Dundzia, Panek i przyjaciele - Grażyna Strumiłło-Miłosz

Autor: Grażyna Strumiłło-Miłosz
Tytuł: Dundzia, Panek i przyjaciele
Wydawnictwo: Dreams, 2011
Liczba stron: 104
Oprawa: twarda
Gdzieś z dala od gwaru wielkich miast, w ciszy i spokoju, mieszka urocze rodzeństwo – Jędrek i Ania. Oboje uwielbiają zwierzęta, a to wszystko dzięki ich ojcu, weterynarzowi. W ich domu aż roi się od czworonogów i latających żyjątek, które przyjaźnią się z dziećmi. Kawka Kaśka, suczka Lotka, która wkrótce będzie miała szczeniaczki czy wiewiórka Duszka – wszystkie te zwierzęta przynoszą wiele radości rodzinie Ani i Jędrka, tak jak i samym dzieciakom. Ale posiadanie takiej ilości zwierząt nie jest tylko zabawą. Podopieczni wymagają uwagi i opieki, a to wielka odpowiedzialność, szczególnie, gdy stworzonka psocą jak szalone.

W domu Pod Dębami nie brakuje zakręconych przygód, w których główną rolę odgrywają zwierzaki. Chociażby Dundzia, dzika świnka, która znalazła się u rodzeństwa przez przypadek, odratowana przez Pana Bartłomieja. Świnka była strasznie wychudzona i dzieci bały się, że może umrzeć z wyczerpania. Ale nic takiego się nie stało, bowiem ku zaskoczeniu wszystkich, Dundzią zajęła się Lotka, która wykarmiała swoje nowonarodzone szczeniaki. I takim sposobem dzika świnka zaczęła wychowywać się z psiakami, Bolkiem i Lolkiem, które wyglądały jak dwie krople wody. Zabawie i psotom nie było końca. Niestety, pewnego dnia nadszedł czas, kiedy to dzieci musiały oddać jednego szczeniaczka. Wszyscy byli strasznie smutni z tego powodu, ale nie martwcie się, przecież wszystko ma swój dobry koniec!

Innym razem do domu Pod Dębami zawitał Panek, nowonarodzony bocian, którego jajko przypadkowo wypadło z gniazda. Biedaczek wykluł się z jajka nagusieńki, z dużym brzuszkiem, który liczył na coś do jedzenia. Wyglądał jak mały potworek. Jego dorastanie było równie obfite w przygody, jak dorastanie Dundzi, Bolka i Lolka. Wszak ktoś musiał nauczyć Panka latać, a to wcale nie taka łatwa sztuka, gdy jest się dzieckiem. Szczególnie, kiedy gdzieś tam czai się dziki i nieokiełznany kociak Kropek.

Życie Ani i Jędrka to pasmo ciągłych przygód, w których zawsze biorą udział jakieś nieposkromione zwierzaki. Radości i kłopotów wcale nie brakuje. A przecież Dundzia i Panek to nie jedyne zwierzęta, które trafiły do domu Pod Dębami. Są jeszcze przyjaciele, których losy i przygody są równie fascynujące. Wystarczy zajrzeć do książki!

„Dundzia, Panek i przyjaciele” autorstwa Grażyny Strumiłło-Miłosz, to kolejna książka dla dzieci, która wpadła w moje ręce. Nie trudno zauważyć, że od jakiegoś już czasu daleko mi do lat dziecięcych (choć moja mama twierdzi, że jej dzieckiem pozostanę na zawsze), niemniej jednak wciąż z niemałą przyjemnością sięgam po książki przeznaczone dla najmłodszych. Wszak mogę je zawsze wypróbować na dzieciakach z rodziny.

Myślę, że głównym atutem książki jest jej tematyka, czyli zwierzęta. Wydaje mi się, że podopieczni Ani i Jędrka zyskają dużą sympatię wśród maluchów i tych starszych dzieci, bo kto nie lubi zwierząt? A kto nie lubi zwierząt, które mają tak fantastyczne przygody, jak bohaterowie książki Grażyny Strumiłło-Miłosz? Mimo, że już jestem za stara na takie książeczki, to przyznam się bez bicia, że naprawdę dobrze się bawiłam podczas lektury. Momentami dech mi zapierało w piersi, a czasami w moim oku zakręciła się łza wzruszenia. A to przecież tylko książka dla dzieci…


Drugim atutem mogą być ilustracje autorstwa Agnieszki Kuglasz, które w przeuroczy sposób ozdabiają treść książeczki. Choć myślę, że powinno ich być ciut więcej. Ciut, ciut. Mam wrażenie, że to właśnie ilustracje najbardziej zapadły mi w pamięć z moich dziecięcych lektur, dlatego sądzę, że nie powinno ich brakować w książkach przeznaczonych dla najmłodszych. Niemniej jednak, oprawa graficzna na plus.

Czy poleciłabym przygody Dundzi, Panka i przyjaciół Ani i Jędrka dzieciom? Oczywiście! Moim zdaniem to naprawdę miła i przyjemna lektura, która prócz zabawy, pozwala również się uczyć i poznawać nowe pojęcia czy zjawiska. Opiekuńczość Lotki, tęsknota Lolka za utraconym domem, czająca się gdzieś w zakamarkach śmierć – tematy, które dla dziecka mogą okazać się trudne, tutaj pozwalają mu poznać je i zaakceptować w łatwiejszy sposób. Dzieciaki, czytajcie! ;)
Moja ocena: 8/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dreams

11 komentarzy:

  1. Książka wydaje się świetną pozycją. Sama trochę wyrosłam z takich pozycji, ale myślę że dla dzieci jest idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hhaha, koniecznie muszę kupić! U mnie Dundzia jest psem, a nie świnką, ale z pewnością mój bratanek ucieszy się z takiej historii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może sprezentuje mojej młodszej kuzynce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna książeczka :) Mam słabość do książek dla dzieci i już powoli kompletuję zbiór dla mojej małej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chociaż niektóre z książeczek dla dzieci są dla mnie lekko żenujące i to nie dla tego, że nie rozumiem jaki poziom powinny mieć. Właśnie dlatego, że wyrobiłem sobie opinię o tym jaka powinna być książka przeznaczona dla najmłodszych. Ta wydaje się być na właściwym poziomie. Opowiada ciepłą historię, zapowiadającą się całkiem ciekawie. Poza tym lektura uczy co powinna robić każda książka dla dzieci. Słowem jest taka jaka powinna być.
    Przy okazji zapraszam na bloga http://zaczytany-blog.blogspot.com/ gdzie również chcę się zająć książkami :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla dzieci książka jak najbardziej odpowiednia, ale nie dla mnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba już nie dla mnie, ale jak byłam młodsza to kochałam książki o zwierzętach

    OdpowiedzUsuń
  8. Już widzę uśmiechniętą buzię mojej córki, gdybym przyniosła jej taką książeczkę :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie dla mnie, ale wiem komu mogę kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka byłaby wspaniałym prezentem dla mojego brata. Muszę rozejrzeć się za nią! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Doskonały prezent dla mojej siostrzenicy. Może ta książeczka zachęci ją do czytania?

    OdpowiedzUsuń