Droga do Tarvisio - Grzegorz Kozera

Autor: Grzegorz Kozera
Tytuł: Droga do Tarvisio
Seria: Z Wykrzyknikiem!
Wydawnictwo: Dobra Literatura, 2012
Liczba stron: 182
Oprawa: twarda
Seria Z Wykrzyknikiem! – książki, które poruszają czytelnika swoją treścią. Historie, które musisz poznać, bo nie można przejść obok nich obojętnie. Dotychczas w serii ukazały się trzy tytuły: Spektrum Krystiana Głuszki, Przewrotność dobra Jolanty Kwiatkowskiej oraz Droga do Tarvisio Grzegorza Kozery, którą mam okazję dziś recenzować. Last but not least chciałoby się rzec. Z książkami z tej serii było różnie, jedne lepsze, jedne gorsze, wszak różni autorzy, odmienne historie i inne emocje, ale to chyba właśnie Droga do Tarvisio najbardziej mnie zawiodła. Dlaczego?

O tym później. Na początek chciałabym rzec kilka słów o treści, która swoją drogą, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Główny bohater nie czując się na siłach by zawrzeć związek małżeński z obecną partnerką, zostaje przezeń odrzucony, a chcąc uciec od przytłaczającej go rzeczywistości, postanawia wyruszyć w podróż, którą zawsze planował. Czechy, Austria i Włochy, to właśnie tam postanawia się udać. Relacje ze swojej podroży kieruje do ukochanej Mat, którą wciąż kocha, mimo że nie potrafi przekonać się do instytucji małżeństwa, którą traktuje jak zniewolenie, atak na jego wolność i prywatną przestrzeń.

Na swojej drodze spotyka różnych ludzi, w tym czeszkę Lenkę, którzy bardzo powoli uświadamiają mu, co tak naprawdę traci. Bo przecież wciąż kocha Mat, więc dlaczego miałby się z nią rozstawać? Dlaczego ma porzucać coś tak dobrego, co spotkało go w życiu? Ta krótka podróż po Europie to nie tylko wycieczka śladem ulubionych pisarzy czy kompozytorów. W głównej mierze to wędrówka do własnego wnętrza, by zbadać głębię swojego charakteru. I główny bohater wreszcie zaczyna rozumieć, lecz czy to nie będzie za późno?

I cóż jest takiego w wycieczkowaniu głównego bohatera, co miałoby nas zainteresować, zachwycić, poruszyć? No nic. Gdyby nie początek i koniec tej historii, spisałabym ją na straty. A tak został choć cień nadziei. Skąd we mnie te negatywne wrażenia? Bo nie polubiłam bohatera, który jest również narratorem książki, a który nagminnie psioczył i przeklinał Niemców i Austriaków za krzywdy wyrządzone w czasie wojny. Najchętniej pozabijałby ich wszystkich, gwałcił niemieckie kobiety (o tym akurat sam wspomina, to nie mój wymysł), żeby tylko poczuć słodki smak zemsty. Jego ślepa nienawiść była tak denerwująca, że trudno nie odczuwać niechęci do bohatera. Co więcej, w książce jak na mój gust nic się nie dzieje. Owszem, jest w niej morał, żeby korzystać z dobra, które dało ci życie, gdyż potem może być za późno, żeby je docenić, ale co z tego, skoro przez lwią część fabuły łazimy za bohaterem jak przysłowiowy smród po gaciach, ciągniemy się leniwie i bez sensu, żeby dotrwać do zakończenia, które to wszystko ratuje, choć kończy całą historię w drastyczny i smutny sposób. 

Nie przemówiła do mnie ta historia ani trochę. Może komuś innemu przypadnie do gustu leniwe przechadzanie się po czeskich, austriackich czy włoskich ulicach, słuchając wiecznego narzekania na Niemców czy Austriaków, ale dla mnie to najsłabsza książka wydana w serii Z Wykrzyknikiem! nakładem Wydawnictwa Dobra Literatura. Niestety jest w niej zbyt mało momentów, które interesowały mnie bardziej, niż psioczenie i chęć zemsty za czas wojny, tak okrutnej dla wielu niewinnych ofiar – chociażby wątek Mat. Podsumowując, nie jestem w stanie jej polecić. Jeśli jednak macie ochotę, spróbujcie jej na własnej skórze.

Moja ocena: 5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dobra Literatura 

14 komentarzy:

  1. Chyba jednak sobie daruję. Z tego co napisałaś nie jest to książka, która by mnie w jakiś sposób zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio jej się przyglądałam, zastanawiając się czy warto przeczytać. Po Twojej recenzji stwierdziłam, że lepiej wykorzystać czas na inną lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bym z chęcią przeczytała, bo książka mnie zainteresowała i sama bym się chętnie przekonała, czy przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowałaś mnie tą książką. Nie znam jeszcze tej serii ale dzięki Tobie już trochę o niej wiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że mimo wszystko moi poprzednicy zamierzają po nią sięgnąć. Ja chyba wolę zamiast tego coś innego poczytać ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj nie, nie...ta ocena mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, czyli wiadomo - nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. oj nie... zdecydowanie nie dla mnie
    w ogóle nie zainteresowała mnie ta książka

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie dla mnie. Fabuła w ogóle mnie nie zaciekawiła, a te wieczne narzekania i chęć gwałcenia kobieta odstraszają skutecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie będę marnować czasu na przeciętne książki, dlatego odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaczynając od głupiego myślenia, że małżeństwo to zamach na wolność (większej głupoty dawno nie słyszałam), poprzez podróż, która rozpoczęta została bez wyraźnego powodu (czy raczej autor nie potrafił wymyślić lepszego)... Nie dziwię się, że taka niska ocena :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś i ja nie dołączę do grona osób zainteresowanych tą książką.

    OdpowiedzUsuń