Koń na receptę - Agata Widzowska - Pasiak

Autor: Agata Widzowska - Pasiak
Tytuł: Koń na receptę
Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 80
Oprawa: twarda

Czasem dzieje się tak, że w obliczu tragedii jaką wydawać się może niepełnosprawność, zawodzi nawet medycyna. I co wtedy? Wtedy przychodzi czas na łapanie się innej deski ratunku. Dla wielu takim ostatnim ratunkiem może okazać się hipoterapia – rodzaj rehabilitacji, którą stosuje się za pomocą koni.  Wielokrotnie chore dzieci, które obcowały ze zwierzęciem, dochodziły do zdrowia. Nie wierzycie? Jagoda, główna bohaterka powieści „Koń na receptę” również nie wierzyła. Ale zmieniła zdanie podczas swoich wakacji w Dąbrówce.

Jagoda to typowa dziewczyna z miasta, której trudno oderwać się od komputera i markowych ciuchów. Dotychczas każde wakacje spędzała w Egipcie i w tym roku również miało się tak stać. Niestety, tacie Jagody grozi zwolnienie z pracy, a mama zachorowała. Wizja drogich wakacji w ciepłych krajach rozpłynęła się niczym słodki sen i poszła w niepamięć. Pozostała wizja nudnych wakacji na wsi, z wujkiem Leonem i ciocią Marylką. A przecież w Dąbrówce nie ma Internetu. Ani sklepów. Nawet dworca kolejowego! Co za nuda…

Początkowo Jagoda jest przerażona, gdy zdaje sobie sprawę, jak ma spędzić tegoroczne wakacje. Nigdy nie wyobrażała sobie nudniejszych wakacji niż te, które czekały ją teraz. Rozbiegane psy, które mieszkały z ciocią i wujkiem, biegały i skakały radośnie, brudząc jej markowe koszulki śladami łap. Na śniadanie nie było płatków z mlekiem ani nutelli. Nuda zaczynała doskwierać. Ale tylko do czasu, bowiem pewnego dnia wujek Leon zabrał Jagodę do stajni, w której mieszkały konie: Kama, Impuls, Luna i… Szogun. Wkrótce życie dziewczynki zaczęło się zmieniać.

W stajni poznaje nowych przyjaciół: Julkę, Karola, Bartosza i Kacpra, którzy każdą możliwą chwilę spędzają z końmi. Dbają o nie, w zamian za możliwość darmowej przejażdżki. Zajmują się też zwierzakami, gdy do stajni przychodzą Przytulaki – grupa niepełnosprawnych dzieci, które uczęszczają na hipoterapię. Największym powodzeniem cieszy się Szogun, który jest koniem szczególnym. Dlaczego? Dlatego, że jest koniem na receptę. Właśnie tak! Lekarz przepisuje Szoguna chorym dzieciom, jako świetne lekarstwo. Które działa!
 
„Szogun, 2x tygodniowo, pogłaskać przed użyciem.”
Niestety, poprzednia właścicielka Szoguna, widząc jaką furorę robi wśród dzieci i dorosłych, postanawia odebrać konia, widząc w nim łatwy zarobek. Jeśli wujek i ciocia nie zapłacą jej 5 tysięcy złotych, mogą pożegnać się z wyjątkowym koniem, którego tak bardzo kochają. I wtedy do akcji wkraczają dzieciaki, które postanawiają uratować Szoguna. Postanawiają sprzedawać jagody i kurki, a także wiersze, które sami napisali. Zasypują turystów ulotkami, prosząc o pomoc. Ale czy to wystarczy, by uzbierać potrzebną sumę pieniędzy? Czy może będą potrzebowali prawdziwego cudu by dokonać niemożliwego?

Muszę przyznać, że „Koń na receptę” to świetna książka dla dzieci. Dlaczego? Po pierwsze, zaczynając od strony praktycznej oraz wizualnej można powiedzieć, że przykuwa oko. Przede wszystkim okładka przedstawiająca konia (czyżby Szoguna?). Idąc dalej, czcionka, która jest idealna dla dziecięcego oka, które samodzielnie może sobie przeczytać tę krótką historię prawdziwej przyjaźni i wytrwałości. Kolejną rzeczą godną uwagi są ilustracje Piotra Pardy, którymi okraszona jest książeczka – naprawdę piękne. Co więcej, z tyłu książki możecie znaleźć nic innego, jak tomik wierszy napisany przez Jagodę i jej przyjaciół „Wiersze na jedno kopyto” – naprawdę świetny pomysł, który zasługuje na dodatkowy plus. Należy wspomnieć, że ilustracje, którymi ozdobione są wiersze również są genialne – brawa dla Jadzi Pasiak.
 „Widocznie szczęście sprawia, że wszyscy są piękniejsi niż w rzeczywistości”
Jeśli chodzi o przesłanie, które niesie książeczka autorstwa Agaty Widzowskiej – Pasiak, można powiedzieć, że jest wielowymiarowe. Przede wszystkim, patrząc na główną bohaterkę, historia ta uczy nas, że dobra materialne, czyli markowe ciuchy i drogie wakacje, nie są najważniejsze. Najważniejsza jest przyjaźń i to, co ma się w sercu. Dlatego właśnie Jagoda w końcu porzuciła swoje czyściutkie ciuszki i przywdziała stary dres, który był o niebo wygodniejszy i nie sprawiał tyle kłopotu, co droga bluzeczka. Choć Jagoda była rozpieszczoną dziewczynką z wielkiego miasta, w Dąbrówce doceniła inne wartości, te niematerialne.  „Koń na receptę” to również historia wielkiej przyjaźni, nie tylko między ludźmi, ale również pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. W pewien sposób uczy wytrwałości i walki o własne marzenia i przekonania. Pokazuje też, jak ważna jest więź między ludźmi a zwierzętami, które mogą pomóc w trudnych chwilach i chorobie.

Dlaczego więc nie oceniam książki na 10 punktów? Wszystko przez „Johnny’ego Deepa”. Otóż ktoś popełnił błąd w pisowni nazwiska sławnego aktora (odtwórca roli Jacka Sparrowa  zwie się bowiem Johnny Depp). Mały szczegół, acz zauważalny i mnie osobiście kłujący w oczy ;)

Jednakże, patrząc całościowo, „Koń na receptę” to świetna książka dla najmłodszych. Najważniejsze w niej jest to, że posiada morał i przesłanie, które potrzebne jest w książkach dla dzieci – wszak muszą się czegoś nauczyć podczas lektury, czyż nie? Polecam.
Moja ocena: 9,5/10
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Dreams Wydawnictwo

16 komentarzy:

  1. W mojej rodzinie jest parę maluchów, które chętnie przeczytają tę książeczkę, dlatego będę miała ją na uwadze podczas najbliższej wizyty w księgarni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się pomysł na książkę :D
    Zapewne też w oczy rzuciłby mi się błąd z Johnny'm. W końcu tak popularny aktor, i źle napisać nazwisko! :o xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa recenzja, wysoka ocena...Na pewno zapoznam się z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rehabilitacja z pomocą zwierząt, a zwłaszcza koni może naprawdę zdziałać cuda. Książka wydaje się pełna ciepła, a więź między człowiekiem a zwierzęciem jest czasami mocniejsza, niż między ludźmi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Konie to niesamowite zwierzęta. Magiczne wręcz... Przez kilka lat jeździłam konno, ale niestety właśnie ze względów zdrowotnych (choroba stawów) musiałam zrezygnować z tego hobby.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale masz tu pięknie:)
    Książka przypomina mi książkę "Zaklinacz koni". Bardzo chętnie sięgnę po tą pozycję i poczytam swojej siostrzenicy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa recenzja, wysoka ocena jednak nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem, czy sięgnęłabym po taką książkę. Może jednak uwierzę Twojej bardzo wysokiej ocenie i całkiem przekonującej recenzji?

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm..jakoś nie przekonuje mnie ta książka. Odpuszczę sobie..

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajna książeczka!:)Pouczająca!!Mało takich w zalewie kiczu na rynku ksiegarskim!Ilustracje bardzo piekne i sugestywne!Brawo ilustrator!!Juz kilka kaiążeczek widziałem tego ilustratora !Są naprawde profesjonalne!!(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też lubię czasem przeczytać jakąś książkę dla najmłodszych czytelników :) Niestety tej pozycji sam sobie nie kupię, ale wiem komu mogę polecić!

    OdpowiedzUsuń
  12. Lektura wydaje się ciekawa, ale chyba zbyt dziecinna na mój wiek. Ale może i tak się z nią zapoznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawa recenzja, aczkolwiek nie wiem czy sięgnę po tą książkę :)
    Pozdrawiam.
    http://ksiazki-alys.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Polecę tą książkę mojej małej chrześnicy, pewnie się jej spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wysoka ocena, więc jak tu odmówić tej książce? Muszę kupić na prezent:)

    OdpowiedzUsuń