A między nami ocean... - Susan Wiggs

Autor: Susan Wiggs
Tytuł: A między nami ocean
Tytuł oryginału: The Ocean Between Us
Wydawnictwo: Mira, 2012
Liczba stron: 460
Oprawa: miękka
 Związki na odległość to ciężki orzech do zgryzienia. Sytuacja, w której musimy na kilka miesięcy pożegnać się z najbliższą i najukochańszą nam osobą, może okazać się sytuacją nie do zniesienia. Faktem jest, że cierpią obie strony, przepełniając swe serca niesamowitą tęsknotą, która często niemal sprawia fizyczny ból. Ale dla żon marynarzy, którzy większość czasu spędzają poza domem, to coś normalnego. Wydaje się, że kobiety te mają dwa różne światy, dwa życia – jedno samotne bez ukochanego, a drugie, pełne radości kiedy wraca mąż. Trudno pogodzić się z ciągłą utratą osoby, którą kochamy, ale jeśli właśnie takie życie sobie wybraliśmy? Cóż, trzeba docenić cudowne powroty i przywitania, które następują po trudnych pożegnaniach i rozstaniach.

To właśnie Grace Bennet, jedna z głównych bohaterek powieści Susan Wiggs, wciąż od nowa żegna i wita swojego ukochanego męża Steve’a, który sukcesywnie pnie się po szczeblach kariery marynarki wojennej. To on utrzymuje dom i dba o dobro swojej żony i trójki cudownych dzieci. Grace natomiast dba by ciepło domowego ogniska nigdy nie wygasło. Ale nagle ten ogień, który ogrzewał dom Bennetów przez wiele długich lat zaczyna przygasać. Grace zaczyna zdawać sobie sprawę jak wiele poświęciła dla kariery Steve’a. Mimo, że sama zdecydowała się na takie, a nie inne życie, wie, że nadszedł czas na zmiany i realizację własnych pragnień.

Steve nie potrafi zrozumieć, dlaczego jego żona tak nagle zapragnęła gwałtownych zmian. Przecież świetnie zdawała sobie sprawę z niedogodności, jakie wiążą się z pracą w marynarce. A teraz wszystko wydaje się być przeszkodą nie do pokonania.

Grace i jej mąż podczas kolejnego wyjazdu Steve’a, rozstają się w głębokim żalu i nieskrywanej, wzajemnej urazie. Po tylu latach wspólnego życia w rozłące, gdzieś zatraciła się ich wspólna umiejętność dostrzegania własnych potrzeb. A w Grace te potrzeby nagle zaczęły budzić się do życia, waląc drzwiami i oknami, tak mocno, jak tylko się da. Czyżby małżeństwo Bennetów zawisnęło na włosku? Wydaje się, że już nie ma dla nich najmniejszej nadziei. Na szczęście ta przychodzi wraz z wiadomością o wybuchu lotniskowca, na którym stacjonował Steve. Czy Bennetowie otrzymają drugą szansę od losu by odbudować swoje małżeństwo?

Źródło
Powieść obyczajowa „A między nami ocean…” autorstwa Susan Wiggs, to kawałek dobrej literatury kobiecej, która potrafi umilić leniwy, letni dzień. W żadnym wypadku nie jest to typowy romans, o nie. Powieść Wiggs to wielowątkowa historia ludzi, których życie przepełnione jest ciągłą, wzajemną tęsknotą, którzy zmuszeni są do podjęcia trudnych, życiowych decyzji, od których będzie zależała ich przyszłość – wspólna bądź wręcz przeciwnie.

Swego czasu powieść Wiggs otrzymywała na blogach wiele pozytywnych recenzji, które wciąż i wciąż zachęcały do lektury. Wreszcie udało mi się ją dorwać w swoje ręce i muszę przyznać, że opinie innych się sprawdziły. „A między nami ocean…” to naprawdę dobra, a co najważniejsze, niesamowicie wzruszająca historia, która skradła moje serce. Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem uroniłam tyle łez podczas lektury. Emocji nie brakowało. Książka ta jest bardzo przyjemna i lekka w lekturze, co sprawia, że idealnie nadaje się do odstresowania się podczas czytania. A czy właśnie nie tego potrzebujemy latem, gdy skwar leje się z nieba strumieniami?

Jedyną rzeczą, która mnie denerwowała to postać Steve’a, który był tak niesamowicie zapatrzony w siebie i swoją karierę, że nie potrafił dostrzec potrzeb swojej żony, która również miała prawo do spełniania własnych pragnień i ambicji. Owszem, sama zdecydowała się na życie z mężczyzną, który poświęcił się marynarce, a który większość swojego czasu spędza poza domem, ale to wcale nie znaczy, że jedyną jej życiową ambicją jest pranie, gotowanie i sprzątanie. Nikt nie mówi, że to coś złego, ale myślę, że w głębi duszy każdy z nas chce robić coś więcej, chociażby oddać się jakiejś wyjątkowej pasji. A Steve nie potrafił tego zrozumieć, za co ma u mnie wielgachny minus.

Jednakże fakt ten nie ujmuje książce uroku i wartości. Choć osobiście nie zapałałam szczególną sympatią do wspomnianej strony charakteru Steve’a, to mogę Was zapewnić, że polubiłam rodzinę Bennetów i ich przygody. Czasem lubię sięgnąć po takie lekkie i niezobowiązujące, acz wciąż na poziomie, lektury, które okazują się być niczym innym, jak tylko czystą przyjemnością. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji się z nią zapoznać – zachęcam. Jak już mówiłam - kawał dobrej kobiecej literatury.
Moja ocena: 8/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mira

13 komentarzy:

  1. Zapowiada się naprawdę ciekawie :) Zważywszy na to, że mam na razie za sobą tylko jedną książkę pani Susan (bardzo mi się ona zresztą podobała) to i po tę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację książka swego czasu była" popularna" w blogowym świecie. Sama również ją czytałam i podzielam Twoją opinię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę w planach odkąd zobaczyłam ją w zapowiedziach:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna mam ochotę na tę książkę, więc mam nadzieję, że uda mi się ją zdobyć. Zachęca mnie to, iż jest tu wątek o marynarzach - nigdy nie czytałam jeszcze żadnej powieści, gdzie występują marynarze, więc trzeba to nadrobić. Uwielbiam piosenkę Alicji Majewskiej - "Jeszcze się tam żagiel bieli", zatem pałam dziwną sympatią do tego zawodu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ci marynarze tutaj, to żołnierze marynarki wojennej ;)

      Usuń
  5. tyle już dobrego czytałam o tej książce, że chyba w końcu sama po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mnie Steve irytował, i to jeszcze jak! No ale cóż, niektórzy faceci tacy są...
    Ogólnie mówiąc książka była bardzo ciekawa, nikt z nas do końca nie wiedział jak to bywa w takich rodzinach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka już za mną i bardzo mile ją wspominam. Początkowo nieco mnie nużyła, ale potem wciągałam się w fabułę tak mocno, że nawet nie zauważyłam kiedy był koniec:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele o niej dobrego słyszałam i chcę przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo, bardzo mi się podobała ta książka, a Steva też nie lubiłam za to że był tak zapatrzony w siebie, miałam ochotę go udusić za to !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że to tylko ja jestem taka przewrażliwiona i czepliwa. Uf! ;D Ale Steve naprawdę grał mi na nerwach..Grrr!

      Usuń
  10. Steve faktycznie zdaje się być denerwujący. Nie cierpię takich zapatrzonych w siebie facetów. W równym stopniu w książkach, co w rzeczywistości... Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książki nie przeczytałam, jeszcze. Wiele słyszałam o twórczości Susan Wiggs na różnych forach, a także z opinii znajomych recenzentów. Sama nadal zastanawiam się czy sięgnąć po tę lekturę, czy może inną.

    OdpowiedzUsuń