W naszym domu - Jodi Picoult

Autor: Jodi Picoult
Tytuł: W naszym domu
Tytuł oryginału: House Rules
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2011
Liczba stron: 693
Oprawa: miękka

Gdzieś pod pozorem normalności, wybitnej inteligencji i ciętego dowcipu, kryje się dziecko nieprzystosowane do życia w społeczeństwie. Niemożność komunikowania się z innymi, wychwytywania subtelności językowych i tajemniczych gestów sprawia, że ludzie odsuwają go od siebie, szeptając „dziwak”. Codzienne rutyny, strach przez dźwiękiem zgniatanego papieru i dotykiem, jeszcze bardziej pogłębia niechęć innych do Jacoba. A wydaje się, że chłopak jest całkiem normalny. Niestety, choćbyśmy bardzo chcieli w to wierzyć, Jacob ma w sobie coś, co sprawia, że jest inny. To zespół Aspergera, czyli łagodna postać autyzmu czyni go dziwakiem i wariatem w oczach postronnych.

Ale Jacob nie jest dziwakiem. W głębi osiemnastolatek jest naprawdę inteligentnym i pojętnym chłopcem. Jedyny problem tkwi w jego atakach, które wywołać może najmniejszy szczegół – czy to zmiana rutyny dnia codziennego, obiad w złym kolorze, dotyk obcej osoby czy ostre, migające światło. Wszystko to wywołuje w Jacobie narastające zagubienie i frustrację, w których tak łatwo się gubi. Ale chłopak, dzięki swojej matce, która poświęciła mu całe swoje życie i bratu, potrafi poradzić sobie z tymi natłokami emocji. W ostatnim czasie to kryminalistyka jest jego fascynacją i oazą, która pozwala mu się wyciszyć. Jacob namiętnie ogląda serial „Pogromcy zbrodni”, skrzętnie notując informacje o śladach i dowodach, by łatwiej mu było rozwiązać zagadkę. Wielokrotnie sam znajdował się na prawdziwym miejscu zbrodni, pouczając policjantów i detektywów w ich pracy.

Niestety, zainteresowanie Jacoba wkrótce przysporzy mu niemałych kłopotów. Pewnego dnia chłopak dowiaduje się, że zaginęła jego prywatna instruktorka umiejętności społecznych. Osobliwa pasja Jacoba i znajomość z zaginioną wzbudzają podejrzenia wśród policjantów. Dla nich unikanie wzroku czy trzęsące się ręce, które charakterystyczne są dla zespołu Aspergera, wyglądają jak gryzące człowieka sumienie, które karze mu przyznać się do winy. Właśnie wtedy Jacob zostaje oskarżony o morderstwo Jess Ogilvy.

Czy Jacob naprawdę zamieszany jest w zaginięcie i morderstwo swojej instruktorki, którą traktował jak przyjaciółkę? Ale jeśli nie Jacob, to kto? Czy pasjonatowi kryminalistyki uda się rozwikłać nietypową intrygę, w którą sam jest zamieszany?

„W naszym domu” to moje kolejne spotkanie z twórczością Jodi Picoult. Od jakiegoś czasu namiętnie zaczytuję się w jej powieściach, po cichu nazywając się jej fanką. Jednakże nie da się nie zauważyć, że Picoult ma swoje wzloty i upadki, które bywają bardzo widoczne. Jak na mój gust, „W naszym domu” jest jednym z takich upadków. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że brakowało głównego elementu, który charakterystyczny jest dla stylu Picoult, czyli niepewność towarzysząca czytelnikowi do ostatniej strony. Czytając jej książki zawsze byłam zaskoczona, gdy przychodził czas na zakończenie. Tutaj koniec okazał się przewidywalny – gdzieś w połowie domyśliłam się „kto zabił”, a moje przypuszczenia okazały się słuszne. Przewidywalnej fabule mówimy stanowcze nie!

Po drugie, nie bardzo rozumiem w jakim celu poszczególne rozdziały zostały poprzetykane kryminalnymi historiami różnych osób. Fakt, kryminalistyka była konikiem Jacoba, głównego bohatera, ale czy to naprawdę było konieczne? Jak na mój gust te wstawki kompletnie nie łączyły się z fabułą, tylko wybijały mnie z rytmu.

Po trzecie, po przeczytaniu kilku już książek autorstwa Jodi Picoult mam wrażenie, że są one bardzo schematyczne. Mamy bardzo trudną tematykę, która zawsze obecna jest w jej powieściach i po raz kolejny lądujemy w sądzie. Chyba nie potrafię przypomnieć sobie tytułu Picoult, który miałam okazję czytać, a który nie skończyłby się sprawą w sądzie. Jodi pisze naprawdę dobrze i ciekawie, i uwielbiam jej styl, ale może warto uwolnić się z kajdan schematów?

Niemniej jednak, trzeba zauważyć, że styl Picoult wciąż jest widoczny. Mamy trudną tematykę – chłopca chorego na zespół Aspergera – która nieodmiennie porusza i wzrusza czytelnika. Mamy również świetną znajomość procedur sądowych i policyjnych – tutaj autorka zawsze zaskakuje mnie swoją rzetelnością. Nie da się zaprzeczyć, że Picoult chce się czytać, mimo schematu, który wielokrotnie pojawia się w jej powieściach. Chciałoby się tylko odrobiny świeżości w fabule.

Podsumowując, uważam, że „W naszym domu” to jedna ze słabszych książek Jodi Picoult. Nie jest to gniot, pod żadnym pozorem tak nie twierdzę, lecz mogłoby być dużo lepiej. Gdy czytało się kilka jej powieści, schemat, który pojawia się non stop, może się znudzić, a przecież nie po to czyta się książki, żeby ziewać i zasypiać ze znudzenia. Tak czy inaczej nie mam zamiaru skreślać Picoult, wszak chcę przeczytać wszystkie tytuły, które wyszły spod jej pióra. Czekam na te wzloty, koniec z upadkami.
Moja ocena: 7/10

3 komentarze:

  1. A mi się akurat ta książka bardzo podobała. To prawda, że Picoult pisze schematycznie, ale w każdej z jej książek można znaleźć coś ciekawego i dowiedzieć się interesujących rzeczy,
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. I mnie książka się podobała. Nawet uważam ją za jedną z lepszych ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowała mnie fabuła. Pisarstwo Jodi Picoult nie jest mi obce, podobnie jak pewna schematyczność, którą chyba wszyscy zauważają w książkach tej autorki. Niemniej, myślę, że przeczytam "W naszym domu". :)

    OdpowiedzUsuń