Dotyk Julii - Tahereh Mafi

Autor: Tahereh Mafi
Tytuł: Dotyk Julii
Tytuł oryginału: Shatter Me
Wydawnictwo: Otwarte, 2012
Liczba stron: 332
Oprawa: miękka


Wyobraź sobie, że Twoja skóra jest śmiercionośną bronią. Że przez całe swoje życie nie będziesz w stanie dotknąć swoich rodziców czy ukochanego. Nie pogłaszczesz sierści bezdomnego kota tulącego się do Twojej łydki, nie przytulisz do swej piersi niemowlęcia. Nie pomożesz upadającej staruszce, nie uratujesz ofiary wypadku samochodowego. Jedyne, co możesz zrobić, to patrzeć i żałować, że Twój dotyk zabija.

Właśnie w takiej sytuacji znalazła się Julia, którą najbliżsi zamknęli w ośrodku psychiatrycznym. Wszystko to, ze strachu przed śmiercionośnym dotykiem nastolatki, która od wielu długich lat, zamknięta w celi, zdana jest na własne towarzystwo. Gdzieś w głębi siebie walczy z pragnieniem dotyku innej osoby, ale z drugiej strony wie, że nie dany jest jej taki luksus. Wszak nie może pozwolić sobie na to, by kogoś skrzywdzić. Kolejny już raz…

Ale wszystko zmienia się, gdy do jej celi trafia współwięzień. Julia nie może uwierzyć w to, że przydzielono jej towarzysza. Chłopaka. Adama. Jedynego człowieka, który był jej życzliwy przez całe życie. Nastolatka, który nie wytykał jej palcami, nie wyzywał od dziwolągów, nie uciekał z przestrachem w oczach. A teraz jest obok niej, tak blisko, na wyciągnięcie ręki, choć wciąż tak daleko. Julia nie zdaje sobie sprawy, jak wiele w jej życiu zmieni obecność Adama.

Źródło
Dotyk Julii autorstwa Tahereh Mafi to początek trylogii opowiadającej historię Julii, której dotyk zabija. Swego czasu w sieci pojawiało się wiele jej recenzji, pozytywnych i negatywnych, również tych neutralnych. W ogólnym rozrachunku ocena plasuje się gdzieś pośrodku. I gdybym miała osobiście wystawić jej jakąś ocenę, również musiałabym ją ustawić gdzieś w centrum skali ocen. No, może odrobinkę powyżej połowy.

Jak pewnie zdążyliście zauważyć, szczególnego entuzjazmu po lekturze nie widać. Ok, było coś nowego – żadnych wampirów, wilkołaków, aniołów i elfów, tylko dziewczyna, która zabija dotykiem. Dla mnie to nowość, bo wcześniej z nikim takim w literaturze się nie spotkałam, ale ci, którzy bardziej interesują się komiksami, znajdują w historii Mafi analogię do tej, którą przedstawiono w X-menach. Rouge, bo o niej mowa, jest bardzo podobna do Julii, choć chyba powinnam napisać to w zupełnie odwrotnej kolejności. Sama X-menami się nie interesuję, o Rouge niewiele wiem z własnego doświadczenia, ale teraz, kiedy czytam o niej w Internecie, wiele faktów pokrywa się z tym, co czytałam w Dotyku Julii. To odejmuje jej na oryginalności.

Poza tym, to całkiem zwyczajny paranormal inspirowany czymś, co już było. Bo jest główna bohaterka sierota, która potrzebuje silnego, umięśnionego i niesamowicie przystojnego faceta (albo 3), by poznać swoją prawdziwą wartość i umiejętności. Gdy słyszy z ust mężczyzny kilka gorących komplementów, nagle zaczyna wierzyć, że może jednak nie jest tak źle, jak dotąd jej się wydawało. I tu szlag mnie trafia. Nie mogę znieść słabych, naiwnych i kluchowatych, rozmemłanych głównych bohaterek. Nie! Do diabła z tymi makaronikami rozmiękłymi zwisającymi z ramion silnych, posągowych herosów.

Idąc dalej, na szczególną uwagę zasługuje język i jego forma. Tahereh Mafi pisze bardzo kwieciście, metaforycznie i obrazowo. Julia rozdrapuje panikę, przełyka cierpienie (s. 57) i staje się szeptem, którego nigdy nie było (s. 52). To akurat mogę zaliczyć, jako częściowy atut, gdyż lubię takie bogate, pełne opisy, które pobudzają moją wyobraźnię. Ale dlaczego częściowy? Bo często język ten obfitował w naiwność, co mnie odrzucało. Jednakże to wszystko zależne jest osobistych preferencji czytelnika. Natomiast, jeśli chodzi o formę, to ta mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że Mafi zastosuje coś takiego. Co? Przekreślenia. Co rusz jakieś zdanie było przekreślone, jakby bohaterka chciała cofnąć to, co właśnie wypowiedziała czy pomyślała, ale zważając na fakt, że słowo się rzekło i zostało spisane na papierze, na poprawki jest już za późno. Oryginalne, nie powiem, że nie, ale jakoś mnie to irytowało. Tak samo wielokrotne powtórzenia poszczególnych wyrazów. Chyba nie kręcą mnie takie innowacje w tekście. Ale co kto lubi.

Nie wiem. Skończyłam ją czytać i nic szczególnego się nie stało. Czytać chyba dalej nie chce, bo to żadna wyjątkowa historia, której poznawanie chciałabym kontynuować. Z jednej strony Dotyk Julii to bardzo przeciętny paranormal romance, który jest mocno inspirowany historią Rouge z X-menów, z drugiej jednak strony wyróżnia się językiem i jego formą, co czyni go oryginalnym. Mnie osobiście nie rzucił na kolana, nie mogę powiedzieć, że czytałam tę książkę z wypiekami na twarzy, bo tak nie było. Czytałam, przeczytałam i pewnie szybko o niej zapomnę. Ale jeśli Wy chcecie poznać Dotyk Julii i sprawdzić na własnej skórze, czy Was ruszy, spróbujcie. 

Moja ocena: 6,5/10

26 komentarzy:

  1. Ja również lubię kwiecisty język, metafory i wszelkiego rodzaju słowne wisienki, dlatego chętnie przeczytałabym tę książkę. Z drugiej strony nie jestem fanką literatury tego typu, bo jak piszesz są to szablony, gdzie superprzystojni faceci ratują z opresji zagubione dziewczęta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu twojej recenzji mam ochotę na tę książkę,może nie jakąś wielką,ale skoro ocena jest dosyć wysoka,to mogę poświęcić jej czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oceniasz średnio, więc raczej się nie skuszę, zwłaszcza, że nie jestem jaką wybitną fanką tego gatunku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i książka mi się podobała. Teraz czekam na kontynuację:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, ja myślę że ta książka powinna otrzymać chociaż o jedną gwiazdkę więcej ;) Czytałam i bardzo mi się podobała. Rzeczywiście nie należała do najoryginalniejszych, ale czytało mi się ją bardzo przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem przyjemna lektura to za mało, gdy czyta się piątą taką samą książkę z kolei ;)

      Usuń
    2. hahaha
      Święte słowa, kamyczku! <3
      @symtuastic Dziękuj autorce recenzji, że dała książce tak dobrą ocenę.. U mnie, nawet szóstki nie dostanie!

      Usuń
  6. Jak na razie gatunek paranormal romance to było jedno wielkie rozczarowanie, więc raczej na jakiś czas odłożę go sobie. Ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam do czynienia z X-menami, więc nie porównywałam tego. Ogólnie mi się podobała, ale irytował mnie miejscami ten naiwny tekst, trójkąt miłosny i naiwność bohaterki... Za to przekreślony tekst oraz powtórzenia słów bardzo mi się podobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i pies pogrzebany, bo zdania podzielone ;) Jedni mówią, że beznadzieja, a jedni wychwalają - wszystko zależy od gustu ;)

      Usuń
  8. Moim zdaniem książka jest beznadziejna...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczęłam tę ksiązkę czytać, kiedy jeszcze nie była wydana. Po angielskiu. PRzeczytałam I rozdział, ale że w językach nie jestem dobra, zaraz zrezygnowałam xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Czeka na mnie już ten tytuł, ale coś się zabrać nie mogę. Może jeszcze przed nowym rokiem uda mi się ją przeczytać, bo jestem ciekawa jaka będzie moja opinia na jej temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa recenzja - mnie osobiście do książki nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Baaardzo ciekawi mnie ta powieść odkąd ją zobaczyłam, a później po czytaniu tych wszystkich recenzji nie mogłam usiąść spokojnie na tyłku wiedząc, że w najbliższym czasie i tak jej nie przeczytam. I nadal jej nie przeczytałam, a bardzo chcę. I na pewno przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedni książkę wychwalają pod niebiosa. Inni jadą po niej jak po psie. A ja? Nie wiem. Nie czytałam, nie mam zdania, ale mimo to na książkę mam ochotę ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. A, ja rozpoczęłam lekturę "Dotyku.." w sobotę i to głupie powieścidło psuje mi całą koncepcję bloga! Recenzję przewidywałam na wczoraj, a zostało mi jeszcze 100 str! :c Cała ta Julia jest przedstawiona jak ostatnia sierota, a gdyby Adam nazywałby się Romeo, chyba rzuciłabym książkę w kąt.
    Styl pisania autorki, denerwuje mnie okropnie... Niby akcja nieustannie się rozwija, a mam ochotę odłożyć książkę i zaprzestać czytania. Oczywiście, kompletnym dnem "Dotyk.." nie jest, ale spodziewałam się czegoś znacznie lepszego!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam bardzo podobne odczucia względem tej powieści. Jednak uważam, że pomysł autorki jest na tyle ciekawy i posiada spory potencjał, że warto będzie zaryzykować i sięgnąć po kolejny tom. Nóż widelec okaże się lepszy od tego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Interesuje mnie ta książka, ale tylko ze względu na niecodzienne zabawy z językiem. Przekreślenia, powtórzenia, kwiecisty styl - to mnie bardziej interesuje niż historia dziewczęcia, którego dotyk zabija.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę sama nie wiem... Jak nie będę miała ochoty czytać czegoś bardziej ambitnego to sięgnę po '' Dotyk ''.

    OdpowiedzUsuń
  18. Książkę mam za sobą i należę do grona tych, którym się niezbyt podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślałam, że ocena będzie wyższa, a tak to zastanawiam się nad zakupem tej książki. Póki co nie mówię "nie". :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam w planach przeczytać ten Dotyk Julii, ale nie wiem, jakie będą moje wrażenia. Pewnie niezbyt szalone :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mimo twoich odczuć pozwolę sobie jednak zaryzykować i ją przeczytać. Może mi się spodoba bardzo, bardzo;)?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Podobał mi się "Dotyk Julii", chociaż pamiętam, że było bez szału. Okładka była cudowna, pomysł całkiem niezły, oraz fajny pomysł ze skreślonymi zdaniami, ale dobijała mnie płytkość bohaterów. Brakowało mi tam czegoś po prostu.

    OdpowiedzUsuń