Początek przygody z Geraltem z Rivii, czyli "Ostatnie życzenie" Sapkowskiego



Dziś recenzja trochę nierecenzjowa, bo przyznam się szczerze, że nie mogę pokusić się o napisanie tradycyjnej opinii, jakie zwykle pisuję, jeśli chodzi o takiego klasyka, jakim jest Sapkowski i jego Saga o Wiedźminie. No wybaczcie, ale nie potrafię, za pewne rzeczy po prostu się nie zabiorę i koniec kropka. Finito. Czy coś. Dziś będzie bardzo emocjonalnie, żadnych wewnętrznych struktur komentować nie będę, a przynajmniej nie umyślnie. Nie będę wybebeszać Sapkowskiego i już. W dniu dzisiejszym pokuszę się na fristajl polekturowy. A że nie jest to recenzja dla wydawnictwa, tylko taka dla mnie o, to sobie pozwolę bez żadnych skrupułów i wyrzutów sumienia, że pańszczyznę odwalam i niepoważna jestem. Dziś mi się nie chce na poważnie, bo i Geralt wcale poważny nie jest.

Ach, Geralt z Rivii, do którego wzdychają niewiasty, zarówno te fikcyjne, jak i te zupełnie realne. Ileż to ja się nie napatrzyłam na różne dyskusje i zestawienia, w których piękny, białowłosy wiedźmin zajmował wysokie pozycje. Tak sobie myślę, o co chodzi z tym Geraltem, że tyle niewieścich serc już skradł, a to tylko postać z książki. Okazuje się jednak, że nie taka zwykła postać. Choć swoją przygodę z Sapkowskim i Geraltem dopiero rozpoczynam (przy okazji pisania pracy licencjackiej, tak by the way), to już, już zaczyna mi świtać w głowie to coś, co przyciąga kobitki do wiedźmina i co przyciąga ludzi do całej Sagi. Póki co, jak to mówią, szału nie ma, staniki nie latają, ale gdzieś, jakaś iskierka już się tli i rozbudza żądzę na więcej. 

Ostatnie życzenie to zbiór luźnych opowiadań o wiedźminie i jego przygodach. Różne były te opowiadania i historie. Jedne mnie ruszyły, inne nie. Najbardziej ruszały mnie te, w których był Jaskier. To ci łajdaczyna, no. Ale uśmiech na gębie potrafi wywołać, nie ma co. Właśnie! Póki co, głównym atutem (prócz głównego bohatera) Sagi Sapkowskiego jest dla mnie humor. Niektóre teksty sprawiają, że leżę i kwiczę ze śmiechu. I jeśli tak będzie dalej, to dołączę do grona fanów Geralta, Sapkowskiego i Sagi.

Na razie jednak walczę z tłumaczeniem nazw własnych i neologizmów, o których to będę pisać pracę licencjacką. Czasami przy tym tłumaczeniu dopiero mam ubaw, że boki zrywać. A potem się zastanawiam, czy może lepiej płakać, zamiast się śmiać, wszak to mój niby przyszły zawód, ten tłumacz, i ja sama pewnie kiedyś będę musiała walczyć z takimi tekstami i będę tworzyć potworki słowne. Och, boże uchowaj!

A Wy, co sądzicie o Sapkowskim? Może Geralt skradł właśnie Wasze serce? A może Jaskier? Hm? Dzielcie się słowem o wiedźminie, pięknie proszę :D


Bo nie można zapominać o Michale Żebrowskim w roli Geralta z Rivii, nieprawdaż? :)

24 komentarze:

  1. Ja zaliczam się do tych wzdychających do sagi :) od niej zaczęła się moja miłość do polskiej fantastyki i trwa sobie w najlepsze do dziś. Właśnie wczoraj słuchałam audiobooka "Ostatnie życzenie" (po raz setny już chyba) i kończę czytać "Krew elfów". I cóż, muszę przyznać, że po 10 latach nadal mnie zachwyca, może nawet bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do Żebrowskiego w roli Geralta to nawet mi pasował, ale niestety film i serial są... poniżej wszelkiej krytyki. Ale marzę, że pewnego dnia weźmie się za sagę jakiś dobry filmowiec i wyjdzie prawdziwe arcydzieło :)

      Usuń
    2. Och tak, też o tym marzę

      Usuń
  2. Uwielbiam wiedźmina :D Całą sagę i opowiadania. Serial był słabo zrealizowany ale lubię z niego muzykę ( zwłaszcza piosenki końcowe) oraz kreację Geralta w wykonaniu Żebrowskiego, do którego wzdycham od zawsze ;D

    Chociaż odwołując się do treści powieści to nie przepadam za V tomem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedźmin to w moim przypadku przygoda z grą - mój narzeczony grał noce i dnie, w obydwie części, a ja czasami przyglądałam się poczynaniom Geralta. Mam w planach kupić kilka książek Sapkowskiego siostrze na Święta - mam nadzieję, że znajdę czas i przeczytam kilka jego książek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od Wiedźmina zaczęła się moja przygoda z fantastyką. W liceum podrzuciła mi przyjaciółka całą serię i zakochałam się w Wiedźminie. Jak dla mnie klasyka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Póki co przeczytałam tylko "Ostatnie życzenie" i bardzo mi się podobała ta książka. Zamierzam sięgnąć po kolejne części "Cyklu wiedźmińskiego". Mój brat natomiast jest wielkim fanem Jaskra :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z wstydem muszę się przyznać, że nie czytałam żadnej książki tego autora i naprawdę muszę to zmienić bo źle się z tym czuję. Także kolejna książka do listy:) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety, jakoś nie mogę się przekonać do fantastyki, mimo, że kolekcja książek o "Wiedźminie" rośnie tuż pod moim nosem, bo na półce Narzeczonego. Ale póki co, niech on czyta, ja może kiedyś.
    A co do walki z tłumaczeniem, też uczę się w tym kierunku i też zawsze mam ubaw przy tłumaczeniu nazw własnych, a zwłaszcza, jak na zajęciach zaczynamy się wymieniać interpretacjami ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój chłopak grał w Wiedźmina i wiele razy pokazywał mi jego śmieszne teksty oraz te wszystkie niewiasty, które tam występują :) Jakoś nie mogę się przemóc i obejrzeć filmu, bo o książkach już nawet nie myślę - fantasy automatycznie mnie odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi Żebrowski właśnie średnio w roli Geralta pasował, nie przekonał mnie jakoś. Filmu nie skomentuję, bo szkoda słów. A sagę uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam
    ! I Geralta i Jaskra i wszystkie pozostałe postaci!

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja nie znam książek Sapkowskiego. Po Twojej recenzji na pewno to zmienię, bo naprawdę mnie przekonałaś.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam Sagę o Wiedźminie bardzo dawno temu, ale głęboko zapadła mi w pamięć. Ubawu jest ci niemiara, ale są także momenty w których autor zmusza nas do głębszych przemyśleń. Na szczęście jest ich niewiele :D Gorąco zachęcam do sięgnięcia po dalsze części. Sama muszę natomiast nadrobić zaległości z tym tomem opowiadań :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnę, sięgnę, bo mam już pierwsze 4 tomy na półce, 5 brakuje i 6 też mam ;) Także czytać będę z całą pewnością ;D

      Usuń
  12. Cały cykl czytałam jeszcze w LO, ale lubię wracać do opowiadań. Geralt to mój niedościgniony bohater, tylko ekranizacja jest tak straszna, że aż mi się płakać chce...

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze nie czytałam książek Sapkowskiego. Wszystko cały czas przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam powieściowego Geralta. Ten z serialu to w ogóle jakiś koszmar, ale polubiłam Geralta z gry komputerowej. Co do prozy Sapkowskiego to jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ten z serialu to mięczak jest, temu z gry znacznie bliżej do powieściowego oryginału. Naprawdę polecam opowiadania :)

      Usuń
    2. W takim razie boję się w ogóle spoglądać na serial. Ale na grę komputerową poluję i chyba sobie pogram w wolnej chwili, choć nie wiem, skąd tę wolną chwilę wytrzasnę, tak na dobrą sprawę :D

      Usuń
    3. Może kiedyś się skusze w takim razie :) a co do wolnego czasu to niestety znam ten ból. Zawsze go brakuje na relaks.

      Usuń
  15. Ciągle sobie powtarzam, że muszę w końcu zacząć tę serię i jakoś nigdy nie ma w bibliotece pierwszej części...

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaskier mnie czasami denerwował, ale nie dało się go nie polubić:) Wiedźmin w gońcu zawróci w głowie ci trochę bardziej. Co do humoru to nie raz śmiałam się podczas czytania.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja bym chciała zapomnieć o Żebrowskim, serio ;-) I o filmie, i o serialu. Jak znajomi poszli do kina, pisałam kolokwium z łaciny. Powiedzieli, że lepiej się od nich bawiłam. I... poczekaj na Regisa. Regis jest boski. Tyle słów, żeby powiedzieć jedno - śmierdzi gównem i kapustą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle ;) Widzę, że jeszcze sporo zabawy przede mną :) A do tego wzięłam się za grę :O

      Usuń