Tak jest dobrze - Szczepan Twardoch

Autor: Szczepan Twardoch
Tytuł: Tak jest dobrze
Seria: Kontrapunkty
Wydawnictwo: Powergraph, 2011
Liczba stron: 240
Oprawa: twarda

Zbiór sześciu różnych opowieści, które połączyło jedno: człowiek. Jego słabości, małość, głęboko skrywane demony, wewnętrzne utarczki, walka z życiem. Różne historie, różne charaktery, różne problemy. A wszystko to o człowieku…

„Gerd” to opowieść o starym Ślązaku, dźwigającym brzemię wojny, która już dawno przeminęła. Walczy ze sobą, z wspomnieniami, ze starczym zgorzknieniem i niechęcią do syna, którego się wstydzi. „Ona płynie w moich żyłach” to historia rodem z krwawej powieści fantasy. Pewnej nocy we wszystkich przedstawicielkach płci żeńskiej budzi się głód krwi. Męskiej krwi. „Masara” to opowieść otyłej nastolatki, która walczy z wyobcowaniem, odrzuceniem i wszechobecnym chichotem szkolnych kolegów. Walczy na swój sposób, na przestrzeni kilku lat, by wreszcie odpłacić pięknym za nadobne. „Dwie przemiany Włodzimierza Kurczyka” to historia mężczyzny, uwiązanego przyzwyczajeniami i zasadami ustalonymi przez nieżyjącą już matkę. Ale nałożone przez „mamusię” kajdany zaczynają pękać, choć nie bez pomocy urodziwej kobiety. „Uderz mnie” to walka o uwielbienie i z wewnętrznymi demonami, które doprowadzają do tragedii. Jacek w swoich głęboko skrywanych pragnieniach niemal ociera się o szaleństwo. Kończąca cykl opowieść „Tak jest dobrze” jest historią mężczyzny walczącego o spokój wewnętrzny i milczące sumienie. Podróżując po pustkowiach tundry próbuje rozliczyć się z nieustannie nawiedzającą go przeszłością.

Szczepan Twardoch uchodzi za Autora, którego twórczości nie da się zaszufladkować. Nie da się zaprzeczyć, że stwierdzenie to jest całkiem trafne, szczególnie jeśli jest się po lekturze jego zbioru opowiadań zatytułowanych „Tak jest dobrze”. Do mnie jednak kompletnie to nie przemawia. Dlaczego?


Przede wszystkim dlatego, że po lekturze tego zbioru jestem zmęczona nadmiarem tych wszystkich przesadnych metafor, szaleństwa bohaterów i niezrozumiałej treści. Momentami miałam wrażenie, że to, co czytam, jest bezładem chaotycznie przelewanych na papier myśli, które niekoniecznie mają sens. Jeśli w tych opowiadaniach był jakiś przekaz, to w większości przypadków trudno jest go zauważyć, przez tę grubą woalkę niejednoznaczności i przesadnej stylistyki – niepotrzebnych powtórzeń, czy zmiany szyku wyrazów. Naprawdę męczył mnie ten chaos, to pisanie dla samego pisania.


Dużym zastrzeżeniem z mojej strony jest tutaj język. Nie mam pojęcia, dlaczego niektórzy polscy Autorzy tak uwielbiają wulgaryzmy. Tutaj Szczepan Twardoch popisał się ogromem obrzydliwej ordynarności, że aż wszystko we mnie krzyczało, żeby rzucić tę książkę jak najdalej od siebie. Nie rozumiem, czemu mają służyć wulgaryzmy powtarzane co kilka słów. Czy tylko tak można poruszyć czytelnika? Czemu służyć ma ten nadmiar zbędnych przekleństw? A wulgarne i tanie sceny seksu, po co one?


Gdzieś tam głęboko, w powieściach Twardocha ukryty jest potencjał, ale pod przykryciem tych zagmatwanych i chaotycznych, bezładnie wyrzucanych myśli i nadmiaru obrzydliwych wulgaryzmów bardzo trudno go dostrzec. W moim wypadku po lekturze został mi tylko niesmak, obrzydzenie i inne negatywne wrażenia. Nie potrafię tutaj dostrzec jakiejś nietuzinkowości, czy geniuszu Autora. „Tak jest dobrze” za bardzo przypomina mi bełkot, by móc dostrzec w nim ewentualną głębię. Może jestem zbyt ograniczona na taką niezaszufladkowaną, niby oryginalną twórczość, ale do mnie to po prostu nie przemawia. 
Moja ocena: 3/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Portalu Secretum i Wydawnictwa Powergraph 

11 komentarzy:

  1. Pierwsza chyba niezbyt pochlebna recenzja, będę musiała się bliżej przyjrzeć tej książce, bo sama jestem ciekawa jak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, okładka bardzo mi się podoba, ale widzę, że książka chyba również mnie nie przypadnie do gustu.

    P.S. Odnośnie "Zła koniecznego" tak wiem, zdałam sobie sprawę z tego jeszcze przed rozpoczęciem lektury :) Muszę nadrobić poprzednie części z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pewna, że ja też bym się okazała zbyt ograniczona. Wulgaryzmy w ogóle mnie rażą, a w takiej ilości, o jakiej piszesz - zupełnie odpychają. I autor mógłby być absolutnym geniuszem, nie przebrnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tematyka opowiadań jest bardzo zróżnicowana, a że i tak nie przepadam za opowiadaniami, to nie sięgnęłabym, nie zważając na niską ocenę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wulgaryzmy to zwykle celowo niepięknie wyglądające wypowiedzi, nadające konkretnego charakteru postaci, więc ja bym na to narzekała NAWET jeśli nie jest to dla oka przyjemne :P Czytanie nie zawsze musi być przyjemne i proste. "Król bólu" Dukaja, to sam ciąg porozrzucanych myśli, ale ma to swoje cele i przesłanie, nawet jeśli to trudna literatura :) Także ja po Twardocha sięgnę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeśli ktoś lubi trudną literaturę, to Twardoch może mu przypaść do gustu. Dla mnie niestety, czasem jest to nie do ogarnięcia i po prostu jakoś średnio mi przypada do gustu, także będę się od takiej literatury trzymać z daleka ;) Ale pewnie znajdą się jej zwolennicy, którzy docenią tą nieszablonowość :)

      Usuń
  6. Mnie też jakoś nie przekonuje ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię zbiorów opowieści, tematyka też nie szczególnie do mnie przemawia. Nie przeczytam. Tym bardziej, że tylko 3/10. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na wstępie chciałabym Ci powiedzieć, że bardzo podoba mi się Twój nagłówek :p Co do książki to zdecydowanie nie jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń