Dotyk Gwen Frost - Jennifer Estep

Spartanie, Amazonki i Walkirie. Mityczne postacie, o których czytałeś w podręcznikach do historii. Legendarni ludzie o niesamowitej sile, obdarzeni wyjątkowymi darami, walczący z bogami. Historie o nich były przekazywane innym na przestrzeni wieków, a z każdym kolejnym nabierały coraz większej fantastyczności i nieprawdopodobności, przeradzając się w mity. Ale nie w Akademii Mitu, w której wszystkie te opowiadania o nadludzko silnych herosach, są najprawdziwszą prawdą. Właśnie tam uczą się potomkowie mitycznych bohaterów, mężnych Spartan, pięknych Walkirii i wojowniczych Amazonek, którzy przygotowują się na walkę z chaosem, którego źródłem jest ten zły, czyli Loki.

Pytanie tylko, co w Akademii Mitu robi Gwen Frost? Dziewczyna nie jest potomkinią Amazonek, ani Walkirii, nie posiada nadludzkiej siły, ani żadnych szczególnych umiejętności, które pozwoliłyby jej skutecznie walczyć z wrogami. Gwen to zwykła nastolatka, która nie ma zielonego pojęcia, co robi pomiędzy rozpieszczonymi, bogatymi i wrednymi herosami w okresie dojrzewania. Choć prawda jest taka, że Gwen ma w sobie coś niezwykłego – dar, który wyróżnia ją wśród innych uczniów Akademii. Pewnego dnia Gwen odkrywa, że po dotknięciu przedmiotu lub osoby, potrafi poznać jego historię, historię jego właścicieli, które objawiają się jej za pomocą wizji przesyconych emocjami.



Właśnie dlatego Gwen znalazła się w Akademii Mitu. Jej moc, choć wydaje się nieistotna i nieprzydatna w walce, jest znacznie ważniejsza, niż sądzi dziewczyna, jej szkolni koledzy i nauczyciele. Problem jednakże tkwi w tym, jak poznać cel, dla którego Gwen otrzymała tę niesamowitą moc. Okazuje się jednak, że odpowiedź na dręczące dziewczynę pytania pojawią się znacznie szybciej, niż można by przypuszczać. Wszystko za sprawą tajemniczej napaści na jedną z uczennic w bibliotece, w której Gwen pełniła dyżury. Od tego momentu życie nastolatki zmieni się nie do poznania.

Źródło
Dotyk Gwen Frost to pierwszy tom rozpoczynający nowy cykl autorstwa Jennifer Estep, zatytułowany Akademia Mitu. Seria ta opowiada nam historię nastoletniej Gwen Frost, która odziedziczyła pewien niezwykły dar, który sprowadził na nią niemałe kłopoty. Wszak mityczni bogowie i ich starożytne konflikty, to nie lada wyzwanie. A Gwen musi im podołać, czy tego chce, czy nie.

Dotyk Gwen Frost to bez dwóch zdań książka dla nastolatków. Luźny, naszpikowany slangiem, młodzieżowy język jest tego najlepszym dowodem. Niemniej jednak nie daje on wrażenia sztuczności, gdyż brzmi całkiem naturalnie, co sobie bardzo cenię, bo nie przepadam za powieściami, w których język nachalnie stylizowany jest na młodzieżowy, a jedyne, co z tego wynika, to płacz, lament i zgrzytanie zębów podczas lektury. Idąc dalej, mamy fabułę. Uważam, że autorka miała naprawdę ciekawy i oryginalny pomysł na treść swojej powieści – chyba jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z paranormalem dla nastolatków, który opierałby się na motywie starożytnych bogów i mitycznych postaci historycznych. Za to niewątpliwie duży plus. Jeśli chodzi o tempo akcji, to nie można narzekać. Wydarzenia następują po sobie całkiem szybko, nie ma tutaj momentów, w których wieje nudą, za co kolejny plus.

Z drugiej jednak strony, nie ma też chwil, które czymkolwiek by zaskoczyły. Ok, pomysł jest naprawdę dobry, ale fakt, że jest to bardzo młodzieżowa książka dla nastolatków, a zatem luźna i z przymrużeniem oka, nieco ograniczył autorkę. Idąc dalej, w głąb negatywów, w kierunku których się udajemy, muszę wspomnieć o bohaterach. Nie, główna bohaterka była nawet ok – wtedy, kiedy nie powtarzała setny już raz, że nie ma w szkole żadnych przyjaciół. Jeśli chodzi o resztę, to bywało ciężko. Nie odpowiadały mi rozwydrzone charaktery bogatych, nastoletnich herosów, księżniczek z zadartymi noskami i mięśniaków, którzy nagminnie zaliczali panienki. Wracając jeszcze na chwilę do języka i stylu pisania autorki, to denerwowały mnie liczne powtórzenia pewnych fraz – a to, że Gwen nie miała przyjaciół, a to, że komuś wystrzeliwały iskry spod paznokci, itd. Zwróciłabym również uwagę na wulgaryzmy, które pojawiały się, co jakiś czas. Dla dorosłych do zaakceptowania (cytuję: dziwka, fiut, dziwkarz), ale dla młodszych nastolatków już niekoniecznie. Na koniec wyliczania niedociągnięć, mam spore zastrzeżenie, co do tłumaczenia i korekty – to pierwsze, jak na moje oko było słabe, a to drugie, cóż można rzec - literówki, które ktoś przeoczył, a których nie da się nie zauważyć (dziewczyna imieniem Daphne, czasem zamieniała się w Dafne). To tak tylko napomknąwszy, kwestia niemająca żadnego związku z treścią recenzowanej książki.

W ogólnym rozrachunku, trudno więc zdecydować się na jakąś sensowną ocenę. Po jednej stronie mamy świetny i oryginalny pomysł, który bardzo mi się spodobał. Po drugiej, sporo niedociągnięć, których nie da się przeoczyć. Jeśli ktoś da radę przebrnąć przez młodzieżowy język, denerwujących i momentami infantylnych bohaterów, a chce poznać fajną historię z mitami w tle, niech sięga śmiało. Nie mam serca skreślać tak przyjemnej w lekturze książki, jednakże sumienie nie pozwala mi jej polecić. Coś jakby między młotem a kowadłem ;)

 Moja ocena: 6,5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dreams

19 komentarzy:

  1. Kurczę, to już chyba druga taka opinia o tej książce i sama nie wiem, czy powinnam ją kupić czy nie, bo przeczytać chciałabym na pewno. Może poczekam aż w końcu ktoś z Dreams mi odpisze na prośby o następną książkę do recenzji i tak to załatwię ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co widzę, jest to typowy średniak.. Nie zmienia to jednak faktu, że mam ogromną ochotę na tę książkę ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpuszczę sobie tę książkę. Jak ma razie mam dość młodzieżówek.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bardzo chciała ją przeczytać, teraz moja chęć na nią opadła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie powala na kolana, jak widzę, ale... w sumie czytanie samych dobrych książek jest niemoralne, więc może sie skuszę. Kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio kiedy tylko czytam recenzje książki, którą chcę przeczytać mój zapał do tego spada na łeb, na szyję... Bardzo chciałam zapoznać się z "Dotyk...", ale teraz chyba się wstrzymam. Odstraszają mnie te minusy chwilowo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czy po nią kiedyś sięgnę. Musiała by mi wpaść w ręce

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie ją wypożyczyłam. Trochę żałuje, bo nie nastawiałam się na powieść dla młodzieży ze znienawidzonym młodzieżowym językiem. Choć pewnie paznokcie pani na okładce powinny mnie ostrzec. No cóż, mimo to skoro już mam tę książkę to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie ta okładka gryzie okropnie - w ogóle nie pasuje do treści książki. Szkoda, bo jednak na takie rzeczy zwraca się uwagę, mimo że nie powinniśmy oceniać tytułów po okładkach, to wciąż to robimy, może i nieświadomie, ale jednak ;)

      Usuń
  9. Lubię jak bohater ma jakąś nieznaną przeszłość. Jednak jakoś sama historia mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nasłuchałam się o niej wiele dobrego i na pewno przeczytam. Mam nadzieję, że będę mogła dać jej troszkę wyższą ocenę;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jednak mam ochotę na tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie się podobała, ale powiem szczerze, że "Ukąszenie pająka" było dużo lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja tam nadal mam na nią wielką ochotę i z pewnością przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem po lekturze tej książki i dla mnie również była dość średnia. Mogło być o wiele lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm, książka to chyba nie mój klimat za dużo fantastyki, no i wspominasz o niedociągnięciach... Chyba sobie daruję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na mój gust, to fantastyki tutaj nawet zbyt mało, ale wszystko zależy od osobistego postrzegania takich aspektów ;)

      Usuń
  16. Mimo wszystko mam ogromną ochotę na tę powieść. Chociażby dla samego elementu związanego z mitologią :) Uwielbiam to w powieściach :D

    OdpowiedzUsuń