Naga cytra - Shan Sa

Autor: Shan Sa
Tytuł: Naga cytra/ La cithare nue
Wydawnictwo: MUZA SA
Liczba stron: 272
Oprawa: miękka

Jednego pechowego dnia całe życie Młodej Matki wywróciło się do góry nogami, a młodość legła w gruzach – wszystko za sprawą brutalnego porwania, którego doświadczyła. Nagle, wszystko, co miała, zostało jej zabrane. Straciła swoje arystokratyczne pochodzenie na rzecz niskiego pochodzenia jej nowego małżonka Liu. Mimo tego, że uprowadził ją i zdobył siłą, stara się przejść z nim przez wszystkie trudności, jakie zgotował im los. Przede wszystkim wojny, w których z takim zapałem Liu bierze udział. W jednej z nich Młoda Matka straciłaby życie. Ale przeznaczenie przyszykowało dla niej coś zupełnie innego – miast stracić życie, wydała na świat nowe. Córeczka dorastała wśród ubóstwa, głodu i trupów, jednak wyrosła na pulchną i przesłodką dziewczynkę. Niestety, małżonek, który coraz bardziej piął się ku władzy, oczekiwał męskiego potomka, który później mógłby go godnie zastąpić. Czy Młoda Matka spełni oczekiwania swojego męża i zrodzi syna człowiekowi, który siłą zmusił ją do małżeństwa? Czy wytrzyma presję intryg, które spowodowane są  sukcesami Liu?
„Wytrwałość jest drogą do szczęścia, przypadek jego objawieniem” *
Shen Feng to młody, uzdolniony lutnik żyjący ze swoim mistrzem z dala od gwaru miasta. Dotąd żył ze sprzedaży swoich wyrobów – przez wiele lat sam wytwarzał cudowne cytry, które cieszyły się dużą popularnością. Niestety, cytra to instrument, na którym powinno się grać w samotności by celebrować wyjątkowość dźwięków, które wydaje, więc tym samym coraz mniej zamożnych ludzi się nią interesuje. Shen Feng zdaje sobie sprawę, że nie ma za co żyć. Postanawia więc zaryzykować i pomóc przyjacielowi w pewnej misji, która przynieść ma duże zyski – otóż mają ograbić grobowiec pewnej arystokratki, która została pochowana na terenie klasztoru mniszek. Młodzieniec kolejny raz musiał zmierzyć się z ogromnym pechem, który go spotkał – grobowiec okazał się pusty. Choć nie całkiem, bowiem mężczyźnie udało się zabrać wieko sarkofagu, który postanowił przeznaczyć na nową cytrę. Później okazuje się, że drewno nie jest tylko zwykłym kawałkiem drewna – gdzieś pomiędzy słojami kryje się historia, która przenika do teraźniejszości Fenga przybierając postać urodziwej zjawy. Czy wreszcie spełni marzenie swojego mistrza by poznać prawdziwą kobietę i założyć rodzinę?

„Naga cytra” to moje pierwsze spotkanie z Shan Sa, która ma na koncie wiele powieści w tej samej tematyce, co recenzowana przeze mnie książka. Niestety, spotkanie to nie należało do udanych. Dlaczego? Bo bardzo trudno było mi przebrnąć przez lekturę tej pozycji – po prostu się nudziłam…

Przede wszystkim, muszę zaznaczyć, że nota Wydawcy na odwrocie książki wyczerpuje całkowicie temat – wszystkie najważniejsze elementy są w niej całkowicie streszczone, od początku do końca, co sprawia, że nie musimy czytać reszty – przecież i tak już wiemy, co się stanie. Wydaje mi się, że nota powinna zachęcać do lektury i zaostrzać apetyt na nią, a nie przedstawiać całą fabułę. Szkoda.

Przykro mi również, że nudziłam się przy niej jak mops. Po przeczytaniu „Pawilonu Kwiatu Brzoskwini”, który nieco zbliżony jest tematyką do „Nagiej cytry” liczyłam na kolejny zachwyt kulturą Dalekiego Wschodu – zachwytu brak. Myślę, że ktoś, kto interesuję się tą kulturą głębiej mógłby być zachwycony, szczególnie, że otrzymałby sporą dawkę historii – jeśli ktoś to lubi, proszę czytać – ja niestety nie przepadam za powieściami historycznymi, więc może dlatego tak ciężko było mi przez nią przebrnąć. Jednakże głęboko wierzę, że o historii można mówić w ciekawy i interesujący sposób, czego tutaj, moim zdaniem, zabrakło.

Jeśli ktoś jest zainteresowany kulturą Dalekiego Wschodu, a do tego jest historycznym maniakiem – polecam. Ale jeśli komuś, tak jak mnie, trudno przebrnąć przez powieści historyczne radzę sięgnąć po coś innego.
Moja ocena: 4/10
*Cytat pochodzi z powieści

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MUZA SA

9 komentarzy:

  1. Nie miałam jej w planach i raczej po nią nie sięgnę. :c

    OdpowiedzUsuń
  2. A miałam takie nadzieje związane z tą książką... No nic, jak na razie się wstrzymam. A tobie dziękuję za ostrzeżenie gdyż książki historyczne to dla mnie jedna wielka katorga ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tej autorki jedną książkę, i mnie nie zachwyciła. Dlatego też mam duże wątpliwości co do jej kolejnych 'dzieł'...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja zacznę od Brzoskwini, a ewentualnie kiedyś dam szansę i tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  5. To raczej sobie odpuszczę, choć lubię literaturę Dalekiego Wschodu, to jednak musi ona mieć to coś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, słabiutka ocena... Ale ja i tak ją przeczytam - podobają mi się powieści Shan Sy, a i kulturą Dalekiego Wschodu bardzo się interesuję.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo wszystko zamierzam przeczytać - Daleki Wschód bardzo mnie interesuje, a z Shan Są nie miałam jeszcze do czynienia

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tego co piszesz wynika, że to nie moja bajka. Więc dzięki za ostrzeżenie, bo nie chciałabym się znowu nudzić przy książce.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja bym chętnie ją przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń