Przed Świtem cz.2 - na gorąco!

Źródło
Jakąś godzinkę temu wróciłam z kina i po prostu nosi mnie, żeby coś tu Wam napisać, bo o zasypianiu mogę zapomnieć, taka jestem rozemocjonowana. Jednym słowem o filmie? MIAZGA! Totalna! Ostrzegam, jeśli nie jesteście gotowi na naszpikowany chaotycznymi emocjami post, uciekajcie. Bo ja muszę się gdzieś wypisać, wydalić te emocje z siebie, bo wybuchnę, a z mamuśką podzielić się nie mogę, bo spojlery, spojlery i jeszcze raz spojlery. Wlepianie wytrzeszczonych, wciąż jeszcze mokrych od łez gał w lubego i szeptanie "o boże", "fest" i "fuck" pod nosem przez całą drogę do domu, to jak widać wciąż za mało.

Jak wiecie, rezenzji filmów nie pisuję, więc nie liczcie, że będzie to ładna i składna, warta czegokolwiek opinia. Niet. Pure emotions, proszę państwa. Wiecie w co nie mogę uwierzyć? Że się poryczałam. Ba! Ryłam jak bóbr, czkałam, omal nie szlochałam w kluczowej scenie. Palce wbite w ramię lubego (który poszedł tam z własnej, nieprzymuszonej woli, a nawet wręcz przeciwnie <3), zapłakana gęba i urywany oddech = film pełen emocji. Zarąbisty!

Pamiętam, że jeszcze dziś, przed filmem, miałam spore wątpliwości, co do tego, czy wybrać się na Przed Świtem cz. 2. A bo jakoś tak nie wiem... Szumnie wokół tego wszystkiego. Tyle ludzi do kina pójdzie, pewnie same rozchichotane nastolatki, które będą wzdychać do wielkiego ekranu. Och, jakież było moje zaskoczenie, gdy wokół nas zasiadły same stare baby z dziećmi (no dobra, może wcale nie takie stare znowu) i to właśnie one jęczały, wzdychały i komentowały piękny image Edwarda i, tradycyjnie już, klatę Jacoba. Myślałam, że uduszę te babsztyle. Zadźgam nachosami w sosie serowym. Cokolwiek, by wreszcie zamknęły swe niewyżyte jadaczki. 

Źródło
Wracając jednak do filmu, to jestem pod ogromnym wrażeniem, co pewnie już zauważyliście. Gdzieś mam niepochlebne komentarze zmierzchowych hejterów, bo ekranizacja była naprawdę dobra. Nie powstydzę się stwierdzić, że najlepsza, z całej Sagi. Uśmiałam się, popłakałam, jak cholera, a do tego byłam zaskoczona, również jak cholera, a myślałam, że tego uczucia w przypadku Zmierzchu i kontynuacji nie uraczę. Bo swego czasu byłam super fanką, znałam książki od podszewki, filmy oglądałam namiętnie, nic mnie nie zaskakiwało, bo obejrzałam i przeczytałam wszystko jak leci. Ale od tego czasu sporo minęło, a dzięki temu, dzisiejszego wieczora zostałam wbita z fotel z zapłakaną gębą. Nigdy w życiu bym się tego nie spodziewała!

Nie spodziewałabym się, że Stewart poradzi sobie z tyloma emocjami, które miała do zagrania - szczególnie, że ludzie wyśmiewają się z jej braku mimiki, bądź tzw. bitchface. Nie spodziewałam się tak świetnej obsady, jeśli chodzi o "obce" wampiry - Vladimir i Stefan, Garrett oraz Amazonki to moi faworyci/faworytki. Nie spodziewałam się takiego podejścia do treści - z humorem, z jajem, z luzem. Odwalili kawał naprawdę dobrej roboty. Och tak, to była fantastyczna, pełna emocji 23 miesięcznica :*

Ludzie, idźcie do kina, ale już, sio! :))


37 komentarzy:

  1. Kobieto! Co Ty mi robisz! Ja nawet na randkę z mężem mam problem wyrwać się od mojej trzylatki! Po TAKIEJ recenzj ja chcę do kina! I to już! ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz trzeba znaleźć opiekę dla dzieciaka i sio, do kina, z mężem pod pachą, na regularną randkę pędzić! :D

      Usuń
  2. ech ja też chcę do kina i pójdę choćby nie wiem co! :) jeszcze nie wiem czy z mężem czy z koleżankami, ale posadzę tyłek na kinowym fotelu na pewno! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przed chwilą wróciłam z kina. Moje odczucia są identyczne, jak i Twoje. Ryczałam na końcu jak głupia. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec, cholera jasna, no...
    Najlepsza ekranizacja, coś genialnego po prostu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że to tylko ja tak histerycznie-emocjonalnie-fankowo-zmierzchowo zareagowałam, ryjąc w rękaw chłopaka xD Ale mega było, mega! :D

      Usuń
  4. Rany na początku myślałam, że zaraz po jedziesz po filmie i go 'zhejtujesz', a tu się okazuję, że produkcja całkiem spoko ;) Sama zrobiłaś mi teraz mętlik w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie to jest smutno, że takie filmy czy książki odnoszą sukces na świecie. Tego pokroju. Może w "Zmierzchu" było jeszcze coś nowatorskiego, ale ciągnięcie całej historii przez Bóg wie ile części, jest dla mnie zobrazowaniem tego, jak autorka traktuje pisanie książek.
    Czytałem pierwszą część, przejrzałem inne, byłem w kinie i naprawdę żałuje. Musiałem wyrobić sobie opinię. I sprawdza się oczywiście ten znany stereotyp, że z sal kinowych z tych filmów wychodzą same rozmazane i wzruszone gimnazjalistki. Sam miałem okazję to zobaczyć. Nikogo nie osądzam, nikogo nie oceniam... Po prostu takie jest moje zdanie. Jest miliard innych genialnych książek, której zasługują na ekranizację, a trafia się to zazwyczaj takim prostym książkom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie ani trochę nie jest smutno, że takie filmy odnoszą sukces. Bo ludzie nie potrzebują tylko ambitnych, wartościowych i poważnych filmów, rzekomo genialnych ekranizacji - czasem potrzeba się też pośmiać, popłakać i odmóżdżyć w najbardziej prostackim tego słowa znaczeniu. Osobiście nie mam zamiaru wstydzić się, że lubię filmy i książki "tego pokroju", bo nie mam czego ;) Mam prawo do rozrywki i właśnie takie filmy mi ją dają. Jeśli ktoś chce obracać się tylko i wyłącznie wśród literatury wysokiej i ambitnych, genialnych filmów - jego wybór ;) Ja z przyjemnością czerpię pełnymi rękami z kultury niskiej, bo pewnie do takowej należą rzeczy pokroju Zmierzchu :)

      Jeśli chodzi o stereotyp, o którym wspomniałeś, to on ani trochę się nie sprawdza, o czym pisałam w swoim poście. Na sali kinowej zobaczyłam niewiele gimnazjalistek - wręcz przeciwnie, dojrzałe kobiety z partnerami, matki z dziećmi, dziewczyny. Nastolatek tyle, co kot napłakał ;) Nie warto myśleć stereotypami ;)

      Usuń
  6. Skoro tak zachęcasz, to trzeba będzie się wybrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny film, mi też się bardzo podobał!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zmierzchu nie czytałam i nie zamierzam, cały ten szum wokół niego tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu... Więc jeśli już wybiorę się do kina, to z pewnością na jakiś inny film :) Chociaż Twoja recenzja rzeczywiście zachęca :) Gdyby to była jakaś inna książka, o której niewiele słyszałam, nie wahałabym się ani minuty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pierwszej części byłam. W wolnej chwili pójdę i na tą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem tak,nie oglądałam jeszcze ostatniej części,ale obejrzę,dam wampirkom jeszcze jedną szansę. Jeżeli spodoba mi się ta ostatnia część to film jest na prawdę dobry,bo nawet koleżanki nie były w stanie mnie przekonać o cudowności Zmierzchu :) Kto wie,może po tej ostatniej części z anty fanki zamienie się w wielką fankę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam. Obejrzałam. I zgadzam się ;)
    Totalne zaskoczenie, nie spodziewałam się zakończenie. Co prawda, gdzieś w Internecie natknęłam się na wywiad, głoszący, ze końcówka będzie inna, ale żeby tak mnie nabrać... W każdym razie, jak dla mnie, najlepszy tekst to "Mogę mówić ci tato?" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dużo było takich tekstów, które mnie rozbawiły :D Dialogi Bella-Emmet, teksty Edwarda, ubaw po pachy ;) Ja na szczęście nie interesowałam się filmem jakoś szczególnie, dlatego miałam jedną wielką niespodziankę ;D Najlepsze jest to, że nie pamiętam jak to wszystko się skończyło w książce, więc chyba muszę sobie ją odświeżyć :)

      Usuń
    2. Książka była raczej denna, więc pierwszy raz mówię, ze ekranizacja lepsza ;)

      Usuń
  12. Mi się podobały i książki i filmy, więc na ostatnią część muszę się wybrać! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam nie iść, ale chyba będę musiała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przepadam za całą serią "Zmierzch". Z wielkim bólem przeczytałam tylko dwie pierwsze części, a oglądałam "Księżyc w nowiu". Cóż, oglądałam to chyba złe słowo. Może inaczej próbowałam. Razem z koleżanką, która jest fanką serii zasiadłyśmy przed TV i tak oto rozpoczął się mój koszmar.. Po 10 minutach filmu, wyszłam, bo po prostu moje oczy nie tolerowały (przepraszam za określenie) takiego chłamu ^^. Oj, ale się rozpisałam :3

    OdpowiedzUsuń
  15. A powiedziałam sobie, że nie pójdę do kina, ale w tym poście jest tyle emocji xD nie wiem co z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojej, pamiętam, jak poszłam na Zmierzch i byłam w tej ekranizacji zakochana. Pierwszą część obejrzałam w kinie trzy razy, drugą dwa, a trzecią już tylko jeden, bo była najsłabsza. Na Przed Świtem part 1 w ogóle nie poszłam do kina. A teraz narobiłaś mi takiego smaku, że na part 2 chętnie bym się wybrała :) I chyba tak zrobię! ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Aż takie emocje? Mam w planach wybrać się na ten film, ale teraz już sama nie wiem. Może lepiej będzie na spokojnie obejrzeć go w domu? Zobaczymy czy wytrzymam, bo to ostatnia część i kusi mnie okrutnie:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam podobne odczucia co Ty ! :D Boskoooo!
    Stewart miała trochę więcej różnych min niż zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ładnie polowała na sarenkę i panterę :D

      Usuń
  19. Namawiać mnie nie trzeba. Z pewnością obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Już dzisiaj obejrzałam ten film i mam takie same zdanie na ten temat co Ty! Również płakałam, a podsumowanie sagi na samym końcu... zwala z nóg. Kuzynka kazała mi się przestać trząść i opanować, ale sama ryczała. Dzięki pani od biletów za chusteczki! Wiedziała co robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uf, nawet nie wiecie, jak mnie to pociesza, że nie jestem jedyną beczącą na PŚ histeryczką, za którą ma mnie teraz mój chłopak, który z uśmiechem na gębie się ze mnie nabija :D A ja mu teraz mogę powiedzieć "figa z makiem, bo nie tylko ja płakałam i się trzęsłam na filmie" :D

      Usuń
  21. Sama na początku nie wiedziałam co robić, ale nagle widzę, że może jednak warto iść do kina to obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zachęciłaś, może jednak wydam to nieszczęsne 17 zł na bilet... Co nie zmienia faktu, że hejterem nie jestem, ale za Zmierzchem nie szaleję i nie rozumiem zupełnie takiego ładunku emocjonalnego, co by na Zmierzchu ryczeć :D Ale kto wie, ja już nie pamiętam co robiłam, jak czytałam książkę :D Chyba raczej się wkurzałam, bo walka się po kościach rozeszła.

    Boże, a jak i ja się na tym filmie popłaczę? O_O ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że jakby mi ktoś przed filmem powiedział, że będę tak wyła na filmie, jak wyłam, to powiedziałabym mu, że ma się puknąć w łeb, bo to jakiś absurd :D A tu taka niespodzianka :P Ja w ogóle zapomniałam, co się w książce działo i że scena walki skończyła się tak, jak się skończyła, dlatego pewnie zareagowałam tak, jak zareagowałam :D

      Nyx, teraz musisz iść do kina i się przekonać, czy faktycznie też się poryczysz :D Ale jak pamiętasz co się dzieje, to pewnie nie :P

      Usuń
    2. W ogóle, jeśli chodzi o moją histeryczną reakcję, to mogę się zawsze wymówić PMSem - wtedy baby zawsze ryczą :D :D

      Usuń
  23. Ja dopiero co wróciłam z kina i też jestem pod ogromnym wrażeniem filmu. Scena z Alice i Aro nieziemska, myślałam, że padnę, jak zobaczyłam co się stało z Carlislem, a potem resztą moich ulubionych bohaterów. Świetny pomysł twórców ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie w tym momencie zaczęłam płakać :D Kompletnie zapomniałam, co było w książce, więc miałam niezłą niespodziankę w kinie :P

      Usuń
  24. Trafiam na same pozytywne opinie dotyczące tego filmu, więc muszę go obejrzeć, ale najpierw czeka mnie pierwsza część "Przed świtem", bo jeszcze nie oglądałam. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kurcze i pieczone. Nie spodziewałam się, że ten film będzie wywoływał dobre emocje...

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja ogółem za "Zmierzchem" nie przepadam, filmy jeszcze gorsze niż książki, ale ta ekranizacja, o dziwo, nawet mnie się podobała. Nie było w niej tych mdłych dialogów, a fabuła zawierała coś więcej niż ckliwe wyznania Belli i Edwarda, który, nawiasem mówiąc, według mnie wypadłw tej serii najgorzej. Jego miny sprawiają, że w najbardziej "dramatycznych" momentach filmu wybucham śmiechem... Kristen Stewart po 4 filmach w końcu chyba odkryła, że twarzą można poruszać. Jestem z niej dumna. Dziecko śliczne, chociaż szkoda, że jego rolę trochę umniejszyli do "przytulanki Belli", jak ja to nazywam. Jacoba uwielbiam^^ Zakończenie było genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Po Twojej recenzji już na pewno obejrzę ten film! :) Ja nie jestem jakąś szczególną fanką Zmierzchu. W moim polonistycznym gronie znajomych nawet bym nie śmiała się przyznać, że przeczytałam w tydzień wszystkie cztery części i to jako ebooki, czego już nigdy więcej nie zrobiłam (wstydziłam się wypożyczyć książkę i pokazać z nią np. w tramwaju, więc czytałam w zaciszu domu, a raczej internatu). Pamiętam, że cholernie, wbrew rozsądkowi, mnie ta seria wciągnęła. Filmy mi się nigdy zbytnio nie podobały, ale tę ostatnią część obejrzę choćby po to, żeby klamrą to wszystko spiąć i zakończyć. :)

    OdpowiedzUsuń