Potęga miłości - Elizabeth Chandler

Autor: Elizabeth Chandler
Tytuł: Potęga miłości
Tytuł oryginału: The Power of Love
Seria: Pocałunek anioła, tom II
Wydawnictwo: Dolnośląskie, 2012
Liczba stron: 216
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Tom I "Pocałunek anioła"

Elizabeth Chandler (pseudonim literacki Mary Claire Helldorfer) po raz kolejny zabiera nas do świata Ivy i Tristana, których miłość okazała się być silniejsza od śmierci. Dlaczego? Bowiem mimo tego, że zakochanych rozdzielił śmiertelny wypadek samochodowy, ich uczucie wciąż trwa. Jak? Za sprawą Tristana, który wrócił do świata żywych jako anioł. Stróż swojej ukochanej, która znalazła się w poważnym niebezpieczeństwie. Wypadek, który wszystkim wydawał się niefortunnym zbiegiem okoliczności, zaczął przybierać kształt czegoś odwrotnego – świetnie zaplanowanej intrygi, która przypominać miała przypadkowy wypadek. Lecz Ivy przeżyła, a jej życie ponownie stało się zagrożone.

Swego czasu Ivy z całego serca wierzyła w skrzydlate, anielskie istoty, które, niewidoczne dla ludzkiego oka, po cichu czuwały nad jej życiem. Teraz, po wypadku jej ukochanego Tristana, dziewczyna przestała wierzyć. Zamknęła się w sobie i stała się głucha na jakiekolwiek sugestie i próby przekonania jej, że anioły jednak istnieją. Upór Ivy znacznie utrudniał Tristanowi zadanie. W niematerialnej postaci trudno mu czuwać nad dziewczyną, która znalazła się w prawdziwych tarapatach. Gdzieś obok Ivy kręci się ktoś, kto na zawsze chce pozbyć się jej z tego świata, a ona nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Dlatego Tristan, pod postacią anioła próbuje za wszelką cenę ocalić ją przez śmiertelnym niebezpieczeństwem. Ale czy mu się to uda? Czy pokona przeszkody, które co rusz pojawiają się na drodze do ocalenia ukochanej?

„Potęga miłości” to już drugi tom cyklu o Tristanie i Ivy, zatytułowanego „Pocałunek anioła” autorstwa Elizabeth Chandler. Poprzednią część, o tym samym tytule, co cały cykl, czytało mi się bardzo przyjemnie. Pamiętam, że mimo tego, że książka nie rzuciła mnie na kolana, to zauroczyła i poruszyła ładunkiem emocjonalnym, który ze sobą niosła. Miłość Tristana i Ivy jest tak uroczo prawdziwa, czysta i niewinna, że nie sposób zaangażować się w tą historię. Ja również się zaangażowałam, dlatego z miłą chęcią sięgnęłam po kolejny tom serii. Jak wrażenia? Już mówię.

W ostatnim czasie na rynku książkowym zrobił się prawdziwy wysyp romansów paranormalnych, wśród których coraz trudniej znaleźć coś wyjątkowego i oryginalnego, co wybijałoby się z tego morza podobnych sobie historii. „Potęga miłości” niestety do tych wybijających się nie należy, niemniej jednak ma w sobie coś, co zachęca do lektury. Mimo, że fabuła nie jest w żadnym wypadku oryginalna, nie zaskakuje nowym spojrzeniem na relacje anioł-śmiertelnik, to sama historia Tristana i Ivy ma nieodparty urok, który mnie ujął już podczas czytania pierwszego tomu.

Książeczka jest króciutka, czyta się ją błyskawicznie, z lekkością i czystą przyjemnością. Akcja rozwija się dosyć powoli, momentami zaskakuje, choć niezbyt często i niezbyt mocno. Znów, tak jak w poprzednim tomie, na prawdziwe rozwinięcie akcji i punkt kulminacyjny trzeba było czekać do samego końca książki. Co najgorsze i chyba najbardziej denerwujące, książka skończyła się w najlepszym momencie, kiedy napięcie sięgnęło zenitu. Nie można tak robić czytelnikowi! I wychodzi na to, że aby poznać rozwiązanie tego wątku, trzeba czekać na kolejny tom. Niezły motor napędowy i motywacja, by czytać całą serię. Mnie jednak ta cała sytuacja nieco wyprowadziła z równowagi – nawet mimo tego, że jestem jak najbardziej chętna, by poznać dalsze losy bohaterów tej serii. Nie robi się tak i już, koniec kropka! ;)

Podsumowując, jestem nieco zawiedziona tym tomem, bo był ciut gorszy od poprzedniego – fabuła tak naprawdę rozwinęła się dopiero przy samym końcu, kiedy to nadszedł czas na przewrócenie ostatniej strony książki. Rozwiązania wątku szukać trzeba w kolejnym tomie. Tak czy inaczej, zaangażowałam się w tę historię, polubiłam bohaterów i będę czytać dalej. Jestem ciekawa zakończenia przygód Tristana i Ivy, mimo, że nie należą one do tych z rodzaju zaskakujących i rzucających na kolana. Jeśli ktoś szuka przyjemnego, całkiem dobrego romansu paranormalnego, to niech śmiało sięga po pierwszy tom, a później po kolejne.
Moja ocena: 7/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Portalu Secretum oraz Wydawnictwa Dolnośląskiego

26 komentarzy:

  1. Pierwszy tom miło wspominam, więc z chęcią sięgnę po kontynuację:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego cyklu, ale bardzo mnie on intryguje a to za sprawą twojej wspaniałej recenzji. Muszę zatem szybko rozejrzeć się za tą serią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tego cyklu

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za książkami tego typu, spasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś niespecjalnie ciągnie mnie do tej serii, ale może kiedyś przeczytam - tak z ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie wydaję I tom w Candy aby kolejna osoba mogła poznać tę historię. Mnie na kolana nie powaliła, ale była ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie da się zaprzeczyć, że nie powala na kolana :) Ale mimo wszystko jestem bardziej na tak, niż na nie.

      Usuń
  7. no niestety jeszcze nie miałam okazji czytać niczego z tego cyklu, ale może kiedyś po to sięgnę
    zobaczymy
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna seria, a czasu jak na lekarstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. eh paranormale zawsze zachwycaja mnie okladkami ;P z trescia to juz troche gorzej. no i nie cierpie, gdy ksiazka konczy sie w najleszym momencie, a my mamy wrazenie, ze tylko po to, by dopisac na szybko koeljny tom i zbic wiecej kasy. takze chyba nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to zdenerwowało. Takie "zmuszanie" do dalszego czytania. Bo jakby nie było, trochę się czuję zmuszona, przez swoją niezdrową ciekawość :D

      Usuń
  10. Jakoś nie ciągnie mnie to tej powieści, ale może, gdy wpadnie mi w ręce, dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cyklu jeszcze nie czytałam, ale już jakiś czas temu wpisałam go na listę życzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Posiadam pierwszy tom i zobaczymy jak mi podejdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam pierwszy tom tego cyklu i w zasadzie na tym się zakończyło. Być może kiedyś sięgnę po kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja nawet nie słyszałam o tej serii. Ale może kiedyś ? :) Czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mnie ciągnie do tej serii, ale na razie mam inne plany czytelnicze.
    Nie mogę nie wspomnieć o okładce: genialna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również okładki przyciągają swoim urokiem :)

      Usuń
  16. Nigdy nie słyszałam o tej serii i szczerze mówiąc - nie ciągnie mnie do niej. Nie moje klimaty... ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz rację, tych romansów paranormalnych mamy już mnóstwo i wcale nie wiem czy mam ochotę sięgać po kolejny - tym bardziej taki, który niespecjalnie się wybija czy zachwyca. Jedyne co mnie kusi, to te piękne okładki serii, są szalenie przyciągające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, okładki są świetne :) Zawsze spędzam kilka minut na podziwianie, bo nie da się przejść obok nich obojętnie. Szkoda tylko, że treść nie zachwyca niczym szczególnym. Mimo wszystkiego, ten zabieg kończenia w najlepszym momencie chyba działa, bo ciekawość mnie zżera, co się stanie dalej - ale to chyba tylko na niezdrowa ciekawość mnie trzyma przy tej serii ;)

      Usuń
  18. Na razie czeka mnie jeszcze pierwszy tom ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam pytanie, czy ktoś czytał całą serię o może ma informację o tym, czy będzie 5 część ??

    OdpowiedzUsuń