Zmysłowa gra - Stephanie Chong

Autor: Stephanie Chong
Tytuł: Zmysłowa gra
Tytuł oryginału: Where Demons Fear to Tread
Seria: Dla Ciebie. Namiętność.
Wydawnictwo: Otwarte, 2012
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka


Odwieczna walka dobra ze złem wciąż trwa. Demony nieustannie kuszą śmiertelników grzesznymi pokusami, którym trudno się oprzeć, a anioły próbują zapobiec zepsuciu swoich podopiecznych, otaczając ich niebiańskimi skrzydłami. Szala, na której postawione są wszystkie ludzkie dusze, co rusz przechyla się na jedną ze stron. Ale w końcu któraś z nich wygra, zabierając ze sobą wszystkie istnienia. Tylko która? Dobro czy zło? Anioły czy demony? A co jeśli przeciwieństwa, które nie mają prawa się połączyć, tworząc idealną harmonię, złoty środek, przeciwstawią się porządkowi świata? Co, jeśli anioła i demona połączy uczucie, które będzie silniejsze od panujących zasad? Czy taki związek ma szanse przetrwać?

Julian Ascher to znany i bogaty właściciel sieci klubów, w których alkohol leje się strumieniami, a narkotyki i prostytucja są na porządku dziennym. Świątynie grzechu, które są rajem dla takiego arcydemona, jakim jest Julian. Przez jego łóżko przewinęła się niezliczona liczba kobiet, ale to właśnie Serena, boska piękność, przykuła jego wzrok pewnego wieczoru. Początkująca anielica, chcąc uratować swojego podopiecznego, który znalazł się niebezpiecznie blisko dna, zawitała do klubu Juliana. I właśnie wtedy zaczęła się gra.

Julian, który jak dotąd mógł mieć wszystko, czego zapragnął, natknął się na przeszkodę i jawny opór. Gdy po raz pierwszy zobaczył Serenę, kobietę o anielskiej urodzie, wiedział, że będzie to jego następna zdobycz. Arcydemon nie miał zamiaru angażować się emocjonalnie, chciał tylko posiąść tę dziewczynę. Fakt, że Serena była aniołem, dodawał całej sytuacji dodatkowego dreszczyku emocji. Ale anielica nie była głupia. Wiedziała, z kim ma do czynienia. Z wielkim uporem sprzeciwiała się propozycjom i zalotom demona. Miała misję do wykonania, a Julian niepotrzebnie stanął na jej drodze. Ale arcydemon nie miał zamiaru odpuścić sobie tego, co już postanowił. Serena będzie jego, bez względu na wszystko…

Źródło
Historie o aniołach i demonach – ile razy mieliście okazję czytać coś w tym stylu? Pewnie nie raz i nie dwa. Temat popularny wśród powieści fantasy, przemaglowany z każdej strony i nieco oklepany. Ile można o tym samym, bez powiewu świeżości, czegoś nowego i oryginalnego? Widać długo. Pewnie nie zaskoczę Was, jeśli powiem, że w „Zmysłowej grze” nie ma niczego innowacyjnego, czego można by oczekiwać. Ot, zwykły romans między aniołem i demonem, przyprawiony intrygami innych demonów i pikantnymi scenami erotycznymi. Romans, a jak.

Kiedy brałam „Zmysłową grę” Stephanie Chong do ręki byłam przekonana, że będzie to tandetne, proste babskie czytadło, które przyniesie tylko i wyłącznie rozczarowanie. Owszem, tematyka jest oklepana i jest to babskie czytadło, momentami nieco tandetne (szczególnie, kiedy opisywana jest boska uroda głównych bohaterów, ich nieziemski wygląd i niesamowity seksapil), ale szczerze przyznam, że jestem mile zaskoczona. Myślałam, że będzie dużo, dużo gorzej, a spędziłam z tą książką całkiem miłe chwile.

Jak już wspomniałam, momentami „Zmysłowa gra” jest tandetna, jak to bywa w romansach (nie chcąc urazić fanów romansów), ale momentów tych jest niewiele. Przez większość czasu wciągnęłam się w historię Sereny i Juliana, którzy ponownie odgrzewają kwestię walki dobra ze złem. Tylko, że w tę walkę wkradają się uczucia, które nieco komplikują całą sprawę. I tak mamy romans między aniołem i demonem na pierwszym planie, na drugim bezwzględne walki pomiędzy demonami, które uparcie walczą o swoje zachcianki, a w tle morał, że nawet najgorszy złoczyńca może poczuć w sercu miłość i znów czynić dobro. Romans, no, czego chcieć więcej?

„Zmysłowa gra” to romans paranormalny, który bardziej skierowany jest w stronę romansu, niż paranormalności. Zresztą mam wrażenie, że anioły i demony są jakoś mniej nadnaturalne od wilkołaków czy wampirów. Taka mała dygresja. Wracając do recenzowanej pozycji, jest to lekkie, przyjemne w lekturze czytadło na leniwe dni. Nie powala na kolana, ale wcale tego nie oczekiwałam. Osobiście nie czuję rozczarowania, bo wiem, czego się spodziewałam, zanim po nią sięgnęłam. Biorąc pod uwagę to, co miałam wrażenie otrzymać, a to, co w istocie otrzymałam, to jestem mile zaskoczona. Jeśli ktoś ma ochotę na fajne, paranormalne romansidło to śmiało można sięgać.
Moja ocena: 7/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Secretum oraz Wydawnictwa Otwarte 

PS. Uważam, że oryginalna okładka jest dużo lepsza niż nasza polska. A według Was, która jest lepsza? :)

12 komentarzy:

  1. Ja mimo wszystko chętnie przeczytam :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. No, wydaje się całkiem ciekawa:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie na temat:
    Wciągam Cię do kolejnej gry blogowej:
    http://katarzynamajgier.blogspot.com/2012/04/ulegam-otagowaniu.html
    Jeśli nie chcesz, to daj znać i usunę to. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka już za mną i bardzo miło ją wspominam:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ogromną chęć poznać książki z tej namiętnej serii ;-) I co do okładki, to nasza zdecydowanie najlepsza.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka chyba nie dla mnie, ale jeszcze zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytam książek z tego gatunku i dla tej nie zrobię wyjątku ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam ją dzisiaj w łapach, a jednak zdecydowałam się na kupno innych pozycji :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatecznie mnie do niej przekonałaś ;)
    Mi się jednak polska okładka bardziej podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oryginalna okładka podoba mi się bardziej niż polska, ale romans paranormalny z naciskiem na ROMANS to zdecydowanie nie moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
  11. Największy plus tej serii książeczek jest taki, że są bardzo tanie :) i właściwie tyle co lepsza gazeta w dzisiejszych czasach kosztują.

    OdpowiedzUsuń