Zabójcze marzenia - Sophie Hannah

Autor: Sophie Hannah
Tytuł: Zabójcze marzenia
Tytuł oryginału: Lasting Damage
Wydawnictwo: G+J Książki, 2012
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka
Pewnej bezsennej nocy, kiedy upragniony sen wydaje się nigdy nie nadchodzić, Connie postanawia zajrzeć na stronę internetową jednej z agencji nieruchomości. Niespokojne myśli wciąż wracają, nie dając zmęczonemu umysłowi chwili wytchnienia. Chcąc pozbyć się natrętnie dręczącego ją niepokoju, zagląda na profil domu w Cambridge. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być w porządku, ale Connie wciąż nie potrafi pozbyć się uczucia, że coś przeoczyła, próbując przekonać samą siebie do wiary w coś, czego nie ma. Decyduje się więc na ostatni już krok, który przynieść ma pewność i spokój – klikając „wirtualne zwiedzanie” otwiera bramy piekieł. Jej oczom ukazuje się makabryczny widok, o którym chciałaby na zawsze zapomnieć. Ciało martwej kobiety, skąpanej w przerażającej czerwieni krwi, w samym centrum salonu…

Connie nie potrafi uporać się z obrazem, jaki wrył się w jej pamięć. Chcąc choć w niewielkim stopniu pozbyć się ciężaru, który spadł na nią tamtej nocy, postanawia pokazać martwą kobietę, której zdjęcie znajduje się na stronie internetowej, swojemu mężowi Kittowi. Ku zaskoczeniu Connie okazuje się, że zdjęcie kobiety zniknęło, a w salonie domu w Cambridge nie ma żadnych zwłok. Kobiet nie może uwierzyć w to, co zobaczyła. Jest święcie przekonana o tym, co znalazła na stronie agencji nieruchomości. Z szalonym uporem, który się w niej zbudził, postanawia zgłosić sprawę na policję.

Lecz nikt nie chce uwierzyć w oświadczenia Connie, która zarzeka się, że widziała martwą kobietę leżąca w salonie jednego z domów, który został wystawiony na sprzedaż w agencji nieruchomości. Przez coraz częściej pojawiające się ataki lęku, wszyscy traktują Connie jakby straciła rozum. Ale kobieta wie, że coś się dzieje, że to, co zobaczyła nie jest halucynacją chorej psychicznie wariatki, a prawdziwym zdjęciem kobiety, która padła ofiarą morderstwa. Powoli tracąc kontrolę nad własnym życiem i małżeństwem, za wszelką cenę stara się dotrzeć do prawdy. Prawdy, która zmieni jej świat na zawsze.

Źrodło
„Zabójcze marzenia” autorstwa Sophie Hannah, która jest cenioną poetką i wielokrotnie nagradzaną pisarką, to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, która specjalizuje się w thrillerach psychologicznych. Osobiście uwielbiam tego typu powieści i od pewnego czasu namiętnie się w nich rozsmakowuję. Tutaj jednak mam mieszane uczucia. Dlaczego?

Z jednej strony, to naprawdę świetna historia, która trzyma w napięciu od samego początku. Zwroty akcji, które non stop pojawiają się znikąd, sprawiają wrażenie, że jesteśmy na kolejce górskiej – raz emocje opadają, dając nam chwilę wytchnienia, by już za moment dramatycznie wyskoczyć w górę, przyprawiając nas o szybsze bicie serca. Chwilami nie dowierzałam w to, co się działo, akcja była tak zaskakująca. I tak, jak można przeczytać z tyłu okładki – „Zabójcze marzenia” to naprawdę misternie skonstruowana intryga, której zakończenia nie sposób się domyślić.

Z drugiej jednak strony, ta misterna intryga momentami wprowadzała zbyt wiele informacji, które dawały wrażenie chaosu, w którym nie sposób się odnaleźć. Chwilami nie wiedziałam co się dzieje – może przez to, że traciłam koncentrację. Na szczęście zakończenie przynosi większość odpowiedzi na pytania, które plątają nam się po głowie podczas lektury.

I druga rzecz, której podczas czytania nie mogłam znieść – żeńskie bohaterki powieści. Miałam wrażenie, że wszystkie są na jedno kopyto – Connie, Charlie czy Olivia. Każda z nich miała tendencję do nadinterpretowania wszystkiego, co je otacza, w szczególności słów swoich partnerów. Nagminnie wkładały w ich usta coś, czego nie powiedzieli, ale rzekomo pomyśleli – bo przecież te wszystkie ogarnięte chorą paranoją kobiety czytały im w myślach i wiedziały lepiej, co ich partnerzy chcieli powiedzieć. Błagam! Najwięcej negatywnych emocji, które zebrały mi się podczas lektury musiałabym skierować w stronę Connie, którą to miałam ochotę potrząsnąć niezliczoną liczbę razy. Przecież tak kobieta robiła z wszystkiego aferę, reagując histerycznie na cokolwiek by się nie stało – a przynajmniej tak się działo do momentu, w którym to akcja wreszcie zaczęła się rozwiązywać. Niemniej jednak wcześniej miałam ochotę po prostu ją udusić.

Podsumowując – jeśli ktoś czuje się na siłach, by zmierzyć się z irytującymi bohaterkami „Zabójczych marzeń”, to jak najbardziej polecam, gdyż powieść ta, to świetnie skonstruowany thriller psychologiczny, który niejednokrotnie potrafi zaskoczyć. Mnie natomiast Connie podniosła ciśnienie do granic i już więcej nie chcę mieć z nią do czynienia ;) 
 Moja ocena: 7/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa G+J Książki

20 komentarzy:

  1. Jakoś nieszczególnie ciągnie mnie do tej książki.

    A przy okazji, nie wiem czy lubisz tego typu zabawy blogowe, ale zostałaś u mnie otagowana: http://mipropiabiblioteca.blogspot.com/2012/07/lubie-czyli-nowa-zabawa-blogowa.html

    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehh, brzmiało fajnie, dopóki nie wspomniałaś o irytujących bohaterkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako że lubię thrillery psychologiczne, to jestem gotowa stawić czoła bohaterką :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, nie jestem do końca przekonana, ale mimo to zaciekawiła mnie ta książka. Może kiedyś się skuszę (:

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię powieści Sophie Hannah, do tej pory czytałam trzy, których bohaterem jest konstabl Simon Waterhouse. Jak dotąd nie rozczarowałam się twórczością Hannah, więc ustawiłam jej dziełom wysoką poprzeczkę. "Zabójcze marzenia" będę niedługo czytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa opinii kogoś, komu twórczość Sophie Hannah nie jest obca, wręcz przeciwnie, jak widzę po Twoim komentarzu, więc z niecierpliwością czekam na Twoją recenzję ;)

      Usuń
  6. Ja się na siłach czuje, więc poszuakam jej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie stawię czoła denerwującej bohaterce ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka raczej nie dla mnie i pewnie nawet jej nie polecę nikomu przez minusy, które wymieniłaś. Jakoś ostatnio nie czuję się na siłach, aby stawiać czoła czemuś co często gubi sens =)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również jestem gotowa stawić czoło irytującym bohaterkom :) Wpisuję książkę na listę życzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dotąd przeczytałam chyba ze 3 powieści Hannah i wszystkie bardzo mi się podobały. Tę mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałam bardzo przeczytać, więc będę musiała przezwyciężyć jej wady

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam zwroty akcji i napięcie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znoszę tego rodzaju kreowania bohaterek i zirytowałam się już czytając recenzję, niemniej jednak fabuła mnie zaintrygowała i dam tej książce szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Postaram się stawić czoła irytującym bohaterką i sięgnę po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. pomimo kilku minusów chętnie przeczytałabym tę książkę jeśli trzyma w napięciu i ma zaskakujące zakończenie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hm, brzmi naprawdę ciekawie. A ostatnio powróciłam do kryminałów, więc książka akurat się nada :) Btw, zapraszam do siebie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  17. czytałam poprzednie książki tej autorki i uważam że są to dobre thrillery, chociaż tak jak zauważyłaś mają pewne niedociągnięcia xD

    OdpowiedzUsuń