Wyrocznia - Andrea Kane

Autor: Andrea Kane
Tytuł: Wyrocznia
Tytuł oryginału: Twisted
Wydawnictwo: Damidos, 2012
Liczba stron: 375
Oprawa: miękka

Przeszłość ponownie zapukała do drzwi Sloane. Była agentka FBI, teraz prywatna konsultantka, nie spodziewała się, że stara, szkolna przyjaźń znów pojawi się w jej życiu. Nie przewidziała również, że powróci do niej w tak przerażających okolicznościach - okazało się bowiem, że Penny, przyjaciółka Sloane z dawnych lat, zaginęła rok temu. Jednakże rodzice Penelope nie stracili nadziei na odzyskanie swojej córki, mimo upływu czasu. O pomoc zwrócili się właśnie do Sloane, która przez swoje osobiste zaangażowanie miała większe szanse na odniesienie sukcesu w tej, wydawać by się mogło, beznadziejnej sprawie. W tym celu zmuszona była do współpracy z prowadzącym sprawę Penny, Derekiem, który kilka lat temu złamał Sloane serce.

Początkowo odnalezienie Penelope wydawało się wręcz niemożliwe. Podczas śledztwa przeprowadzonego rok temu, sprawdzono wszystkie ewentualności, które mogły mieć miejsce – ucieczka, porwanie, zabójstwo. Nic z tego się nie sprawdziło, gdyż ślad po Penny bezpowrotnie zaginął. Po jej ciele również. Więc gdzie przez ten cały rok przerażającego milczenia, wielu dni przepełnionych tęsknotą i umierającą nadzieją, podziewała się przyjaciółka Sloane? Wkrótce, wraz z Derekiem, natrafiają na pierwsze nieśmiałe ślady, które dają nikły cień otuchy, że Penny jednak żyje.

Andrea Kane - źródło
W tym samym czasie, w którym Sloane i Derek próbowali odświeżyć śledztwo dotyczące zaginionej kobiety, w mieście doszło do brutalnych morderstw i gwałtów na azjatyckich prostytutkach. Te bezwzględne zabójstwa, które pojawiały się coraz częściej, mogły znaczyć tylko jedno – seryjnego mordercę działającego według tylko sobie znanego schematu. Sloane ma przeczucie, że te ofiary mają związek z zaginięciem Penny i kolejnymi zniknięciami młodych kobiet.

Czy Sloane uda się odnaleźć przyjaciółkę? Czy uda jej się trafić na właściwy trop? Czy będzie w stanie pokonać swoje demony, które wróciły wraz z powrotem żywych wspomnień z przeszłości? Czy uda jej się uniknąć nadchodzącego zagrożenia, czającego się gdzieś niedaleko?

„Wyrocznia”, która wyszła spod pióra Andrei Kane, to trzymający w napięciu thriller przyprawiony nutką romansu. Nie spodziewałam się, że aż tak wciągnę się w historię głównej bohaterki, Sloane Burbank, która walcząc z demonami przeszłości próbuje odnaleźć swoją szkolną przyjaciółkę, która zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. A co w tej książce jest takiego, co przyciągnęło moją uwagę?

Przede wszystkim wartka akcja, która wciąż prze do przodu. Nie ma tutaj czasu na wytchnienie, gdyż non stop coś się dzieje. Chwila przerwy i relaksu? O nie, nie tutaj. W tej książce zamieniamy się w jednego z bohaterów i razem z resztą biegamy w poszukiwaniu nowych śladów, które doprowadzą nas do sprawcy całego zamieszania. Bardzo cenię sobie teksty, które pozwalają mi wczuć się w fabułę, odczuwać wszystko wraz z bohaterami. To tworzy silną więź, która nie pozwala oderwać się od lektury.

Źródło
Kolejną rzeczą wartą uwagi jest fakt, że autorka bardzo postarała się o rzetelne i szczegółowe przekazanie swoim czytelnikom działań policji czy też FBI. Co więcej, z tyłu książki umieszczono rozwinięcie wszystkich tych skomplikowanych skrótów, o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Uważam to za ogromny plus, gdyż te literki, które co rusz pojawiały się w tekście, kompletnie nic mi nie mówiły – aż do momentu, kiedy zajrzałam do „słowniczka” z tyłu – wtedy wszystko stało się jasne i klarowne.

Faktem jest, że postacie są bardzo dobrze zarysowane. Ich charaktery są bogate i wielowymiarowe. Na kolejny plus zasługuje fakt, że fabuła wzbogacona jest o rozdziały, w których narracja prowadzona jest z perspektywy mordercy oraz porywacza, dzięki czemu możemy zajrzeć w jego pokręcony umysł, a myślę, że nic tak nie dodaje smaku treści książki sensacyjnej, jak możliwość poznania z bliska głównego sprawcy.

Jednej tylko rzeczy nie mogłam tutaj przeboleć, a mianowicie fatalnej korekty, a raczej jej braku. Totalna katastrofa! W tym wypadku nie należy czynić wyrzutów autorce, gdyż to nie jej wina, że nawalił wydawca. A z całą pewnością nawalił na całej linii. Początkowo myślałam, że to tylko pojedyncze błędy, ale gdy te zaczęły pojawiać się nagminnie, postanowiłam zrobić eksperyment, opisując każdy błąd małą karteczką. Przeraziłam się ilością tych małych karteczek, gdy skończyłam czytać. Najgorsze jest to, że te pomyłki, to nie tylko zwykłe literówki czy drobne przecinki postawione w złym miejscu. Niestety nie. Zdziwiłam się, gdy w niektórych miejscach, zamiast słowa znalazłam tylko „?????”. I skąd ja mam wiedzieć, o co chodzi? Nie wiem ile razy napisałam sobie na karteczce, że dane zdanie nie trzyma się kupy. Nie brakowało też błędów ortograficznych, np. „obwitowała” czy „chcerz”. Z tak fatalną korektą książki jeszcze nigdy się nie spotkałam, naprawdę. Trzeba przyznać, że wydawcy udało się całkowicie odebrać czytelnikowi komfort czytania.

Pomijając jednak fakt tragicznej korekty, książka zasługuje na duży plus i uwagę. Świetny historia, która łączy w sobie wątek zarówno sensacyjny, jak i miłosny. Wartka akcja sprawia, że podczas czytania nie brakuje emocji, serwując nam przyspieszony oddech i gęsią skórkę. Naprawdę duży plus za pomysł i nawiązanie do mitologii greckiej. Osobiście przesunęłabym nieco zakończenie w ciut bardziej dramatyczny moment, ale i tak było naprawdę dobrze. Z chęcią przeczytałabym coś jeszcze autorstwa Kane. Jednak póki co bardzo polecam „Wyrocznię” – jeśli zniesiecie te rażące błędy :) 
Moja ocena: 8,5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Portalu Secretum.pl oraz Wydawnictwa Damidos 

A tu dla ciekawskich zdjęcie książki po lekturze i po opatrzeniu błędów kolorowymi karteczkami :) Jestem ciekawa ile z nich przeoczyłam.. Tak czy inaczej jest ich dużo. Za dużo, nie sądzicie?

14 komentarzy:

  1. Odpuszczę... nie zniosłabym tylu błędów, nawet jak książka byłaby niesamowicie ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. zaciekawiłaś mnie ^^ rozejrzę się za tym tytułem ;]
    a to zdjęcie z karteczkami... brak słów, fajnie to wygląda ;] choć znaleźć aż tyle błędów... no ale ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Karteczki wymiatają :) choć to chyba nie byłoby na moje nerwy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nie wiem czy ta książka spodobałaby mi się. Nie będę za bardzo zabiegała o to, aby zdobyć ją. Jednak jeśli natknę się na nią to być może - sięgnę po nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Troszeczkę za dużo tych karteczek, ale na to mogę przymknąć oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie, wszystko przez błędy - nienawidzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. No no, czuję się zachęcona :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdyby nie te zbyt liczne błędy z chęcią bym przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak jak powyżej, zniechęcają mnie liczne błędy. Mimo wszystko, bardzo interesująca recenzja :)
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Spasuję. Te błędy odstraszają mnie skutecznie... Po prostu tragedia. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Błędy ortograficzne... Notoryczne... W książce... Podziękuje zdecydowanie.
    Kamyczku, zmieniłaś wystrój blogu? Czy mi się wydaje? Ładnie tutaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę to była tragedia... A co do wystroju to nie, niczego od dłuższego czasu nie ruszałam w wystroju ;) Ale cieszę się, że się podoba ;)

      Usuń
  12. Ja na razie nie mam czasu na książki nowe, mam cały stos. Ale jak przeczytam to może zajrzę :

    OdpowiedzUsuń
  13. Po Twojej recenzji widzę, że jest to naprawdę obiecująca powieść, jednak przeraża mnie taka ilość błędów :/ Odechciewa się czytania :(

    OdpowiedzUsuń