Bóg nas nienawidzi - Hank Moody

Autor: Hank Moody
Tytuł: Bóg nas nienawidzi
Tytuł oryginału: God Hates Us All
Seria: Seria Fioletowa
Wydawnictwo: Sine Qua Non, 2010
Liczba stron: 210
Oprawa: miękka
I znów w moich rękach pojawiła się książka, która furorę przede wszystkim zrobiła w serialowym świecie, dopiero później atakując ten realny. Wcześniej miałam okazję czytać „Kodek Bracholi” Barney’a Stinsona, jednakże tym razem w ręce wpadł mi tytuł autorstwa Hanka Moody’ego, głównego bohatera serialu Californication, który swego czasu podbił moje serce. O jakiej książce mowa? Słynnej „Bóg nas nienawidzi”, która doczekała się nawet swojej ekranizacji pod tytułem Crazy Little Thing Called Love. Ci, którzy mieli okazję oglądać Californication świetnie znają Hanka - wszak w głównej mierze, to do nich kierowana jest ta pozycja. Teraz, czytając „Bóg nas nienawidzi” mamy okazję zanurzyć się nieco głębiej w młodość tego ogarniętego seksualną żądzą faceta, wciąż szuka sobie miejsca w świecie.

Hank już jako młody człowiek miał skłonności do wpadania po uszy w tarapaty. Główną przyczyną tych kłopotów była nieodparta pokusa dobierania się do wszystkich kobiet, które znalazły się w pobliżu. Zajęta, wolna, stara, młoda, ruda czy blondynka – wszystko to nie miało najmniejszego znaczenia. Ważne, by była chętna na miłosne igraszki. I tak młody Hank od najmłodszych lat miał problemy z kobietami. Chociażby Daphne, z którą związał się na dłużej. Ich związek okazał się być pasmem gorących kłótni, szalonych wybryków, seksu i dźgania ostrym nożem. Hank szukając swojego miejsca w świecie, zgubił gdzieś szczęście do kobiet. A to nie jedyny problem w życiu chłopaka.

Jednego dnia był zagubionym nastolatkiem bez pracy, by już następnego stać się dilerem marihuany. Sex, drugs and rock’n’roll, baby. Tym jednym zdaniem można by określić młodość Hanka Moody’ego, który ogarnięty żądzą zdobycia dziewczyny rockmana, przenosi się do wielkiego miasta – New York City. Gdzieś z rodzinnego, małego miasteczka dopadają go ciche głosy rodziny – schorowana matka i ojciec, który znów poczuł młodzieńczą chuć. A gdzie tu miejsce na znalezienie prawdziwych wartości, które liczą się w życiu. Gdzie, pośród narkotykowego haju, pijanych i chętnych dziewczyn znaleźć prawdziwą miłość? Czy ona w ogóle istnieje?

Źródło
Sięgając po tę książkę miałam pewne oczekiwania, które zrodziły się dzięki, a może bardziej przez, Californication. Kiedy już zaczęłam oglądać ten serial, wiedziałam, że tak łatwo nie porzucę oglądania. Po dziś dzień uwielbiam Hanka i byłam bardzo ciekawa, co zmajstrował w „Bóg nas nienawidzi”. Znając serialowego Hanka i patrząc na ten przewrotny i dosyć kontrowersyjny tytuł, można było oczekiwać czegoś dobrego. Wszak w samym serialu książka robiła furorę. Poprzeczka została podniesiona bardzo wysoko, ale książce nie udało się niestety jej przeskoczyć. Nie udało się nawet zbliżyć do poziomu, który reprezentuje serial. Nie przeczę, że jestem zawiedziona i rozczarowana. A dlaczego?

Dlatego, że książce w dużej mierze brakuje polotu, którego nie brak w serialu. Tak wiem, nie chodzi tutaj o porównywanie papierowej wersji z tą telewizyjną, ale Hank, którego znamy z serialu, a który jest autorem recenzowanej przeze mnie książki, praktycznie zgubił się gdzieś w fabule i stylu, w którym napisana jest ta pozycja. Mimo tego, że główny bohater powieści Moody’ego przesiąknięty jest cynizmem i sarkazmem, książce brakuje tego czegoś, co ma serial, co zachęca do poznawania dalszych losów bohaterów.

Gdyby głębiej zastanowić się nad fabułą książki, to zauważymy, że tak właściwie nic się nie dzieje. Bo cóż porywającego w ciągłym bieganiu za panienkami? W pewnym momencie robi się to po prostu nudne. Desperacko czekałam na załamanie się akcji, jakiś punkt kulminacyjny, który nadejdzie i wreszcie mną wstrząśnie, ale ten ledwo się pojawił, przypominając lekki podmuch wiatru, który ciężko jest dostrzec. Brakowało tutaj tej „głębszej” części, wewnętrznych rozważań i przemyśleń głównego bohatera, który pod skorupą wiecznie napalonego młodzieniaszka, szukającego zabawy, jest istotą myślącą i czującą coś więcej niż pożądanie. Bo serialowy Hank coś tam miał pod tą skorupą. Temu książkowemu niestety tego czegoś brakuje.

Nie da się zaprzeczyć, że dla fanów Californication i ulubieńców Hanka Moody’ego to nie lada gratka. Sama z wielką chęcią i entuzjazmem sięgnęłam po tę pozycję, chociażby z ciekawości. Nie mogę jednak ukryć, że bardzo zawiodłam się na tej książce. „Bóg nas nienawidzi” po prostu jest, a to zbyt mało, by poruszyć czytelnika i go zainteresować. Czytałam ją tylko po to, żeby wreszcie, bez entuzjazmu i jakichkolwiek innych uczuć, prócz znudzenia, dobrnąć do ostatniej strony. Dobra na raz, by zaspokoić ciekawość, a potem postawić na półce i zapomnieć, że istnieje.
Moja ocena: 5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Sine Qua Non

27 komentarzy:

  1. Mam zamiar zdobyć tą książkę. Uwielbia, "Californication", także z przyjemnością bym się dowiedziała więcej o tym aktorze. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież to nie jest książka o aktorze ;>

      Usuń
    2. Futbolowa - dziękuję za szybką reakcję ;) Widać czytanie ze zrozumieniem to trudna rzecz ;)

      Usuń
    3. jest na okładce, a niektórzy tylko te czytają...

      Usuń
  2. 'Californication' kojarzę z paru raptem odcinków i ciekawy charakterek głównego bohatera faktycznie rzucił mi się w oczy. Nie mam jednak przekonania do wszystkich tych serialowych książek, które są dla mnie tanim naciąganiem fanów, dla których oczywiste jest, że kupują wszystko, co z ich ulubioną produkcją jest związane. Tymczasem już Twoja recenzja pokazuje, że to kolejny niewiele warty produkt, zarezerwowany wyłącznie dla naprawdę wytrwałych miłośników Hanka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama w podobny sposób traktuję tego typu książki - typowe "naciąganie" fanów serialu czy filmu, którzy rzucą się na wszystko, co związane z obiektem ich uwielbienia. Mimo wszystko nie uważam się za AŻ taką fankę Hanka czy Californication, by samodzielnie kupić tę książkę. Ale, że nadarzyła się okazja otrzymania egzemplarza do recenzji, skorzystałam, bo czemu nie. Umocniło się moje przekonanie, że tego typu lektury są niewiele warte, co zresztą widać w recenzji ;)

      Usuń
  3. Chyba raczej nie dla mnie, nie sięgnę po nią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tyle już sie naczytałem recenzji tej książki, że wystarczy mi to, nie muszę jej czytać

      Usuń
  4. nie oglądałam serialu, a sama książka jakoś do mnie nie przemawia, zatem pass

    OdpowiedzUsuń
  5. podobnie jak Kreatywa oglądałam tylko kilka odcinków tego serialu i rzeczywiście jest on dość oryginalny. Zgadzam się, że takie wydawnictwa to naciąganie fanów. Umówmy się , przecież tej książki nie kupi ktoś, to nawet nie wie o istnieniu tego serialu, tym bardziej, że obecnie na rynku jest tyle wartościowych powieści, które są o wiele bardziej warte uwagi ;D

    Ps. Zazdroszczę ci współpracy z tym wydawnictwem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety serial jest mi nieznany, aktor - wręcz przeciwnie. Po książkę raczej nie sięgnę, bo to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duchovny jest "twarzą tej książki", ale mnie nie przekonuje, nie za bardzo go lubię, a i książka nie dla mnie.

      Usuń
  7. Nie, stanowczo nie dla mnie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ani serial, ani książka nie trafiły do mnie, nie mój styl,

      Usuń
  8. Spasuję. Serial jest mi zupełnie obcy, a i sama książka mnie raczej nie zainteresowała i jak widać szału nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  9. Raczej nie sięgnę. Naczytałam się zbyt wielu złych opinii na temat tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że taka niska nota. Moja druga połowa jest ogromnym fanem Californication, więc to mogłoby być coś dla niego, ale skoro jest słaba to chyba nie ma sensu wydawać na nią pieniędzy...

    OdpowiedzUsuń
  11. O serialu nie słyszałam, a i do książki mnie nie ciągnie. Dlatego tym razem odpuszczę.. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam taką samą opinię o tej pozycji. Liczyłam na coś świetnego - w końcu patrząc na serial, ta książka to powinien być z miejsca bestseller. Okładka jest rewelacyjna, ale zawartość już niekoniecznie. Dużo trzeba by podciągnąć, bo w normalnym świecie nikt na jej podstawie nie stworzyłby filmu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytać - Nie przeczytać. Kiedyś gdzieś na nią natrafiłem i tytuł utkwił mi w pamięci. Po twojej recenzji mam jednak mieszane uczucia co do tej książki. Chyba się wstrzymam. Przynajmniej na razie.
    [http://zaczytany-blog.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  14. Tytuł brzmi intrygująco, ale skoro tak na dobrą sprawę w książce nic się nie dzieje, to chyba sobie podaruję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpuszczę sobie tym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama nie wiem, nie jestem do końca przekonana...

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba się skuszę

    Wpadnij do mnie

    OdpowiedzUsuń
  18. czytałem już recenzje tej książki, Twoja jest dość zgrabna, chyba warto byłoby sięgnąć

    OdpowiedzUsuń