Chłopcy - Jakub Ćwiek

Chyba każdy z nas kojarzy dobrze znaną historię Piotrusia Pana, którą tworzył J.M. Barrie. Psotny chłopiec zamieszkujący Nibylandię, któremu bardzo daleko jest do poznania trudów dorastania. Przewodzi grupie Zaginionych Chłopców, przyjaźni się z wróżką imieniem Dzwoneczek oraz walczy ze złym i niegodziwym Kapitanem Hakiem. Pewnie wielokrotnie słyszeliśmy o przygodach Piotrusia Pana, gdy jako dzieci przytulaliśmy głowy do poduszki, tuleni do snu kojącym głosem rodzica. Ale co gdy tę sielankę wzbogacimy o ryk silnika? O przekleństwa wydobywające się z ust wyrośniętych, brodatych, wytatuowanych, lecz wciąż niedojrzałych członków gangu motocyklowego? Czy połączenie bajki o Piotrusiu Panie z ciężkim zapachem skórzanych kurtek i chamskimi bluzgami ma rację bytu?

Jakub Ćwiek, autor popularnego cyklu Kłamca, miłośnik i znawca literatury fantastycznej, pokusił się o właśnie takie połączenie. Piotruś Pan i gang motocyklowy. Ryk silników i pyłek wróżki. Łagodność i sielanka dziecięcej bajki z wulgarnością i brutalnością świata dorosłych. Chłopcy to moje pierwsze spotkanie z twórczością Ćwieka i nawet nie wiecie jak bardzo nad tym ubolewam. Czemuż to byłam taką nieświadomą ignorantką, by nie zwrócić uwagi na tak dobrego polskiego autora fantasy. No czemuż? Cóż, czas nadrobić straty i skończyć te utyskiwania, przechodząc do rzeczy.


Źródło - kliknij, aby powiększyć
Jak pewnie się domyślacie, Chłopcy bardzo mi się spodobali. Choć gdzieś tam kryła się odrobina niepewności przed nowym, nieznanym i pokręconym (bo czy pomysł Ćwieka nie jest odrobinę pokręcony?), to z wielkim zapałem zabrałam się do lektury. Pierwszą rzeczą, która skradła moje serce, a która rzuca się w oczy najbardziej, jest oprawa graficzna i to od niej zacznę swoją recenzję. Wystarczy tylko spojrzeć na okładkę i na ilustracje Roberta Adlera, by się zakochać, by chcieć tę książkę czytać. I nie mówcie mi, że nie ocenia się książki po okładce, bo się ocenia. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a te było OSZAŁAMIAJĄCE. Cieszę się, że wnętrze mnie nie zawiodło. Wracając jednak do oprawy, to jedną z ważniejszych rzeczy jest to, że wydanie Chłopców jest szyte, więc możecie zapomnieć o problemie złamanego grzbietu. Idąc dalej, twórca tego wydania rozpieścił czytelnika wszytą wstążeczką, która działa jak zakładka (dlaczego w każdej książce tego nie ma?!). Potem okładka – fenomenalna! Przyciągająca wzrok, z tłoczonymi, śliskimi elementami, które zmusiły mnie do macania przez jakieś 15 minut. Poważnie! No i te ilustracje, o których już mówiłam. Genialne! Przypominają mi te, które często przeglądam na boli.blog.pl – chyba ta sama osoba maczała palce w upiększaniu Chłopców (poznaję po kresce i sposobie rysowania kobiecych piersi!). Ach, byłabym zapomniała – na końcu czytelnik znów jest rozpieszczany, bo może przyjrzeć się bliżej najważniejszym bohaterom książki – również zasługa Roberta Adlera. Chylę czoła!

Zagłębiając się jednak dalej, nie pozostaje nam nic innego, jak omówić treść Chłopców. Ta również nie zawiodła. W jakimś stopniu obawiałam się tego wybuchowego połączenia Piotrusia Pana i serialu Sons of Anarchy (o czym przeczytać możemy w nocie wydawcy). Czyżby Piotruś zamiast zielonych rajstopek i kapelusika z piórkiem przywdział lateksowe spodnie i skórzaną kurtkę? Oj nie, to nie tak. Piotrusia mamy tu jak na lekarstwo, gdyż Jakub Ćwiek głównie skupił się na towarzyszach Pana, czyli Zagubionych Chłopcach i Dzwoneczku. W swym zbiorze opowiadań przedstawia nam przeróżne przygody wyrośniętych już mężczyzn – Stalówki, Kędziora, Kruszyny, Milczka i Bliźniaków – którym mimo średniego już wieku, daleko do dorosłości. Choć przerażają posturą, językiem i chęcią do bitki, to wciąż gdzieś w głębi pozostają chłopcami, niedojrzałymi i zagubionymi. Ich przewodnikiem po życiu jest Dzwoneczek, którą nazywają swoją mamą. Pomieszkując w starym lunaparku, podróżują Skrótem, bawią się magicznymi proszkami, zabijają Szczury i podrywają chętne kobitki. Zero odpowiedzialności, zero problemów dorosłości, hulanki i swawole do świtu.

Źródło
Choć nie przepadam za opowiadaniami, ze względu na fakt, że zbyt szybko się kończą, to tutaj wszystko pięknie się zgrało i dało całkiem miłe wrażenie ciągłości. Czytając poszczególne teksty zniknęło odczucie podziału, wszystko ładnie się ze sobą łączyło, co w rezultacie sprawiło, że czułam się, jakbym czytała osobne rozdziały, a nie opowiadania o Zagubionych Chłopcach. Tutaj niewątpliwie plus, szczególne ze strony osób, które od krótkich tekstów wolą trzymać się z daleka – od Chłopców nie muszą. Książkę czyta się naprawdę lekko, mimo tego że przekaz do najlżejszych nie należy. Ale wciąż można się przy niej nieźle ubawić. Próbuję wybrać bohatera, który byłby moim faworytem, ale nie potrafię, bo wszyscy zyskali moją sympatię. Żałuję tylko jednego – to już koniec? Czytało mi się tak dobrze, że nie zauważyłam ostatniej strony zwiastującej zakończenie Chłopców. Szkoda, że takie książki, jak ta Ćwieka muszą się kończyć. Mam nadzieję, że autor wróci do pisania o swoich bohaterach – ja z pewnością będę czekać na więcej historii i przygód Zagubionych Chłopców.

Jak pewnie się domyślacie, polecam. Tym, którzy znają twórczość Jakuba Ćwieka i tym, którzy jej nie znają (tym w szczególności!) Tym, którzy w dzieciństwie lubili bajkę o Piotrusiu Panie i tym, którzy lubują się w gangach motocyklowych, skórzanych kurtkach i ostrej jeździe. Warto, oj, warto.

Moja ocena: 9/10

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Sine Qua Non

17 komentarzy:

  1. Chciałabym przeczytać, a może nawet kupię skoro za rewelacyjną trescią idzie piękne wydanie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja bardzo ciekawa i entuzjastyczna, ale nie wiem, czy książka jest w moim guście, bo nie przepadam za kulturą motocyklistów... :) Niemniej jednak, cieszę się, że to porządna pozycja i nie omieszkam jej polecać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Aż tak dobre? Nawet wcześniej nie słyszałam o tym autorze. Co prawda kiedyś obił mi się o uszy tytuł "Kłamca", ale jakoś nie próbowałam się zagłębiać... Chyba kupię!

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu zamierzam poznać twórczość Ćwieka, gdyż słyszałam o tym autorze wiele dobrego. Zresztą twoja pochlebna recenzja mówi sama za siebie i teraz wiem, że mogę śmiało sięgać po powyższą książkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna pozytywna recenzja "Chłopców"! A niech mnie! Ja to po prostu muszę dorwać, czuję, ze to będzie cos dla mnie bo uwielbiam takie klimaty, a takich książek jest na poskim rynku zdecydowanie za mało :C

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie da mnie ta książka :(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Twórczość pana Jakuba już znam i z chęcią pozna jego kolejną książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i rzeczywiście wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na nią ochotę, mam nadzieję, że będzie mi dane przeczytać:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Co prawda nie miałam jeszcze w rekach żadnej książki Ćwieka, ale muszę w końcu sobie którąś zafundować! A po Twojej recenzji, przypuszczam, że to będzie właśnie ta :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem co raz bardziej ciekawa tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
  12. "Wystarczy tylko spojrzeć na okładkę i na ilustracje Roberta Adlera" - ilustracje rzeczywiście są Adlera, ale okładkę narysował Iwo Strzelecki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, pisząc te zdanie nie miałam na myśli, że zarówno ilustracje jak i okładka są Adlera. Miało być okładka kogoś [przerwa] i ilustracje Adlera ;) Widać trochę źle to poskładałam, ale dzięki za zwrócenie uwagi ;)

      Usuń
  13. Mam plan zakupić :D Nie dość że jest to luźno związane z jedną z moich ulubionych bajek to dodatkowo jest to książka JAKUBA ĆWIEKA którego styl uwielbiam :D W ogóle miałam okazję być na jego panelach i czytałam relację z wyprawy do USA, dlatego uważam go za niezwykłą osobę. A jak interesująco opowiada o popkulturze!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam w planach przeczytanie tej ksiazki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niby nie moja tematyka, okładka również jakoś nie zachwyca.... a coś jednak ciągnie do pana Ćwieka. Chyba się wreszcie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj ostrzę sobie zęby na tę książkę, ostrzę :)

    OdpowiedzUsuń