Dziewczyna, która igrała z ogniem - Stieg Larsson

Autor: Stieg Larsson 
Tytuł: Dziewczyna, która igrała z ogniem 
Tytuł oryginału: Flickan som lekte med elden 
Seria: Millenium, t. II 
Wydawnictwo: Czarna Owca, 2012 
Liczba stron: 704 
Oprawa: miękka

Tom I - Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

„Dziewczyna, która igrała z ogniem” to drugi tom trylogii, która podbiła cały świat. „Millenium” Larssona stało się światowym bestsellerem, sprzedawanym w milionowych nakładach. Duet wykreowanych przez autora głównych bohaterów – dziennikarz Mikael Blomkvist i genialna researcherka Lisbeth Salander – skradł serce niejednego czytelnika. W tym również moje. Tutaj mamy jednak zwrot. Po pierwsze, drugi tom jest dużo lepszy od pierwszego, a po drugie, Mikael Blomkvist idzie w cień, a prym wiedzie Lisbeth, grając pierwsze skrzypce w tej fantastycznej powieści sensacyjnej. Uf, cóż za ulga!

Tym razem akcja rozpoczyna się już na samym początku. Lisbeth po ponad roku podróżowania po całym świecie i zerwaniu kontaktów z najbliższymi jej osobami, wreszcie postanawia wrócić do Szwecji, by zająć się czekającymi na nią sprawami. Wszak ktoś musi kontrolować poczynania Nilsa Bjurmana, opiekuna prawnego dziewczyny, który dopuścił się brutalnego gwałtu. Na pozór wszystko wydaje się w porządku, ale wkrótce Lisbeth zauważa, że Bjurman próbuje uwolnić się od przerażającej kontroli swojej podopiecznej.

Ponadto Mikael Blomkvist, mimo zimnego milczenia dziewczyny, wciąż próbuje się z nią skontaktować. Przez przypadek odkrywa, czym obecnie zajmuje się „Millenium”, magazyn, w którym pracuje uparty dziennikarz. Okazuje się, że Blomkvist i Erica Berger współpracując z Dagiem Svenssonem zajęli się tematem traffickingu. Svensson w swojej książce wydanej przez „Millenium” ma zamiar zdemaskować wielu polityków, policjantów i wpływowych osób, które korzystały z usług wykorzystywanych kobiet. Wielu podejrzanych, których nazwiska pojawiły się książce dziennikarza, chcą uciszyć ciekawskiego pismaka, który wtyka nos w nie swoje sprawy.

Gdy nadchodzi do tragicznego zdarzenia, które pozbawia Svenssona możliwości odkrycia brutalnej prawdy, w samym sercu tarapatów znajduje się nie kto inny, a Lisbeth Salander, którą okrzyknięto jako główną podejrzaną zdarzenia. Policja ściga Salander, w telewizji aż grzmi od plotek i niedorzecznych pogłosek, a Lisbeth, która ceni sobie swoją prywatność, ściąga na siebie coraz więcej uwagi. Na własną rękę postanawia uporać się z podejrzeniami, które padły na jej osobę. Także Blomkvist nie wierzy, by Lisbeth była zamieszana w głośną sprawę, o której trąbią wszystkie media. Mimo tego, że dziewczyna jest nieprzystosowana do życia w społeczeństwie, nie dopuściłaby się pewnych czynów. Teraz Blomkvist musi to tylko udowodnić.

Źródło
Czy Lisbeth uda się uciec przed policją? Czy uda jej się oczyścić z zarzutów? Czy Blomkvist rozwiąże te tajemniczą sprawę, która wymaga głębszego zanurzenia się w mroczną przeszłość tajemniczej researcherki Salander?

Jak już wspomniałam we wstępie, „Dziewczyna, która igrała z ogniem” to już drugi tom trylogii autorstwa Stiega Larssona, który triumfuje na listach światowych bestsellerów. Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z pierwszym tomem i pamiętam, że byłam dosyć rozczarowana lekturą. Głównym zarzutem, który pojawił się w mojej opinii było rozwlekłe rozpoczęcie książki. Nie potrafiłam pojąć, jak fabuła może bezskutecznie rozkręcać się przez ponad 300 stron. Tutaj na szczęście zarzut ten się nie pojawi, gdyż w II tomie akcja rusza z kopyta już od samego początku, z czego niezmiernie się cieszę.

Kolejną zaletą tego tomu, jest fakt, że w głównej mierze jest on poświęcony Lisbeth Salander. Już w pierwszym tomie bohaterka ta przykuła moją uwagę i zyskała sympatię. Wszak trudno nie dostrzec tak silnej i wyróżniającej się osobowości, jaką jest Lisbeth. Dziękować autorowi za stworzenie postaci żeńskiej, która nie jest wiszącą na ramieniu mężczyzny ozdóbką, która ma pstro w głowie, po prostu dobrze wygląda. O nie. Lisbeth Salander to bohaterka, która jest postacią niezależną, dorównującą męskim charakterom, które podziwiane są w powieściach sensacyjnych. Salander jest silna, niezależna, potrafi uporać się z problemami na własną rękę. Co więcej, mimo swojej postury i niewielkiej wagi, potrafi dokopać facetom, że aż miło. A do tego jest piekielnie inteligentna. Cóż z tego, że jest nieprzystosowana do życia w społeczeństwie i ma skłonności do przemocy. Ot, mały, nieistotny szczegół.

Fabuła książki, jest wielopłaszczyznowa. Nie skupiamy się na jednym, głównym wątku, tylko na kilku, które przeplatają się ze sobą wzajemnie. Każdy z nich jest szczegółowo rozwinięty i rozbudowany. Nie ma tutaj miejsca na znużenie i ziewanie, gdyż non stop coś się dzieje. Akcja prze do przodu, co rusz zaskakując nas jakimiś nieprawdopodobnymi zwrotami  (nie wiem, ile razy przerywałam lekturę, by szepnąć sobie pod nosem „o kurczę!”). A prócz tego, że Larsson zaczął dobrze, zakończenie też jest niczego sobie – mnie oczy wyszły z orbit, a serce waliło jak szalone od tych emocji!

Dając spokój tym wszystkim ochom i achom, chciałabym powiedzieć, że jestem naprawdę mile zaskoczona II tomem trylogii Larssona. Po pierwszej części byłam pełna niepewności – może znowu natknę się na rozczarowanie? Ale nie, zawodów i rozczarowań brak, wręcz przeciwnie jest góra zadowolenia i chęci na ostatni już, niestety, tom „Millenium”. Polecam tym, którzy jeszcze Larssona nie znają i radzę, żeby nie zniechęcali się po I tomie – warto się przełamać i czytać dalej.
Moja ocena: 9/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca

Recenzja bierze udział w konkursie na recenzję lipca na portalu Zbrodnia w Bibliotece   

27 komentarzy:

  1. Już od dawna mam ochotę na pierwszy tom trylogii i teraz na pewno skuszę się zarówno na pierwszą jak i na drugą część.
    [http://zaczytany-blog.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem po przeczytaniu I tomu i już od pewnego czasu zbieram się za "Dziewczynę...". Mnie w pierwszej części też najbardziej interesowała Lisbeth dlatego jestem ciekawa tej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również najbardziej zainteresowała Lisbeth - niesamowita postać, strasznie fascynująca ;)

      Usuń
  3. Cała Trylogia czeka na mojej półce. Od dawna przybieram się do przeczytania jej, jednak ciągle odkładałam to na później. Postanowiłam zabrać się za tę Trylogię w wakacje. Mam nadzieję, że dotrzymam słowa. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo dobra recenzja, kiedyś sięgnę, ale póki co nadal przede mną część pierwsza
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz co, mam coraz większą ochotę na tę trylogię. Przecież wszyscy ją tak chwalą, a ja jej nawet w rękach nie miałem ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matt, nie ma się co przejmować - nawet nie chce wiedzieć ile takich książek mam na swoim koncie ;P

      Usuń
  6. Trylogia podbiła moje serce. Niestety film zabił wszelkie wyobrażenia, chociaż obejrzałam go już po przeczytaniu całości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzy mi się cała ta trylogia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Planuję tą trylogię już od dawna. Gdzieś tam majaczy na półce i mam nadzieję, że w te wakacje uda mi się wreszcie ją przeczytać. Bardzo jestem jej ciekawa. Dobrze, że tak wysoko oceniłaś ten tom. W razie rozczarowania pierwszym będę miał motywacje, by czytać dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama po pierwszym tomie miałam mieszane uczucia, co do dalszego czytania, ale komentarze blogerów, w których mówili, że drugi tom jest dużo lepszy, dały mi do myślenia i zmotywowały mnie do lektury. Nie żałuję ;)

      Usuń
  9. Nie wydaje mi się żebym odnalazła się w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dłuższego czasu poluję na tą trylogię w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem czy to książka dla mnie, może kiedyś.. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zostałaś otagowana do do nowej blogowej zabawy. Szczegóły na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Jeśli będę miała czas to się pobawię ;)

      Usuń
  13. Czeka na mnie na półce !

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam już za sobą całą trylogię Larssona, czytałam wszystkie tomy po kolei, jeden po drugim, nie powiem, trochę czasu mi to zajęło, ale warto było :)
    A Lisbeth polubiłam właściwie od samego początku, silna babka, żadna tam mimoza, bierze sprawy w swoje ręce i działa nie oglądając się na innych ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Obie części - pierwsza i druga - czekają sobie na półce, a ja nie mogę się doczekać, kiedy zacznę je czytać. Mam na te książki ochotę od bardzo dawna. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zabawne :D Zerknęłam na komentarz dziewczyny przede mną i widzę, że mam tak samo :) Pierwszą część mam z wymiany, a drugą kupił mi na urodziny chłopak, niestety obydwie czekają na przeczytanie. Chciałam sobie zrobić przerwę, bo byłam na premierze filmu. Teraz mam wakacje, więc nadrobię zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  17. Drugi tom też mi się bardziej podobał, ale nie zgodzę się z tym, że akcja rusza od początku. Mnie się nie podobał ten etap podróży Lisbeth, tak naprawdę niczego nie wniósł a rozciągał fabułę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie muszę przyznać Ci rację, ale w porównaniu do I tomu i tak nie było tutaj takiego rozwlekania, jak poprzednio. Fakt faktem, że niczego szczególnego do fabuły wątek ten nie wniósł, ale mimo wszystko, nie ciągnął się przez 300 stron ;)

      Usuń
  18. Podczas tych wakacji zamierzam przeczytać całą trylogię.

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę w końcu sięgnąć po tą trylogię :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Planuję lekturę tej serii już od kilku lat, ale nigdy nie mogę znaleźć na to czasu. Widzę, że mam czego żałować :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dołączam się do grona fanów Lisbeth :)) Zdecydowanie powinno być więcej takich silnych bohaterek we współczesnej literaturze.

    OdpowiedzUsuń
  22. mam za sobą pierwszą część i już rozglądam się za kolejną :)

    OdpowiedzUsuń