Playbook. Podręcznik podrywu - Barney Stinson

Autor: Barney Stinson, Matt Kuhn
Tytuł: Playbook. Podręcznik podrywu
Tytuł oryginału: The Playbook
Wydawnictwo: Sine Qua Non, 2012
Liczba stron: 172
Oprawa: twarda
Barney Stinson – postać znana i lubiana, szczególnie w gronie fanów serialu How I met your mother. Kto jeszcze nie miał okazji poznać tego piekielnie pewnego siebie podrywacza o fantastycznym poczuciu humoru, niech żałuje. Jest czego, bo z Barney’em ubaw po pachy gwarantowany. Stinson króluje nie tylko w serialu, ale również na swoim blogu, na którym nie brakuje rad na podryw kończący się zdobyciem dziewczyny (aż ciśnie się na język, by w stylu Barney’a powiedzieć „kończący się zaliczeniem laseczki”). Do tego wszystkiego wziął się również za pisanie książek! Najpierw był Kodeks Bracholi (ang. The Bro Code), a teraz przyszło nam zmierzyć się z kolejnym tworem Stinsona pod tytułem Playbook. Podręcznik podrywu.

Playbook dedykowany jest tym cudownym stworzeniom, które sprawiają, że serce młodego chłopca bije mocniej, mężczyzna w średnim wieku płacze z radości, a stary człowiek się uśmiecha: piersiom.

Pewnie panowie, którzy nie mają szczęścia w miłości i zdobywaniu dziewcząt, obce są im arkana podrywu, a pierwsza rozmowa kończy się zdezorientowanym spojrzeniem potencjalnej zdobyczy szukającej drzwi z napisem wyjście, zacierają łapki w nadziei na ratunek. Wszak to rady samego Barney’a Stinsona, faceta, który przeleciał więcej babek niż można sobie wymarzyć. Chwyta więc taki pan za Playbook i przegląda. Przegląda i znajduje odpowiedzi na pytanie, czym jest Playbook, w jaki sposób działa, jak z niego korzystać i ciut o jego historii. Na koniec wstępu czeka go Test DUP oraz Barnesławieństwo. Wszystko to, by sumiennie zastosować w rzeczywistości zaserwowane przez Barney’a rady.

Źródło
A jeśli już o radach mowa, to te działają na zasadzie przedstawień. Każdy sposób, w jaki można poderwać dziewczynę wymaga przygotowań, rekwizytów i uporządkowania sobie informacji, jak dana rola ma wyglądać. Myślicie, że to trudne? Ani trochę, gdy ma się pomoc Stinsona. Każde przedstawienie jest dokładnie opisane: nazwa, szansa na sukces, jakie kobiety przyciąga, co będzie Ci potrzebne, ile czasu wymaga przygotowanie oraz ewentualnie skutki uboczne, które mogą Cię czekać, gdy coś pójdzie nie tak. Później dowiadujesz się, co i jak zrobić, żeby nie zawalić sprawy. Zastanawiasz się, dlaczego to działa? O tym Barney również nie omieszkał wspomnieć. Przedstawień jest bez liku, wszystkie ułożone są poziomem zaawansowania Twoich umiejętności w podrywaniu laseczek. Możesz być wampirem, podróżnikiem w czasie albo opiekunką. Możesz zabawić się w tożsamość Barney’a albo baletowego dezertera. Co tylko zechcesz, a wszystko to, by zaliczyć.

Playbook jest lekturą, która potrafi rozbawić. Jest też świetnym dodatkiem dla fanów How I met your mother, do których sama się zaliczam. Choć w ostatnim czasie nie znajduję chwili na śledzenie najnowszych odcinków, to wciąż z przyjemnością wracam do tych starych, kiedy akurat uda mi się włączyć tv. Barney jest mężczyzną szczególnym, wyjątkowym i to wcale nie w pozytywnym sensie. Bo potrafi wkurzyć, zirytować i oburzyć. Ale jest tak przekomiczny, że nie się go nie lubić. Jeśli chodzi o Playbook, to trzeba do tej książki pochodzić z dużym dystansem. Na próżno szukać tutaj wartościowych rad, które mogą mieć jakiekolwiek pozytywne skutki w życiu. Choć w sumie, nigdy nie wiadomo, na co skusi się kobieta – czy to na historię o nerce, czy zaginionym kocie. Osobiście padłabym trupem ze śmiechu, gdyby podrywał mnie facet z zarostem namalowanym mazakiem czy ktoś, kto próbuje mi wkręcić, że jego penis jest dżinem spełniającym życzenia – wystarczy tylko pocierać ;)

Ogólnie rzecz biorąc książka jest fajna i to oklepane słówko chyba najbardziej oddaje moje wrażenia po jej lekturze. Było ok, mogłam się pośmiać, jako fanka serialu miałam dodatkową zabawę, ale osobiście nie radziłabym nikomu stosować tych metod na podryw w życiu realnym, bo raczej nie należą do tych skutecznych. Ach, panie, Barney przygotował również mały podręcznik podrywu dla nas, kobiet. Ale nie nakręcajcie się, podręcznik ten jest naprawdę mały!

Moja ocena: 7/10

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Sine Qua Non

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam Barneya! Playbook przeczytałam dwa dni temu, więc też niedługo będę pisała jego recenzję. Z tego powodu nie czytałam dokładnie Twojej recenzji, żeby się na niej nie wzorować - mam nadzieję, że mi wybaczysz! Na pewno tutaj wrócę jak już moja będzie gotowa i przeczytam ją w całości ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak bym była facetem, pewnue bym przeczytała :) Zaoraszam na recenzje-literackie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiałam się podczas czytania "Kodeksu Bracholi", więc mam ochotę na kolejną dawkę śmiechu. Na pewno sięgnę po "Playbook. Podręcznik podrywu". :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam oglądać HIMYM, ale po książki raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że książka napisana jest z przymrużeniem oka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy zobaczyłam kto jest autorem to zaczęłam się śmiać. Kiedy widzę nazwisko tego aktora to przypominam sobie "Smerfy" i właśnie ten serial, który jest genialny :)
    Chętnie przeczytam książkę, kiedy nadarzy się taka okazja, chciałabym znowu się pośmiać.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie oglądałam tego serialu, a tematyka tej książki raczej odstrasza, niż zachęca. To nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam serial:) a jego jeszcze bardziej, jednak po książkę nie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam i jak widać wiedziałam czego powinnam się spodziewać ;)

    OdpowiedzUsuń