Jeszcze jeden dzień - Fabio Volo

Autor: Fabio Volo
Tytuł: Jeszcze jeden dzień
Tytuł oryginału: Il giorno in più
Wydawnictwo: MUZA SA, 2012
Liczba stron: 254
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Giacomo, trzydziestoletni Włoch, którego życiem zawładnęły związki na jedną noc. Każdy dzień wydaje się być taki sam – poranna kawa, podróż tramwajem, praca, czasem siłownia, upojny wieczór u boku kobiety, której nie zna imienia. Mężczyzna wydaje się być typowym podrywaczem, który w głowie zapisuje kolejne zaliczone zdobycze. Ale w głębi duszy Giacomo nie jest pewnym siebie łamaczem niewieścich serc, tylko niesamowicie zranionym i nieśmiałym mężczyzną, który od dzieciństwa ma problemy z miłością. Gdy Giacomo był małym chłopcem, z jego życia nagle zniknął ukochany ojciec. Zostawił syna z matką, która próbowała zastąpić mu męskiego członka rodziny, otaczając go warstewką toksycznej bliskości, która po dziś dzień uniemożliwia im komunikowanie się. Ale gdzieś w tunelu zaczyna tlić się światełko nadziei, która pozwoli mężczyźnie otworzyć się na niedostępną mu dotąd miłość.

Tunelem tym okazuje się być tramwaj, którym Giacomo codziennie podróżuje do pracy. Pewnego ranka dostrzega to tlące się światełko nadziei pod postacią intrygującej kobiety, podróżującej wraz z nim. Wymiana głębokich spojrzeń i ukradkowych uśmiechów sprawia, że Giacomo przez wiele miesięcy obserwuje nieznajomą mu dziewczynę. Gdy ta nagle przestaje pojawiać się w tramwaju, mężczyzna zaczyna się niepokoić, a myśli, że to już koniec ich wspólnej przygody, która tak naprawdę jeszcze się nie zaczęła, zaczynają nawiedzać jego umysł. Giacomo nagle zdaje sobie sprawę, że podróż do pracy i wypatrywanie tajemniczej kobiety, która od tylu dni odwzajemniała jego ciche zaloty i oznaki niemej fascynacji, stały się jego obsesją.

Po dniach nieobecności, tajemnicza dziewczyna znów zjawia się w życiu Giacoma, rozpoczynając ich intrygującą grę na nowo. Dotąd otwarty w stosunku do kobiet trzydziestolatek, nie potrafi zainicjować rozmowy z tą niesamowitą kobietą, której spojrzenie tak bardzo go zauroczyło. Wreszcie to Michela robi pierwszy krok, zapraszając Giacoma na wspólną kawę. Wtedy to okazuje się, że ich pierwsze spotkanie jest również tym ostatnim…

Czy Giacomo pogodzi się z utratą swojej fascynacji, która sprawiła, że wreszcie zaczęło mu na kimś zależeć? A może ruszy w pogoń za Michelą do Nowego Jorku by spróbować swojego szczęścia i sprawdzić, co na to przeznaczenie?

Źródło
„Jeszcze jeden dzień” to współczesna powieść, która wyszła spod pióra włoskiego pisarza imieniem Fabio Volo, który został okrzyknięty ulubionym pisarzem włoskich trzydziestolatków. Czytając tę krótką informację na okładce, zastanawiałam się czy mam prawo sięgać po tę książkę, skoro grupą docelową są osoby nieco starsze niż ja sama. Ostatecznie postanowiłam zignorować tego newsa, gdyż magia tej przepięknej okładki, na którą mogę patrzeć godzinami, nie pozwoliła mi zrezygnować z lektury.

Tak właściwie nie wiem, czego spodziewałam się po tej książce. Kolejnej płytkiej i ckliwej historii romantycznej, których można dzisiaj mieć na pęczki? Na szczęście Fabio Volo mnie zaskoczył i to bardzo pozytywnie, gdyż historia Giacoma to w żadnym wypadku kiepskiej jakości, ckliwe romansidło.

Po pierwsze na wielki plus zasługuje fakt, że narratorem i głównym bohaterem powieści jest mężczyzna. Książek, w których to bohaterkami były uciśnione heroiny albo wielce wyzwolone samice alfa, mogły się już niektórym znudzić, w tym i mnie. Tutaj mamy powiew świeżości, no i która z kobiet nie marzyła o tym, by sprawdzić, co siedzi w głowie faceta? W tym wypadku mamy możliwość spojrzenia na historię miłosną z nieco innej perspektywy, z czego niezmiernie się cieszę.

Po drugie na wielki plus zasługuje sama fabuła, która porządnie mnie poruszyła. Mimo, że gdzieś tam kryje się ten oklepany schemat, który bardzo widoczny jest w komediach romantycznych (poznają się, jest fajnie, ale nagle coś się psuje i się rozchodzą, ale co tam, przecież są happy endy), to historia, którą wykreował Fabio Volo wciąż pozostaje unikalna i wyjątkowa. Nie brak tutaj momentów, w których człowiek parska śmiechem czy zalewa się łzami wzruszenia. Powieść ta w jakiś niesamowity sposób złapała mnie za serce i nie miała zamiaru puszczać, aż do ostatniej strony – nawet teraz, gdy mam już za sobą lekturę, wciąż czuję ciepło jej maleńkich dłoni, gdzieś w zakamarkach duszy.

Źródło
Po trzecie na uwagę zasługują bohaterowie, a konkretnie główny bohater, czyli Giacomo, którego historia wydaje się być nieco zagmatwana. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to zwykły tani podrywacz, dla którego najważniejsze jest zaliczanie kolejnych panienek. Niemniej jednak pod tą skorupą pozornego macho kryje się coś głębszego – powody, dla których Giacomo jest, jaki jest, a które mają korzenie w jego dzieciństwie. Ten trzydziestolatek tak naprawdę jest niesamowicie wrażliwym facetem, o ogromnym poczuciu humoru – dobrze, że to z jego perspektywy została poprowadzona narracja, gdyż miałam niejedną okazję do śmiechu.

Historia Giacoma i Micheli, to historia pozornie lekka w lekturze, choć wciąż naładowana niesamowitym ładunkiem emocjonalnym i ogromnym ciepłem przenikającym do samiutkiej duszy czytelnika. Przez to, że jest życiowa i w jakiś sposób ludzka, łatwo utożsamić się z poszczególnymi bohaterami (sama odnalazłam w niej wiele sytuacji i momentów bliskich mojemu sercu). Książka Volo to nie współczesna baśń ociekająca słodyczą – to przepiękna historia miłości, na którą zasługuje każdy z nas. Osobiście będę do niej wracać, gdyż jestem nią głęboko zauroczona i z całego serca polecam ją innym, którzy jeszcze nie mieli okazji jej czytać.  
Moja ocena: 9,5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA SA

 

27 komentarzy:

  1. Myślałam, że to tania opowieść o miłości jakich wiele, ale widzę, że jest inaczej :) Doskonale.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny raz spotykam się z opinią, że książka mile zaskakuje i znacznie wyróżnia się na tle wielu sobie podobnych. Bardzo mnie to cieszy, mam tę książkę w planach, romansideł nie lubię, a tu okazuje się, że moje obawy znów zostały rozwiane. Cieszę się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja;D zachęciła mnie do przeczytania tej książki bo nie słyszałam jeszcze o niej:) aż sobie ja zapisuję.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie trudne dzieciństwo nie jest usprawiedliwieniem do takich zachowań, wykorzystywania kobiet. ale ksiązka ciekawa, będę pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie trudne dzieciństwo również nie jest usprawiedliwieniem dla wykorzystywania kobiet, w tym wypadku trudno jednak orzec, czy Giacomo faktycznie jest wykorzystywał, czy też była to zgoda i chęć obojga stron. W książce nie ma informacji o zranionych kobietach, które miałyby pretensje do bohatera o to, że je wykorzystał, więc nie wiadomo ;) Jednakże zgadzam się z tym, że to żadne usprawiedliwienie :)

      Usuń
  5. Ciekawi mnie ta książka od dłuższego czasu, przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. początkowo myślałam, że to jakieś słabe i ckliwe romansidło, ale skoro piszesz, że nie to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za pospolitymi romansidłami. Napisałaś jednak, że tak nie jest, a ocena też jest wysoka, dlatego kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawie się zapowiada, jak będzie okazja na pewno po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka tak wysoko przez Ciebie oceniona na pewno zasługuje na uwagę :)
    Dopiero po Twojej recenzji widzę, o czym ona tak naprawdę jest i chyba ją sobie wpiszę jako priorytetową w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezbyt lubię romansy, ale jak nadarzy się okazja na pewno przeczytam :)
    zapraszam :
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeszcze jeden dzień" to nie romans :)

      Usuń
  11. Jestem ciekawa tej książki. Po Twojej recenzji praktycznie... jeszcze bardziej :). Na pewno przeczytam, gdy nadarzy się taka okazja :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Niekoniecznie jest to mój ulubiony typ literatury, ale bardzo chętnie sięgnęłabym po tą pozycję. Zachęca mnie już samą okładką, więc jak nadarzy się okazja, to na pewno po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. raczej nie sięgnę, do końca nie czuję się coś przekonana, tym bardziej że czytałam kilka o wiele bardziej krytycznych recenzji na jej temat

    OdpowiedzUsuń
  14. Taka fajna okładka... kurcze, podoba mi się! Chętnie się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. druga wysoka ocena. Co oznacza, że muszę przeczytać tą lekturę!!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Okładka przyciąga wzrok, książka jak najbardziej kusi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Książkę widziałam niejednokrotnie na półce w księgarni, ale sama po nią nie sięgnęłam. Buszując po internecie zobaczyłam opis powieści, który mnie zniechęcił. Owszem, czasami można przeczytać pełną emocji książkę, jednak zbyt duża dawka smutku i romantyzmu potrafi popsuć humor. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgodzę się z Tobą, że ciekawie byłoby poznać tego typu historię z perspektywy mężczyzny :) Dobrze też wiedzieć, że ksiażka w jakiś sposób się wyróżnia i Cię poruszyła. Wysoka ocena, którą jej dałaś także zdecydowanie zachęca do sięgnięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy pierwszy raz natknęłam się na tę książkę, myślałam, że będzie to lekkie czytadło, które nic nie wnosi. Jak widać jednak to coś więcej. Ciekawa jestem tej pozycji. Zwłaszcza, że dominuje w niej męski punkt widzenia. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie kusi mnie ta powieść.
    Może w wolnym czasie sięgnę po lekturę. :)
    [ksiazkowo17]

    OdpowiedzUsuń
  21. Czyhałam od dawna na coś w tym stylu, a Twoja wysoka ocena dodatkowo mnie zachęciła. Dopisuję do swojej listy! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo się cieszę, że to nie kolejna tania i płytka historia miłosna. Mam na tę książkę wielką ochotę, a niestety w literaturze często zdarza się, że nieporadny twórca spłyca wiele ujmujących historii. Niesłychanie mnie raduje, że tutaj tak nie jest!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szukałam książkowego prezentu dla koleżanki noo i teraz już znalazłam. Już jakiś czas temu zastanawiałam się nad "Jeszcze jeden dzień", ale nie byłam pewna. Jednak ty mnie przekonałaś :)

    OdpowiedzUsuń