Dziedzictwo Adama - Astrid Rosenfeld


Autor: Astrid Rosenfeld
Tytuł: Dziedzictwo Adama
Tytuł oryginału: Adams Erbe
Wydawnictwo: MUZA SA, 2012
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka
Czasami wydaje nam się, że przeszłość jest tym, co już było i nigdy nie wróci. Myślimy, że dawne historie czy perypetie naszych przodków teraz już nie mają żadnego znaczenia. Ale jak bardzo mylimy się w swoich osądach. Przeszłość, choć minęła, to wciąż jest obecna w teraźniejszości. Pozostawia w niej ślad na zawsze, choćbyśmy tego chcieli czy nie. Edward, jeden z głównych bohaterów powieści, świetnie zdaje sobie sprawę z brzemienia przeszłości, które zostało na niego narzucone. „Oczy Adama, usta Adama, nos Adama…”.

Kim jest tytułowy Adam? Adam jest stryjecznym dziadkiem Edwarda, którego imię wywołuje bolesne fale wspomnień u bliskich krewnych. Mężczyzną, który poznawszy swoją miłość oddał wszystko, co miał. Porzucił swoje dotychczasowe życie i rodzinę by odnaleźć swoją ukochaną, która, jako Żydówka, znalazła się w ogromnym niebezpieczeństwie. Adam postawił wszystko na jedną kartę, nawet swoje życie.

Pewnego dnia młody Edward na poddaszu rodzinnego domu odnajduje dziennik Adama Cohena, dzięki któremu poznaje prawdę. Dowiaduje się dlaczego tak bardzo podobny jest do swojego stryjecznego dziadka i dlaczego domownicy tak niechętnie wspominają swojego krewnego. Edward poznaje swoje dziedzictwo. Dziedzictwo Adama.
"Czy zaczynamy pisać dlatego, że jest ktoś, komu chcemy wszystko opowiedzieć? Czy zaczynamy opowiadać, bo myśl, że to, co było, ma po prostu zniknąć, jest nie do zniesienia?"
„Dziedzictwo Adama” to debiutancka powieść Astrid Rosenfeld mieszkającej w Berlinie. Przyznam, że miałam obawy sięgając po tę książkę. Dlaczego? Ze względu na mieszane opinie, które czytałam na jej temat. Jedni byli zachwyceni, drudzy mniej, trzeci wcale. W ogólnym rozrachunku książka wypadała blado. Ale w końcu się odważyłam i zaczęłam czytać. Zrozumiałam, dlaczego opinie były tak rozbieżne. Książki nie można nazwać udanym debiutem. Nie można jej też nazwać NIEudanym debiutem. Dlaczego?

„Dziedzictwo Adama” mimo, że posiada kilka wad, posiada również kilka zalet. Jedną z nich częściowo jest fabuła. Choć początkowo miałam problemy z przebiciem się przez część dotyczącą Edwarda (która teraz wydaje mi się nieco zbędna i przydługawa), gdy nadszedł czas części Adama wreszcie poczułam ten klimat. Mimo tego, że akcja toczy się leniwie i płynnie, ma w sobie coś, co porusza serce. Gdy zaczynałam bić się z myślami, że już nic szczególnego się nie wydarzy, stało się coś, co ruszyło mnie do głębi i niemal wycisnęło ze mnie łzę wzruszenia.

Kolejną zaletą są postacie. Osobiście bardzo polubiłam babkę Adama, Eddę, która była charakterem mocnym - kobietą, która w obliczu wojny nie poddała się, tylko walczyła o swoją rodzinę i swojego wnuka, który zawzięcie dążył do osiągnięcia swoich celów mimo zauważalnych przeciwności.

Jednakże książka nie jest ideałem. Dla jednych ta leniwa i harmonijnie tocząca się akcja może być zaletą, mnie jednak nieco nużyła. Jeśli jednak ktoś łaknie czegoś spokojnego i niezaskakującego na każdym kroku, tutaj odnajdzie pozytyw. Sądzę również, że historia Adama ma w sobie niewykorzystany potencjał, który dodałby całej powieści tego „czegoś”. Jak już wspominałam, rozdział poświęcony Edwardowi wydaje mi się trochę zbędny i nieco przegadany, choć widać spójność w całej tej historii.

Tak czy owak, trudno stwierdzić jak inni czytelnicy zareagują na tę powieść. Przed lekturą „Dziedzictwa Adama” z pewnością trzeba się przygotować na wolno toczącą się akcję, spokój, nieco zadumy i możliwość wzruszenia. Ja jestem gdzieś pomiędzy zadowoleniem a rozczarowaniem, choć bardziej kieruję się w stronę tego pierwszego. Spróbujcie sami i przekonajcie się na własnej skórze, jakie emocje wywoła w Was powieść Astrid Rosenfeld. 
Moja ocena: 6/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA SA

10 komentarzy:

  1. Raczej ją sobie podaruję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za nadmiarem czasu do refleksji w czasie czytania (wolę przemyślenia po...), więc raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już jedną recenzję tej książki i była bardzo podobna do Twojej. Wygląda na to, że i ja na razie sobie odpuszczę czytanie tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nie wiem. Póki co nie czytałam za dużo o niej więc nie umiem się zdecydować. Czasami warto jest dawać szansę, jednak ja się ma zawaloną półkę książkami na które ma się autentycznie ochotę to może póki co lepiej odpuścić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tematycznie książka jak najbardziej mnie interesuje, ale mam spore opory przed sięgnięciem po nią. Spotykam się generalnie z raczej niepochlebnymi opiniami, więc póki co sobie odpuszczę. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba nic nie stracę, jak nie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja byłam książką zachwycona, szczególnie tą częścią o wojnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Z chęcią przeczytam i skonfrontuje moje wrażenia z twoją opinią.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo, że z opisu brzmi ciekawie, to jednak boję się tej leniwie toczącej się akcji. Zastanowię się nad nią. :)

    OdpowiedzUsuń