobie sprawę z tego, że jest socjopatą pozbawionym empatii, który traktuje ludzi nie jak żywe istoty, które odczuwają emocje, lecz instrumentalnie, jak nic nie znaczące przedmioty. Dlatego uczęszcza na terapię, która pomaga mu uporać się z własnymi demonami.

W walce z własnym, wewnętrznym potworem, Johnowi pomaga również praca w zakładzie pogrzebowym jego matki i ciotki. W zakładzie tym ma bezpośrednią styczność ze zwłokami, z ciałami osób pozbawionych życia. Wbrew pozorom dla Johna taki widok jest kojący i działa na niego leczniczo. Widok martwych ciał jest dla niego lekiem, które hamuje wewnętrzną żądzę, którą tak bardzo chce powstrzymać. Bo przecież nie jest seryjnym mordercą…
„Bać się można rzeczy, które od nas nie zależą - przyszłości, ciemności czy kogoś, kto próbuję cię zabić.”
Lecz wkrótce, w małym miasteczku Clayton, w którym mieszka John, dzieje się coś niepokojącego. Na stół zakładu pogrzebowego trafia ofiara brutalnego morderstwa. Ciało bestialsko rozerwane w pół, walające się wnętrzności. Takich ciał w miasteczku pojawia się coraz więcej. Mieszkańców zaczyna ogarniać panika i przeszywający strach, natomiast John odczuwa coś zupełnie odmiennego – ekscytację i podniecenie na samą myśl, że w jego mieścinie pojawił się nikt inny, jak seryjny morderca.

Obsesja chłopaka na temat seryjnych morderców narasta. Za wszelką cenę chce się dowiedzieć, kim jest tajemniczy Morderca z Clayton. Czy uda mu się rozwikłać zagadkę? Czy uda mu się zwalczyć własne demony, które coraz częściej pojawiają się w jego głowie?

„Nie jestem seryjnym mordercą” to debiutancka powieść Dana Wellsa i zarazem pierwszy tom cyklu opowiadającego historię nastoletniego Johna Cleavera, którego nieskrywaną obsesją i fascynacją są seryjni mordercy. Co więcej, nastolatek sam zdaje sobie sprawę z tego, że posiada cechy, które charakterystyczne są dla seryjnych morderców, z czym stara się walczyć. Lecz czasem demony okazują się silniejsze…

Źródło
Co sprawiło, że sięgnęłam po tę lekturę? Przede wszystkim fakt, że jestem fanką kryminałów i chętnie sięgam po taką tematykę. Poza tym zafascynowała mnie rekomendacja na okładce, która mówi, że to książka „dla fanów Dextera”. Jako że należę do rzeszy fanów pokrętnego umysłu bezwzględnego serialowego Dextera, był to kolejny powód, by sięgnąć po „Nie jestem seryjnym mordercą”. Choć nie przepadam za takim wykorzystywaniem wizerunków popularnych produkcji, trzeba przyznać, że tutaj widać związek między książką a serialem, co nie wywołuje u mnie aż takiej irytacji.

„Nie jestem seryjnym mordercą” posiada wiele zalet. Jedną z nich jest narracja pierwszoosobowa prowadzona z perspektywy głównego bohatera, czyli Johna, co sprawia, że możemy zajrzeć w umysł socjopatycznego młodzieńca. Możemy poznać jego myśli, targające nim sprzeczności, jego emocje i mamy możliwość oglądania z bliska walki, jaka ma miejsce w jego umyśle. Bo John, mimo predyspozycji swojego charakteru, nie chce być seryjnym mordercą.

Jeśli chodzi o postacie, to moim zdaniem są bardzo dobrze zarysowane. Najważniejsze z nich, czyli John i Morderca z Clayton, posiadają bardzo szczegółowe portrety psychologiczne, co umożliwia nam dokładniejsze poznanie motywów działania, którymi się kierują. W jakiś niepoprawny sposób fascynują mnie umysły seryjnych morderców, to, czym się kierują, co skłania ich do okrutnych działań, a tutaj miałam wszystko jak na dłoni, za co plus.

Jeśli chodzi o fabułę i akcję to również nie mam zastrzeżeń. Na początku tempo akcji jest różnicowane, by finalnie przyspieszyć w punkcie kulminacyjnym – wtedy nie mogłam oderwać się od książki na dobre, wiedziałam, że muszę przeczytać ją do końca, inaczej nie da mi spokoju.

Jedynym zastrzeżeniem, które mam wobec recenzowanej książki jest wątek fantastyczny, który odebrał mi część frajdy z czytania. Moim zdaniem wątek ten odebrał niezbędny realizm całej historii, który sprawiłby, że fabuła stałaby się jeszcze bardziej fascynująca i przerażająca. A tak, cała książka straciła na autentyczności, gdyż jedna z postaci okazała się być po prostu nierealna. Szkoda, bo byłam w stanie nagrodzić książkę maksymalną ilością punktów. Jednakże ten aspekt okazał się być dla mnie dużym rozczarowaniem.

Jednakże całościowo książka Dana Wellsa „Nie jestem seryjnym mordercą” bardzo przypadła mi do gustu. Miałam ochotę na ciekawy kryminał, seryjnego mordercę i spojrzenie na wnętrze umysłu takiego osobnika, i Dan Wells mi to umożliwił. Jestem pewna, że sięgnę po kolejną część zatytułowaną „Pan Potwór”, z nadzieją, że nie pojawi się w niej wątek fantastyczny, który w tej części okazał się być rozczarowaniem. 
Moja ocena: 8,5/10

W grobie - Jeaniene Frost

Autor: Jeaniene Frost
Tytuł: W grobie
Tytuł oryginału: At Grave's End
Seria: Nocna Łowczyni
Wydawnictwo: MAG, 2012
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka

Tom I "W pół drogi do grobu"
 
Wygląda na to, że w życiu Cat zapanował względny spokój. Wreszcie odzyskała swojego ukochanego Bonesa, którego niemal straciła na zawsze, gdy doszło do starcia z jego stwórcą Ianem. Teraz wampir, wraz z wyszkoloną w tym celu jednostką, pomaga jej w polowaniach na innych nieumarłych, którzy są niebezpieczeństwem dla śmiertelników. I choć gdzieś w ciemnościach czai się jej ojciec Max, który chce pozbawić Cat życia, wszystko wydaje się płynąć spokojnie, tak jak każdego dnia.

Niemniej jednak Ruda Kostucha wyrobiła sobie reputację, która znacznie utrudnia skuteczne polowania na nieumarłych ze względu na plotki, które nieustająco krążą w światku krwiopijców. Mimo wielokrotnej zmiany wizerunku, ryzyko zdemaskowania Cat rośnie z każdym kolejnym polowaniem…
Wreszcie szczęście przestaje dopisywać Cat i w zatłoczonym klubie, miejscu polowania, słyszy słowa, które wywołują na jej ciele gęsią skórkę: „Witaj, Ruda Kostucho…”. Okazuje się, że Cat nie może dłużej pracować jako przynęta, gdyż, jako mieszaniec, jest zbytnio rozpoznawalna wśród krwiopijców. Jednostka dziewczyny postanawia więc wykorzystać do kolejnego zadania wampirzycę Belindę, która pomagała im w treningach. Wydaje się, że groźba Bonesa jest wystarczająco przekonywująca by skłonić Belindę do lojalności, lecz okazuje się, że Cat i jej jednostka obdarzyli kobietę zbyt dużym zaufaniem, co okaże się zgubne dla życia pół-wampirzycy Cat, na śmierć której czeka nie tylko jej ojciec, ale również bardzo silna wampirzyca pałająca żądzą zemsty, a której, jak dotąd, nikt się nie spodziewał…

Czy i tym razem Cat uda się wyrwać ze szponów śmierci, która czyha na nią na każdym kroku pod postacią różnych wrogów? Czy może jednak przeciwnik okaże się zbyt silny, a ona nie będzie potrafiła uchronić siebie i swoich bliskich przed niebezpieczeństwem? Czy Bones będzie w stanie bronić swoją żonę do końca ich wspólnego życia?

„W grobie” to już trzeci tom serii zatytułowanej „Nocna Łowczyni” autorstwa Jeaniene Frost opowiadającej o przygodach pół-wampirzycy o imieniu Cat, która walczy z nieumarłymi od nastoletnich lat. Tym razem również nie zabrakło krwawych potyczek z odwiecznymi wrogami i pikantnych scen miłości, z którymi mieliśmy do czynienia w poprzednich tomach cyklu.

Już od pierwszej części wiernie śledzę poczynania głównej bohaterki i jej ukochanego Bonesa, który stał się moim ulubieńcem już od samego początku. W gąszczu oklepanych romansów paranormalnych o ckliwej fabule z pewnością miło spotkać cykl, który wyróżnia się zupełnie czymś odwrotnym – siłą, arogancją, walkami i seksem. Wielokrotnie wspominałam, że jestem fanką mocnych emocji i tutaj takowe emocje znalazłam, co bardzo doceniam, w szczególności, że to już trzeci tom.

Często bywa tak, że tylko pierwszy tom cyklu okazuje się być interesujący, a później jest coraz gorzej. Autorowi trudno utrzymać jest ten sam poziom, nie schodząc poniżej poprzeczki, którą sobie postawił przy pierwszej książce. Tutaj jednak poziom jest utrzymany i nawet trzeci tom jest tak samo wciągający, jak pierwszy (a może nawet bardziej?). W „W grobie” nie brakuje intensywnej fabuły, która prze do przodu, a przy której czytelnik nie ma czasu na wytchnienie. Nie brakuje w niej nieprzewidywalnych zwrotów akcji czy intryg, które zaostrzają fabułę. Nie brakuje w niej również pikantnych scen czy scen okrucieństwa (przy których miałam wrażenie, że osobiście odczuwam ból!)  przyprawionych ciętym dowcipem bohaterów.

Cieszę się, że miałam okazję trafić na serię, która już przez trzy tomy potrafi utrzymać wysoki poziom rozbudowanej fabuły, zaskakujących wydarzeń i rozwiniętych bohaterów, którzy zyskali moją sympatię. Choć językowo nie jest to z pewnością dzieło sztuki, to moim zdaniem książka nadrabia wieloma innymi aspektami, o których już wspominałam, a które warte są uwagi. Jeśli ktoś odczuwa przesyt słodkimi paranormal romance, których ostatnio pełno na rynku i szuka mocnych wrażeń zachęcam do sięgania po cykl „Nocna Łowczyni”.
Moja ocena: 8,5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MAG

Ukąszenie - Lynsay Sands

Autor: Lynsay Sands
Tytuł: Ukąszenie
Tytuł oryginału: A Quick Bite
Seria: Saga Rodu Argeneau, t. 1 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2012
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka

Przeczytaj fragment


Wyobraź sobie, że jesteś parę godzin od wymarzonego urlopu. Tylko te parę chwil dzieli Cię od błogiego lenistwa, promieni słonecznych muskających Twoje nagie ciało i totalnej beztroski towarzyszącej wakacjom. Ale nagle coś się zmienia, jakaś odmienna myśl pojawia się w Twojej głowie i zamiast biec do domu by zacząć się pakować, kierujesz się w stronę obcego samochodu i, jak gdyby nigdy nic, mościsz się wygodnie w bagażniku zatrzaskując go za sobą. Niemożliwe, prawda? Ale właśnie w takiej sytuacji znalazł się psycholog, Greg Hewitt.
Na domiar złego to wcale nie koniec przygód Grega. Okazuje się bowiem, że zamiast podziwiania pięknych widoków z okna samolotu mężczyźnie pozostało podziwianie sufitu, który się nad nim znajduje. Dlaczego? Dlatego, że Greg został przywiązany do łóżka i wygląda na to, że został czyimś więźniem. Tylko skąd ta kokarda na jego szyi, która upodabnia go do prezentu? Czyżby mężczyzna nieświadomie wpakował się w jakieś tarapaty? Bardzo możliwe. Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w domu, w którym Greg został uwięziony roi się od wampirów łaknących świeżej krwi…

Lissianna Argeneau jest wampirzycą od dwustu lat. Wydawać by się mogło, że jest już doświadczonym krwiopijcą, który jest jednym z wielu w wampirzej społeczności. Niemniej jednak jest coś, co sprawia, że Lissi wyróżnia się z tłumu. Cóż to takiego? Strach przed krwią… Lissianna od najmłodszych lat choruje na hemofilię, co uniemożliwia jej  normalne odżywianie się. Widok krwi sprawia, że mdleje, więc przyjmuje krew dożylnie. Czasem jednak zatapia kły w szyi przypadkowych karmicieli, co zazwyczaj przynosi zgubne skutki dla samego drapieżcy – Lissianna wielokrotnie nie zaspokajała głodu, co więcej, zdarzało jej się upić krwią ofiary, która nie stroniła od alkoholu. Tak więc choroba Lissi przysparza jej sporo problemów. Tylko jak wyleczyć jej fobię? Może przydałaby się pomoc psychologa, który pomógłby dziewczynie przełamać swój lęk zakorzeniony w młodzieńczych latach?

Czyżby sławny psycholog, Greg Hewitt, nie był tylko urodzinową przekąską dla Lissi? Czyżby ich spotkanie nie było przypadkowym zbiegiem okoliczności a zamierzonym zabiegiem, mającym na celu wyleczenie hemofilii, która dotknęła młodą wampirzycę? A może w ich spotkaniu tkwi coś więcej? Wszak przypadki ponoć nie istnieją…
„Życie nie zawsze jest łatwe – ciągnęła. – Nie brak w nim trudnych i rozdzierających serce decyzji. Nie zawsze wszystko układa się tak, jak byśmy sobie życzyli. W życiu nie ma na nic gwarancji. Choć często przeżywamy zawód, warto dawać ludziom szansę. Odcinając się od nich, być może unikniemy miłosnych rozczarowań, ale możemy też przegapić najpiękniejsze chwile. Nie bój się kochać.”
„Ukąszenie” Lynsay Sands to pierwszy tom Sagi Rodu Argeneau, który okazał się tego roku nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Choć nie potrafię zliczyć ile książek o wampirach miałam okazję przeczytać, nie powstrzymało mnie to przed sięgnięciem po recenzowaną pozycję. I wiecie co? Nie żałuję!

Jak pewnie zauważyliście, swego czasu rynek książkowy został zalany różnorakimi powieściami o krwiopijcach. Wszystko to za sprawą Sagi Zmierzch autorstwa Stephenie Meyer. Cały ten „boom” poskutkował tym, że trudno jest znaleźć książkę, która wyróżniałaby się w tłumie czymś wyjątkowym i oryginalnym. Często powtarzane są schematy wampirzych historii i romansów paranormalnym, które okropnie nudzą i męczą, bo ile można czytać o tym samym? Na szczęście Lynsay Sand ratuje paranormal romance o wampirach świeżym i nowatorskim spojrzeniem, z którym wcześniej się nie spotkałam.

Co nowego znajdziemy w „Ukąszeniu” czego nie było wcześniej? Historię pochodzenia wampirów. Tutaj krwiopijcy mają swoich przodków na Atlantydzie a ich krew przepełniona jest nanorobotami, które trzymają je przy życiu, naprawiając wszystkie urazy i skaleczenia, dając wampirom siłę. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim pomysłem, co mile mnie zaskoczyło i z pewnością zasługuje na plus.

Co więcej? Odwraca schemat romansu paranormalnego. Zazwyczaj to mężczyzna jest wampirem, a dziewczyna jest słabą, eteryczną, często mało ciekawą śmiertelniczką, która usycha z miłości do swego bladego kochanka. Tutaj to mężczyzna jest śmiertelnikiem – wcale nie słabym i eterycznym, pustym przystojniakiem – a kobieta jest wampirzycą. Oboje, Greg i Lissi to mocne, rozbudowane charaktery, które absorbują swoją obecnością, dopełniając się wzajemnie. Szczerze powiedziawszy miałam dosyć wielokrotnie powielanego schematu i stawiania kobiet w roli nieporadnej i głupiutkiej, śmiertelnej kochanki. Przyszedł czas na odmianę i Sands ten pomysł wykorzystała, co bardzo mi się spodobało.

Jeśli chodzi o fabułę to nie należy do jakoś szczególnie rozbudowanych, choć wielokrotnie mnie zadziwiła i rozbawiła. Akcja przyprawiona jest intrygą z osinowym kołkiem w roli głównej i pikantnymi scenami erotycznymi (całkiem szczegółowymi, gwoli ścisłości), co sprawia, że książkę czyta się szybko i lekko. Język powieści również jest prosty i nieskomplikowany, choć nagminnie byłam zaskakiwana przez tłumaczkę jakimiś niespodziewanymi wyrazami, które kompletnie nie pasowały do prostego stylu Autorki.

Jestem bardzo mile zaskoczona „Ukąszeniem”. Choć to kolejna książka o wampirach, która wpadła w moje ręce to jestem bardzo zadowolona z lektury, głównie przez to, że jest oryginalna na tle tych wszystkich schematycznych czytadeł. Poza tym bardzo przyjemnie mi się ją czytało, szybko i lekko, co daje jej kolejnego plusa. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom Sagi – oby więcej takich świeżych pomysłów. 
Moja ocena: 9/10
 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Secretum oraz Wydawnictwa Prószyński i S-ka

Mężczyzna z lasu - Scott Spencer

Autor: Scott Spencer
Tytuł: Mężczyzna z lasu
Tytuł oryginału: Man in the Woods
Wydawnictwo: MUZA SA, 2011
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka

Życie potrafi płatać figle. Potrafi omamić obietnicą bezpieczeństwa, wiecznej miłości i spokoju, by w najmniej oczekiwanym momencie wszystko zburzyć, jak delikatny podmuch wiatru burzy domek z kart. Z pozoru nic nieznacząca sprawa potrafi przerodzić się w katastrofę, zmieniając życie w ruinę. Paul, główny bohater powieści, nie potrafił uchronić się przed złośliwością losu…
Od nastoletnich lat Paul przyzwyczajony był do bycia samotnikiem. Przyzwyczaił się do tego, by ze wszystkim radzić sobie samemu. Przekonany był, że życie po prostu się toczy, bez większych planów czy ambicji. Przelotne związki, zaspokajanie potrzeb, życie… Ale wtedy poznał Kate i jej córkę Ruby, które odmieniły jego dotychczasowe poglądy i, co najważniejsze, zmieniły także jego życie. Dotąd samotne chwile, wypełniły się miłością, bezpieczeństwem i spokojem. Paul po latach tułaczki po morzu życia wreszcie zacumował przy brzegu, na którym czekała kochająca kobieta, gotowa poświęcić mu całe swoje serce.

Lecz na horyzoncie pojawiła się nieoczekiwana burza gotowa zniszczyć sielankę Paula. Pewnego dnia Paul, chcąc obronić bezbronnego, bitego przez właściciela psa, wdaje się w potyczkę słowną z obcym mężczyzną. Ożywiona wymiana zdań przeradza się w przepychankę, która prowadzi do bójki. Paul przestaje się kontrolować, a jego wybuch agresji doprowadza do tragedii, która na zawsze zmieni jego życie…
„Czasem słowa drugiej osoby są potwierdzeniem, że straszna rzecz naprawdę się zdarzyła. A może nasz umysł za pierwszym razem cofa się przed okropną nowiną i dopiero informacja pochodząca z innego źródła staje się zabójczym strzałem trafiającym prosto w serce.”
Czy to koniec raju, który Paul zbudował sobie wraz z Kate? Czy mężczyzna na zawsze straci to, co udało mi się zdobyć? A może jakimś zrządzeniem losu sprawa przycichnie, a Paul nadal będzie mógł cieszyć się życiem u boku swojej ukochanej?

Scott Spencer to amerykański pisarz, na którego koncie znalazło się dziewięć powieści i wiele publikacji w czasopismach takich jak „GQ” czy „Rolling Stone”. Ja jednak spotkałam się z nim po raz pierwszy i muszę przyznać, że nie było to udane spotkanie.

Moim głównym zastrzeżeniem jest to, że mam wrażenie, że książka była o wszystkim i o niczym. Autor zaczynał jakiś wątek, rozkręcał go odrobinę, a potem nie kończył – chociażby sprawa podejrzanego bukmachera czy siostry Paula. Strasznie nie lubię, gdy Autor podsyca moją ciekawość, a później mnie zostawia w kącie z setką pytań bez odpowiedzi. I tak, Scott Spencer rozwijał kilka wątków pobocznych, zapełniał karty książki, ale nic z tego szczególnego nie wynikło.

Jeśli chodzi o fabułę, to również nie jestem ani trochę zachwycona ani poruszona. Nie drgnęłam ani razu. Akcja toczy się powoli i leniwie, nie uraczymy tutaj żadnego, stopniowo budowanego napięcia, które będzie nas napędzać do lektury, o nie. Łapałam się na tym, że myślami odpływałam gdzieś daleko poza książkę, nie potrafiłam się nią zainteresować, by w skupieniu poznawać dalsze losy bohaterów.

I kolejna rzecz, za którą nie przepadam w książkach – otwarte zakończenie. Niby to kreatywne i pozwala czytelnikowi na własną interpretację tego, co mogło, ale nie musiało się wydarzyć. Czytelnik może sam kreować dalsze losy bohaterów. Ale mnie to męczy. Chcę mieć czarno na białym, początek, środek i koniec. A tak, książka skończyła się w momencie, w którym mogłaby być najciekawsza.

Książka jest jak najbardziej poprawnie napisana, pomysł jest interesujący, ale mam wrażenie, że brakuje mu iskry, czegoś, co podsyciłoby ogień całej tej zagmatwanej i całkiem interesującej historii ciekawych bohaterów.

Jednakże w ogólnym rozrachunku, według mojej opinii książka wypadła bardzo przeciętnie. Czyta się ją lekko, choć mnie trudno było się skoncentrować w niektórych momentach i skupić uwagę na lekturze. Fabuła jest nieco niedopracowana, jeśli chodzi o wątki poboczne. Akcja sunie leniwie do przodu, by skończyć się w przypuszczalnie najlepszym i najciekawszym momencie (prócz sceny bójki Paula i właściciela psa). Trochę szkoda, ale książka naprawdę przeciętna, jak na mój gust. 
Moja ocena: 5,5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA SA