Biała jak mleko, czerwona jak krew - Alessandro D'Avenia

Autor: Alessandro D'Avenia
Tytuł: Biała jak mleko, czerwona jak krew
Tytuł oryginału: Bianca come il latte, rossa come il sangue
Wydawnictwo: Znak, 2011
Liczba stron: 312
Oprawa: miękka


Marzenia… Kto z nas ich nie ma? Odległe wizje skrytych pragnień, które napędzają nas do działania. Wizje tego, czego tak bardzo chcemy, co wszak może się wydarzyć, choć nie musi. Często obarczone są jarzmem rozczarowania, gdy okazuje się, że spełnione marzenie jest zupełnie inne od naszych wyobrażeń. I co wtedy? Stracić nadzieję na dalszą pomyślność losu i przestać marzyć? Przestać pragnąć wielkich rzeczy, których w skrytości ducha łakniemy? Czy rozczarowanie jest w stanie powstrzymać ludzi od snucia marzeń, od pogoni za ideałami, od spełniania snów?
„Tylko wtedy, gdy człowiek wierzy w coś, co zdaje się go przerastać – czyli marzy – ludzkość czyni postępy, które pomagają jej nie tracić wiary w siebie.”
Leo, główny bohater powieści, to młody chłopak uczęszczający do liceum. Z tłumu nastolatków nie wyróżnia się niczym szczególnym –no, może prócz lwiej grzywy, która napawa go dumą, a matkę nagminnie irytuje. Leo gra w piłkę z przyjaciółmi, broi jak każdy nastolatek i nie przepada za szkołą. Bo który nastolatek z burzą hormonów lubi się uczyć? Lepiej bawić się bezczelnymi komentarzami, udowadniając znajomym swoją wartość i pewność siebie.

Jednakże pewnego dnia to właśnie szkoła przyczynia się do wielkich zmian w życiu nastolatka. Pytanie o największe marzenie w życiu każdego z uczniów, wydaje się być prostym pytaniem, lecz Leo znajduje w nim problem. Co jest moim marzeniem, pyta sam siebie. I wtedy zdaje sobie sprawę, że jego marzeniem jest miłość…
„Ale miłość to coś innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami. Miłość jest czerwona jak krew.”
Ognistoruda Beatrice, która uczęszcza do tego samego liceum, co Leo, okazuje się być marzeniem nastolatka. Zakochuje się w dziewczynie od pierwszego wejrzenia i uczucie wydaje się być tak płomienne, że chłopaka ogarnia niemal obsesja na punkcie Beatrice. Pierwsza młodzieńcza miłość Leo, na drodze której staje nie tylko fakt, że dziewczyna nie zdaje sobie sprawy z istnienia nastolatka, ale coś znacznie poważniejszego. Coś, z czego okrutną bielą może walczyć tylko czerwień życiodajnej krwi…

„Biała jak mleko, czerwona jak krew” to debiut młodego pisarza, który okazał się być odkryciem włoskiej literatury. Alessandro D’Avenia napisał powieść, która błyskawicznie stała się bestsellerem, obwołanym przez czytelników współczesnym „Love story”. Czy książka zasługuje na te wszystkie pochwały? Czy otrzymane miana są słuszne?
„Że miłość nie chce posiadać, miłość chce dawać.”
Powieść ta od dłuższego czasu mnie fascynowała i przyciągała. Nie tylko ze względu na fantastyczną okładkę, która na moje oko jest genialna. Co najważniejsze, odwołuje się do treści. Poza tym przykuwa kolorystyką i prostotą, jakąś niewinnością i lekkością, która mnie urzekła. Projekt okładki jest fantastyczny. Wracając jednak do rzeczy, które sprawiły, że książka mnie zafascynowała, to z pewnością rozgłos, jaki wokół siebie wywołała. Swego czasu pojawiło się wiele pozytywnych komentarzy na jej temat, co sprawiło, że musiałam sprawdzić na własnej skórze, jak to z nią jest.

I sprawdziłam. Owszem, książka jest naprawdę interesująca i grająca na emocjach. Przedstawia młodego człowieka, który walczy z nieuniknioną dorosłością, z wymaganą od niego dojrzałością. Przedstawia walkę z trudną sytuacją życiową, w której znalazł się Leo. Walkę z trudnymi pytaniami, które atakują każdego z nas, w pewnym momencie naszego życia.

Narracja jest pierwszoosobowa, prowadzona z perspektywy głównego bohatera. Zaglądamy w najskrytsze zakamarki jego duszy, w jego tęsknoty i rozterki, co sprawia, że książka jeszcze bardziej staje się naszpikowana emocjami. Prosty, lekki język, który odpowiedni jest dla szesnastolatka również sprawia, że cała treść jest nieskomplikowana - choć sam problem, poruszany w powieści nie należy do najłatwiejszych – i przepełniona uczuciami.
„Ponieważ gdy w grę wchodzi miłość, ludzie czasem zachowują się po prostu głupio. Popełniają błędy, ale to znaczy,  że się starają. Należy się martwić raczej, gdy ten, o kim myślisz, że cię kocha, nie rani cię, bo to oznacza, że przestał się starać albo że tobie już na nim nie zależy.”
To nie jest książka pełna zwrotów akcji. To książka o pierwszej miłości, dojrzewaniu, marzeniach i śmierci. To książka, która ma trafiać prosto w serce, poruszając najczulsze struny naszych emocji. Moje struny zostały poruszone, choć ledwo zauważalnie, dlatego nie podzielam wielkiej fascynacji krążącej wokół książki. Niemniej jednak jest w niej coś, pewna wartość, którą doceniam. Coś, co zostanie we mnie na długo po przeczytaniu książki. I dodam również, że „Biała jak mleko, czerwona jak krew” była dla mnie kopalnią wartościowych cytatów, za co daję mały, prywatny plus.
Moja ocena: 8/10

28 komentarzy:

  1. Mimo że owej fascynacji nie podzielasz, ocena i tak jest bardzo wysoka. Ja akurat jestem z grona tych, których książka totalnie przyciągnęła i zachwyciła. Mam wielką nadzieję, że D'Avenia wciąż będzie tworzył - wychodzi mu to świetnie!

    Podobają mi się wybrane przez Ciebie cytaty - zgadzam się, że książka jest przepełniona pięknymi mądrościami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam pod komentarzem Kasiek, jest w niej coś, co doceniam, tę mądrość, którą widać chociażby w cytatach, co sprawia, że ocenia jest wysoka, mimo tego, że "uczuciowo" tego nie poczułam aż tak, jak inni ;)

      Usuń
  2. Książka znalazła już swoje miejsce na mojej półce, teraz wystarczy znaleźć dla niej trochę czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swego czasu głośno było na blogach o tej książce, przeważnie zbierała pozytywne recenzje. Specjalnie zabiegać nie będę o tę pozycję, ale ciekawi mnie fabuła i nawiązanie do 'Love story' :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka rzeczywiście całkiem dobra.
    I od jakiegoś czasu ta książka chodzi za mną :P
    Ale z drugiej strony to "love story" niespecjalnie dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach - brzmi nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie ta książka porwała jak oszalała rzeka, rozumiem że może w kimś nie wywoływać aż tak gwałtownych uczuć, ale mimo wszystko fajnie że jesteś na plus a nie na minus, cytaty piękne, zresztą książka jest kopalnią zdań mądrych nie pełnych pustego patosu, ale po prostu mądrych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na plus, bo mimo tego, że mnie średnio porwała, to wciąż ma w sobie głęboką mądrość i wartość, którą dostrzegam i doceniam, a co również przełożyło się na wysoką ocenę ;) Sama nie wiem, zrobiłam się jakaś wymagająca i chyba po prostu muszę "dostać w pysk", że się tak brzydko wyrażę, emocjami, które dany Autor przekazuje :) Subtelność coraz mniej na mnie działa :P

      Usuń
  7. Od dawna mam na nią wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wielką chrapkę na tą lekturę. Sądzę, że może mi przypaść do gustu. Niestety jak na razie na zakup mnie nie stać, a w bibliotekach jest nieosiągalna póki co. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No, no...jestem zaintrygowana całą powieściom :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka przyciąga mnie już od dłuższego czasu, po Twojej recenzji widzę, że muszę się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam okazję przeczytać tę książkę, ale z niej nie skorzystałam, chociaż czuję, że przypadłaby mi do gustu... Jak znajdę, to tym razem nie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka mnie także od pewnego czasu przyciąga, ale trochę się jej obawiam, bo nie wiem czy przypadnie mi do gustu... Nie lubię romansów, więc powieści, których główną tematyka jest miłość i w których nie ma żadnej szczególnej akcji muszą być naprawdę wyjątkowe by mi się spodobać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ani trochę nie przypomina typowego romansu. Również nie jestem fanką tego typu powieści (choć ostatnio przekonałam się do Nory Roberts), a tutaj znalazłam coś wyjątkowego. Nie każda historia miłości musi być ckliwym romansidłem :)

      Usuń
  13. A ja "poczułam ją bardzo". Cieszę się z jej obecności na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka czeka grzecznie na swoją kolej i mam nadzieję, że się nie zawiodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja jeszcze nie czytałam, ale już tyle osób ją zachwala, że nie mogę jej pominąć w swoich planach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojej mam taką ochotę ją przeczytać. Po twojej recenzji jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Już od dłuższego czasu chcę się z tą książką zapoznać, jednak jak na razie nie wpadała w moje ręce...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ach zazdroszczę Ci tej książki :) Ja także, tak jak Ania nade mną ^^ od dłuższego czasu chcę dorwać tę książkę, ale ciągle coś mi nie pozwala :( W bibliotece jej w dalszym ciągu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapowiada się całkiem nieźle. Niestety nigdzie nie mogę dorwać tej książki :/ Przyjdzie mi pewnie dłuygo czekać...

    OdpowiedzUsuń
  20. Od pewnego czasu poluję na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kupiłam na promocji i się z tego cieszę. Wartościowe książki po atrakcyjnych cenach to połączenie idealne ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Śliczne cytaty i cieszę sie, że szczera i nie przesłodzona recenzja. Takiej opinii mi brakowało :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam w planach tę książkę na ten rok. Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  24. To jest książka, którą koniecznie muszę przeczytać i po której wiele oczekuję !

    OdpowiedzUsuń
  25. Już od jakiegoś czasu wisi na mojej liście must-read. :)

    OdpowiedzUsuń