Demaskatorka - Kathryn Bolkovac

Autor: Kathryn Bolkovac, Cari Lynn
Tytuł: Demaskatorka/ The Whistleblower
Wydawnictwo: MUZA SA
Liczba stron: 288

„Demaskatorka” to historia prawdziwa. Wszystko to, o czym przeczytać możemy w książce, zdarzyło się naprawdę. „Demaskatorka” to nie fikcja literacka – to życie. Kathryn Bolkovac, główna bohaterka powieści, wraz z pomocą pisarki Cari Lynn, opowiada nam historię swojego życia i nierównej walki z korporacjami, które przede wszystkim dbają o swoje własne dobro. Ale od początku…
„Kiedy się jest w sytuacji zagrażającej życiu, przed oczami przelatują różne obrazy. Ja widziałam w takiej chwili twarze dzieci i zaczęło się to zdarzać coraz częściej. Za każdym razem, kiedy wysyłano mnie na akcję, myślałam o dzieciach i zrozumiałam, że to oznacza, iż nadszedł czas na zmianę. Chciałam dalej pracować w organach ochrony porządku publicznego, ale musiałam zejść z linii ognia.
            Wtedy właśnie na tablicy informacyjnej w komisariacie zobaczyłam ogłoszenie.”
Dotychczas Kathryn pracowała jako policjantka w Nebrasce. Jednakże coraz częstsze sytuacje, w których narażała się na poważne uszkodzenia ciała oraz na utratę życia, postanowiła coś zmienić. Bolkovac zdawała sobie sprawę, że czas się nie cofa, a ona nie młodnieje. Zdawała sobie sprawę, że jej dzieci potrzebują matki, szczególnie nastoletnia Erin. Zmiany były potrzebne. Wtedy znalazła ogłoszenie korporacji DynCorp, która zapraszała doświadczonych policjantów na misję do Bośni. Warunki wydawały się sensowne, dieta również – jedyną rzeczą, którą Kathy musiałaby zrobić, to wyjechać do Europy i zostawić w Stanach dzieci. Otrzymując wsparcie od swoich pociech ostatecznie zdecydowała o tym, by spróbować swoich sił w wyniszczonej wojną Bośni.

Początkowo praca wydawała się spełnieniem marzeń – Kathryn mogła się realizować, poznawać nowych ludzi, a przede wszystkim pomagać. Bolkovac była oddaną pracownicą, która poświęcała się swojej pracy bez reszty. Pracę jej doceniano, lecz do czasu. Wkrótce Kathryn miała stać się ciężarem dla DynCorp, ONZ oraz innych organizacji, które w Bośni dopuszczały się nielegalnych działań, które policjantka powoli odkrywała.

Zaczęło się od pracy na stanowisku, na którym Bolkovac zajmowała się handlem ludźmi i maltretowanymi kobietami. Okazało się, że w Bośni funkcjonuje wiele domów publicznych, które oferują pewne usługi. Usługi te były nielegalne, bowiem dziewczyny, które zmuszane były do pracy w klubach były porywane ze swoich domów, bądź zwabiane do całkowicie odmiennej pracy, bite, uzależniane od narkotyków i notorycznie gwałcone. Nie tylko przez okolicznych mieszkańców, a przede wszystkim przez amerykańskich żołnierzy i obserwatorów DynCorp. Kathryn odkryła, że wielu pracowników wysokiego szczebla również zamieszanych jest w korzystanie z nielegalnej prostytucji oraz w handel ludźmi.

Bolkovac postanowiła więc zaangażować się w tę sprawę. Początkowo zależało jej na pomocy maltretowanym i wykorzystywanym kobietom, lecz kiedy okazało się, że wszystkie dochodzenia zostają zepchnięte gdzieś w kąt, a wszelkie podejrzenia, które spadały na amerykańskich pracowników są chowane gdzieś pod dywan, Kathryn zaczęła podejrzewać najgorsze. Zdała sobie sprawę, że DynCorp, który często nie wywiązywał się z kontraktów, ma kolejną plamę na swym honorze, której czym prędzej chce się pozbyć. Kathryn postanowiła zdemaskować swoich przełożonych i współpracowników.

Czy udało jej się zwalczyć podłe działania amerykańskich pracowników, którzy powinni byli pomagać na misji, a nie, wręcz przeciwnie, dokładać problemów wykorzystując porwane i odurzane kobiety? Czy Bolkovac wygra bitwę z ogromną korporacją, która uniknąć chce rozgłosu i niepotrzebnych skaz? Czy Kathryn wygra walkę z wiatrakami?

Jak już wcześniej wspominałam, „Demaskatorka” to opowieść oparta na faktach. Porusza bardzo poważny problem, o którym powinniśmy wiedzieć i z którego powinniśmy zdawać sobie sprawę.

Postawa Kathryn Bolkovac jest godna podziwu – sama próbowała walczyć z ogromną korporacją, która wielokrotnie i na wiele sposobów próbowała zamknąć jej usta. Upomnienia, degradacja, nawet proces sądowy nie powstrzymały Bolkovac przed ujawnieniem okrutnej prawdy. Nie powtrzymały jej przed walką, co do której wyniku nie miała pewności. Można nawet powiedzieć, że od początku była skazana na porażkę, ale mimo tego próbowała. Przestało jej zależeć na wygranej – chciała, aby ludzie dowiedzieli się szemranych działaniach amerykańskich pracowników na misji w Bośni czy innych krajach. Czy udało jej się nagłośnić całą sprawę? Oczywiście. Mamy opisywaną tutaj książkę i mamy również film o tym samym tytule („The Whistleblower”) z Rachel Wiesz w roli głównej. Czy sprawa została rozwiązana? Tego nie wie nikt – z pewnością wielkie korporacje dalej będą naginać prawo dla własnych korzyści, by później udawać, że nic się nie stało. Ważne, że ktoś próbował.

Co do fabuły – przyznaję, że momentami ciężko było mi przez nią przebrnąć, bowiem nie jest to powieść pełna zwrotów akcji z rozbudowaną fabułą, rozwiniętymi opisami postaci i otoczenia – to powieść faktograficzna, która napisana została w celu przekazania informacji. Właśnie ta suchość przekazywanych faktów mnie męczyła. Sprawa, którą opisuje Bolkovac jest naprawdę poważna i wstrząsająca, ale książka ta jakoś szczególnie mną nie wstrząsnęła, ani mną nie poruszyła. Często miałam ochotę przerwać lekturę i rzucić „Demaskatorkę” w kąt, bo myślałam, że nie dam rady dobrnąć do końca. Ale dobrnęłam, po ciężkich bojach. Cieszę się, że mogłam zapoznać się z tą sprawą, ale nie czuję się rzucona na kolana. I mimo wszystko, wcale nie czuję się zaskoczona.

Tak czy siak, zachęcam do lektury „Demaskatorki” chociażby  z ciekawości. Może zobaczę film, który został nakręcony na podstawie historii Kathryn Bolkovac by porównać go z książką. Wam zostawiam zwiastun do obejrzenia.
MOJA OCENA: 6,5/10 
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA SA

 

11 komentarzy:

  1. Ostatnio przeczytałam kilka opowieści "z życia wziętych", więc na razie Demaskatorkę odłożę na potem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia rodem "z życia wzięte" nie są dla mnie a raczej dla mojej mamy, więc już wiem jaką książkę jej kupić:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo niedociągnięć mam chęć poznać bliżej tę książkę. Zaciekawił mnie fakt, iż jest to rzeczywista historia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam historie z życia wzięte. Po książkę z pewnością kiedyś sięgnę- w dużej mierze także dzięki Twojej recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W pracy zwróciłam uwagę na książkę, zastanawiałam się czy jest coś warta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele jest takich historii, dużych i małych. Po książkę raczej nie sięgnę, ale dobrze wiedzieć o czym jest, bo okładka ciekawiła mnie od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. To chyba coś dla mnie. Lubię prawdziwe historie. Aczkolwiek chyba odsunę na dalszy plan w związku z brakiem czasu i tą 6,5 przyznaną przez Ciebie :)

    Dziękuję za odwiedzinki u mnie. Będę zaglądała tutaj. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oh nie. Nie moje klimaty. Historia, wojna, biograficznosc- unikam tego jak ognia, bo później nie mogę przebrnąć ;)

    Podziwiam, że Tobie się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przyznać, że książka wydaje się interesująca. Pytanie tylko, czy przebrnę przez wspomniany przez Ciebie toporny klimacik...

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałam przeczytać jakiś miesiąc temu tę książkę, ale po Twojej recenzji mam niemałe wątpliwości. Spodziewałam się,że będzie dopracowana i idealna w każdym calu.

    Mam jakiś problem z dodaniem komentarza u Ciebie...

    Pozdrawiam,
    http://miqaisonfire.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Książkę czytałam i przyznaję, że autorka podjęła ciekawy temat:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń