Świąteczna prywata, czyli dlaczego na blogu tak mało recenzji?

Pewnie ci, którzy wpadają tu regularnie i przyzwyczaili się do tego, że recenzje pojawiają się systematycznie co 2-3 dzień muszą się dziwić, czemu ostatnio tak cicho w Kamykowej Czytelni. Ostatnia recenzja była 5 dni temu, wcześniejsza 12 dni temu, no jak to tak? Co to za leniuchowanie? Ano żadne! Bo do leniuchowania mi daleko. A bo iświęta, trzeba sprzątać, myć okna iii... piec ciasteczka! To właśnie jeden z powodów mojej ostatniej nieobecności - najpierw piekłam całe rano i przedpołudnie niemal hurtowe ilości świątecznych ciachulców, by po południu paść trupem z kręgosłupem wygiętym w drugą stronę. Potem trzeba by te ciacha jakoś przyozdobić, no i znów czas na pisanie recenzji mi umknął... Niby wczoraj na facebooku obiecałam, że dzisiaj już na pewno recenzja będzie, ale te gołe ciacha wołały mnie z kuchni bez przerwy i musiałam się poddać. W rezultacie "ubrałam" jedną partię ciach, tych orzechowych, a następna migdałowo-korzenna partia wciąż czeka saute. Niżej efekty mojej pseudo twórczości i antytalentu zdobniczego ;) :



 
Prawda jest też taka, że chęci też mi gdzieś ostatnio umknęły. Czytam dalej chętnie i z zaangażowaniem, ale pisać recenzje? Oj nie, tylko nie to... Wena mnie opuściła, "na chama" mi się nie chce, no i tak to masz. Do tego wszystkiego na nowo wkręciła mi się moja uśpiona włosomania i mykam po tych wszystkich kosmetycznych blogach jak szalona, nakładam na głowę maski, odżywki, oleje i henny, a wszystko to w walce o długie i piękne, zdrowe włosy (nawet korci mnie, by założyć bloga stricte włosowego, na którym będę mogła śledzić swoje postępy! - tak w ogóle, co Wy na to?). No i nie wiem no, rozmemłałam się niesamowicie z tym pisaniem, jutro postaram się wziąć za siebie, ale obiecywać już nie będę, bo widać, co z tego wychodzi :<

Póki co napawam się ciepłem domowego kaloryfera, zapachem czekoladowego olejku eterycznego unoszącego się z mojego kominka do aromaterapii i smakiem truskawkowego lizaka ;D Trzymajcie się Kochani i wybaczcie mi to słodkie lenistwo, na dniach postaram się wrócić do pisania ;*

20 komentarzy:

  1. Rozumiem, że parę ciasteczek zostawiłaś dla czytelników bloga, żeby im rekompesować nie dostatki w pisaniu:D??
    Pomysł z blogowym włosowym bardzo dobry, tylko go wprowadź w czyn. Masz już postanowienie noworoczne;p...
    A twory kuchenne pierwsza klasa, poproszę o przepis:D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Boczar, wszystko bezwstydnie pożarłam i zostawiłam Wam tylko okruszki :D A z tymi włosami, to jeszcze pomyślę, bo mimo wszystko to też wymaga mojej uwagi, a tej będzie coraz mniej ze względu na licencjata, sesję, etc., etc. :P Ale przemyślę to, oj przemyślę ;> A Ty tam dopinguj moje cebulki, żeby ładnie pracowały i żeby z nich piękniste włosy wyrastały :D

      Usuń
    2. Widzisz to mogłem poćwiczyć, aby nie jeść nic po 19 już drugi dzień mi się udaje;p.. Fakt już zapomniałem, że jest coś takiego jak sesja , ale pamiętam jeszcze jak to się pisze lic czy mgr;)- spokojnie w miesiac napiszesz całego obyś miala materiały;p...
      Coś się na pewno zrobi, żeby cebulki Ci nie płatały figli;p

      Usuń
  2. Ja cie doskonale rozumiem, też ostatnio tak miałam, ale powoli wracam do normy. Choć daleko mi od starej formy.

    Pssst. Podziel się ciasteczkami! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam nadzieję, że nadrobię w grudniu, mróz nie sprzyja spacerom, więcej czasu spędzać miałam zamiar w łóżku z książką, ale niestety podobnie jak u Ciebie, ciężko z recenzjami, dużo czasu spędzam podczas sprzątania, bigosik już gotowy, pierogi pomrożone czekają na wigilię i dalsze dni świąteczne, i tak czas ucieka. Ale w końcu gwiazdka raz w roku więc co tam, jeszcze będzie sporo czasu na czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam taką cichą nadzieję, że w grudniu blog będzie prężny i bogaty w recenzje, ale jak widać stało się zupełnie odwrotnie. Jak na złość, kiedy czasu trochę więcej, to mnie się pisać nie chce. Chyba mimo wszystko lepiej pracuję pod presją i gdy zajęć w koło dużo. Teraz ogólne rozmemłanie mnie dotknęło. Ale po świętach wszystko wróci do normy, mam nadzieję! ;)

      Usuń
  4. A,ja już pierniki upiekłam.. i zjadłam ^^. Ale, to taki drobny szczególik <3
    Wesołych Świąt! Życzę Ci zdrowia, szczęścia, pomyślności i wielu udanych wymian z moją skromną osobą :3
    Pozdrawiam cieplutko,
    Monika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, też co chwila podkradam jakieś ciacha z kuchni, ale mimo wszystko zjadłabym coś czipsopodobnego, a nie słodkości :P

      Tobie również życzę Wesołych Świąt, dużo zdrowia, dużo szczęścia i dużo prezentów pod choinką! ;)

      Usuń
  5. Właściwie - pomijając temat włosów - mógłbym skopiować Twój wpis: i pierniki mam, i czytam ale jakoś bez chęci do pisania o tym. Ale liczę na to, że po Świętach czy Nowym Roku wszystko wróci do normy :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Dada, nie chcesz mieć pięknych, długich i zdrowych włosów? :D A tak na poważnie, to też mam nadzieję, że w najbliższym czasie wszystko wróci do normy - już udało mi się napisać zaległą recenzję, którą wrzucę jutro, więc chyba tragedii nie ma. Ale mimo wszystko niechęć do pisania gdzieś się tam czai. Prędzej czy później każdego to chyba dorwie ;)

      Usuń
  6. hehe ja ciasteczka tez już piekłam, ale niestety znikają w zastraszającym tempie i chyba będzie trzeba przystąpić do pracy jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja podziwiam osoby, które potrafią gotować. Cóż, póki co zadowolę się umiejętnością robienia przesmacznych naleśników... albo raczej zjadalnych!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale pyszności...Aż mi ślinka cieknie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kamyku piękne pierniczki ;)) Czekamy na powrót recenzji! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale pyszności. Ślina mi cieknie....

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale pyszności napiekłaś:D U mnie też dużo pracy w domu także Cię rozumie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja niedawno dopiero wkręciłam się w temat włosów. Wczoraj siedziałam z olejem na głowie :) Taki blog by mnie bardzo zaciekawił, a na recenzje czekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja właśnie teraz siedzę z olejem na głowie, a potem sobie zaserwuje płukankę z siemienia lnianego ;) A czym olejujesz?

      Usuń
  13. O matko! Już dzisiaj nie chcę nic słyszeć o pieczeniu! Od samego rana siedziałam w kuchni obcując z jednej strony z sernikami, z drugiej z ciasteczkami (w których miała mi pomagać moja córa, ale po 20 minutach jej się znudziło :P), a z trzeciej z "krówką" :D Mam dość :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A my wolimy pierniki bez ozdabiania, i jaka oszczędność czasu! A piekliśmy z mężem na cztery ręce i hurtowa ilość zajęła nam 2,5h :)

    OdpowiedzUsuń