Babcia w Afryce - Basia Meder

Autor: Basia Meder
Tytuł: Babcia w Afryce
Seria: Poznaj Świat
Wydawnictwo: Bernardinum, 2010
Liczba stron: 280
Oprawa: twarda
Uwielbiam książki podróżnicze. Dzięki nim jestem w stanie podróżować do dalekich krajów na całym świecie, nie ruszając się z kanapy ani na chwilę. Raz dżungla amazońska, raz Indie, a teraz Afryka – idealnie, zważając na fakt, że za oknem deszcz, mróz i wszystko, co niesie ze sobą jesień i nadchodząca zima. Gorąca Afryka, słoneczne safari i czekoladowa skóra mieszkańców wydaje się więc idealnym miejscem, na wypoczynek dla ciała i umysłu. Tym razem w podróż wybrałam się wraz z Basią Meder, tytułową babcią w Afryce.

Basia Meder to, według informacji na okładce książki, Polka mieszkająca w Australii. Z wykształcenia inżynier mechanik i informatyk, obecnie w wieku emerytalnym, zdobywa świat wzdłuż i wszerz. Ma za sobą wiele podróży, chociażby na kontynencie australijskim. Teraz postanowiła wyruszyć na podbój Afryki, a swoje przygody z podróżowania opisała w Babci w Afryce oraz Babci w pustyni i w puszczy.



Już od pierwszej strony przenosimy się do zupełnie innego świata. Afryka, kontynent pustynny, gorący, choć i mroźnych krain oprószonych śniegiem nie brakuje. Kraina lemurów, czyli Madagaskar. RPA obsypane diamentami. Namibia, Zimbabwe, Zambia i Botswana. Do tego jeszcze Królestwo Lesotho i Królestwo Suazi. A to wcale nie koniec podróżowania. Wszystko to okraszone jest smakiem egzotycznych, regionalnych potraw, cudowną muzyką tubylców, która porywa do tańca i dreszczykiem poznawania kolejnych wspaniałych osobowości.

Bardzo lubię serię podróżniczą Wydawnictwa Bernardinum. Jestem w niej zakochana, od kiedy po raz pierwszy wzięłam w dłoń książki Cejrowskiego – wtedy wpadłam po uszy. Później miałam jeszcze okazję sięgnąć po Rowerem w stronę Indii, którą to książką i bohaterami również byłam zauroczona, choć nie w takim stopniu, jak piórem Cejrowskiego. Z wielką nadzieją i dziwną pewnością, że przecież musi być ciekawie, bo z tą serią nie może być inaczej, sięgnęłam po Babcię w Afryce. Prócz tego, że zaintrygowała mnie sama Afryka (marzę o wybraniu się na prawdziwe safari, które ku mej wielkiej radości było tutaj opisane), to zaintrygowała mnie autorka tegoż tytułu, która zaskakuje swoim wiekiem. Nie wiem, czego tak właściwie spodziewałam się po podróżującej babci, ale Basia Meder wprawiła mnie w zdumienie swoim optymizmem życiowym, wigorem i siłą. Chylę czoła Pani Basiu!

Jednakże, jeśli chodzi o wnętrze książki, to mam mieszane uczucia. Oprawa graficzna jak zwykle na plus – piękne zdjęcia, które zatrzymują oko czytelnika na dłuższą chwilę, dają złudzenie, że można jeszcze bardziej przenieść się do opisywanego przez Basię Meder świata. Natomiast, jeśli chodzi o treść, to jestem zawiedziona. Mając porównanie z innymi publikacjami z tej serii, powiedziałabym, że ta w moim odczuciu wypada najgorzej. Najprościej byłoby mi powiedzieć, że nie odpowiada mi pióro autorki tego dziennika z podróży, gdyż Basia Meder wypowiada się w bardzo rzeczowy, konkretny i surowy sposób. Męczyły mnie przydługawe i obfite w skomplikowane nazwy opisy geograficzne czy polityczne. Ciekawość ciekawością, ale nie czuję, by było mi to potrzebne do szczęścia. Z większą radością wyczekiwałam życiowych opisów, śmiesznych anegdotek, czy historyjek z podróży, które nadałyby całej historii jakiegoś luzu i humoru. Tu było nijak. Fragmenty z Cejrowskiego potrafię sobie przypomnieć nawet dziś, choć książkę czytałam spory kawał czasu temu, a z Babci w Afryce pamiętam niewiele. Szkoda, bo to mogła być naprawdę fajna, ciepła i pełna humoru historia. Niestety, opcja ta przegrała z nawałem teoretycznych informacji.

W ogólnym rozrachunku jestem dosyć neutralnie nastawiona do tego tytułu. Po Afryce oczekiwałam czegoś innego (aż ciśnie mi się na język lepszego). Cóż, prawda jest taka, że nie każdy potrafi pisać tak, jak pisze Cejrowski. Jeśli komuś nie przeszkadzają przydługawe i nudnawe fragmenty naszpikowane informacjami, jak w podręczniku do geografii, zachęcam do czytania. Ja osobiście oczekiwałam czegoś bardziej życiowego, praktycznego, emocjonującego, więc pod tym względem się nieco zawiodłam, niestety.

Moja ocena: 6,5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Bernardinum 

6 komentarzy:

  1. Bardzo lubię książki podróżnicze, więc chyba przeczytam i sama się przekonam jaka jest ta książka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiazka czeka u mnie na polce, na pewno kiedys przeczytam, chociaz po Twojej opinii pewnie nie tak szybko:)
    Prawda, ze nie kazdy, kto podrozuje powienien od razy napisac ksiazke? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj prawda, prawda ;) Nie każdy posiada dar opowiadania o swoich przygodach, czy to w mowie, czy w piśmie ;)

      Usuń
  3. Nie miałam okazji przeczytać w całości podróżniczej książki, ale raczej po tę nie sięgnę. Surowość opisów mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej po nią nie sięgnę. W książkach podróżniczych najbardziej lubię właśnie lekki styl, zabawne sytuacje itp. takie jak np. u Beaty Pawlikowskiej

    OdpowiedzUsuń
  5. Też uwielbiam książki podróżnicze i dla mnie Cejrowski na zawsze pozostanie królem tegoż gatunku. Jeśli chodzi o "Babcię..." to raczej sobie odpuszczę, skoro byłaś zawiedziona. :)

    OdpowiedzUsuń